[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (6 kwietnia 2001)


JAN NOWAK-JEZIORANSKI

Na czym stanelo?

Ustawa o obywatelstwie

Sprawa wzajemnych stosunkow miedzy Polakami na obczyznie i ich krajem macierzystym nie powinna byc dla nikogo obojetna. Co trzeci Polak mieszka za granica. Zaden inny kraj, nie wylaczajac nawet Izraela, nie ma tak licznej diaspory. Stanowi ona chyba najwazniejszy atut Rzeczpospolitej na arenie miedzynarodowej. W USA Polonia jest elementem powaznego wplywu na polityke amerykanskiego supermocarstwa. W innych krajach emigracja powojenna broni polskiego imienia, propaguje swoj kraj ojczysty i jego kulture.

Pierwszy w historii konflikt miedzy Rzeczpospolita i Polakami rozsianymi w swiecie na tle sprawy podwojnego obywatelstwa byl niepotrzebny, szkodliwy i latwy do unikniecia. Zantagonizowal niepotrzebnie Polonie i emigracje powojenna, najmocniej zwiazana z polskoscia. Konflikt rzutuje na rodziny w Polsce, ktore tworcow ustawy obciazaja odpowiedzialnoscia za problemy i niepokoj ich krewnych i przyjaciol.

Pragnac ten spor zazegnac, zwrocilem sie w polowie grudnia ub.r. do marszalka Sejmu Macieja Plazynskiego z goracym apelem, by nie poddawal ustawy pod ostatnie glosowanie, zanim nie wyslucha zastrzezen, ktore chcialem osobiscie przedstawic Sejmowi. Apel ten znalazl zrozumienie, co pragne z uznaniem podkreslic. W polowie grudnia doszlo do spotkania w Sejmie z wicemarszalkiem Janem Krolem w obecnosci kilku poslow i wiceministra spraw wewnetrznych Piotra Stachanczyka. Uczestniczyl w nim dzialacz polonijny z New Jersey Adam Grabicki, ktory okazal sie doskonalym znawca przedmiotu. Wystepowalismy obaj jako opiniodawcy reprezentujacy wylacznie samych siebie. Sejm odwiedzily takze delegacje polonijne ze Stanow Zjednoczonych i z Kanady. Zbigniew Brzezinski wystosowal list zapowiadajacy, ze jesli nowa ustawa wejdzie w zycie, uniemozliwi mu na zawsze odwiedzanie Polski.

Co udalo nam sie uzyskac? Na czym stanelo?

Zwloka podyktowana checia wysluchania naszych zastrzezen sprawila, ze ustawa nie mogla wejsc w zycie, jak postanawiala, w dniu 1 stycznia 2001 r. Tym samym musi byc wniesiona ponownie, przejsc przez komisje i glosowania w Sejmie i w Senacie. Czy w nowym tekscie uwzglednione beda postulaty usuniecia elementow przymusu, ktore utrudniaja wyrzeczenie sie obywatelstwa polskiego?

Na razie obowiazuje wciaz represyjna ustawa z lat Polski Ludowej. Chodzi obecnie o to, jak jest ona egzekwowana. Od chwili odzyskania niepodleglosci w r. 1989 jej restrykcyjne postanowienia nie byly stosowane. Kazdy mogl wjezdzac i wyjezdzac z polskim albo obcym paszportem nie natrafiajac na zadne trudnosci. Bez jakiegokolwiek uprzedzenia w polowie 2000 r. na Okeciu w Warszawie nastapil nagly powrot do represyjnego stosowania ustawy z czasow rezimu komunistycznego. Doszlo do incydentow. Urzednicy strazy granicznej przykladali bez trudnosci pieczatke na obcym paszporcie przy wjezdzie do kraju, uznajac tym samym jego waznosc. Zadano natomiast pokazania paszportu polskiego przy wyjezdzie na zasadzie miejsca urodzenia lub brzmienia nazwiska. Mimo ze jestem osobistoscia znana, doznalem tej procedury na sobie, wiec nie mam watpliwosci, ze pulapka paszportowa byla stosowana.

Spotkalem sie w tej sprawie ze zrozumieniem ze strony wiceministra Piotra Stachanczyka. Wydane zostaly przez niego instrukcje zakazujace jakichkolwiek dochodzen, czy okaziciel paszportu jest lub nie jest obywatelem polskim. Sluzby graniczne moga jedynie polegac na danych znajdujacych sie w komputerze. Od tego czasu ustaly skargi.

Drugim naszym postulatem, poza zmiana praktyk przy kontroli paszportow, bylo usuniecie z przyszlej ustawy elementow przymusowego obywatelstwa. Polega ono na tym, ze obywatelstwo jest dziedziczne az do konca swiata, natomiast wyrzeczenie sie go zostalo tak utrudnione, ze stalo sie w praktyce niemozliwe. O wyrzeczeniu sie obywatelstwa nie decyduje sam zainteresowany, lecz prezydent RP. Moze prosbe odrzucic albo po prostu nie udzielic zadnej odpowiedzi, bo ustawa nie wiaze go zadnym terminem. Decyzja prezydenta jest ostateczna. Nie ma od niej odwolania. Konstytucyjne uprawnienia prezydenta w tej sprawie czynia z niego feudalnego monarche, a z obywatela - poddanego, ktoremu nie przysluguje prawo samookreslenia. Trzeba przyznac, ze ani Aleksander Kwasniewski, ani jego poprzednik Lech Walesa z tych archaicznych uprawnien nie korzystali i nie bylo jeszcze przypadku nieuzasadnionej odmowy. Nie mozna jednak przewidziec, jak sie beda zachowywali ich nastepcy.

Wyrzeczenie sie obywatelstwa uzaleznione jest od uzyskania przez petenta az siedemnastu dokumentow potwierdzajacych m.in., ze petent splacil podatki i alimenty, nie byl karany, zwrocil panstwu koszty wyksztalcenia, nie ma w Polsce mieszkania. Musi ponadto wymeldowac sie ze stalego miejsca zamieszkania itd. I do tego wreszcie ma dolaczyc polski paszport, a jesli go nie ma - siedem innych zaswiadczen. Wszystkie te formalnosci sa zupelnie niepotrzebne, bo panstwo samo jest w posiadaniu informacji, ktorych maja dostarczyc petenci, a utrata obywatelstwa nikogo nie zwalnia od odpowiedzialnosci wobec sadow i wladz polskich i przestrzegania obowiazkow wobec panstwa.

Prosze sobie wyobrazic mieszkanca Buffalo albo Sydney, ktory na te odleglosc "w ciagu dwoch lat" ma uzyskac od "wlasciwych organow" w Polsce podobna sterte dokumentow, placac osobno za kazdy z nich i ponoszac koszt okolo 700 dolarow od kazdego czlonka rodziny.

Wiceminister Stachanczyk i w tej sprawie okazal dobra wole. Jesli go dobrze zrozumialem, w nowej ustawie akt wyrzeczenia sie obywatelstwa bedzie ograniczony do wyrazenia na pismie woli petenta, popartej dowodem, ze posiada obywatelstwo obce albo promese jego uzyskania. Wladze zas ogranicza sie do sprawdzenia, czy zwolnienie z obywatelstwa nie zagraza bezpieczenstwu panstwa.

W artykule 34 konieczne jest dodanie punktu, ze podjecie decyzji przez prezydenta RP nastepuje w czasie nie dluzszym niz 60 dni kalendarzowych od daty zlozenia wniosku.

Rzad RP nie zrezygnuje z artykulu 4, mowiacego, ze "obywatel polski nie moze byc rownoczesnie uznawany przez wladze RP za obywatela innego panstwa". W praktyce oznacza to, ze RP toleruje obce obywatelstwo, czyli ze samo posiadanie obcego paszportu nie pociaga za soba zadnych ujemnych skutkow prawnych. Natomiast wobec wladz Rzeczpospolitej jest on wylacznie obywatelem polskim. W chwili przekraczania granicy i w czasie pobytu w Polsce mozna poslugiwac sie tylko i wylacznie paszportem polskim. Jego posiadacz nie moze wysuwac zadnych roszczen z tytulu posiadania obywatelstwa obcego i odwolywac sie do konsulatow panstw swego osiedlenia.

Formalne uznanie przez panstwo polskie obcego obywatelstwa oznaczaloby uznanie podwojnego obywatelstwa mniejszosci narodowych. Ukrainiec moglby byc rownoczesnie obywatelem Polski i Ukrainy. Niemiec obywatelem polskim i niemieckim itd. Niedawno zwiazek wysiedlencow w Niemczech zabiegal o legalizacje organizacji skupiajacej Niemcow po obu stronach granicy. Sad odmowil legalizacji, opierajac sie wlasnie na zasadzie wylacznosci obywatelstwa polskiego. Uznanie podwojnego obywatelstwa dawaloby obcym rzadom prawo do ingerencji w wewnetrzne sprawy Polski, stajac sie tym samym zagrozeniem dla integralnosci terytorialnej i suwerennosci panstwa.

Na czym wiec sie skonczylo? Polacy, ktorzy sa w posiadaniu paszportow RP, albo poswiadczenia obywatelstwa polskiego, nie moga pokazywac paszportu obcego przy przekraczaniu granicy polskiej i w czasie pobytu w Polsce. Urzednik kontroli paszportowej rzuci okiem na swoj komputer i odmowi prawa wjazdu, jesli podrozny nie okaze paszportu polskiego. Przy wyjezdzie trzeba bedzie okazac oba paszporty: polski i amerykanski. Pierwszy da prawo do wyjazdu z Polski, a drugi prawo wjazdu do USA czy tez innego kraju osiedlenia bez wizy. Ci, ktorzy paszportu polskiego nie maja, beda mogli okazywac paszport obcy i nie beda wypytywani przez polska kontrole paszportowa, czy sa lub tez nie sa obywatelami polskimi. Natomiast zonglowanie obu paszportami wobec wladz polskich w zaleznosci od tego, ktory jest w danej sytuacji dogodniejszy, bedzie traktowane jako naduzycie i moze podlegac karze.

Dla Polakow zamieszkalych w kraju, ktory nie toleruje podwojnego obywatelstwa, jest sprawa podstawowa, by mogli sie wyrzec obywatelstwa polskiego w ciagu krotkiego czasu bez zadnych utrudnien. W lutym wiceminister Radoslaw Sikorski, szef departamentu konsularnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych i posel Ryszard Czarnecki, przewodniczacy sejmowej Komisji ds. Polonii zapowiedzieli ponowne wniesienie ustawy bez zadnych zmian, a wiec z pominieciem polonijnych postulatow. W lutym odbylem osobne spotkania z kazdym z nich. Odnioslem wrazenie, ze wiceminister Sikorski zrozumial przedstawione mu racje i jest gotow je uwzglednic. Rozmowa z poslem Czarneckim nie pozostawila we mnie tego wrazenia. Mam jednak nadzieje, ze Sejm wezmie pod uwage rozwiazanie, ktore pozwoli zamknac niepotrzebna kontrowersje, jaka powstala wokol sprawy podwojnego obywatelstwa.

Posel Janusz Dobosz z Polskiego Stronnictwa Ludowego zaprotestowal przeciwko odlozeniu przez marszalka Plazynskiego glosowania "z powodu telefonu Jana Nowaka-Jezioranskiego". "Nie sadze - powiedzial - by w innych krajach zdarzaly sie przypadki, by pod wplywem nacisku spoza kraju Sejm... odkladal glosowanie".

Pan posel sie myli. Oczywiscie Sejm RP jest suwerenny i nie moze ulegac naciskom z zewnatrz. Natomiast w interesie ustawodawstwa powinien wysluchac i rozpatrzyc glosy zarowno krytykow, jak i zwolennikow projektu. Taka praktyke stosuje sie w USA, gdzie uchwale Kongresu poprzedza przesluchanie w komisjach obywateli, ktorych ustawa dotyka. Czyni sie to, by uniknac niezamierzonych, szkodliwych skutkow uchwalonego prawa.

W toku dyskusji, jaka wywiazala sie miedzy wladzami RP i Polonia, wysuwane byly falszywe uzasadnienia, ktore niestety odslonily slabosc argumentacji strony rzadowej. Autorzy ustawy powolywali sie na zasade rownosci wobec prawa Polakow zamieszkalych w kraju i poza jego granicami. Argument jest falszywy, bo samo panstwo zasady tej nie stosuje. Ze wzgledow praktycznych Polacy za granica nie podlegaja obowiazkowi sluzby wojskowej i nie placa podatkow. Panstwo uznaje wiec koniecznosc "nierownego traktowania" Polakow na obczyznie. Nierownosc stwarza wlasnie stosowanie tego samego prawa wobec osob zyjacych w zupelnie odmiennych ukladach prawnych. Odnosi sie to zwlaszcza do Polakow zamieszkalych od lat w panstwach, ktore nie toleruja podwojnego obywatelstwa, a wiec tam, gdzie sam fakt posiadania polskiego paszportu prowadzi do utraty obywatelstwa obcego, a co za tym idzie - czesto do utraty pracy i podstaw bytu. Polacy mieszkajacy w panstwach nie tolerujacych podwojnego obywatelstwa musza miec mozliwosc szybkiego wyrzeczenia sie obywatelstwa polskiego.

Nie ma tez sensu powolywanie sie na wzory ustaw obowiazujacych w innych panstwach. Polska jest krajem suwerennym, ktory opierac musi swoje prawa na wlasnej, odrebnej specyfice. Polega ona na tym, ze jedna trzecia narodu zyje poza granicami panstwa.

W pismie do pani prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej Elzbiety Rogackiej, odpisujacy jej wysoki urzednik uzyl argumentu, ze ustawa spelniac musi wymogi europejskiej konwencji o obywatelstwie Rady Europy z 1997 r., podpisanej przez Polske. Twierdzenie to spotkalo sie z zaprzeczeniem Unii Europejskiej. Sprawy obywatelstwa pozostawione sa suwerennej decyzji panstw czlonkowskich. Postanowienia konwencji nie stoja na przeszkodzie wprowadzenia proponowanych poprawek.

Wiceminister Sikorski w liscie do mnie pisal, ze "po odzyskaniu niepodleglosci zupelnie naturalne byloby poczucie dumy narodowej z posiadania obywatelstwa kraju, ktory doprowadzil do obalenia komunizmu...".

Jest to nieporozumienie. Wyrzeczenie sie obywatelstwa polskiego nie moze byc traktowane jako akt zaprzanstwa i przejaw braku poczucia dumy narodowej. Moze byc podyktowane koniecznosciami zyciowymi, zwlaszcza w krajach, gdzie obywatelstwo obce nie jest tolerowane, albo checia zachowania dostepu do stanowisk panstwowych. Ambasador Mikolaj Rej nie mialby szans reprezentowania USA w Polsce, gdyby mial tam byc uznawany wylacznie za obywatela polskiego. Czesto dzialacze polonijni moga prowadzic skuteczne lobby na rzecz swego kraju macierzystego tylko z pozycji lojalnego obywatela Stanow Zjednoczonych.

Dla emigrantow, ktorych polskie losy zmusily do zycia na wygnaniu, mozliwosc odwiedzania Polski jest niezwykle cennym przywilejem. Poswieca wiele, by go zachowac. Czyz jednak lezy w polskim interesie, by glebokie przywiazanie do ojczyzny, ktore objawilo sie tak mocno w powojennym polwieczu, zastepowac przez narzucone przymusem uzaleznienie od panstwa?

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail