[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (18 maja 2001)


JAKUB WINNICKI

Paryskie niespodzianki

Gombrowicz w Komedii Francuskiej

Wprowadzenie 26 kwietnia Slubu Witolda Gombrowicza do stalego repertuaru Komedii Francuskiej jest bez watpienia waznym wydarzeniem w tym kraju. Ten fakt przysparza jednoczesnie wielkiej chluby polskiemu pisarzowi, a zarazem podkresla wklad i obecnosc polskiej kultury w zyciu literackim Francji. Nalezy zauwazyc, ze autor Ferdydurke jest zaledwie trzecim wspolczesnym autorem, ktory doznal tego zaszczytu w tym sezonie. Przed nim na deskach Comédie Francaise goscili jedynie Jean Gene^t i Harold Pinter. Komedia Francuska jest zjawiskiem zupelnie wyjatkowym. Wybor repertuaru nalezy do dyrektora teatru, ktoremu doradza komitet zlozony z pelnoprawnych czlonkow trupy. Jak przyznaje rezyser przedstawienia Jacques Rosner, dyskusje na temat wyboru Slubu byly zaciekle. Latwo to zrozumiec. Przeciez cala plejada wspolczesnych dramaturgow rowniez zasluzyla sobie na taki zaszczyt. A jednak to Gombrowicz "udzielil sztyka" (Ferdydurke) wszystkim tym slawom... Slub Gombrowicza bedzie w repertuarze do 8 lipca, a mial byc wystawiony 32 razy. Stanelo jednak na 27 spektaklach. Wydarzyla sie bowiem rzecz tragikomiczna. W dniu, w ktorym ambasada polska i Komedia Francuska urzadzily oficjalne spotkanie poprzedzajace przedstawienie, spektakl zostal odwolany, gdyz poprzedniego dnia Andrzej Seweryn zwichnal sobie noge. Ogromna zasluge w tym, ze w ogole doszlo do wystawienia Slubu, nalezy przypisac rezyserowi spektaklu. Jacques Rosner zainteresowal sie teatrem Gombrowicza juz na poczatku lat szescdziesiatych. Sam przyznaje, ze jego marzeniem bylo wyrezyserowanie wszystkich trzech dramatow. Po wystawieniu Iwony, ksiezniczki Burgunda w 1970 roku i Operetki w 1982, marzenie zostalo w calosci spelnione z wielkim sukcesem. Skoro mowa o zaslugach, nie sposob nie wspomniec o uprzywilejowanym swiadku zycia Gombrowicza, tlumaczce Slubu (we wspolpracy z Georges Sédir), Jadwidze Kukulczance, podpisujacej sie we Francji - Koukou Chanska. Jej wklad w rozwoj wymiany teatralnej miedzy Polska a Francja jest istotny. Jej zawdzieczamy, ze w sumie ponad sto utworow teatralnych autorow francuskich (Jean Anouilh, Henri de Montherlant, Georges Feydeau, Samuel Beckett) wprowadzono na sceny polskie - oraz autorow polskich (Gombrowicz, Stanislaw Ignacy Witkiewicz, Zofia Nalkowska, Jerzy Szaniawski, Gabriela Zapolska) - na sceny francuskie. Spektakl Matki Witkacego w jej przekladzie, wystawiony w Compagnie Renaud - Barrault, ze slynnymi aktorami - Madeleine Renaud i Michael Lonsdale, odbil sie szerokim echem po swiecie. Koukou otrzymala odznaczenia, m.in. za Malateste Montherlanta; sam dramaturg oswiadczyl: "talent tlumacza jest darem Boga".

- Jakie byly okolicznosci, ktore spowodowaly, ze postanowila Pani przetlumaczyc "Slub" na jezyk francuski?

- W Polsce po wielu latach ignorowania Gombrowicza wydano w jednym tomie Slub i Transatlantyk. Jerzy Jarocki wystawil Slub. Dekoracje i kostiumy zaprojektowala Krystyna Zachwatowicz. Spektaklu nie widzialam, ale przeczytalam tekst i zachwycilam sie Slubem. Zawsze tlumaczylam sztuki, ktore sama chcialabym napisac. Z Krystyna Zachwatowicz postanowilysmy wiec wprowadzic Slub na scene francuska. I tak sie zaczela przygoda.

- Jak na te czasy, poczatek lat szescdziesiatych, musialo to byc przedsiewziecie szalone! Przeciez we Francji w tym czasie, jak zreszta od wielu lat, nie grano polskich sztuk, teatr polski nie byl w ogole znany...

- Szalone, ale dlatego pasjonujace!

- W styczniu 1964 roku, w paryskim teatrze Récamier, mlody rezyser argentynski Jorge Lavelli wystawil po raz pierwszy w Europie "Slub" w Pani tlumaczeniu. Musiala to byc dluga droga.

- Oczywiscie. Droga byla nielatwa! Po pierwsze, zwrocilam sie do Gombrowicza, ktory mieszkal w Argentynie, proszac go o zgode na prawa autorskie przekladu. Sztuka wszystkich zaskoczyla. Na tamte czasy byla zbyt awangardowa. Jest nia zreszta do dzis. Nikt oczywiscie nie chcial podjac ryzyka jej wystawienia. Jean Anouilh, ktorego Skowronek w moim przekladzie odniosl triumf w Polsce, oraz Henry de Montherlant, ktory cenil mnie za przeklad Malatesty, postanowili mi pomoc. Ale ich rekomendacje dyrektorzy teatrow i producenci brali za zart. Gombrowicz nie byl wtedy znany we Francji. Ukazala sie tylko Ferdydurke. W koncu, dzieki Georgesowi Neveux (ktorego sztuki grane byly w moim przekladzie na scenach polskich) i Jacques'owi Lemarchandowi (krytyk teatralny Le Figaro i dyrektor kolekcji teatralnej w wydawnictwie Gallimard) lub zostal przyjety do konkursu Mlodych Zespolow Teatralnych, w rezyserii Jorge Lavelli i w dekoracjach Krystyny Zachwatowicz. Dostalismy tylko 5000 frankow subwencji. Aby wystawic sztuke, kazdy pomagal, jak mogl. Zachwatowicz "przemycila" z Polski kostiumy z przedstawienia Jarockiego. Slub konkurs wygral! André Malraux przyznal "Le Grand Prix" i dzieki temu dramat zostal pokazany 30 razy w teatrze Récamier w Paryzu.

- Jaka byla reakcja publicznosci?

- Widzow bylo niewielu. 15-30 osob na sali. Ale pomiedzy nimi byli Jacques Hébertot, Laurent Terzieff, Alain Cuny, Salvator Dali, Henry Kanhweiler, André Masson, Georges Braque. Prasa polska odnotowala wiadomosc o sukcesie Slubu, ale nie wymienila nazwiska autora. Gombrowicz ciagle byl w Polsce na indeksie.

- Znala Pani Witolda Gombrowicza osobiscie?

- Poznalam go w Café de la Paix w Paryzu, juz po premierze Slubu. Widywalam go w Paryzu, a pozniej w Vence, gdzie mieszkal. Potem duzo korespondowalismy. Wprowadzilam go do Zwiazku Autorow Francuskich (tak jak pozniej Karola Wojtyle i Wojciecha Hasa). Bylam pod urokiem jego osobowosci. Byl to filozof o niezwyklym poczuciu humoru. Pod pozorem pewnej szorstkosci i sarkazmu niezwykle wrazliwy, zacny i dobry czlowiek.

- Czy tlumaczyla Pani rowniez inne utwory Gombrowicza?

- Tak. Rozmowy z Dominikiem de Roux. Na goraca prosbe Gombrowicza, gdyz tlumacze jedynie sztuki. Interesuje mnie tylko i wylacznie dialog.

- Jak ocenia Pani swoj wplyw na rozwoj kariery teatralnej Gombrowicza we Francji?

- Mysle, ze przedstawienie w teatrze Récamier i jego sukces niewatpliwie przysporzylo slawy Gombrowiczowi.

- Co Pani mysli o "Slubie"?

- To rodzaj utworu muzycznego - symfonia z powtarzajacymi sie frazami i tematami. Witkacy napisal genialna teorie czystej formy w teatrze. Ale jemu samemu nie udalo sie napisac sztuki wedlug wymyslonych przez siebie zasad. Udalo sie to wlasnie Gombrowiczowi. Ta sztuka sytuuje sie pomiedzy teatrem czystej formy Witkiewicza a teatrem szekspirowskim, szczegolnie Hamletem.

- Czy obecne przedstawienie spelnia Pani oczekiwania jesli chodzi o jakosc rezyserii i zrozumienie esencji sztuki Gombrowicza?

- Absolutnie. Jestem zadowolona z rezyserii Rosnera i zachwycona wspaniala gra aktorow. Publicznosc dobrze przyjela ten spektakl. Ciesze sie z tego, ze Slub znalazl sie w Komedii Francuskiej nie tylko z powodow artystycznych, ale tez osobistych. Jako krytyk teatralny i romanistka zajmowalam sie teatrami francuskimi, ktore przyjezdzaly do Polski. W latach piecdziesiatych przyjechala do Warszawy Komedia Francuska z Chorym z urojenia Moliera. Poznalam wtedy wspanialych aktorow: Jacques'a Charona, Roberta Hircha, Roberta Manuela, Louisa Segnera. Po przyjezdzie do Paryza w 1958 roku bylam czesto przez nich podejmowana w Komedii Francuskiej. Calymi latami czulam sie tam jak u siebie w domu. Tym bardziej ze w latach szescdziesiatych Henry de Montherlant zapraszal mnie na proby Mistrza z Santiago. Po tylu latach znalezc sie w Komedii Francuskiej nie jako gosc, ale jako wspoltworca przedstawienia - to dalszy ciag gombrowiczowskiej przygody. A coz ja moge jeszcze na ten temat powiedziec? Rezyseria Rosnera nie komplikuje dziela, co w tej trudnej sztuce latwo sie moze przydarzyc. Jest logiczna. Zdecydowanie ulatwia nam jej odczytanie. Pewien brak rytmu i spadek napiecia w drugim akcie tlumacze bardziej "niedotarciem" niz niedociagnieciem rezyserskim. Muzyka i swiatla podkreslaja jednorodnosc spektaklu. Prowadzenie aktorow i gra aktorska sa bez zarzutu. Roland Bertin zna i ceni teatr Gombrowicza; gral we wszystkich jego sztukach. To doswiadczenie jest wyraznie przydatne w jego interpretacji roli Ignacego. Yves Gasc wybija sie w swej interpretacji zatrwazajacego pijaka. Z pewnym zdziwieniem stwierdzilem, ze glowna role powierzono Andrzejowi Sewerynowi. Podziwiajac jego gre, szybko sie zapomina o sladach wspomnianej niedyspozycji, choc moglby byc dziadkiem gombrowiczowskiego bohatera. Gombrowicz pozostawil wskazowki co do wystawienia Slubu. To cenny klucz, ktory Rosner zna. Pomaga w otwieraniu szuflad ukrytej w czlowieku sily, rownie tworczej, co niszczycielskiej. Pomaga w uswiadomieniu sobie, kim moglibysmy sie stac, gdyby nam tylko na to pozwolono; lub gdybysmy sami sobie na to pozwolili. W dobrym, zlym i nijakim tego slowa znaczeniu. Raz jagnieciem, raz tyranem. Raz geniuszem, raz polglowkiem. Raz wlasnym Bogiem, raz diablem znikad. Czy umiemy sie odnalezc w tej wielkiej gombrowiczowskiej symfonii, gdzie muzycznymi instrumentami sa aktorzy? Moze nie zawsze, choc okazja jest nam dana. Ale to nie jest wazne. Wazne jest to, iz Gombrowicz sugeruje, ze taka mozliwosc w nas drzemie. Poprzez specyficzna forme jego teatr uzmyslawia, ze moze nas obudzic. Mimo iz kazdy drzemie, widzi, co widzi, we snie czy na jawie... Czy mozemy stracic kontrole nad soba "obudzonym"? Mozemy. Henryk staje sie tyranem i nawet nie bardzo wie, kiedy i jak. Ale to tez nie jest najwazniejsze. Najwazniejsze jest uslyszec symfonie samego siebie. Realnoscia jest nie tylko to, co namacalne ale i fikcja, ktora nie wiadomo skad sie bierze. Nawet ta najbardziej nieprawdopodobna, ta potencjalna, uspiona, falszywie schowana, dziecieco naiwna. Nie ma granicy "fikcja/realnosc". "Realnosc fikcji" istnieje poprzez realnosc istnienia osoby, ktora te fikcje stworzyla. To element teatru "czystej formy". Teatr jako pretekst do stworzenia i wyzwolenia wszedobylskiej formy, ktora moze nami zawladnac... W tym widze awangardowosc Slubu. Trudno sobie wyobrazic, aby ta sztuka mogla sie kiedykolwiek "zle" zestarzec. Komedia Francuska udowadnia, ze mam racje. W ponad pol wieku po napisaniu Slubu wychodzi sie z teatru z wypiekami na twarzy. Co za sila! Oh la, la! Quel mariage!


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail