PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (18 maja 2001)


MACIEJ PATKOWSKI

Matka prymasa

W poprzednia niedziele Ameryka swietowala Dzien Matki. I chociaz w Polsce Dzien Matki przypada dopiero na 26 maja, z okazji tego swieta warto spojrzec nie na osoby slawne, ale na "matke pokorna".

Julianna pochodzila z Karpow, corka Adama Karpa i Anieli z Gizewiczow, ze szlachty podlaskiej, z parafii Kamienczyk nad Bugiem. Przodkowie na przestrzeni trzystu lat zajmowali wazne funkcje koscielne i swieckie w Rzeczpospolitej. Byli poslami ziemi bielskiej, fundatorami kosciolow. Gdy Julianna sie urodzila, rodzice utrzymywali sie z pracy na roli, jako zubozala szlachta, co sama swoj zagon uprawia, podobnie jak rodzice jej przyszlego meza, Stanislawa Wyszynskiego.

Pobrali sie 4 maja 1899 roku, a 3 sierpnia 1901 roku Julianna rodzi syna Stefana i chrzci go w parafii sw. Mikolaja w Zuzeli, gdzie ojciec pozniejszego prymasa byl organista. Po latach tak bedzie prymas wspominal: "W domu moim nad lozkiem wisialy dwa obrazy: Matki Bozej Czestochowskiej i Matki Bozej Ostrobramskiej. I chociaz w owym czasie do modlitwy sklonny nie bylem, zawsze cierpiac na kolana, zwlaszcza w czasie wieczornego rozanca, jaki byl zwyczajem naszego domu, to jednak po obudzeniu sie dlugo przygladalem sie, dlaczego jedna jest czarna, a druga biala".

I kiedy indziej: "Moj ojciec z upodobaniem jezdzil na Jasna Gore, a moja matka - do Ostrej Bramy. Razem sie potem schodzili w nadbuzanskiej wiosce, gdzie urodzilem sie i opowiadali wrazenia ze swoich pielgrzymek. Ja, maly brzdac, podsluchiwalem, co stamtad przywozili. A przywozili bardzo duzo, bo oboje odznaczali sie gleboka czcia i miloscia do Matki Bozej i jezeli cos na ten temat ich roznilo - to wieczny dialog, ktora Matka Boza jest skuteczniejsza, czy Ta, co w Ostrej swieci Bramie, czy Ta, co Jasnej broni Czestochowy".

Dom rodzinny stal na plebanii, tzw. organistowka skladala sie z dwoch pokojow mieszkalnych, ze skromna kuchnia od podworza, dalej byla szkola, mieszkanie nauczyciela Rubinkowskiego i mieszkanko dla wikariuszy, ktorzy zmieniali sie corocznie i byli ojcami chrzestnymi dzieci Julianny, obdarowujac je swymi imionami. Na scianach organistowki wisialy swiete obrazy: Matki Boskiej Ostrobramskiej, Czestochowskiej i Nieustajacej Pomocy, byl takze portret papieza Leona XIII oraz ksiecia Jozefa Poniatowskiego.

Kiedy zrobilo sie ciasno, bo dzieci przybywalo - ojciec przedzielil kuchnie, by dzieci mialy swoj pokoik do nauki. Warta uwagi jest "kuchnia matki Julianny". Az sie wierzyc nie chce, ale wszystko w niej jest odtworzone tak, jak bylo naprawde i wszystko, co pochodzi z tamtego rejonu i tamtych czasow. Palilo sie drzewem, garnki byly masywne, ciezkie, ale za to trzymaly cieplo, podobnie jak piec z okapem; w koncu - to jedyne ogrzewanie z tamtych lat. Kolowrotek byl w codziennym uzyciu, bo dzieci musialy byc obszyte. Te garnki ktos musial myc, bielizne prac, az dziw bierze, ze starczylo czasu na wieczorny rozaniec, ktory sie przeciagal i wzbogacal o glowne prawdy wiary, siedem sakramentow swietych, piec warunkow pokuty i "Pod Twoja Obrone". Nie dziw, ze bolaly kolana.

Oprocz Anastazji Stefan mial siostrzyczke Stanislawe, w dwa lata potem - Janine, w trzy lata potem - braciszka Waclawa Leona... W 1910 r. panstwo Wyszynscy dostaja propozycje przeprowadzki do Andrzejewa - wiekszej i bogatszej parafii, gdzie na Stanislawa czeka nieco lepsza pensja, a dla wszystkich - obszerniejsze mieszkanie. Andrzejewo - liczace dzisiaj okolo czterech tysiecy mieszkancow - ma zacna historie. Juz w XIII wieku figurowalo jako Wronie, a w 1528 roku krol Zygmunt I Stary udziela przywileju biskupowi Andrzejowi Krzywickiemu na zalozenie miasta na prawie magdeburskim.

Tutaj mija dzieciom kilka lat pod wplywem osobowosci ich mamy - skromnej, religijnej, cichutkiej, czystej, pracowitej, cierpliwej i kochajacej... Ktoz by dzis o niej pamietal, gdyby Stefan nie zostal prymasem Polski? A przeciez - opowiedza to sobie po latach - matka jego przyszlego kolegi, duchownego, przyjaciela Karola Wojtyly, podobnie tkala swoje zycie i swojej rodziny, i rowniez przedwczesnie odeszla, zostawiajac syna Karola malym dzieckiem. To wspomnienie matek i gorycz wczesnego osierocenia scementowaly ich pozniejsza przyjazn. To przeciez te przedwczesnie zmarle, zapracowane do konca zycia - daly poczatek slawnym synom XX stulecia. Daly nam Prymasa Tysiaclecia i kolejnego nastepce Swietego Piotra.

W 1910 roku Julianna jest znowu w ciazy z szostym dzieckiem, ale tym razem "cos bylo nie tak". Z koncem sierpnia z trudem mogla sie poruszac, w miesiac pozniej - juz byla przykuta do lozka, nie mogac sie zen podniesc.

Dzieci slodzily mamy cierpienie odrabiajac lekcje przy niej i sluchajac jej przedziwnych opowiesci i historii zaslyszanych od jej babci. Na kilka dni przed porodem stan sie pogarsza, z piatego na szostego pazdziernika rodzi sie nowa siostrzyczka Stefana - Zosia. Matka jest wyczerpana i oprocz objawow nie rozpoznanej choroby jeszcze ma ciezka anemie. Jest taka blada, watla i slaba, ze wszyscy zdaja sobie sprawe z tego, nawet male dzieci: mama jest w stanie krytycznym.

"Ktoregos dnia poprosila, by dzieci zebraly sie wokol jej lozka. Chciala sie pozegnac. Do Stefana zwrocila sie w ten sposob: 'Ubieraj sie'. Poniewaz byla juz polowa pazdziernika, chcial wlozyc palto, rozumiejac, ze ma gdzies isc. Matka spojrzawszy na niego, raz jeszcze powiedziala: 'Ubieraj sie, ale nie tak. Inaczej sie ubieraj'. Wowczas Stefan zwrocil pytajace oczy na ojca. Ojciec zas pozniej wyjasnil, ze chodzi o to, by 'ubieral sie' w cnoty. Bedac w szkole dzieci przez caly dzien nadsluchiwaly, czy nie bija dzwony. Mialo to oznaczac, ze matka juz nie zyje.

Ktoregos dnia Stefan zostal po lekcjach w szkole. Musial kleczec w kacie "za kare". Zaniepokojony ojciec poslal po Stefana jego siostre, Stanislawe, by uprosila nauczyciela o wypuszczenie brata na obiad. Stefan, zobaczywszy w progu klasy swoja siostre, pomyslal, ze matka juz nie zyje. Zerwal sie z kleczek i bylby uciekl, gdyby nie porywczy nauczyciel, ktory doskoczyl do przerazonego chlopca i chwycil go za ubranie. Krzyknal na caly glos:

- A ja ci mowie, ze zostaniesz bez obiadu!...

- Mam dosc nauki pana profesora - odrzekl chlopiec bez namyslu.

- Cos ty powiedzial? - nie dowierzal wlasnym uszom Arasimowicz.

- Mam dosc nauki pana profesora!

- Wiecej do szkoly nie przychodz! - odwrzasnal Arasimowicz.

- Wiecej nie przyjde! - burknal uczen.

(Wedlug ustnej relacji Stanislawy Wyszynskiej.)

I wiecej nie poszedl, potem uczyl go Boleslaw Pekala, kleryk seminarium duchownego.

31 pazdziernika odchodzi Julianna Wyszynska, trzydziestotrzyletnia matka szesciorga dzieci, a w kilka dni pozniej umiera Zosia. Pochowane sa obok siebie na cmentarzu w Andrzejewie.

Ojciec Stefana wypisal na tabliczce umieszczonej na krzyzu: "Julianna z Karpow Wyszynska, zyla lat 33. Zm. 31 pazdziernika 1910 r. Prosi o Zdrowas Mario".

W 1980 roku na grobie ulozono plyte z napisem: "Umilowanej Matce Juliannie Wyszynskiej w siedemdziesiata rocznice smierci dzieci: Stefan Kardynal, Stanislawa, Janina".

Po latach tak napisze syn, prymas: "Trudno mi opisac smutek, pustke, zalosc, gdy po pogrzebie Matki wrocilismy do domu. Zdawalo sie wtedy, ze ustalo wszelkie zycie".

Sejm oglosil, a prezydent podpisal, ze rok 2001 jest Rokiem Prymasowskim. W tym miesiacu z okazji dwudziestej rocznicy jego smierci (28 maja) jest i bedzie jeszcze glosniej o Prymasie Tysiaclecia. Jestem ciekaw, ile slow padnie o skromnej matce blogoslawionego duchownego, ktorego przeciez przyuczala na te pozycje, ktorej sie nie spodziewal; na los, ktorego nie oczekiwal (mial przeciez byc naukowcem, ksiedzem profesorem), a ktory go spotkal. To przeciez ona mu powiedziala: "Ubieraj sie!". A ojciec wytlumaczyl: ubieraj sie w cnoty.

Nasladowal swoja matke zyciem w pokorze i ta jego pokora - podpatrzona i podsluchana u niej - zmogla szance pychy polskiej.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail