STANISLAW M. JANKOWSKI
Notatnik z Kozielska
23. "Wigilia. Nastroj. Choinki. Lamanie sie oplatkiem.
Wywiezienie 30 z obozu. Zywy dziennik. Koledy. Przygotowania
do wigilii. Wizyty swiateczne u Kostowskiego, Matolskiego,
Garstki i Tabaki.
24. Smutny nastroj. Brak wiadomosci z frontow. O polnocy
koledy w zastepstwie pasterki. Pogloski o rozruchach we
Lwowie.
25. Wiadomosci o wielkim nalocie na Niemcy (...)
26. Pogloski o wyjezdzie okolo 7-15 stycznia. Prace w obozie.
27. Roboty w Kozielsku na stacji. Przemowienie gwiazdkowe
Goebbelsa. Bombardowanie na zachodzie. (...)
Te notatki ujawniam po raz pierwszy, ich autorem jest polski
oficer, w grudniu 1939 roku spedzajacy Wigilie w Kozielsku.
W niewielkim notesie spisywal to, co uznal za wazne w kolejnych
dniach pobytu w sowieckiej niewoli. Wierzyl - bo takie rozpuszczano
pogloski - w zwolnienie jencow w styczniu roku 1940. Wiadomosc
podnosila na duchu, szczegolnie w pelnych mrozu i smutku
dniach swiat Bozego Narodzenia. Dodalo nadziei wywiezienie
30 kolegow, duchownych roznych wyznan. Nikt nie przypuszczal,
ze jada tam, skad nigdy nie bedzie mozna wrocic ani napisac...
W taka informacje - gdyby im podano - nie uwierzyliby ci,
ktorzy zostali; ponad 4000 polskich oficerow, wiezionych
w poklasztornych zabudowaniach kozielskiego obozu.
Trzy ostatnie dni kwietniowe...
Mozna z pamietnika dowiedziec sie, jak wygladala obozowa
codziennosc i o czym rozmawiano. Wsrod zapiskow o wydarzeniach
politycznych na swiecie znajduja sie w kalendarzyku kilkadziesiat
nazwisk oficerow przebywajacych w tym czasie w obozie: Tadeusza
Chelchowskiego, Andrzeja Halacinskiego, Janusza Libickiego,
Garstki (Kazimierza czy Henryka? - nie ustalono), Leona
Matolskiego, Franciszka Tabaki, Jana Okularczyka, Waclawa
Frankowskiego i innych. Czasem jest to informacja, ze ktorys
z nich otrzymal list od rodziny, niekiedy autor pisze o
incydentach z kolegami, wyglaszanych przez nich uwagach
lub odczytach, o wspolnej pracy.
Od kwietnia 1940 roku nad wiadomosciami politycznymi zaczynaja
przewazac notatki o wyjezdzie kolejnych grup oficerow. Znowu
nazwiska, ktore - jak poprzednio wspomniane - bedzie mozna
po latach odnalezc na tzw. listach wysylkowych z Kozielska.
Ostatnie zdania pamietnika pochodza z kwietnia 1940.
5. W Kitlach. Rewizja, noz. Wymarsz okolo 70 do samochodow
ciez. Prof. Belahlawek. Liczenie, wsiadanie i odjazd na
stacje. Ostatni sam. Zolnierze z psami i km [karabinami
maszynowymi - przyp. SJM]. Wagony wiezienne, po 15 w przedziale,
odjazd o 13. Przyjazd do Suchienicze, postoj. Od 15 stoimy
cala noc. Zolnierze grzeczni. Woda przegotowana, ustep.
6. Wyjazd do Smolenska. Fasunku nie ma gdyz mielismy w
Sm. miec jedzenie i kapiel. Na kazdej stacyjce przetaczanie
wagonow naszym parowozem. Pozno w nocy przyjazd do Smolenska.
7. Przyjazd do Gniezdowa. 2 wagony wiez. 402 km do Moskwy.
2 karetki wiez. + 1 ciez. na rzeczy, po 40 i co godzine...
Czyzby pomylil sie doktor Robel?
Kilka ostatnich zdan to jeden z bardzo istotnych dowodow
oskarzenia, wyjasniajacy date, miejsce i sprawcow zbrodni
w roku 1940. Odczytalem te zdania na miedzynarodowej sesji
w Warszawie w maju ub. roku. Bylem przekonany, ze autorem
zapiskow jest kapitan Zygmunt Biernacki. To wlasnie nazwisko
wpisano w roku 1943, obok numeru koperty mieszczacej kalendarzyk
znaleziony podczas ekshumacji w lesie katynskim. Koperta
z numerem 0216 (wraz z 3000 innych) przyjechala z Katynia
do Krakowa, a tutaj za przegladanie zawartosci zabrali sie
eksperci z Oddzialu Chemicznego Panstwowego Instytutu Medycyny
Sadowej i Kryminalistyki. Kierowal zespolem wybitny chemik,
wielki patriota i oficer Armii Krajowej dr Jan Zygmunt Robel.
Dokumenty, przygotowane w efekcie jego pracy, nosza od paru
lat nazwe Archiwum Robla, a znaleziono je w skrytce pod
dachem Instytutu Ekspertyz Sadowych w kwietniu 1991 roku.
Zbiory archiwalne od tego czasu przegladalo przynajmniej
kilkanascie osob. Nie jestem bez winy, bo wczesniej moglem
wykryc to, co nagle stanelo mi przed oczami po warszawskiej
sesji. Pytanie: ktory Zygmunt Biernacki?
W kozielskim obozie przebywalo trzech oficerow o tym nazwisku,
w tym dwoch o imieniu Zygmunt. Wywieziono ich w kwietniu
1940 roku w kolejnych transportach kierowanych do "dyspozycji
smolenskiego NKWD". Zaden nie przezyl, ale - jesli wierzyc
dokumentacji, przygotowanej przez Komisje Techniczna PCK
w roku 1943, udalo sie zidentyfikowac tylko Tadeusza i jednego
z Zygmuntow. Przegladajac koperte 0216 za wlasciciela kalendarzyka
uznano kapitana Zygmunta Biernackiego i taki protokol podpisal
dr Robel wraz ze swoimi wspolpracownikami.
Na wojne z Warszawy czy z Bedzina?
Ryzykujac osmieszenie sie, bo przeciez dokument podpisali
eksperci, postanawiam odnalezc rodziny obu oficerow o imieniu
Zygmunt. Nie jest to latwe, ale pomaga Karta, gdzie
przed laty zalozono tzw. indeks represjonowanych. Podaja
adres Anny Szymanskiej, corki kapitana Zygmunta Biernackiego.
Wysylam jej fragment pamietnika z prosba o komentarz. Odpowiedz
przychodzi natychmiast. Kapitan Biernacki, pracownik naukowy
Wojskowego Instytutu Przeciwgazowego na wojne wyruszyl z
Warszawy, ewakuowany wraz z innymi pracownikami instytutu.
A przeciez autor pamietnika pisze o Bedzinie...
Moze cos wyjasni sie na Slasku? Moge podac kilka szczegolow,
ale nie wiem, o kogo pytac. Te szczegoly to numery telefonow
i informacje o kilku kobietach, z ktorymi - jak wynika z
notesu - jego autor umawial sie na randki w maju lub sierpniu
1939 roku. Nie ma nazwisk, tylko imiona. Sa tez numery telefonow
do restauracji Savoy i jednostki wojskowej: 23. Pulku Artylerii
Lekkiej. Chyba z tym pulkiem autor poszedl na wojne i -
jak pisze - zostal ranny 9 wrzesnia pod Pacanowem. Jest
jeszcze informacja, ze mianowano go dowodca baterii kilka
dni wczesniej.
Wystarczy znac kilka nazwisk...
"To zawodowy oficer 23 PAL, Tadeusz Edward Domagala - pisze
do mnie Wojciech B. Mos, znakomity znawca broni i barwy,
a szczegolnie historii slaskich pulkow. - Wszystkie notatki
na to wskazuja. Konsultowalem Twoje pytania z Wlodzimierzem
Kepinskim i Janem Strzeleckim, ktorzy znali go przed wojna
osobiscie. Dysponuja takze kompletem informacji o kolegach
z pulku i ich wojennych losach. Podporucznika Domagale zamordowano
w Katyniu"...
Przydalo sie kilka nazwisk z pamietnika i informacje: "Janek
Zmudzki - imieniny", "Krecioch", "Maciaszczyk Edek".
"Autor musial byc z nimi w duzej zazylosci" - ocenia Wojciech
B. Mos, przypominajac rownoczesnie, ze kapitan Jan Zmudzki
byl dowodca 2 baterii 23 PAL. A Marian Krecioch 12 baterii,
byly to pododdzialy forteczne. Podczas mobilizacji ppor.
Domagala objal funkcje dowodcy II plutonu w 12 baterii.
Znajac nazwisko autora pamietnika trafiam na nie zarowno
na listach wywozkowych z Kozielska do Katynia, jak rowniez
w zyciorysach opracowanych na podstawie archiwalnych materialow
Centralnego Archiwum Wojskowego.
"Urodzil sie w Bedzinie w 1913 roku. W latach 1924-31 uczeszczal
do 8-klasowego gimnazjum matematyczno-przyrodniczego w Sosnowcu"
- czytam, a pozniej mowie o tym podczas spotkania z Wlodzimierzem
Kepinskim.
- Na moja odpowiedzialnosc mozna poprawic Sosnowiec na
Bedzin, bo tam razem chodzilismy do Wyzszej Szkoly Realnej
przy ulicy Kollataja - starszy pan przedstawia zdjecie z
roku 1927, na ktorym siebie zaznaczyl strzalka, a starszego
o dwa lata kolege wlasnie mi pokazuje: - Tadek jest w jasnym
plaszczu, z czapka uczniowska w lewej rece.
Zdarzaly sie piatki i dwoje
Nie ma od lat budynku, na ktorego dziedzincu wykonano fotografie,
ale szkola istnieje jako 1 Liceum Ogolnoksztalcace im. Mikolaja
Kopernika. W Bedzinie, przy ulicy Kopernika, dwie tablice
przy wejsciu przypominaja uczniow i profesorow poleglych
w walkach o niepodleglosc i calosc ojczyzny w latach 1914-1920,
a nastepnie w latach 1939-1945. Nie ma nazwiska ucznia Domagaly,
wiec moja informacja, ze zamordowano go w lesie katynskim
nie moze byc odebrana inaczej, jak z duzym zaskoczeniem.
Pani dyrektor Grazyna Szewczyk w licealnym archiwum prezentuje
mi oceny Domagaly od roku 1921. W pierwszej klasie ze sprawowania
i religii mial piatki, a z innych przedmiotow najczesciej
trojki. W nastepnych klasach bywalo z ocenami roznie; byla
dwoja ze sprawowania, zdarzaly sie piatki i dwoje z rysunkow.
Z klasy piatej do szostej promowano go z zastrzezeniem.
Do matury bylo juz blisko, gdyby nie pomysl "odklejenia
marki siemiozlotowej z biletu miesiecznego ucznia Krola...".
Domagala tlumaczyl, ze "znaczek odkleil ze znalezionego
w tramwaju biletu miesiecznego", ale rada pedagogiczna nie
dala wiary tym wyjasnieniom i mlody czlowiek musial opuscic
szkole. Przeniosl sie do liceum w Sosnowcu, zdal mature
i nastepnie wyjechal do Lwowa, aby studiowac na politechnice.
Bardzo zdolny i pracowity
W 1934 roku, po ukonczeniu "z wynikiem pomyslnym" kursu
w Szkole Podchorazych Rezerwy Artylerii we Wlodzimierzu
Wolynskim, jest juz plutonowym podchorazym rezerwy. Nastepne
szkolenie w Toruniu.
"Bardzo zdolny i pracowity, w pracy samodzielny - ocenia
komendant torunskiej Szkoly Podchorazych Artylerii plk.dypl.
Adam Sawczynski. - Zachowanie przed frontem pewne i smiale.
Wiadomosci teoretyczne i praktyczne posiada duze. Sprytny,
wygadany, o duzym tupecie. Szczery, ambitny, kolezenski
i towarzyski".
- To byl wspanialy czlowiek - opowiada pani Wanda Okon.
Ogladamy odpis notatek z roku 1939, jest tam informacja
o Wandzie B. i numer jej telefonu. Nie znalazlbym mojej
rozmowczyni, gdyby nie wzmianka w Dzienniku Zachodnim,
z pytaniem: "Kto znal porucznika Domagale?". I podpowiedz,
ze najczesciej na randki umawial sie z Wera, a do kobiety
o tym imieniu pisywal nawet z obozu w Kozielsku.
W katowickim mieszkaniu slucham opowiesci o romansie sprzed
60. lat, nadal jeszcze nie wierzac, ze bede mogl podac nazwisko
i wiecej szczegolow.
Weronika nie zyje od 1967 roku, a pani Wanda, ktora przystojnego
oficera "troche" zazdroscila, opowiada o swoim harcerskim
zyciorysie i starszej siostrze. - Troche byla trzpiotkowata
i postrzelona, lubila sie bawic, a taniec uwielbiala. Umawiala
sie na randki z roznymi chlopcami, ale zawsze powtarzala,
ze "tylko Tadeusz sie liczy"- wspomina mlodsza z siostr
Broda, wowczas mieszkajacych w Kochlowicach.
I do przechowywanego do dzisiaj zdjecia Tadeusza Domagaly
doklada kilka innych. Skoro pisze o Weronice, to jak publikowac
tekst bez jej zdjecia?
"Po 40 i co godzine..."
W pamietniku porucznika Domagaly znalezc mozna informacje
o ostatnim spotkaniu z Wera w jej biurze w Katowicach. Oficer
przyjechal, zeby sie pozegnac. W Polsce trwala mobilizacja,
w koszarach zarowki zmieniono na niebieskie, szyby zaklejono
papierowymi paskami, a Wehrmacht czekal na rozkaz do ataku.
Ppor. Tadeusz Domagala byl w tym czasie oficerem w Grupie
Fortecznej, ktorej istnienie otaczano scisla tajemnica wojskowa,
a kadre oficerska oraz zolnierska specjalnie dobierano.
Jego nazwisko znalezc mozna wsrod oficerow IV batalionu
ckm 73 Pulku Piechoty, tzw. Batalionu Kochlowickiego. Z
batalionem wycofywal sie znad granicy, ktorej nie dalo sie
obronic przed przewazajacymi silami Niemcow. Gdy ranny zostal
kapitan Wislawski, wlasnie ppor. Domagale wyznaczono na
dowodce 6 baterii. Przez wszystkie dni byli bez przerwy
w walkach. W notatkach Domagaly informacje potwierdzaja
dramatyczny odwrot 23 DP i ciezkie straty w starciu z czolgami
pod Pacanowem. Stad transportuja oficera do Polanca i przez
Stalowa Wole az do Kowla. 17 wrzesnia dowiaduje sie o przekroczeniu
granicy przez wojska sowieckie, a 29 zostaje ze szpitala
"wywieziony transportem". Pozniej informacje o pobycie w
Szepietowce i wyjezdzie do Kozielska.
Tutaj, w kalendarzyku codziennie wpisuje kilka zdan. Az
do ostatniej godziny, gdy 7 kwietnia 1940 roku z wagonu
w Gniezdowie brano ich "po czterdziestu i co godzine...".
Jeszcze kilka pytan
Zwloki Tadeusza Edwarda Domagaly odnaleziono podczas prac
ekshumacyjnych prowadzonych w lesie katynskim wiosna 1943
r. Nie bylo trudno zidentyfikowac oficera.
Mial przy sobie "dowod osobisty, karte na bron [zezwolenie
imienne na posiadanie broni - przyp. SMJ], pek kluczy z
tabliczka 'Restauracja da voi', Sosnowice, pilnik angielski, notatnik...".
"Da voi" w Sosnowicach to zle odczytana nazwa restauracji
Savoy w Sosnowcu, gdzie spotykali sie oficerowie, gdzie
tanczono i mozna bylo - pamieta Jan Strzelecki - doskonale
zjesc.
- A klucze?
- Podobno Tadeusz mial tam swoj apartament - slysze w odpowiedzi.
Mial, nie mial, niewazne. W kazdym razie bywal do ostatniej
chwili, skoro klucze zabral ze soba na wojne.
I jeszcze pytanie o date urodzenia Tadeusza Edwarda Domagaly:
niesfornego ucznia z bedzinskiej szkoly, bardzo dobrego
oficera, najlepszego tancerza dla Wery oraz autora unikatowej
wartosci pamietnika w terminarzowym kalendarzyku z lat 1939-1940.
Kiedy sie wlasciwie urodzil? Czesc dokumentow polskich,
sowieckich i niemieckich podaje date 20 sierpnia 1913 r.,
a dokumentacja szkolna rok 1912, takze 20 dzien sierpnia.
Przede mna troche pracy, ale jestem pewien, ze i na to pytanie
odpowiem.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |