PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (4 maja 2001)


JAN NOWAK-JEZIORANSKI

Witaj majowa jutrzenko

W rocznice powstania Rozglosni Polskiej RWE

Polska swieci trzeci dzien maja od 210 lat jako swieto narodowe, bo jest to rocznica najwiekszego zwyciestwa odniesionego w okresie tysiaclecia naszej historii - zwyciestwa narodu nad samym soba. Jak juz nie raz powtarzalem, zwyciestwo to przyszlo zbyt pozno, by ocalic panstwo, ale w pore, by uratowac narod. Konstytucja 3 Maja stala sie wiatykiem na stulecie niewoli i rozbiorow. Przywrocila Polakom wiare we wlasne sily i poczucie dumy narodowej. Bez tej wiary i dumy nie byloby zdecydowanej woli odzyskania niepodleglosci i walki prowadzonej o nia kosztem najwiekszych poswiecen i wyrzeczen. Po wielu tragicznych niepowodzeniach przyszlo zwyciestwo i odrodzenie Rzeczypospolitej w 1918 roku.

Dzien 3 maja stal sie rowniez szczesliwa, przelomowa data w moim zyciu, jak tez w zyciu grona polskich emigrantow uczestniczacych w inauguracji Rozglosni Polskiej Radia Wolna Europa. Jako jej pierwszy dyrektor wybralem wlasnie to swieto narodowe jako dzien otwarcia radiostacji, a dzwieki kuranta wygrywajacego pierwsze tony mazurka: Witaj majowa jutrzenko... staly sie sygnalem zapowiadajacym nasze programy. Rozlegl sie ten sygnal po raz pierwszy o godzinie dwunastej w poludnie 3 maja 1952 roku i na falach eteru poplynal do Polski ze studia numer jeden w budynku na skraju Angielskiego Parku w Monachium. Powtarzany byl dlugo zanim rozlegly sie po raz pierwszy slowa spikera: "Mowi Rozglosnia Polska Radia Wolna Europa". Trudno bylo oprzec sie wzruszeniu, jakie ogarnelo nas wszystkich przezywajacych te wielka chwile. Ogromne studio wypelnila polska zaloga liczaca ponad setke ludzi oraz nasi amerykanscy przyjaciele. Byla to chwila uniesienia i przyplywu nadziei. Przezywalismy radosny nastroj podobny do tego, jaki ogarnal lud Warszawy wypelniajacy tlumnie katedre Swietego Jana i plac Zamkowy w dniu 3 maja 1791 roku. Byl to dla nas wszystkich dzien przelomu. Konczyly sie ponure lata pojaltanskie - lata likwidowania pozostalosci Podziemnego Panstwa Polskiego, rozwiazania Armii Krajowej, aresztowan przywodcow Podziemia, cofniecia uznania rzadowi polskiemu w Londynie, likwidacji Polskich Sil Zbrojnych na Zachodzie, przemiany zolnierzy w uchodzcow skazanych na dozywotnie wygnanie z wlasnego kraju. Kazda likwidacja byla jak pogrzeb.

I oto po tych siedmiu strasznie smutnych latach nareszcie zarysowal sie na horyzoncie jakby pierwszy blask jutrzenki - jakis promyk nadziei tak cudownie zwiazany z tradycja radosnego majowego switu. Nareszcie zamiast likwidowania przystepowalismy do budowania wspolnymi silami poteznego instrumentu walki o wyzwolenie Polski. W moim inauguracyjnym przemowieniu mowilem, ze ta walka toczyc sie bedzie nie na polach bitewnych, ale w ludzkich umyslach. Wyrazalem nastroj nadziei calego zespolu, gdy zapowiadalem, ze nadejdzie jeszcze ten dzien, kiedy jutrzenka swobody zablysnie znowu nad Warszawa. Ale w najsmielszych marzeniach nikt z nas obecnych tam wowczas nie przeczuwal, ze slowo niosace wolna mysl juz po 37 latach przyniesie bezkrwawe zwyciestwo i ze niektorzy doczekaja dnia wskrzeszenia suwerennej i demokratycznej Rzeczypospolitej Polskiej. Zapowiadalem wowczas z najglebszym przekonaniem, ze bedzie to zwyciestwo tych, ktorzy zyja na ojczystej ziemi. I tak sie stalo. Zwyciestwo odniesli ci, ktorzy o nie walczyli na froncie biegnacym przez kraj. Nam zas przypadla rola sluzby na tylach, podajacej amunicje zolnierzom w pierwszej linii frontu. Bez tej sluzby na tylach nawet najdzielniejszy zolnierz nie mogl prowadzic walki. Te role mogla spelnic Rozglosnia Polska Radia Wolna Europa dzieki pomocy i inicjatywie naszych amerykanskich przyjaciol.

Gdy mowie o tej rozglosni, odczuwam pewien niepokoj. W naturze ludzkiej tkwi sklonnosc do personifikowania zbiorowych poczynan. Gdy przyjezdzam do kraju, slysze czesto - glownie ze strony ludzi starszych - slowa podzieki za Wolna Europe, skierowane osobiscie pod moim adresem. Z racji niewatpliwych zaslug tej instytucji cala chwala splywa na mnie, pozostawiajac w cieniu moich towarzyszy pracy. A przeciez byl to w calym tego slowa znaczeniu zbiorowy wysilek ludzi pracujacych w wiekszosci z niezwyklym zapalem i poswieceniem, starajacych sie dac z siebie wszystko, na co bylo ich stac. Bylem pierwszym dyrektorem Rozglosni Polskiej RWE przez blisko 25 lat. Po mnie przyszli inni. Na szczegolne wyroznienie zasluguje dwoch sposrod moich nastepcow: Zygmunt Michalowski i Marek Latynski. Michalowski sterowal radiem madrze i z wielkim poczuciem odpowiedzialnosci za kazde slowo w krytycznych chwilach nabrzmiewajacego buntu robotnikow i strajkow zakonczonych podpisaniem porozumienia gdanskiego i powstaniem "Solidarnosci". W ostatnich, rownie krytycznych latach stanu wojennego pieknie zapisal sie w historii radia Marek Latynski.

Pol wieku temu w studiu numer jeden w budynku Wolnej Europy bylo nas ponad stu. Dzis pozostalo przy zyciu zaledwie kilkunastu. Sposrod redaktorow oprocz mnie zyje tylko dwoch: Zdzislaw Szyleyko i Witold Srzednicki.

Slowo pisane przetrwa w archiwach i bibliotekach. Historycy, ktorzy po latach dotra do tych zapisow wskrzesza z ich pomoca pamiec o ludziach. Slowa wysylane w eter przemijaja bez trwalego sladu, a wraz z nimi ida w zapomnienie ci, ktorzy wcielali mysl w te slowa. Warto wiec przypomniec chocby tylko kilku sposrod tych, ktorzy przystepowali do wojny w eterze blisko pol wieku temu. Dwa tygodnie uplywa od smierci Michala Lasoty. Byl to pseudonim radiowy Tadeusza Chciuka-Celta, wieloletniego redaktora audycji "Droga przez wies". Jako jeden z pierwszych odszedl Jerzy Szyszko-Bohusz, ktory jako Jacek Sniady byl autorem audycji dla robotnikow "Nie rozdzieli nas zadna kurtyna". Jadwiga Mieczkowska, czyli Aleksandra Stypulkowska, ciety polemista Wiktor Troscianko oraz Wladyslaw Wolski (pseudonim Tanski) byli w tych poczatkach naszymi czolowymi publicystami. Tadeusz Nowakowski (pseudonim radiowy Olsztynski), tworzyl z niezwyklym talentem sluchowiska i prowadzil audycje dla mlodziezy. Wojtek Trojanowski przyciagal sluchaczy barwnymi reportazami ze swoich wedrowek po Europie i po swiecie. Wiktor Budzynski, przedwojenny kreator "Lwowskiej Fali" kontynuowal na naszych falach te serie rozrywkowa pod nazwa "Podwieczorki przy mikrofonie". Tadeusz Piszczkowski opracowywal codzienne migawki "Na szlaku historii". Roman Palester wyglaszal swietne felietony poswiecone kulturze. Zdzislaw Marynowski, przedwojenny dyrektor Polskiego Radia w Poznaniu, kontynuowal swoj program "Teatr wyobrazni". Wszyscy juz nie zyja. Zaluje, ze w tym krotkim wspomnieniu nie moge poswiecic miejsca ich nastepcom. Wymienilem tylko tych, ktorzy 49 lat temu przystepowali do pracy i do walki ze slowami piosenki: Witaj majowa jutrzenko...

Moje radiowe pamietniki Wojna w eterze dedykowalem 16 lat temu "towarzyszom pracy radiowej, ktorzy wspolnym wysilkiem sluzyli Polsce walczacej wolna mysla i slowem". Wracam do nich w pamieci w 49. rocznice tej wielkiej chwili, jaka przezylismy wspolnie w dniu swieta narodowego 3 maja 1952 roku.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail