BOZENA SZARA
Miedzy dwoma swiatami
czyli powrot do przeszlosci
Od kilku miesiecy zyjemy w XXI wieku, ale lubimy powroty
do fin de siecle'u. Oczywiscie tego dziewietnastowiecznego.
Klimat odleglych czasow nosi w sobie jakas tajemnice, mrocznosc,
dekadencki absurd, ale tamten swiat minal bezpowrotnie.
Utrwalony na plotnach, mieszka tylko w muzeach i galeriach
sztuki.
W paryskich czy krakowskich kawiarenkach artysci nie odprawiaja
juz modernistycznych mszy. Nikt dzis nie ulega dekadenckim
nastrojom, a pod koniec XX wieku nikogo nie trapily leki
przed zmierzchem epoki. Bohema Europy bogaci sie i szturmem
zdobywa Montparnasse, a scen takich jak z berlinskiej winiarni
Pod Czarnym Prosiakiem przy alei Unter den Liden, gdzie
spotykala sie cyganeria artystyczna, prozno szukac dzis
po swiecie. Bywali w niej Polak Stanislaw Przybyszewski,
Szwed August Strindberg, Norweg Edward Munch i jego rodaczka
Dagny Juel, piekna femme fatale. Prym wiodl Przybyszewski,
autor kilku dziel filozoficzno-literackich, o ktorym Strindberg
mowil der genial Pole.
W latach gdy Przybyszewski brylowal w berlinskich i krakowskich
kawiarniach, Feliks Jasienski - krytyk sztuki i publicysta
- robil to samo, tyle ze w Paryzu. Ukrywajacy sie pod pseudonimami:
Felix, Monggha czy Globtrotter publikowal eseje w paryskich
czasopismach. Jego artykuly zawieraly refleksje o filozofii,
sztuce i literaturze. Po powrocie z Francji mieszkal przez
chwile w Warszawie, a w 1901 roku osiadl na stale w Krakowie.
Krytyk, publicysta i znany kolekcjoner sztuki w jednej osobie
gromadzil swe zbiory w sposob, delikatnie mowiac, dyskusyjny.
Oddajac sie swej pasji czesto bowiem zapominal o istnieniu
siodmego boskiego przykazania. Zaprzyjazniony z wieloma
artystami czesto robil z nimi przedziwne transakcje, w ktorych
pieniadze raczej udzialu nie braly. Swej ogromniastej czarnej
peleryny wielokrotnie uzywal nie tylko po to, by oslonic
sie przed chlodem nocy czy poranka, ale by ukryc pod nia
wynoszone z pracowni plotna zaprzyjaznionego artysty. Potrafil
zniewolic nawet najwybitniejszych, takich chocby jak Leon
Wyczolkowski czy Wojciech Weiss, ktorzy malowali pod jego
dyktando. Sobie tylko znanymi sposobami gromadzil plotna,
ktore w 1920 roku podarowal Muzeum Narodowemu w Krakowie.
Kolekcja byla imponujaca. Skladala sie z kilkunastu tysiecy
obiektow. Kilkadziesiat z nich przyjechalo do Kanady latem
ubieglego roku. Od czerwca do pazdziernika mieszkancy zachodniego
wybrzeza mogli podziwiac dziela okresu Mlodej Polski. Od
polowy lutego do konca maja br. muzeum w Joliette pod Montrealem
jest miejscem ekspozycji polskiego modernizmu. Wystawa zatytulowana
"Miedzy dwoma swiatami" cieszy sie powodzeniem od chwili
otwarcia.
Stoje przed plotnem Jacka Malczewskiego, ktory uwiecznil
postac Feliksa Jasienskiego. Z tego wlasnie miejsca chcialabym
rozpoczac wyprawe w przeszlosc, ale moja przewodniczka,
kustosz Muzeum Narodowego w Krakowie Stefania Krzysztofowicz-Kozakowska
ma inna propozycje.
- Do Jasienskiego jeszcze wrocimy. Zanim poprowadze pania
przez swiat Mlodej Polski, chce podkreslic, iz przygotowujac
scenariusz wystawy chcialam pokazac przede wszystkim nastroj
tamtej epoki. Zgromadzone obiekty to nie tylko malarstwo,
ale grafika, plakaty, okladki ksiazkowe i pocztowki. Do
Kanady przywiezlismy rowniez rzemioslo artystyczne, a wiec
wyroby ze srebra, a takze kilka znakomitych tkanin i kilimow
polskich, ktore na poczatku XX wieku przezywaly swoj renesans.
- Skad pomysl na wystawe w Kanadzie?
- Inicjatorem tego niebywalego przedsiewziecia byla Jolanta
Rejniak - radca kultury z Ambasady RP w Ottawie. Od czerwca
ubieglego roku wystawa pokazywana byla na zachodzie Kanady
w Vancouver Art Gallery, gdzie przez piec miesiecy obejrzalo
ja ponad 120 tysiecy osob. To niebywaly sukces. Muzeum Narodowe
w Krakowie przygotowalo ekspozycje zlozona z ponad stu obiektow.
Osoba, ktora przyczynila sie do organizacji wystawy w Musée
D'Art de Joliette, jest Barbara Seguin z Montrealu.
- Od ktorego z dziel proponuje Pani rozpoczac powrot do
przeszlosci?
- Moze na wstepie przypomne, ze epoka Mlodej Polski byla
epoka kierowana przez filozofie Schopenhauera i Nietzschego.
Dramatyzm i pesymizm tych filozofii dodatkowo poglebiany
byl przez bardzo modne i grane wowczas na deskach krakowskich
teatrow sztuki Oscara Wilde'a i Augusta Strindberga. Wszystko
razem tworzylo pewien specyficzny nastroj, pewien dramatyzm,
ktory stal sie typowy dla modernizmu. To bylo jak wielkie
uderzenie smutku. Bardzo duzo obrazow przedstawia ciemne
klimaty, pokazuje filozofie tamtych czasow. Ten klimat i
tragizm wynikal takze i z tego, ze Polski nie bylo wtedy
na mapie Europy, a sprawy polityczne przez caly czas obciazaly
polskie myslenie. Do Galicji sciagali artysci, literaci,
filozofowie ze wszystkich zaborow. Musimy pamietac, ze Krakow
byl stolica Mlodej Polski, ze to byly takie polskie Ateny.
Mysle, ze po tym wstepie mozemy rozpoczac zwiedzanie wystawy,
choc nie sposob mowic o wszystkich dzielach tutaj zgromadzonych.
Ekspozycje otwiera Dziewczynka z chryzantemami Olgi
Boznanskiej - artystki znakomitej, ktora nigdy nie ulegla
zadnym wplywom. Prawie cale zycie spedzila w Paryzu, z wiekiem
dziwaczala i umarla w otoczeniu myszy, z ktorymi rozmawiala.
Bardzo wazne na tej wystawie sa obrazy Jacka Malczewskiego
- ucznia Jana Matejki. Stoimy przed plotnami nalezacymi
do wczesnego okresu, wtedy gdy inspiracja dla jego tworczosci
byla historia Polski, zeslanej na Sybir, tragedia powstania
styczniowego. Jest tu takze wiele jego portretow, w ktorych
w tle umieszczal symbole narodowe. Prosze zwrocic uwage
na te plotna pelne tajemnicy, mistycyzmu, nastroju z pogranicza
jawy i snu. Nekany poczuciem bezdomnosci artysta, polwygnaniec
za rozbiorowym kordonem, szukal swej Polski po wiejskich
drogach i oplotkach, po syberyjskich snieznych pustkowiach
i u Zatrutej studni.
Zanim przejdziemy do nastepnej sali, chcialabym zatrzymac
sie na chwile przy kaciku poswieconym kobietom fatalnym,
kobietom dekadenckim.
- Kobieta dla modernistow byla wcieleniem zla i obiektem
goracego pozadania...
- Wielu artystow tak wlasnie ja przedstawialo. Na pewno
wazne sa obrazy: Demon, Szatan i W kawiarni Wojciecha Weissa, krakowskiego malarza, ktorego rodzina
do dzis mieszka w tym samym domu, wsrod tych samych mebli
i tapet nie zmienianych od stu lat. Interesujacym obrazem
jest Cma nocna - portret damy krazacej w ciemnosciach
po krakowskich uliczkach. Bardzo ciekawy, niestety tylko
anonsujacy wielkosc obrazu, jest szkic do znanego i cenionego
obrazu Szal Wladyslawa Podkowinskiego. Plotno to
jest stala ozdoba naszej kolekcji w Sukiennicach.
- To jeden z moich ulubionych obrazow...
- Moze przypomne, jakie byly koleje losu tego dziela. Obraz
przedstawiajacy szalona blondynke skaczaca na grzbiecie
konia w otchlan zostal namalowany przez Podkowinskiego w
okresie jego wielkiej milosci do zony przyjaciela. Plotno
zostalo pokazane w Warszawie na "Wystawie jednego obrazu".
Warszawska publicznosc uznala dzielo za skandal artystyczny
i biedny Podkowinski, wowczas juz chory, pocial je na kawalki.
W naszym muzeum jest wiec obraz, ktory ma wyrazne rany.
Znakomity kolekcjoner krakowski, wspomniany przez pania
Feliks Jasienski kupil plotno, poddal je restauracji, a
pozniej oddal do Muzeum Narodowego. Jasienski jest najwazniejsza
postacia w historii naszego muzeum, a takze i tej wystawy,
gdyz wiekszosc prezentowanych na niej dziel pochodzi z jego
zbiorow. W 1920 roku przekazal on do Muzeum Narodowego w
Krakowie 15 tysiecy obiektow, z czego ogromna czesc stanowily
prace z Dalekiego Wschodu. Jasienski stworzyl imponujaca
kolekcje drzeworytow japonskich, ktore sa w naszych zbiorach,
a ich jakosc jest tak dobra, ze Japonczycy do dzis od nas
pozyczaja te dziela, gdyz sami nie maja tak dobrych i tak
dobrze zachowanych.
- Skad zainteresowanie Feliksa Jasienskiego japonska
sztuka?
- W latach 80. XIX stulecia mieszkal w Paryzu, a wowczas
bardzo modna byla japonszczyzna. Jasienski kupowal ja, czasem
za smieszne pieniadze. Na poczatku XX wieku przywiozl te
swoje zbiory do Warszawy i zorganizowal wystawe. "Warszawce"
ekspozycja sie nie spodobala, a nawet pojawily sie anonimy,
w ktorych radzono mu, by zabieral sie z tymi swoimi szkaradztwami
i wrocil tam, skad przyjechal. Feliks Jasienski sie zezloscil
i wszystko zabral, zostawiwszy wywieszke, ze "wystawa nie
dla bydla", a pozniej przywiozl ja do Krakowa. Dodam tylko,
ze obecnie jeden z oddzialow Muzeum Narodowego w Krakowie
to Centrum Sztuki i Techniki Japonskiej Manggha.
- Naprzeciwko portretu Feliksa Jasienskiego umieszczone
zostaly szkice Stanislawa Wyspianskiego...
- Uprzedze pani pytanie o to, dlaczego nie ma tu duzych
prac Wyspianskiego, jednego z czolowych przedstawicieli
Mlodej Polski. Otoz z jego tworczosci zachowaly sie jedynie
pastele, a prac wykonanych ta technika nie mozna przewozic,
gdyz kazde ich naruszenie to narazenie na zniszczenie. Przypomne,
ze Wyspianski byl przede wszystkim projektantem wspanialych
witrazy, ktore do dzis istnieja w kosciele Franciszkanow
w Krakowie. To sa przepiekne dziela sztuki.
- A co jest typowo krakowskiego na wystawie?
- Chcialabym zwrocic uwage na plakaty. Jeden z nich przedstawia
pijana Brame Florianska i ulice Florianska, a zatytulowany
jest Zielony Balonik. Kawiarnia Jana Michalika przy
ulicy Florianskiej, gdzie od 1904 roku dzialal kabaret Zielony
Balonik, istnieje do dzis. W Jamie Michalikowej zachowaly
sie te same meble, ktore zakupiono do kawiarni w 1904 roku,
te same obrazy wisza na scianach i tez dziala tam kabaret,
tylko ludzie sie zmienili.
- Tuz obok plakatow znalazlo sie rzemioslo. Czy takze
typowo krakowskie?
- Mysle, ze warto przy okazji malarstwa pokazywac takze
rzemioslo artystyczne. Jest tutaj kilka prawie podrecznikowych
kilimow polskich wykonanych w warsztacie pod Krakowem, w
Czernichowie. W 1900 roku powstalo Towarzystwo "Sztuka Stosowana".
W jego planach bylo wykorzystywanie tradycji sztuki ludowej,
warsztatu ludowego, a nawet wiejskich tkaczek do wytwarzania
tkanin wzorow wybitnych artystow. Na naszej wystawie sa
te wlasnie prace.
- Wsrod obrazow sa takze miniatury. To wyjatkowo piekne
prace. Kto jest ich autorem?
- To miniatury Jana Stanislawskiego - najwybitniejszego
polskiego pejzazysty okresu Mlodej Polski. Stanislawski
byl zalozycielem szkoly pejzazu, ktora dzialala przy Akademii
Sztuk Pieknych w Krakowie. Byl to potezny mezczyzna, ktory
malowal malusienkie obrazy na tekturach. Malowal takze kwiaty,
najczesciej umierajace, wysychajace. To byla wlasnie ta
cala przenosnia umierajacego, odchodzacego swiata. Wielokrotnie
do tego motywu powracal.
- A skad tematyka tatrzanska w grafikach Leona Wyczolkowskiego?
- Tatry byly bardzo modne w okresie Mlodej Polski, i to
nie tylko dlatego, ze kojarzyly sie z milymi spacerami.
Wowczas starano sie odkryc w skalach tatrzanskich jakas
stara legende polska. W Giewoncie dopatrywano sie rycerza,
ktory mial wyzwolic nasz kraj. To bylo takie ciagle nawiazywanie
do problemu niepodleglosci i do mysli wyzwolenia Polski.
- Slyszalam, ze wystawa w Joliette nieco rozni sie od
tej w Vancouver.
- Tak, ale tylko w niewielkim stopniu. W Joliette nie zmiescily
sie wszystkie plakaty, za to prezentujemy tutaj akwaforte
Jozefa Mehoffera, ktorej nie bylo na wystawie w Vancouver.
Dzielo Mehoffera wypozyczyla nam jego wnuczka, ktora mieszka
w Rawdon pod Montrealem. Musze przypomniec, ze Jozef Mehoffer
byl obok Stanislawa Wyspianskiego czolowym tworca Mlodej
Polski. Byl nie tylko wspanialym portrecista, ale przede
wszystkim znakomitym projektantem witrazy. Na poczatku XX
wieku wygral miedzynarodowy konkurs na realizacje witrazy
we Fryburgu w Szwajcarii i przez 40 lat realizowal i zrealizowal
secesyjny zespol witrazowy na bardzo wysokim poziomie.
- Dziekuje za wspaniala wyprawe w przeszlosc.
- Ciesze sie, ze znalazlam w pani wdziecznego sluchacza.
*
O nowej ekspresjonistycznej sztuce konca XIX wieku mowilo
sie, ze uwalniala ludzi od napiec i wznosila ich na wyzszy
poziom, ze procz dekadenckich nastrojow miala w sobie takze
uzdrawiajaca sile. Przechadzajac sie po salach muzeum w
Joliette odczulam emanujacy z niej spokoj, ktory w naszym
rozedrganym swiecie poczatku XXI stulecia ma moc szczegolna.
Moc zmuszajaca do zadumy nad filozofia zycia i jego wartosciami.
Informacje dla osob, ktore zechca obejrzec ekspozycje "Miedzy
dwoma swiatami" w Musée D'Art De Joliette: adres
- 145 Wilfrid-Corbeil Str., Joliette (Quebec) J6E 4T4, tel.
(450) 756 - 0311. Muzeum czynne jest od wtorku do niedzieli
w godzinach od 12 w poludnie do 5 po poludniu.
Strona w Internecie, przygotowana przez Polski Instytut
Naukowy w Kanadzie i Biblioteke Polska im. Wandy Stachiewicz
w Montrealu:
www.artnouveau.prv.pl
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |