JAN NOWAK-JEZIORANSKI
Na czym stanelo?
Ustawa o obywatelstwie
Sprawa wzajemnych stosunkow miedzy Polakami na obczyznie
i ich krajem macierzystym nie powinna byc dla nikogo obojetna.
Co trzeci Polak mieszka za granica. Zaden inny kraj, nie
wylaczajac nawet Izraela, nie ma tak licznej diaspory. Stanowi
ona chyba najwazniejszy atut Rzeczpospolitej na arenie miedzynarodowej.
W USA Polonia jest elementem powaznego wplywu na polityke
amerykanskiego supermocarstwa. W innych krajach emigracja
powojenna broni polskiego imienia, propaguje swoj kraj ojczysty
i jego kulture.
Pierwszy w historii konflikt miedzy Rzeczpospolita i Polakami
rozsianymi w swiecie na tle sprawy podwojnego obywatelstwa
byl niepotrzebny, szkodliwy i latwy do unikniecia. Zantagonizowal
niepotrzebnie Polonie i emigracje powojenna, najmocniej
zwiazana z polskoscia. Konflikt rzutuje na rodziny w Polsce,
ktore tworcow ustawy obciazaja odpowiedzialnoscia za problemy
i niepokoj ich krewnych i przyjaciol.
Pragnac ten spor zazegnac, zwrocilem sie w polowie grudnia
ub.r. do marszalka Sejmu Macieja Plazynskiego z goracym
apelem, by nie poddawal ustawy pod ostatnie glosowanie,
zanim nie wyslucha zastrzezen, ktore chcialem osobiscie
przedstawic Sejmowi. Apel ten znalazl zrozumienie, co pragne
z uznaniem podkreslic. W polowie grudnia doszlo do spotkania
w Sejmie z wicemarszalkiem Janem Krolem w obecnosci kilku
poslow i wiceministra spraw wewnetrznych Piotra Stachanczyka.
Uczestniczyl w nim dzialacz polonijny z New Jersey Adam
Grabicki, ktory okazal sie doskonalym znawca przedmiotu.
Wystepowalismy obaj jako opiniodawcy reprezentujacy wylacznie
samych siebie. Sejm odwiedzily takze delegacje polonijne
ze Stanow Zjednoczonych i z Kanady. Zbigniew Brzezinski
wystosowal list zapowiadajacy, ze jesli nowa ustawa wejdzie
w zycie, uniemozliwi mu na zawsze odwiedzanie Polski.
Co udalo nam sie uzyskac? Na czym stanelo?
Zwloka podyktowana checia wysluchania naszych zastrzezen
sprawila, ze ustawa nie mogla wejsc w zycie, jak postanawiala,
w dniu 1 stycznia 2001 r. Tym samym musi byc wniesiona ponownie,
przejsc przez komisje i glosowania w Sejmie i w Senacie.
Czy w nowym tekscie uwzglednione beda postulaty usuniecia
elementow przymusu, ktore utrudniaja wyrzeczenie sie obywatelstwa
polskiego?
Na razie obowiazuje wciaz represyjna ustawa z lat Polski
Ludowej. Chodzi obecnie o to, jak jest ona egzekwowana.
Od chwili odzyskania niepodleglosci w r. 1989 jej restrykcyjne
postanowienia nie byly stosowane. Kazdy mogl wjezdzac i
wyjezdzac z polskim albo obcym paszportem nie natrafiajac
na zadne trudnosci. Bez jakiegokolwiek uprzedzenia w polowie
2000 r. na Okeciu w Warszawie nastapil nagly powrot do represyjnego
stosowania ustawy z czasow rezimu komunistycznego. Doszlo
do incydentow. Urzednicy strazy granicznej przykladali bez
trudnosci pieczatke na obcym paszporcie przy wjezdzie do
kraju, uznajac tym samym jego waznosc. Zadano natomiast
pokazania paszportu polskiego przy wyjezdzie na zasadzie
miejsca urodzenia lub brzmienia nazwiska. Mimo ze jestem
osobistoscia znana, doznalem tej procedury na sobie, wiec
nie mam watpliwosci, ze pulapka paszportowa byla stosowana.
Spotkalem sie w tej sprawie ze zrozumieniem ze strony wiceministra
Piotra Stachanczyka. Wydane zostaly przez niego instrukcje
zakazujace jakichkolwiek dochodzen, czy okaziciel paszportu
jest lub nie jest obywatelem polskim. Sluzby graniczne moga
jedynie polegac na danych znajdujacych sie w komputerze.
Od tego czasu ustaly skargi.
Drugim naszym postulatem, poza zmiana praktyk przy kontroli
paszportow, bylo usuniecie z przyszlej ustawy elementow
przymusowego obywatelstwa. Polega ono na tym, ze obywatelstwo
jest dziedziczne az do konca swiata, natomiast wyrzeczenie
sie go zostalo tak utrudnione, ze stalo sie w praktyce niemozliwe.
O wyrzeczeniu sie obywatelstwa nie decyduje sam zainteresowany,
lecz prezydent RP. Moze prosbe odrzucic albo po prostu nie
udzielic zadnej odpowiedzi, bo ustawa nie wiaze go zadnym
terminem. Decyzja prezydenta jest ostateczna. Nie ma od
niej odwolania. Konstytucyjne uprawnienia prezydenta w tej
sprawie czynia z niego feudalnego monarche, a z obywatela
- poddanego, ktoremu nie przysluguje prawo samookreslenia.
Trzeba przyznac, ze ani Aleksander Kwasniewski, ani jego
poprzednik Lech Walesa z tych archaicznych uprawnien nie
korzystali i nie bylo jeszcze przypadku nieuzasadnionej
odmowy. Nie mozna jednak przewidziec, jak sie beda zachowywali
ich nastepcy.
Wyrzeczenie sie obywatelstwa uzaleznione jest od uzyskania
przez petenta az siedemnastu dokumentow potwierdzajacych
m.in., ze petent splacil podatki i alimenty, nie byl karany,
zwrocil panstwu koszty wyksztalcenia, nie ma w Polsce mieszkania.
Musi ponadto wymeldowac sie ze stalego miejsca zamieszkania
itd. I do tego wreszcie ma dolaczyc polski paszport, a jesli
go nie ma - siedem innych zaswiadczen. Wszystkie te formalnosci
sa zupelnie niepotrzebne, bo panstwo samo jest w posiadaniu
informacji, ktorych maja dostarczyc petenci, a utrata obywatelstwa
nikogo nie zwalnia od odpowiedzialnosci wobec sadow i wladz
polskich i przestrzegania obowiazkow wobec panstwa.
Prosze sobie wyobrazic mieszkanca Buffalo albo Sydney,
ktory na te odleglosc "w ciagu dwoch lat" ma uzyskac od
"wlasciwych organow" w Polsce podobna sterte dokumentow,
placac osobno za kazdy z nich i ponoszac koszt okolo 700
dolarow od kazdego czlonka rodziny.
Wiceminister Stachanczyk i w tej sprawie okazal dobra wole.
Jesli go dobrze zrozumialem, w nowej ustawie akt wyrzeczenia
sie obywatelstwa bedzie ograniczony do wyrazenia na pismie
woli petenta, popartej dowodem, ze posiada obywatelstwo
obce albo promese jego uzyskania. Wladze zas ogranicza sie
do sprawdzenia, czy zwolnienie z obywatelstwa nie zagraza
bezpieczenstwu panstwa.
W artykule 34 konieczne jest dodanie punktu, ze podjecie
decyzji przez prezydenta RP nastepuje w czasie nie dluzszym
niz 60 dni kalendarzowych od daty zlozenia wniosku.
Rzad RP nie zrezygnuje z artykulu 4, mowiacego, ze "obywatel
polski nie moze byc rownoczesnie uznawany przez wladze RP
za obywatela innego panstwa". W praktyce oznacza to, ze
RP toleruje obce obywatelstwo, czyli ze samo posiadanie
obcego paszportu nie pociaga za soba zadnych ujemnych skutkow
prawnych. Natomiast wobec wladz Rzeczpospolitej jest on
wylacznie obywatelem polskim. W chwili przekraczania granicy
i w czasie pobytu w Polsce mozna poslugiwac sie tylko i
wylacznie paszportem polskim. Jego posiadacz nie moze wysuwac
zadnych roszczen z tytulu posiadania obywatelstwa obcego
i odwolywac sie do konsulatow panstw swego osiedlenia.
Formalne uznanie przez panstwo polskie obcego obywatelstwa
oznaczaloby uznanie podwojnego obywatelstwa mniejszosci
narodowych. Ukrainiec moglby byc rownoczesnie obywatelem
Polski i Ukrainy. Niemiec obywatelem polskim i niemieckim
itd. Niedawno zwiazek wysiedlencow w Niemczech zabiegal
o legalizacje organizacji skupiajacej Niemcow po obu stronach
granicy. Sad odmowil legalizacji, opierajac sie wlasnie
na zasadzie wylacznosci obywatelstwa polskiego. Uznanie
podwojnego obywatelstwa dawaloby obcym rzadom prawo do ingerencji
w wewnetrzne sprawy Polski, stajac sie tym samym zagrozeniem
dla integralnosci terytorialnej i suwerennosci panstwa.
Na czym wiec sie skonczylo? Polacy, ktorzy sa w posiadaniu
paszportow RP, albo poswiadczenia obywatelstwa polskiego,
nie moga pokazywac paszportu obcego przy przekraczaniu granicy
polskiej i w czasie pobytu w Polsce. Urzednik kontroli paszportowej
rzuci okiem na swoj komputer i odmowi prawa wjazdu, jesli
podrozny nie okaze paszportu polskiego. Przy wyjezdzie trzeba
bedzie okazac oba paszporty: polski i amerykanski. Pierwszy
da prawo do wyjazdu z Polski, a drugi prawo wjazdu do USA
czy tez innego kraju osiedlenia bez wizy. Ci, ktorzy paszportu
polskiego nie maja, beda mogli okazywac paszport obcy i
nie beda wypytywani przez polska kontrole paszportowa, czy
sa lub tez nie sa obywatelami polskimi. Natomiast zonglowanie
obu paszportami wobec wladz polskich w zaleznosci od tego,
ktory jest w danej sytuacji dogodniejszy, bedzie traktowane
jako naduzycie i moze podlegac karze.
Dla Polakow zamieszkalych w kraju, ktory nie toleruje podwojnego
obywatelstwa, jest sprawa podstawowa, by mogli sie wyrzec
obywatelstwa polskiego w ciagu krotkiego czasu bez zadnych
utrudnien. W lutym wiceminister Radoslaw Sikorski, szef
departamentu konsularnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych
i posel Ryszard Czarnecki, przewodniczacy sejmowej Komisji
ds. Polonii zapowiedzieli ponowne wniesienie ustawy bez
zadnych zmian, a wiec z pominieciem polonijnych postulatow.
W lutym odbylem osobne spotkania z kazdym z nich. Odnioslem
wrazenie, ze wiceminister Sikorski zrozumial przedstawione
mu racje i jest gotow je uwzglednic. Rozmowa z poslem Czarneckim
nie pozostawila we mnie tego wrazenia. Mam jednak nadzieje,
ze Sejm wezmie pod uwage rozwiazanie, ktore pozwoli zamknac
niepotrzebna kontrowersje, jaka powstala wokol sprawy podwojnego
obywatelstwa.
Posel Janusz Dobosz z Polskiego Stronnictwa Ludowego zaprotestowal
przeciwko odlozeniu przez marszalka Plazynskiego glosowania
"z powodu telefonu Jana Nowaka-Jezioranskiego". "Nie sadze
- powiedzial - by w innych krajach zdarzaly sie przypadki,
by pod wplywem nacisku spoza kraju Sejm... odkladal glosowanie".
Pan posel sie myli. Oczywiscie Sejm RP jest suwerenny i
nie moze ulegac naciskom z zewnatrz. Natomiast w interesie
ustawodawstwa powinien wysluchac i rozpatrzyc glosy zarowno
krytykow, jak i zwolennikow projektu. Taka praktyke stosuje
sie w USA, gdzie uchwale Kongresu poprzedza przesluchanie
w komisjach obywateli, ktorych ustawa dotyka. Czyni sie
to, by uniknac niezamierzonych, szkodliwych skutkow uchwalonego
prawa.
W toku dyskusji, jaka wywiazala sie miedzy wladzami RP
i Polonia, wysuwane byly falszywe uzasadnienia, ktore niestety
odslonily slabosc argumentacji strony rzadowej. Autorzy
ustawy powolywali sie na zasade rownosci wobec prawa Polakow
zamieszkalych w kraju i poza jego granicami. Argument jest
falszywy, bo samo panstwo zasady tej nie stosuje. Ze wzgledow
praktycznych Polacy za granica nie podlegaja obowiazkowi
sluzby wojskowej i nie placa podatkow. Panstwo uznaje wiec
koniecznosc "nierownego traktowania" Polakow na obczyznie.
Nierownosc stwarza wlasnie stosowanie tego samego prawa
wobec osob zyjacych w zupelnie odmiennych ukladach prawnych.
Odnosi sie to zwlaszcza do Polakow zamieszkalych od lat
w panstwach, ktore nie toleruja podwojnego obywatelstwa,
a wiec tam, gdzie sam fakt posiadania polskiego paszportu
prowadzi do utraty obywatelstwa obcego, a co za tym idzie
- czesto do utraty pracy i podstaw bytu. Polacy mieszkajacy
w panstwach nie tolerujacych podwojnego obywatelstwa musza
miec mozliwosc szybkiego wyrzeczenia sie obywatelstwa polskiego.
Nie ma tez sensu powolywanie sie na wzory ustaw obowiazujacych
w innych panstwach. Polska jest krajem suwerennym, ktory
opierac musi swoje prawa na wlasnej, odrebnej specyfice.
Polega ona na tym, ze jedna trzecia narodu zyje poza granicami
panstwa.
W pismie do pani prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej Elzbiety
Rogackiej, odpisujacy jej wysoki urzednik uzyl argumentu,
ze ustawa spelniac musi wymogi europejskiej konwencji o
obywatelstwie Rady Europy z 1997 r., podpisanej przez Polske.
Twierdzenie to spotkalo sie z zaprzeczeniem Unii Europejskiej.
Sprawy obywatelstwa pozostawione sa suwerennej decyzji panstw
czlonkowskich. Postanowienia konwencji nie stoja na przeszkodzie
wprowadzenia proponowanych poprawek.
Wiceminister Sikorski w liscie do mnie pisal, ze "po odzyskaniu
niepodleglosci zupelnie naturalne byloby poczucie dumy narodowej
z posiadania obywatelstwa kraju, ktory doprowadzil do obalenia
komunizmu...".
Jest to nieporozumienie. Wyrzeczenie sie obywatelstwa polskiego
nie moze byc traktowane jako akt zaprzanstwa i przejaw braku
poczucia dumy narodowej. Moze byc podyktowane koniecznosciami
zyciowymi, zwlaszcza w krajach, gdzie obywatelstwo obce
nie jest tolerowane, albo checia zachowania dostepu do stanowisk
panstwowych. Ambasador Mikolaj Rej nie mialby szans reprezentowania
USA w Polsce, gdyby mial tam byc uznawany wylacznie za obywatela
polskiego. Czesto dzialacze polonijni moga prowadzic skuteczne
lobby na rzecz swego kraju macierzystego tylko z pozycji
lojalnego obywatela Stanow Zjednoczonych.
Dla emigrantow, ktorych polskie losy zmusily do zycia na
wygnaniu, mozliwosc odwiedzania Polski jest niezwykle cennym
przywilejem. Poswieca wiele, by go zachowac. Czyz jednak
lezy w polskim interesie, by glebokie przywiazanie do ojczyzny,
ktore objawilo sie tak mocno w powojennym polwieczu, zastepowac
przez narzucone przymusem uzaleznienie od panstwa?
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |