PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (6 kwietnia 2001)


JOANNA ROSTROPOWICZ-CLARK

Danuty Mostwin

ksiazki narodu polskiego
i pielgrzymstwa polskiego (I)

 

zginely w drzew zadymce geniusze mroku

jest tak jakby nie grzmiala granica zamorska

jakby nigdy przez fale nie stapal skrzydlaty tanatos

Jozef Czechowicz, z wiersza Polacy

Zblizaja sie osiemdziesiate urodziny Danuty Mostwin, pisarki tak niezwyklej, ze nie wiemy, z kim ja porownac, w jakim umiescic nurcie, w jakiej sferze pokoleniowej przynaleznosci czy doswiadczen. Corka zawodowego oficera, ktory w 1939 r. przedostal sie na Zachod, podczas wojny byla studentka warszawskiej Akademii Medycznej (oczywiscie tajnej) oraz uczestniczka siatki konspiracyjnej Armii Krajowej i nie miala zadnych kontaktow z warszawskim srodowiskiem literackim. Bezposrednio po wojnie wyszla za maz za oficera, ktory jako jeden z cichociemnych ukrywal sie w mieszkaniu jej rodzicow na Saskiej Kepie. Wkrotce wraz z nim i z matka opuscila kraj, w uchodzczej wedrowce przez Czechy, co wiele lat pozniej opisze w krotkiej powiesci Nie ma domu. Polaczeni z ojcem, zamieszkali najpierw w Londynie, a w 1951 r. wyruszyli do Ameryki. Dopiero tu, po zamieszkaniu w Baltimore, a wiec z dala od kulturalnego centrum Polakow w Nowym Jorku, rozpoczela swoja droge pisarska debiutancka powiescia Dom starej lady*), wydana w 1958 r. w londynskiej Fundacji Veritas. Od poczatku wiec - i tak juz do dzis pozostalo - nigdzie w sensie afiliacji srodowiskowo-literackich nie nalezala.

Niezwykla jest oczywiscie i przede wszystkim jako pisarka, ze szczegolnym uwzglednieniem siedmiu doskonalych powiesci o losach polskiej rodziny i zwiazanych z nia ludzi, od poczatku XX wieku do chwili obecnej: w kraju, na frontach drugiej wojny swiatowej, a po wojnie na emigracji w Anglii i w Ameryce. Jako saga rodzinna ten cykl w niczym nie przypomina na przyklad Nocy i dni Marii Dabrowskiej, poniewaz kazdy tom jest odrebna powiescia i ich uklad ani w zamierzeniu autorki, ani w procesie pisania nie byl chronologiczny. Ich akcja dzieje sie pol na pol w Polsce i poza Polska, co podwaza potoczna opinie o Danucie Mostwin jako autorce powiesci "o emigracji". Mylne jest takze zaliczanie ich do kategorii powiesci "obyczajowych" czy "socjologicznych", skoro tak wiele w nich swiadectw historii i elementow autobiograficznych. Czyta sie te powiesci jednym tchem, poniewaz bije z nich magia prawdy, a nie dlatego - bo i takie bywaly o nich glosy - ze sa lektura latwa, czego dowodem (dla wiekszosci naszych krytykow nie wymagajacym uzasadnienia) mial byc ich realizm.

Niestety, tego rodzaju opinie wynikaja z niepelnej znajomosci dorobku tworczego Danuty Mostwin. Jej ksiazki, niby "popularne", zawsze byly i nadal sa nader trudno dostepne na rynku ksiegarskim, a krytycy i recenzenci pisali o nich dorywczo, wiecej w prasie emigracyjnej niz w kraju. Marian Stepien, profesor polonistyki z Uniwersytetu Jagiellonskiego, autor jedynego dotychczas obszernego studium**) o tworczosci Danuty Mostwin, tak pisze o stosunkowo ograniczonym rozglosie autorki Tajemnicy zwyciezonych:

"Mimo wielu wyroznien, nagrod i zaszczytow, jakie spotkaly pisarke w uznaniu dla jej tworczosci, mimo wysokich ocen krytykow emigracyjnych i krajowych, jest ona w Polsce za malo znana, niewspolmiernie malo w stosunku do znaczenia i rangi owej tworczosci, ktora w niezastapiony sposob przedstawia losy powojennej emigracji polskiej w Stanach Zjednoczonych".

Pelna uznania dla prof. Stepnia za jego piekna i wszechstronna prezentacje tworczosci i zycia Danuty Mostwin, uwazam, ze jest zbyt ogledny w zacytowanym powyzej stwierdzeniu. Po pierwsze, na co mogly sie zdac uznania i zaszczyty dla mieszkajacej w Ameryce pisarki, jesli do roku 2000 ukazaly sie w Polsce tylko trzy jej powiesci: Cien ksiedza Piotra (1985 r.), Szmaragdowa zjawa (1988 r.) i Nie ma domu (1996 r.) - akcja dwoch pierwszych rozgrywa sie przed 1939 r., a trzecia zbyt jest zwiazana z dziejaca sie podczas okupacji Tajemnica zwyciezonych, aby ja mozna bylo wlasciwie ocenic. Nieliczni recenzenci, nieomal wylacznie w PAX-owskiej prasie katolickiej, ograniczyli sie do zdawkowych komplementow, nic nie piszac ani o tak istotnej w tych powiesciach, a wowczas jeszcze "niecenzuralnej" biografii ich autorki, ani o kontrowersyjnych watkach historyczno-politycznych okresu dwudziestolecia miedzywojennego i pierwszych lat po wojnie, co na pewno bardziej zwrociloby uwage czytelnikow na ksiazki nieznanej im autorki, niz ogolniki o ich swojskosci i barwnym jezyku. Po prostu, jak na ponure lata po okresie stanu wojennego, zbyt wiele bylo w tych wskrzeszonych przez antykomunistyczna emigrantke cieniach i zjawach politycznego dynamitu.

Nie moge sie takze zgodzic z poniekad redukcyjnym przyznaniem wysokiej rangi tworczosci Mostwin za jej niezastapiony obraz losow polskiej emigracji. Bowiem gwiazdki na epoletach pisarskich naleza sie jej na rowni, jesli nawet nie bardziej, za cztery powiesci, ktorych akcja toczy sie w kraju. Jakby naprawiajac to zapewne mimowolne uchybienie w Przedslowiu, prof. Stepien poswieca dwadziescia stron najdluzszej i najbardziej ambitnej powiesci Mostwin, trzeciej w cyklu sagi rodziny Zulawskich i Baskow, Tajemnicy zwyciezonych. Wydana w 1992 r. w Londynie i dotychczas nie wznowiona w Polsce, Tajemnica jest doprawdy powiescia niezastapiona, poniewaz jak zadna inna opowiada znane autorce z wlasnych przezyc i z relacji jej bliskich dzieje okupacyjne i wojenne kilkunastu czlonkow rodzinnego klanu, w miejscach geograficznie i historycznie okreslonych, z dokumentalna, ale i nasycona tworcza energia wiernoscia prawdzie. Powiecie panstwo, ze przeciez mamy bardzo bogata literature o latach okupacji, skad wiec ta niezwyklosc? Otoz stad, ze z nielicznymi wyjatkami (literackich dokumentow zaglady polskich Zydow, powiesci odsadzanego od czci i wiary Jozefa Mackiewicza, Pamietnika z powstania warszawskiego Mirona Bialoszewskiego), bohaterowie i niebohaterowie polskiej prozy o doswiadczeniach drugiej wojny i lat powojennych to ludzie samotni, oderwani od rodzin uczestnicy dzialan konspiracyjnych czy wiezniowie obozow hitlerowskich, o ktorych rodowodzie i aktualnych zwiazkach rodzinnych czytelnik prawie niczego sie nie dowiaduje. Mozna to tlumaczyc rzeczywistym potrzaskaniem zwiazkow miedzyludzkich - na co nie zgodza sie ci, ktorzy tak jak Danuta Mostwin pamietaja okupacje jako okres ich zaciesnienia - ale mozna i tu dopatrzyc sie tlumika cenzury i autocenzury, skoro postawy i wybory polityczne w wiekszosci polskich rodzin podczas wojny i po nie byly na ogol jednoznaczne z obowiazujacym w PRL-u dogmatem wiary w socjalizm. Ergo, symboliczne w naszej literaturze powojennej zablakane sieroty. No i pogarda dla realizmu w sztuce, bo realizm nie toleruje falszu.

Wystarczy zrobic pobiezny spis osob wystepujacych w Tajemnicy zwyciezonych, aby domyslic sie czemu, jak pisze prof. Stepien, "powiesc ta slabszym, niz na to zasluguje, echem odbila sie na lamach prasy krajowej", nie mowiac juz o tym, ze nikt nie pospieszyl sie jej wydac. Sa w niej zawodowi oficerowie i zolnierze, ktorzy walczyli na frontach alianckich, a wsrod nich hubalczycy i andersowcy, jako bohaterowie, a czasem ofiary skomplikowanych wobec nich podejrzen w kregu sztabowym gen. Wladyslawa Sikorskiego. Sa cichociemni, czyli kurierzy zrzucani z angielskich samolotow na tereny okupowanej Polski - polskiej literaturze powojennej zupelnie nieznani. Jest duza, o glebokich tradycjach patriotycznych, rodzina w Lublinie i jego okolicach, dotknieta meczenska smiercia wuja autorki Stefana Lelka, bylego legionisty, sedziego i spolecznika, ktory w rezultacie donosu Polaka-prowokatora zostal wraz z corka Halinka zamordowany w lubelskich kazamatach gestapo. Jest autobiograficzne warszawskie srodowisko matki i corki, Ireny i Bogi Zulawskich, zaangazowanych w konspiracje, ukrywajacych w mieszkaniu na Saskiej Kepie lokalnych i przyslanych z Anglii ludzi walczacego podziemia. Jest lubelskie getto, warszawski lekarz pochodzenia zydowskiego, ktory ginie, profesorowie i studenci tajnej Akademii Medycznej: codzienna Warszawa od poczatku wojny do wybuchu powstania. Jest takze, w prowadzonym przez Stanislawa Baska (pozniej meza Bogi) dzienniku, kampania wrzesniowa, sa jego pozniejsze doswiadczenia wojenne wraz z bitwa o Tobruk i wobec porozumien aliancko-sowieckich tragiczna misja kuriera. I czemu takiej ksiazki nie wydaje sie w wolnym kraju? Czyzby zawierala dla kazdego cos niemilego? Albo nikomu nie chcialo sie jej przeczytac. Jakas emigrantka, jakas wspomnieniowa pila... Widze to i slysze.

Powiesci Danuty Mostwin nie naleza do gatunku wspomnien, choc ich autorka, podobnie jak wielu wspolczesnych pisarzy angloamerykanskich (od Hemingwaya do Updike'a i najnowszych), buduje narracje z materialu wlasnych doswiadczen, historii rodzinnych i sasiedzkich. Prototypami jej postaci powiesciowych sa czesto ludzie jej najblizsi, lacznie z nia sama - w trzeciej osobie - poniewaz jako "realistka" obserwuje siebie podobnie jak innych. Bardziej niz wspomnienia interesuje Mostwin (cytuje jej wlasne slowa z zamieszczonej w ksiazce prof. Stepnia jego rozmowy z pisarka) "utrwalanie ludzi". Przychodza na mysl i ukochany przez autorke Prus, i Proust. Mowi do prof. Stepnia:

"Kiedy pracowalam nad Tajemnica zwyciezonych, bralam olowek i papier do reki i mowilam do Stasia: narysuj mi, gdzie bylo to wzgorze..., a tamto wzgorze. Ja musze sobie to uprzytomnic, dobrze widziec, jak to bylo... A jakie drzewa tam rosly, a o ktorej godzinie to bylo, a jaka byla pogoda, co odczuwales wtedy... I z tego wszystkiego tworzylam (podkreslenie J.R-C.) obraz tej batalii".

Pierwsza powiesc Dom starej lady Mostwin napisala stosunkowo krotko po przedstawionych tam przezyciach zdemobilizowanych w powojennej Anglii polskich zolnierzy i ich rodzin, a wsrod nich jej ojca i meza. Tytulowy dom byl skromna londynska willa, ktora mlodzi panstwo Bask-Mostwinowie kupili, aby utrzymac sie z wynajmowania pokojow. Nalezalo juz wtedy pochwalic debiutantke za doskonaly wybor takiej wlasnie strukturalnej ramy, z odnosnikiem do szeregu wybitnych polskich powiesci, w ktorych kamienica czynszowa, wspolny pokoj czy mala ulica gromadzily w zamknietej przestrzeni roznorodny zbior ludzi skadinad sobie obcych. W niegoscinnym Londynie ten nieswoj dom stanowi realny symbol rozpaczliwej bezdomnosci jego wlascicieli i rodakow lokatorow. Trudno o smutniejsza, bardziej ponura sytuacje niz ta, w jakiej znalezli sie ci polscy bohaterzy ze wszystkich batalii drugiej wojny swiatowej po odeslaniu ich z doslownym kwitkiem na doslowny bruk. A jednak ton powiesci bynajmniej nie jest ponury (ani tez zjadliwie parodystyczny, co bywalo). Jej mlodzi protagonisci, a z nimi czytelnicy, smieja sie przez lzy, co rzadziej sie udaje w literaturze niz w zyciu. Smieja sie z tragikomicznych wiarusow z Krzyzami Virtuti Militari, ktorzy solennie ucza sie cukiernictwa czy tapicerki, smieja sie i z siebie, bo z dyplomami medycyny i prawa froteruja posadzki i mimowolnie staja sie pocieszycielami swoich pierwszych obcojezycznych znajomych wynajmujacych u nich biedne pokoiki.

Opinie krytykow emigracyjnych o Domu starej lady byly w zasadzie przychylne, mimo zarzutow jednych, ze ksiazka jest za malo "powiesciowa", a innych - ze zbyt lekko beletryzuje tragiczny epizod polskich losow. Przypominajac te nader interesujace, jako historyczny dokument z wczesnych lat naszej kultury emigracyjnej - recenzje, prof. Stepien pisze, ze "... to wlasnie ta powiesc dala poczatek wielkiej, siedmioczesciowej 'odysei' emigracyjnej, czego autorka wowczas sama sie nie spodziewala". Wydawnictwo lubelskie Norbertinum, gdzie ukazal sie w zeszlym roku Dom starej lady, z krotka nota wstepna autorki, zapowiada wydanie - nareszcie! - wszystkich tomow sagi.

Dokonczenie za tydzien.

------------------------------

*) Danuta Mostwin, Dom starej lady, Norbertinum, Lublin 2000, s. 217 cena 12 dol. plus NY tax i 5,50 dol. porto w przypadku zamowienia z wysylka (do nabycia w Ksiegarni Nowego Dziennika).

**) Marian Stepien, Trzecia wartosc. O tworczosci Danuty Mostwin, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellonskiego, Krakow 2000, s. 269 plus 30 z fotografiami.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail