Dotrzec
do serca sluchacza
Z Zygmuntem Krauzem
rozmawia Renata Pasternak-Mazur
Renata
Pasternak-Mazur: - Na koncercie z okazji rocznicy
Konstytucji 3 maja, jaki odbyl sie w siedzibie nowojorskiej
Fundacji Kosciuszkowskiej, wystapil Pan w podwojnej roli:
kompozytora i pianisty. Ktora z tych rol jest Panu blizsza?
Zygmunt Krauze: - To pytanie czesto sie w wywiadach
powtarza. Uwazam, ze muzyk powinien robic wiele rzeczy.
Mam wyksztalcenie i pianistyczne, i kompozytorskie. Twierdze,
ze dobrze jest dla kompozytora byc pianista i dla pianisty
- kompozytorem. Dlatego lacze te dwie dziedziny, choc to
nie jest latwe. Dla mnie sa one rowne, chociaz przycisniety
do muru odpowiem, ze kompozycja jest wazniejsza.
- Muzyke wielkich kompozytorow: Lutoslawskiego, Szymanowskiego,
Chopina gral Pan w niecodzienny, nieco zwariowany sposob.
Dlaczego?
- Moja intencja nie bylo to zwariowanie. Do tej muzyki
podchodze bardzo powaznie, z wielka atencja i wlasciwie
z miloscia. Moja intencja jest to, aby muzyka wielkich kompozytorow,
ktorzy juz odeszli, mogla zyc tez w inny sposob. Tak zreszta
bylo w przeszlosci. W XVIII, XIX wieku pianisci-kompozytorzy
improwizowali, jakby wzajemnie sobie podrzucajac tematy.
Teraz bardzo, bardzo rzadko kompozytorzy sa jednoczesnie
pianistami, ktorzy wystepuja na estradzie. Ja chce w swoich
improwizacjach pokazac to, co mogloby sie stac z muzyka
tych kompozytorow, gdyby oni zyli do dzis. Dotyczy to zwlaszcza
Chopina. Chopin byl kompozytorem bardzo awangardowym. Odkrywal
nowe harmonie, odkrywal nowa ekspresje i gdyby zyl dluzej,
prawdopodobnie szedlby w tym kierunku. Staram sie wyobrazic
sobie, co by sie moglo stac, gdyby on jeszcze 50 lat pozniej
komponowal.
- Tego wieczoru Panski utwor "Stone Music" prezentowany
byl po raz pierwszy bez mikrofonow. Dlaczego?
- To sa sprawy czysto organizacyjne. Gram ten utwor od
prawie 30 lat i zawsze prosze organizatora, zeby przygotowal
dwa mikrofony i dwa glosniki - najbardziej elementarny sprzet
akustyczny. Niestety, w Fundacji Kosciuszkowskiej odmowiono
mi. Bylo to dla mnie dosyc przykre, ale okazuje sie, ze
akurat w tej sali, przy tej akustyce utwor mogl z powodzeniem
zabrzmiec bez naglosnienia.
- Do Nowego Jorku przyjechal Pan z Kalifornii. Byl Pan
gosciem festiwalu organizowanego przez uniwersytet w Santa
Barbara. W tym roku festiwal poswiecono wspolczesnej muzyce
polskiej. Jak Amerykanie odbieraja polska muzyke, co o niej
wiedza?
- Santa Barbara to bardzo mala miejscowosc. Nie ma Polonii.
Po drugie, muzyka polska jest muzyka jedna z wielu, wielu,
wielu. Tym niemniej zainteresowanie nia jest tam zywe. Wsrod
profesorow spotkalem nawet takich, ktorzy studiuja polska
muzyke ludowa, konkretnie goralska. Odbylo sie sympozjum
na ten temat. Bylem zdumiony tamtejsza otwartoscia. Ale
mysle, ze jest to pewna cecha ogolna Amerykanow, ktorzy
sa ludzmi bardzo otwartymi na rzeczy, ktorych nie znaja.
Przyjeto mnie tam bardzo milo. Gralem recital. Byl rowniez
koncert mojej muzyki kameralnej w bardzo dobrym wykonaniu
tamtejszych mlodych muzykow.
- Czy Pana zdaniem polska muzyka wspolczesna wyroznia sie
czyms szczegolnym?
- Polska muzyka, zwlaszcza w ostatnich latach jest bardzo
scisle zwiazana z Kosciolem katolickim i z tradycja konserwatywna,
powiedziec moge nawet dosyc wsteczna w sensie ideologii,
w sposobie traktowania muzyki itd. To jest fenomen zupelnie
odosobniony. Polska jest jedynym krajem, w ktorym wielu
kompozytorow, i mlodych, i starszych, i sredniego pokolenia
przejelo sie bardzo wiara katolicka i kontynuuje tworczosc
w tym kierunku. Gdyby ktos mnie spytal, czy to dobrze czy
zle, odpowiem, ze raczej zle, poniewaz to jest jakby krok
do tylu.
- A patrzac na muzyke polska jako calosc, czy widzi Pan
jakies wspolne, wyrozniajace ja cechy? I Chopin, i Szymanowski,
i Lutoslawski byli bardzo uwrazliwieni na harmonike, na
zawarta w niej barwe brzmienia. Obcokrajowcy uwypuklaja
te ceche, jako charakterystyczna dla Polakow. W Pana muzyce
tez to dostrzegam.
- Tak, to prawda. Powiedzialbym o jeszcze jednej cesze,
o goracej ekspresji, ktora jest charakterystyczna dla polskich
kompozytorow. To wynika troche z ich charakteru, z ich otwartosci,
z bardziej emocjonalnego przezywania. Na pewno nie jestesmy
narodem bardzo racjonalnym, takim jak Francuzi. Lubimy rzeczy
dziwne, romantyczne, o wielkim napieciu emocjonalnym. Nie
jestesmy tez, tak jak Niemcy, artystami przywiazujacymi
bardzo duza waga do struktury, do budowy utworu muzycznego.
- Jest Pan jurorem wielu konkursow kompozytorskich. Po
czym mozna poznac, ze jakis utwor jest dobry, ze zasluguje
na wyroznienie?
- Nie pamietam juz, w ilu konkursach bylem jurorem. W wielu
z nich trzeba przejrzec 700-800 partytur. Powiem bardzo
szczerze, ze jak otworze pierwsza strone partytury, to wlasciwie
od razu mam dosc daleko idaca ocene zarowno charakteru muzyki,
jak i métier kompozytora. Pozniej wertuje
calosc, ale z reguly wnosi to juz niewiele do tego pierwszego
wrazenia.
- Po czym sluchacz moze poznac, ze dzielo, ktore slyszy
po raz pierwszy, jest dobre badz zle?
- Mysle, ze to w ogole nie jest kwestia dla sluchacza.
Muzyke komponuje sie po to, zeby kogos wzruszyc, zeby dac
komus moment przezycia, ktory moze pozniej wspominac. Ja
podchodze do muzyki emocjonalnie. Sprawa oceny, czy to jest
dobre czy zle, nie ma zadnego znaczenia. Bywa, ze utwory
gorsze w sensie technicznym sa uwielbiane. Mysle, ze najwazniejsze
w utworze jest to, zeby dotarl on do serca sluchacza.
- Muzyka XX wieku to juz okres zamkniety. Natomiast nie
jest to jeszcze okres przesiany przez sito czasu. Wiele
dziel wartych poznania moze nam umknac. Pan zna te muzyke
jak malo kto, czyni rozne wysilki w celu jej promocji. Ktore
z utworow XX wieku, zwlaszcza tych mniej znanych, polecilby
Pan sluchaczom?
- To trudne pytanie. Mysle, ze trzeba szukac w krajach
mniejszych, jakby mniej reprezentatywnych. Takim krajem
jest na pewno Rumunia. Sa tam szalenie utalentowani muzycy.
- Czy moze Pan podac jakies nazwiska?
- Na przyklad Serban Nikifor. To kompozytor juz sredniego
pokolenia. Ale wolalbym mowic bardziej ogolnie. Wedlug mnie
warto zwrocic uwage na kraje Dalekiego Wschodu: Hongkong,
Tajwan, Chiny, Koree, a takze kraje takie, jak Chile czy
Argentyna. To jest kuznia fenomenalnych talentow i wielkiej
muzyki przyszlosci. Czesto myslimy, ze najwazniejsze dzieje
sie w Nowym Jorku, Paryzu, Londynie, jeszcze paru podobnych
centrach i kropka. A tak nie jest.
Bedac prezesem Miedzynarodowego Towarzystwa Muzyki Wspolczesnej
zapoznawalem sie z tym, co sie dzieje we wszystkich krajach
czlonkowskich. Bylem zdumiony, jak duzo wartosciowych rzeczy
zdarza sie i tworzy wlasnie w mniejszych osrodkach. Ale
to nie wychodzi na wierzch, bo nie ma struktury, ktora by
wypromowala te muzyke.
- Sa przeciez festiwale muzyki wspolczesnej, ale coraz
czesciej spotykaja sie one z krytyka.
Mowi sie, ze odkad zaczeto organizowac specjalne festiwale,
muzyka wspolczesna funkcjonuje sama dla siebie, zamknela
sie w getcie. Czy ma szanse z niego wyjsc?
- Juz wychodzi. Juz ten najgorszy okres mamy chyba za soba.
Festiwale muzyki wspolczesnej zmieniaja profil, oferujac
bardziej roznorodne propozycje, np. utwory wykonywane na
swiezym powietrzu i w polaczeniu z zupelnie inna muzyka
- etniczna czy ludowa, a nawet rockowa. Rowniez sam charakter
muzyki w ostatnich dwudziestu latach sie zmienil. Muzyka
wspolczesna przestala byc taka trudna, hermetyczna. Kompozytorzy
zorientowali sie, ze stracili sluchacza i na nowo zaczeli
sie na niego otwierac, co jest zdrowe i normalne.
- W jakim kierunku wedlug Pana potoczy sie muzyka XXI wieku?
- Sadze, ze glowna potencja tworcza bedzie plynela nie
z tych osrodkow, ktore teraz sa stolicami kultury - Europa,
Stany Zjednoczone - tylko z takich jak Ameryka Poludniowa,
jak niektore kraje Europy Wschodniej: Litwa, Wegry, rowniez
Polska. Ale w pierwszym rzedzie stawialbym na Chiny, Koree
i Japonie. Jestem tam pare razy w roku, mam dziesiatki studentow.
Tamtejszy wielki wysilek i dynamizm musi zaowocowac.
- Do muzyki XXI wieku naleza tez Panskie nowe kompozycje.
Niedlugo beda dwie wazne premiery: w czerwcu premiera dziela
orkiestrowego...
- ... a w pazdzierniku mam premiere opery w Warszawie.
To jest opera wedlug nieznanej sztuki Wyspianskiego Daniel,
na podstawie Ksiegi Daniela. W Warszawie odbywaja
sie juz pierwsze proby.
- Czego mozemy sie spodziewac po tej muzyce?
- Piszac muzyke dla teatru Komedii Francuskiej w Paryzu
nauczylem sie lamac schematy. Na przyklad jesli Daniel jest
poetycka postacia sztuki, to ja go robie drapieznego, zawzietego
i przez to wychodzi nowa jakosc. Chce w tej operze podejsc
do poszczegolnych postaci dramatu nie w sposob utarty, stereotypowy,
tylko w sposob odwrotny niz zwykle. Ten utwor bedzie mial
skrajne emocje, bedzie bardzo dramatyczny, drapiezny, a
z drugiej strony szalenie melodyjny, liryczny i miekki.
- Czy zatem mozna powiedziec, ze nowa jakoscia w Panskiej
muzyce jest przewrotnosc?
- W tym konkretnym przypadku moze tak. Przede wszystkim
jednak jest to chec wlozenia jak najwiekszej ekspresji w
to, co bedziemy slyszec.
- Dziekuje za rozmowe.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |