GRAZYNA DRABIK
Nowojorska
kronika kulturalna (teatr)
William Shakespeare, The Tragedy of Hamlet. Adaptacja
i rezyseria: Peter Brook we wspolpracy z Marie-Hélene
Estienne, scenografia i kostiumy: Chloé Obolensky,
oswietlenie: Philippe Vialatte, muzyka: Toshi Tsuchitori.
Wykonawcy: Scott Handy (Horatio), Jeffery Kissoon (Claudius/
The Ghost), Adrian Lester (Hamlet), Bruce Myers (Polonius/
The Gravedigger), Natasha Parry (Gertrude), Naseeruddin
Shah (Rosencrantz/ First Player), Shantala Shivalingappa
(Ophelia), Rohan Siva (Guildenstern/ Second Player/ Laertes).
C. I. C. T./ Théatre des Bouffes du Nord. Przedstawienia
od 24 kwietnia do 6 maja w Brokklyn Academy of Music.
William Shakespeare, Troilus and Cressida. Rezyseria:
Sir Peter Hall, scenografia: Douglas Stein, kostiumy: Martin
Pakledinaz, oswietlenie: Scott Zielinski, muzyka: Herschel
Garfein. Wykonawcy: Vivienne Benesch (Cassandra), Jordan
Charney (Menelaus), Tony Church (Pandarus), David Conrad
(Hector), Idris Elba (Achilles), Philip Goodwin (Ulysses),
Thomas H. Hammond (Aeneas), Earl Hindman (Ajax), Cindy Katz
(Helen), Nicholas Kepros (Nestor), Joey Kern (Troilus),
Luke Kirby (Deiphobus), Andrew Elvis Miller (Helenus), Tricia
Pauluccio (Cressida), Lorenzo Pisoni (Paris), Frank Raiter
(Priam, Calchas), Terrence Rigby (Agamemnon), Michael Rogers
(Diomedes), Matta Semler (Antenor), Tari Signor (Andromache),
Andrew Weems (Thersites). Theatre for a New Audience. Premiera
15 kwietnia, przedstawienia do 13 maja. The American Place
Theatre, 111 W. 46 St.
Probuje sobie wyobrazic, jak to bylo w czasach Szekspira.
Teatr na wolnym powietrzu. Tlum dosc niesubordynowanych
widzow, zebrany wokol drewnianego podniesienia. Z balkonu
wychylaja sie dworzanie w przebogatych, kolorowych strojach.
Na klepisku wokol desek sceny i na galerii rozpycha sie
lud. Wszyscy tak samo ciekawi, podnieceni nowym przedstawieniem,
byc moze nawet troche podchmieleni. Ci siedzacy, mniej lub
bardziej wygodnie - jakims szlachetnym nowym gatunkiem porto.
(Ciekawe, jaki byl modny trunek w czasach elzbietanskich?)
Ci na miejscach stojacych - zwyklym piwem.
Popoludnie w teatrze to byla przeciez rozrywka z pogranicza
dozwolonego i zakazanego. Chlopcy przebrani za kobiety.
Aktorzy mowiacy tak jak krolowie. Krol ze sztyletem w sercu.
Blazen raniacy mocarnych i bogatych ostrym jezykiem. Mloda
dziewczyna zbuntowana przeciw dyktatom ojca, zwycieska w
milosci. Niebezpieczne rozrywki.
I ciagle jest tak samo, choc mniej niebezpiecznie i bardziej
rozrywkowo. Dzisiaj, jak wtedy, na scene wchodzi aktor.
Dzieli nas od niego zaledwie kilka metrow. Kilka metrow,
i to przejscie przez niewidzialna granice. Tu my, widzowie.
Tam on, w magicznej przestrzeni. Nasza wyobraznia wyposazyc
ja potrafi w gobeliny, jesli aktor powiada, ze wlasnie bawi
z wizyta u krolowej. Stol moze przekonujaco byc stolem Ostatniej
Wieczerzy albo tym, przy ktorym zasiada Olga, Masza i Irena.
Zwykla framuga rownie dobrze zaznacza portowe wyjscie na
rozlegle morze, jak i oaze na pustyni. Gdzie stoi krzeslo,
jest tron krolewski. Albo szafot. Znajdujemy sie w Wenecji,
w podmiejskim domku w New Jersey, na szancach Troi.
Technika i sztuka dramatyczna ciagle sie zmieniaja. Teatr
przyozdabia sie w drobiazgowo odwtarzane realia, w rzetelnej
w stosunku do przedmiotow tradycji naturalistyczno-realistycznej,
albo jest wstrzemiezliwie "teatrem ubogim". Niezaleznie
od filozofii i niezaleznie od mod, aktora i widza laczy
konspiracja. By teatr byl teatrem, my, widzowie musimy aktywnie
uczestniczyc w przedstawieniu, wspoltworzac znaczenia. Na
ile uda sie tamtym, po drugiej stronie, wciagnac nas we
wspolna gre wyobrazni, zalezy przede wszystkim od mocy aktora
i slowa.
No i wlasnie, mamy ciekawy przypadek dwoch przedstawien,
granych prawie obok siebie, przygotowanych przez wielce
doswiadczonych tworcow, wykorzystujacych dramatycznie bogate
slowo, lecz z diametralnie odmiennym rezultatem. Oczywiscie,
co czyni porownanie interesujacym to fakt, ze oba przedstawienia
to inscenizacje dziel tego samego autora, a sciezki rezyserow
wielokrotnie sie krzyzowaly.
Peter Brook i Peter Hall naleza do czolowki teatru wspolczesnego.
Obaj urodzili sie w Anglii, lecz rownie swobodnie jak w
Europie czuja sie na innych kontynentach. Obaj posiadaja
ogromne doswiadczenie w inscenizacji Szekspira, mogac sie
szczycic rewelacyjnymi przedstawieniami. Brook rozpoczal
swa blyskotliwa kariere rezyserujac Stracone zachody
milosci, Miarke za miarke i Krola Leara w teatrze, ktory pozniej przemienil sie w Royal Shakespeare
Company, przez 10 lat prowadzony przez Petera Halla. Zdobyl
sobie miedzynarodowe uznanie genialna inscenizacja Snu
nocy letniej w 1970 r. Utrwalil slawe ciekawa koncepcja Tymona Atenczyka i piekna Burza.
Peter Hall z kolei, a formalnie mowiac Sir Peter Hall,
bowiem w uznaniu dla wybitnych osiagniec otrzymal od krolowej
szlachecki tytul, jest pewnie bardziej niz ktokolwiek odpowiedzialny
za fakt, ze znicz szekspirowskiej poezji jasnieje dzisiaj
tak szerokim kregiem wyraziscie i kuszaco. Byl tworca Royal
Shakespeare Company i dorocznego festiwalu sztuk barda w
Stratford-upon-Avon. Przez 15 lat kierowal Royal National
Theatre, gdzie dramaty Szekspira zawsze stanowily solidna
baze repertuaru. W ostatnich latach wpisal Szekspirowskie
slowo w krajobraz broadwayowskiego teatru, miedzy innymi
udana inscenizacja Kupca weneckiego. W 1999 r. stworzyl
Shakespeare Company w Los Angeles, gdzie ostatnio rezyserowal Sen nocy letniej i Romea i Julie.
Brook, mistrz pustej sceny, wstrzemiezliwie zaznacza miejsce
gry w rozleglej przestrzeni Majestic Theater. (Jego znaczaca
w historii teatru XX wieku ksiazka The Empty Space rozpoczyna sie od slow: "Moge wziac jakakolwiek pusta przestrzen
i nazwac ja gola scena".) Kilka kolorowych poduch, kilka
krzesel, prostokat tkaniny. Kolorowa tkanina zaznacza, gdzie
Hamlet spotyka sie z Laertesem. Gdzie czeka na Ducha. Zmienia
sie w dywan w komnacie krolewskiej. W kluczowym momencie
"teatru w teatrze" staje sie scena, na ktorej aktorzy grajacy
aktorow odegraja przed krolem jego morderczy czyn. Poza
tym wstrzemiezliwym znakiem - osmiu aktorow, ciemnoskorych,
brazowoskorych, bladych blondynow. Aktorzy sa ubrani w kostiumy
tak dyskretne, ze ich obecnosc na ulicy wcale by nas nie
zdziwila. Jeden muzyk, Toshi Tsuchitori, ktory dyskretna
gra delikatnie koloryzuje dzwiekiem roznych instrumentow
akcje, ktorej sie z boku przyglada. I oto mamy teatr pulsujacy
rytmem poezji, porywajacy zywym slowem.
Inscenizacja Brooka nie jest w pelni udana. Przypomina
raczej ciekawy warsztat aktorski, i to warsztat, gdzie nie
wszyscy dobrze sie sprawdzaja. Slabo zaznacza sie Shantala
Shivalingappa jako Ofelia. Topornie wypada Jeffery Kissoon
w podwojnej roli Klaudiusza i Ducha. Bruce Myers jest wprawdzie
wysmienity, ale gra jakby w innej tonacji, solowo. Calosc
nigdy nie zamyka sie w magicznym kregu samowystarczalnego
wydarzenia. Jestesmy swiadomi poszczegolnych elementow przedstawienia.
Z ciekawoscia sledzimy decyzje Brooka co do ciec w tekscie.
Nie proponuje nam on jakies nowej, rewelacyjnej interpretacji
z wyjatkiem tego wlasnie faktu mocnego skrotu, ktory oczyszcza
sztuke z licznych watkow. Nie ma Fortynbrasa. Danii nie
zagraza Norwegia. Zniknal tlum dworzan. Brook stworzyl tutaj
- i stworzyl udanie - forum dla jednego aktora.
Tragedia Hamleta zwycieza dzieki charyzmatycznej obecnosci
na scenie glownego wykonawcy. Adrian Lester wydobyl dwuznaczna
atrakcyjnosc postaci Ksiecia. Gra slowem i gestem, jednoczesnie
pelen wdzieku i spiety obsesyjnym pragnieniem zemsty. Caly
czas w niespokojnym ruchu. Przesadny, ale przesade mistrzowsko
modulujacy w ryzach dyscypliny. Lesterowi udaje sie byc
jednoczesnie calkiem wyjatkowym i zupelnie zwyklym. Ksiaze
dunski, bohater Szekspira, odbicie Kazdego. Mlody, rozdarty
watpliwosciami, zbyt sprytny dla wlasnego dobra i zbyt naiwny,
zakochany i z latwoscia porzucajacy milosc. Pociagajacy,
odpychajacy i bardzo, bardzo fascynujacy.
W dwoch aktorach Lester znalazl doskonalych partnerow:
Rohan Siva jest bardzo atrakcyjny w podojnej roli Guildensterna
i Laertesa. Scott Handy swietnie gra Horacja. (Jest to rola
szczegolnie trudna, bo wymaga "wyrazistej pasywnosci": Horacjo
ma nie grac, a przede wszystkim "byc". Widzi Ducha. Slucha
Hamleta. Czeka na Hamleta. Przyglada sie dramatowi zemsty).
I tak trzech aktorow tworzy wspanialy teatr, utrzymujac
nasza uwage przez dwie i pol godziny w luku dramatycznego
spiecia.
*
Trudno mi mowic o nowym przedstawieniu Theatre for a New
Audience unikajac zlosliwosci. I zalu, bo zespoljest moim
ulubionym w Nowym Jorku, a sztuka nadzwyczaj ciekawa. Rzadko
mozna ja ogladac, bowiem trudnosci inscenizacji sa oczywiste,
jako ze dlugi dramat wymaga ogromnej pracy od ogromnego
zespolu, a kolacze sa niepewne.
Troilus and Cressida jest jedna z bardziej skomplikowanych
emocjonalnie sztuk Szekspira, niejako wewnetrznie rozdarta.
Jest takze dramatem gleboko pesymistycznym. Opowiada historie
milosci dwojga mlodych i niewinnych, w kontekscie historii
o brutalnej, przedluzajacej sie wojnie. Obie historie laczy
jednolicie ciemna tutaj wizja poety, laczac podwojna opowiesc
w jeden watek - zdrady i jej brutalnych efektow. Trojanie
wydaja Grekom mlodziutka Kressyde, zakochana wielce w najmlodszym
synie Priama. Wsrod miodoustnych Grekow, Kressyda szybko
zdradza Troilusa. Troilus traci mlodziencza delikatnosc,
stajac sie okrutny i bezwgledny. Trojanie nie sluchaja ostrzezen
Kasandry. Grecy lamia kod wojenny wymagajacy szacunku dla
wroga. Hektor, jedyny szlachetny bohater, ginie zdradziecka
smiercia.
Tekst sztuki jest wielce dramatyczny - przedluzajace sie
debaty wodzow greckich, watpliwosci Trojan, plomienne wyznania
mlodych, egotyczne racje Parysa, cyniczne komentarze kalekiego
Greka Tersytesa... Peter Hall jakby poddal sie pokusom przesadnego
slowa i nie utrzymal w ryzach calosci. Wszystko jest tu
przesadzone, i do tego przesadzone niezbyt udanie. Kostiumy
sa brzydkie, szczegolnie Grekow, ktorych Martin Pakledinaz
poprzebieral w ciezkie czarne skory, czarne buciory, tatuaze
i poplamione sukmany. Z kolei Kressyde rozebral do polnaga,
tak ze ladnej a drobnej Tricii Paoluccio az szkoda, kiedy
jej nozyny wystaja bezbronnie spod plachetki koszuliny.
Douglas Stein przemienil scene w wielka piaskownice, kazac
a to Trojanom, a to Grekom przekopywac sie biegiem przez
piach, tak ze widz nie wie, czy bardziej niepokoic sie o
ich kostki, ktorym grozi zwichniecie, czy o wlasne oczy,
gdy piasek na boki leci. Muzyka Herschela Garfeina unosi
sie falami zachlystujacych sie skrzypkami jekow.
Wszystko to jednak mozna by wybaczyc. Czego nie mozna wybaczyc,
to aktorskiej przesady. Popuszczeni zmeczona reka rezysera
spieszacego sie z powrotem do Londynu aktorzy hulaja. Dlugie
juz w tekscie mowy, celebrowane slowo po slowie, z przesadnymi
pauzami, staja sie nieznosnie przedluzajacymi sie monologami.
Achilles Idrisa Elby slania sie polpijany, z luboscia obejmujac
i podszczypujac Patroklesa. Ajaks Earla Hindmana jest topornym
imbecylem. Andrew Weems krzyczy tak monotonnie glosno, ze
jad jego slow obraca sie nie przeciw Grekom, ktorych przeklina,
lecz przeciw niemu. Nawet dobrzy aktorzy - Philip Goodwin
(Ulisses), Thomas M. Hammond (Eneasz), David Conrad (Hektor)
- tona w stawie ogolnej miernoty.
Ostre ciecia tekstu, jakich dokonal Peter Brook, w polaczeniu
ze sprawnym aktorstwem Adriana Lestera w dobrze ustawionej
roli sprawily, ze poezja Szekspira zajasniala nowym, zywym
blaskiem. Pieczolowite podejscie Petera Halla do tekstu,
w miernym wykonaniu miernego zespolu, zamiast szacunku dla
Szekspira zanudzilo mnie prawie na smierc. Wychodzac z teatru
zarzekalam sie, ze przez dlugi, dlugi czas nie dam sie skusic
na zadne szekspirowskie wyczyny. Ciesze sie, ze zlozona
sobie obietnice zlamalam tak szybko idac do BAM-u na Hamleta Brooka.
A teraz nie moge doczekac sie juz wizyty Royal National
Theatre. Londynski zespol tym razem przywozi, prosze zgadnac
- jaka sztuke?
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |