PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (4 maja 2001)


JERZY R. KRZYZANOWSKI

Ksiazka
o Stefanie Zeromskim

Kazda nowa pozycja serii wydawniczej "A to Polska wlasnie" Wydawnictwa Dolnoslaskiego staje sie nowym, cennym przyczynkiem do encyklopedycznego opracowania historii i kultury kraju. Zebrane razem biale tomiki serii, ukazujace sie w jednolitym formacie, bogato ilustrowane i - co najwazniejsze - w wiekszosci przypadkow opracowane przez najlepszych w danej dziedzinie specjalistow, powinny kiedys zlozyc sie na prawdziwe, pelne kompendium dziejow kultury polskiej, rozpisanych zarowno na zagadnienia, jak i biografie. Z ta tez nadzieja wzialem do reki najnowszy w tej serii tom, poswiecony Stefanowi Zeromskiemu, co w czasie, kiedy na ekranach jest film Przedwiosnie, zrealizowany na podstawie jego znanej powiesci, wydaje sie znakomitym pomyslem. Nie tylko przygotowujacy sie do egzaminow "z polskiego" uczniowie, ale takze rzesze widzow siegnac zapewne zechca po informacje o pisarzu, od wielu juz lat zepchnietym na margines zainteresowan publicznych, mimo ze zawsze na baczna uwage zaslugiwal. Czy oczekiwania ich zostana spelnione? Odpowiedz w tym przypadku nie jest latwa, bowiem lektura ksiazki sklania zarowno do wielu pochwal, jak i slow krytyki.

Napisal ja Jerzy Paszek, profesor literatury polskiej Uniwersytetu Slaskiego w Katowicach, autor wielu ksiazek i opracowan krytycznych, jak czytamy w nocie redakcyjnej. Ale w tej samej nocie znajdujemy zgola intrygujaca informacje o tym, ze 60-letni uczony "od 10 lat gra w scrabble". Co "gra w scrabble" ma wspolnego z dorobkiem naukowym w ogole, a z Zeromskiem w szczegolnosci, pozostaje tajemnica wydawcy, jednak tego rodzaju przedstawienie autora nie wzbudza u potencjalnego czytelnika zaufania do jego specyficznie polonistycznych kwalifikacji. Co prawda to pierwsze wrazenie nie potwierdza sie przy poczatkowej lekturze pracy, ale w miare dalszego czytania watpliwosci powracaja, zwlaszcza gdy zwazy sie stylistyczne - i nie tylko - dziwolagi napotykane raz po raz na kolejnych kartkach ksiazki.

Zwyczajem przyjetym w opracowaniach biograficznych autor wprowadza historie rodu Zeromskich, rzucona na szerokie tlo dziejow Kielecczyzny, przy czym nie skapi cytat z powiesci i opowiadan Stefana Zeromskiego, najblizej z terenem tym zwiazanych. Ale juz tutaj dowiadujemy sie, ze ksiadz Michal Tomaszewski, ktory podpisal metryke urodzenia Stefana, "pracowal" w kosciolku w Strawczynie. W jakim charakterze - zakrystiana, dzwonnika, czy nocnego dozorcy? A moze prosciej byloby powiedziec, ze byl proboszczem czy chocby tylko wikarym?

Niewiele sie dowiadujemy o najwczesniejszych latach przyszlego powiesciopisarza, a zgola podstawowa informacja o jego urodzeniu w 1864 r. pomija jeden z najwazniejszych czynnikow pisarstwo to ksztaltujacych - psychologiczny spadek powstania styczniowego 1863 r., ktorego Zeromski byl pogrobowcem. Widzimy go natomiast lepiej w kieleckiej szkole, w scenach pozniejszych Syzyfowych prac, przy czym powiekszona z klasowego tableau fotografia okreslona jest jako "portret" (s. 21). Zreszta blad tego rodzaju powtarza sie w ksiazce kilkakrotnie.

Znacznie lepiej udalo sie autorowi powiazac mlodziencze dzienniki Zeromskiego z jego powiesciami i opowiadaniami. Poczynajac od wyliczenia imponujacej liczby lektur, jakie gimnazjalista przeczytal, poprzez erotyczne podboje korepetytora w ziemianskich dworach i dworkach (okreslone przez autora jako "zawirowania milosne"!), oraz wyliczenie slownictwa mlodego uwodziciela, az po dokladna analize odbicia tych przezyc w powiesciach, na poczatku XX wieku szokujacych smialoscia - wszystko to Jerzy Paszek przedstawia interesujaco i szczegolowo. Tylko... dlaczego popularne wsrod uczniow slowko "macedonia" tlumaczone jest jako petting? Czy staropolska "oblapka" chociazby nie oddawalaby lepiej charakteru tej milej zabawy, jesli tlumaczenie jest w ogole konieczne? Warto jednak przeczytac zestawienie okreslen, jakimi mlody Zeromski darzyl w dziennikach lat 80. swoja kochanke Helene Radziszewska - od "mojego aniola" po jej "piekielnie piekny usmiech" (s. 51) - z okresleniami innej, slawniejszej Heleny z Popiolow, aby zobaczyc, jak silnie przezycia okresu mlodosci oddzialaly na tworczosc dojrzalego pisarza. Tego rodzaju zestawienia sa z pewnoscia duzym osiagnieciem pracy Jerzego Paszka, a nazwanie diariuszy Zeromskiego "czarodziejskim laboratorium" (s. 55) zasluguje na szczegolne podkreslenie.

Godnym wysokiej pochwaly jest tez omowienie krotszych utworow proza Zeromskiego, slusznie rozroznianych jako nowele (scisla, zdyscyplinowana forma narracji) i opowiadania (struktura luzna, dygresyjna, swobodna). Zgodzic sie tez nalezy z autorem, gdy pisze, ze "najpiekniejszym i najlepiej skomponowanym utworem Zeromskiego o powstaniu 1863 r. jest niewatpliwie nowela Echa lesne" (s. 72), nazwana przez Iwaszkiewicza "arcydzielem w skali swiatowej". Zalowac tylko wypada, ze w omowieniu tej noweli Jerzy Paszek pominal jej kluczowy final, czy - jak przywyklismy to nazywac - puente. Przypomnijmy najkrocej, ze konczy sie ona egzekucja powstanca Rymwida Rozluckiego, ktory zwraca sie do skazujacych go Rosjan i "rozkazuje przed smiercia", aby jego szescioletni syn Piotr wychowany zostal jako Polak. A kiedy relacjonujacy te scene jego stryj, zrusyfikowany general Rozlucki konczy swa opowiesc, Zeromski dodal tylko jeden jeszcze akapit, stanowiacy nieodzowny komentarz nie tylko literacki, ale i historyczny:

"Ja sie tez od razu dorozumialem - odrzekl pisarz, patrzac swymi szelmowskimi oczami, z bezczelna drwina, prosto w oczy starego generala - ja sie tez od razu dorozumialem, ze z tej twojej ostatniej woli, moj ty 'kapitanie Rymwidzie', tego sie diabel musial usmiac...".

Zakonczenie to nadaje tragicznemu konfliktowi, tragedii powstania, ton ostrej ironii, to, co w anglosaskiej terminologii literackiej nazywa sie ironic twist, ironicznym zwrotem. Bez tego nasze zrozumienie tak przeslania pisarza, jak i dalszych dziejow rodziny Rozluckich sprowadza sie do minimum. A o tym, ze dopelnieniem ich historii z Ech lesnych stac sie miala pozniejsza o lat siedem powiesc Uroda zycia (1912 r.) dowiadujemy sie dopiero po przeczytaniu nastepnych piecdziesieciu pieciu stron...

Ocena, a nawet omawianie powiesci Zeromskiego nie naleza do najmocniejszych stron pracy Jerzego Paszka. Przytaczajac kilka opinii znanych pisarzy o Popiolach, tyle samo miejsca poswieca sprawie zuzytkowania honorarium za te powiesc, co samej jej tresci, a przy okazji wyglasza nieumotywowane sady, takie jak nazwanie Napoleona jej bohaterem (s. 104), co zapewne wplynelo na wydawnicza decyzje umieszczenia figurki cesarza na okladce ksiazki. W kazdym razie nie zazdroszcze tegorocznym maturzystom, jesli przyjdzie im odpowiadac na pytanie, kto wlasciwie jest bohaterem epopei Zeromskiego.

Terminu "epopeja" uzywam tu nieprzypadkowo, chce bowiem podkreslic charakter tej wielkiej powiesci w odroznieniu od stosunkowo skromnej jakosciowo i objetosciowo Powiesci o Udalym Walgierzu, ktora autor nazywa "dzielem epickim" (s. 112). Wydaje sie, ze bardziej konsekwentne uzywanie terminologii literackiej wyszloby ksiazce na korzysc, podobnie jak unikanie stale sie powtarzajacych kolokwializmow. Nie mam nic przeciwko zywemu, stale sie zmieniajacemu jezykowi i w tworczosci, i w pracach krytycznoliterackich, sadze jednak, ze nazywanie rewolucji 1905 r. "zawirowaniami rewolucyjnymi" (s. 119), maszyny do pisania "owym sprzetem" (s. 88) czy wreszcie "wyjasnianie rzeczy bez rekawiczek" (s. 200) nie powinny znalezc miejsca w pracy o ambicjach naukowych.

Trudno tez zgodzic sie z nazwaniem Artura Hutnikiewicza, autora monograficznej pracy o Zeromskim, ktora sam Paszek nazywa jego "ksiega zycia", "konkurentem" Stanislawa Adamczewskiego (s. 200), badacza piszacego o Zeromskim niemal 60 lat wczesniej! Jesli istnieje w dziedzinie badan literackich prawo kontynuacji i postepu, to trudno wynajdywac tam przypadki konkurencji. Podobnie lekcewazaco brzmi okreslenie "podstawowego kompendium wiedzy o biografii Zeromskiego", Kalendarza zycia i tworczosci, sporzadzonego przez Stanislawa Eilego i Stanislawa Kasztelowicza, "opasla ksiega" (s. 203). Nie wiem, czy bez takich "opaslych ksiag" naukowcy - w tym Jerzy Paszek - zdobyliby sie na pisanie swoich popularnych ksiazek. A juz zgola niedopuszczalne jest nazwanie dziela zycia znakomitego edytora Stanislawa Pigonia "przymierzaniem sie" do wydania "kompletu utworow pisarza". Faktem jest, ze oba podjete przez niego pelne wydania pism Zeromskiego nie zostaly ukonczone wskutek zakazow cenzury, ale dokonania przewazaly nad niedociagnieciami - ostatecznie dzieki Pigoniowi poprawne wydania dziel Zeromskiego pojawily sie na powojennym rynku wydawniczym w setkach tysiecy egzemplarzy, pisanie wiec o "przymierzaniu sie" jest jednym jeszcze, tym razem krzywdzacym kolokwializmem.

Podobnie ma sie sprawa z pewnymi sadami opartymi na niedokladnej znajomosci rzeczy. Piszac o Przedwiosniu autor wspomina, ze mlody Cezary traktowal niektore wiersze Puszkina jako pornografie, bo tak istotnie w Baku Baryka odbieral erotyczne poezje wielkiego Rosjanina; nie oznacza to, ze dojrzaly Czarus - czy przede wszystkim Zeromski - tak samo mowilby o tych lirykach (s. 178).

Otoz wyjasnic trzeba, ze "wielki Rosjanin", poza pisaniem lirykow, w mlodosci z upodobaniem zajmowal sie tworczoscia pornograficznych wierszykow, masowo potem krazacych wsrod szkolnej mlodziezy i stad znanych i Baryce, i Zeromskiemu. Zalowac wypada, ze autor nie dotarl do tomu Elegie (1928 r.), gdzie znalazlby nie tylko wyjasnienie dane przez zupelnie dojrzalego, bo 60-letniego Zeromskiego rosyjskiemu autorowi pornograficznej powiesci Sanin, Arcybaszewowi, ale nawet dokladna liste tytulow rzekomych lirykow. Sam zreszta znalem kilku starszych panow, ktorzy nauke rozpoczynali jeszcze w rosyjskim gimnazjum, ale nawet na stare lata te wlasnie wierszyki pamietali lepiej niz najpiekniejsze strofy Eugeniusza Oniegina...

Podobnie ma sie rzecz z szeroko przedstawionym wplywem Martwych dusz Gogola na "mlodziencza gogoliade" pisarza (s. 98; zob. tez s. 77-79), co rzekomo znalazlo odbicie w satyrycznych nazwiskach postaci i nazwach miejscowosci, takich jak Kielce - Klerykow itp. Przypomnijmy dla porzadku, ze byla to praktyka szeroko stosowana w literaturze polskiej, od Krasickiego po Prusa. Wystarczy wspomniec nazwisko Mikolaja Doswiadczynskiego, a z Sienkiewiczowskich Szkicow weglem (1880 r.) Barania Glowe, wloscianina Buraka i pisarza Zolzikiewicza czy tez z Lalki (1890 r.) Prusa galerie warszawskiego eleganckiego swiatka, ludzi o nazwiskach takich, jak ksiaze Kielbik, hrabia Sledzinski, pani de Gins-Upadalska itp., zeby sie przekonac, jak mylne jest twierdzenie autora, iz "Syzyfowe prace i Promien jednoczy i miejsce akcji i iscie gogolowski humor jezykowy, charakterystyczny dla wczesniejszej Mogily" (s. 97) - a wiec utworow napisanych w drugiej polowie lat 90. XIX w. Wydaje sie, ze przesadne przypisywanie tworczosci Zeromskiego wplywow rosyjskich nie jest uzasadnione.

Jako cenny aneks zamiescil autor pod koniec swojej pracy rozdzial zatytulowany Wieloglos o pisarzu, zawierajacy wyjatki z wypowiedzi 23 historykow literatury, krytykow, pisarzy i dwoch rezyserow filmowych zajmujacych sie tworczoscia Zeromskiego. Wybor, miejscami kontrowersyjny (jest Helena Zaworska, ale nie ma Pigonia), doprowadzono do czasow najnowszych, zamykajac wypowiedzia Filipa Bajona, zatytulowana "Baryka jako James Dean" (!). Wraz z kolekcja cennych ilustracji, wybrana bibliografia i indeksem nazwisk wybor ten znakomicie uzupelnia wywody autora.

Nie chcialbym, zeby te krytyczne uwagi potraktowane byly jako dyskredytacja ksiazki Jerzego Paszka. Ma ona wiele partii wartosciowych, zaslugujacych na uznanie, wierzyc wiec wolno, ze po przemysleniu ich przez autora i skorygowaniu zasadniczych bledow ksiazka ta znajdzie nalezne miejsce w cennej serii "A to Polska wlasnie", trudno bowiem wyobrazic ja sobie bez portretu czlowieka nazwanego przez Adamczewskiego "sercem nienasyconym".

-----------------------

Jerzy Paszek, Zeromski, seria "A to Polska wlasnie", Wydawnictwo Dolnoslaskie, Wroclaw 2001, s. 234, cena 20 dol. plus NY tax i 5.50 dol. porto w przypadku zamowienia z wysylka (do nabycia w Ksiegarni Nowego Dziennika).

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail