JOANNA ROSTROPOWICZ-CLARK
Danuty Mostwin
ksiazki narodu polskiego
i pielgrzymstwa polskiego (I)
zginely w drzew zadymce geniusze
mroku
jest tak jakby nie grzmiala granica
zamorska
jakby nigdy przez fale nie stapal
skrzydlaty tanatos
Jozef Czechowicz,
z wiersza Polacy |
Zblizaja sie osiemdziesiate urodziny Danuty Mostwin, pisarki
tak niezwyklej, ze nie wiemy, z kim ja porownac, w jakim
umiescic nurcie, w jakiej sferze pokoleniowej przynaleznosci
czy doswiadczen. Corka zawodowego oficera, ktory w 1939
r. przedostal sie na Zachod, podczas wojny byla studentka
warszawskiej Akademii Medycznej (oczywiscie tajnej) oraz
uczestniczka siatki konspiracyjnej Armii Krajowej i nie
miala zadnych kontaktow z warszawskim srodowiskiem literackim.
Bezposrednio po wojnie wyszla za maz za oficera, ktory jako
jeden z cichociemnych ukrywal sie w mieszkaniu jej rodzicow
na Saskiej Kepie. Wkrotce wraz z nim i z matka opuscila
kraj, w uchodzczej wedrowce przez Czechy, co wiele lat pozniej
opisze w krotkiej powiesci Nie ma domu. Polaczeni
z ojcem, zamieszkali najpierw w Londynie, a w 1951 r. wyruszyli
do Ameryki. Dopiero tu, po zamieszkaniu w Baltimore, a wiec
z dala od kulturalnego centrum Polakow w Nowym Jorku, rozpoczela
swoja droge pisarska debiutancka powiescia Dom starej
lady*), wydana w 1958 r. w londynskiej Fundacji
Veritas. Od poczatku wiec - i tak juz do dzis pozostalo
- nigdzie w sensie afiliacji srodowiskowo-literackich nie
nalezala.
Niezwykla jest oczywiscie i przede wszystkim jako pisarka,
ze szczegolnym uwzglednieniem siedmiu doskonalych powiesci
o losach polskiej rodziny i zwiazanych z nia ludzi, od poczatku
XX wieku do chwili obecnej: w kraju, na frontach drugiej
wojny swiatowej, a po wojnie na emigracji w Anglii i w Ameryce.
Jako saga rodzinna ten cykl w niczym nie przypomina na przyklad Nocy i dni Marii Dabrowskiej, poniewaz kazdy tom
jest odrebna powiescia i ich uklad ani w zamierzeniu autorki,
ani w procesie pisania nie byl chronologiczny. Ich akcja
dzieje sie pol na pol w Polsce i poza Polska, co podwaza
potoczna opinie o Danucie Mostwin jako autorce powiesci
"o emigracji". Mylne jest takze zaliczanie ich do kategorii
powiesci "obyczajowych" czy "socjologicznych", skoro tak
wiele w nich swiadectw historii i elementow autobiograficznych.
Czyta sie te powiesci jednym tchem, poniewaz bije z nich
magia prawdy, a nie dlatego - bo i takie bywaly o nich glosy
- ze sa lektura latwa, czego dowodem (dla wiekszosci naszych
krytykow nie wymagajacym uzasadnienia) mial byc ich realizm.
Niestety, tego rodzaju opinie wynikaja z niepelnej znajomosci
dorobku tworczego Danuty Mostwin. Jej ksiazki, niby "popularne",
zawsze byly i nadal sa nader trudno dostepne na rynku ksiegarskim,
a krytycy i recenzenci pisali o nich dorywczo, wiecej w
prasie emigracyjnej niz w kraju. Marian Stepien, profesor
polonistyki z Uniwersytetu Jagiellonskiego, autor jedynego
dotychczas obszernego studium**) o tworczosci Danuty
Mostwin, tak pisze o stosunkowo ograniczonym rozglosie autorki Tajemnicy zwyciezonych:
"Mimo wielu wyroznien, nagrod i zaszczytow, jakie spotkaly
pisarke w uznaniu dla jej tworczosci, mimo wysokich ocen
krytykow emigracyjnych i krajowych, jest ona w Polsce za
malo znana, niewspolmiernie malo w stosunku do znaczenia
i rangi owej tworczosci, ktora w niezastapiony sposob przedstawia
losy powojennej emigracji polskiej w Stanach Zjednoczonych".
Pelna uznania dla prof. Stepnia za jego piekna i wszechstronna
prezentacje tworczosci i zycia Danuty Mostwin, uwazam, ze
jest zbyt ogledny w zacytowanym powyzej stwierdzeniu. Po
pierwsze, na co mogly sie zdac uznania i zaszczyty dla mieszkajacej
w Ameryce pisarki, jesli do roku 2000 ukazaly sie w Polsce
tylko trzy jej powiesci: Cien ksiedza Piotra (1985
r.), Szmaragdowa zjawa (1988 r.) i Nie ma domu (1996 r.) - akcja dwoch pierwszych rozgrywa sie
przed 1939 r., a trzecia zbyt jest zwiazana z dziejaca sie
podczas okupacji Tajemnica zwyciezonych, aby ja mozna
bylo wlasciwie ocenic. Nieliczni recenzenci, nieomal wylacznie
w PAX-owskiej prasie katolickiej, ograniczyli sie do zdawkowych
komplementow, nic nie piszac ani o tak istotnej w tych powiesciach,
a wowczas jeszcze "niecenzuralnej" biografii ich autorki,
ani o kontrowersyjnych watkach historyczno-politycznych
okresu dwudziestolecia miedzywojennego i pierwszych lat
po wojnie, co na pewno bardziej zwrociloby uwage czytelnikow
na ksiazki nieznanej im autorki, niz ogolniki o ich swojskosci
i barwnym jezyku. Po prostu, jak na ponure lata po okresie
stanu wojennego, zbyt wiele bylo w tych wskrzeszonych przez
antykomunistyczna emigrantke cieniach i zjawach politycznego
dynamitu.
Nie moge sie takze zgodzic z poniekad redukcyjnym przyznaniem
wysokiej rangi tworczosci Mostwin za jej niezastapiony obraz
losow polskiej emigracji. Bowiem gwiazdki na epoletach pisarskich
naleza sie jej na rowni, jesli nawet nie bardziej, za cztery
powiesci, ktorych akcja toczy sie w kraju. Jakby naprawiajac
to zapewne mimowolne uchybienie w Przedslowiu, prof.
Stepien poswieca dwadziescia stron najdluzszej i najbardziej
ambitnej powiesci Mostwin, trzeciej w cyklu sagi rodziny
Zulawskich i Baskow, Tajemnicy zwyciezonych. Wydana
w 1992 r. w Londynie i dotychczas nie wznowiona w Polsce, Tajemnica jest doprawdy powiescia niezastapiona,
poniewaz jak zadna inna opowiada znane autorce z wlasnych
przezyc i z relacji jej bliskich dzieje okupacyjne i wojenne
kilkunastu czlonkow rodzinnego klanu, w miejscach geograficznie
i historycznie okreslonych, z dokumentalna, ale i nasycona
tworcza energia wiernoscia prawdzie. Powiecie panstwo, ze
przeciez mamy bardzo bogata literature o latach okupacji,
skad wiec ta niezwyklosc? Otoz stad, ze z nielicznymi wyjatkami
(literackich dokumentow zaglady polskich Zydow, powiesci
odsadzanego od czci i wiary Jozefa Mackiewicza, Pamietnika
z powstania warszawskiego Mirona Bialoszewskiego), bohaterowie
i niebohaterowie polskiej prozy o doswiadczeniach drugiej
wojny i lat powojennych to ludzie samotni, oderwani od rodzin
uczestnicy dzialan konspiracyjnych czy wiezniowie obozow
hitlerowskich, o ktorych rodowodzie i aktualnych zwiazkach
rodzinnych czytelnik prawie niczego sie nie dowiaduje. Mozna
to tlumaczyc rzeczywistym potrzaskaniem zwiazkow miedzyludzkich
- na co nie zgodza sie ci, ktorzy tak jak Danuta Mostwin
pamietaja okupacje jako okres ich zaciesnienia - ale mozna
i tu dopatrzyc sie tlumika cenzury i autocenzury, skoro
postawy i wybory polityczne w wiekszosci polskich rodzin
podczas wojny i po nie byly na ogol jednoznaczne z obowiazujacym
w PRL-u dogmatem wiary w socjalizm. Ergo, symboliczne
w naszej literaturze powojennej zablakane sieroty. No i
pogarda dla realizmu w sztuce, bo realizm nie toleruje falszu.
Wystarczy zrobic pobiezny spis osob wystepujacych w Tajemnicy
zwyciezonych, aby domyslic sie czemu, jak pisze prof.
Stepien, "powiesc ta slabszym, niz na to zasluguje, echem
odbila sie na lamach prasy krajowej", nie mowiac juz o tym,
ze nikt nie pospieszyl sie jej wydac. Sa w niej zawodowi
oficerowie i zolnierze, ktorzy walczyli na frontach alianckich,
a wsrod nich hubalczycy i andersowcy, jako bohaterowie,
a czasem ofiary skomplikowanych wobec nich podejrzen w kregu
sztabowym gen. Wladyslawa Sikorskiego. Sa cichociemni, czyli
kurierzy zrzucani z angielskich samolotow na tereny okupowanej
Polski - polskiej literaturze powojennej zupelnie nieznani.
Jest duza, o glebokich tradycjach patriotycznych, rodzina
w Lublinie i jego okolicach, dotknieta meczenska smiercia
wuja autorki Stefana Lelka, bylego legionisty, sedziego
i spolecznika, ktory w rezultacie donosu Polaka-prowokatora
zostal wraz z corka Halinka zamordowany w lubelskich kazamatach
gestapo. Jest autobiograficzne warszawskie srodowisko matki
i corki, Ireny i Bogi Zulawskich, zaangazowanych w konspiracje,
ukrywajacych w mieszkaniu na Saskiej Kepie lokalnych i przyslanych
z Anglii ludzi walczacego podziemia. Jest lubelskie getto,
warszawski lekarz pochodzenia zydowskiego, ktory ginie,
profesorowie i studenci tajnej Akademii Medycznej: codzienna
Warszawa od poczatku wojny do wybuchu powstania. Jest takze,
w prowadzonym przez Stanislawa Baska (pozniej meza Bogi)
dzienniku, kampania wrzesniowa, sa jego pozniejsze doswiadczenia
wojenne wraz z bitwa o Tobruk i wobec porozumien aliancko-sowieckich
tragiczna misja kuriera. I czemu takiej ksiazki nie wydaje
sie w wolnym kraju? Czyzby zawierala dla kazdego cos niemilego?
Albo nikomu nie chcialo sie jej przeczytac. Jakas emigrantka,
jakas wspomnieniowa pila... Widze to i slysze.
Powiesci Danuty Mostwin nie naleza do gatunku wspomnien,
choc ich autorka, podobnie jak wielu wspolczesnych pisarzy
angloamerykanskich (od Hemingwaya do Updike'a i najnowszych),
buduje narracje z materialu wlasnych doswiadczen, historii
rodzinnych i sasiedzkich. Prototypami jej postaci powiesciowych
sa czesto ludzie jej najblizsi, lacznie z nia sama - w trzeciej
osobie - poniewaz jako "realistka" obserwuje siebie podobnie
jak innych. Bardziej niz wspomnienia interesuje Mostwin
(cytuje jej wlasne slowa z zamieszczonej w ksiazce prof.
Stepnia jego rozmowy z pisarka) "utrwalanie ludzi". Przychodza
na mysl i ukochany przez autorke Prus, i Proust. Mowi do
prof. Stepnia:
"Kiedy pracowalam nad Tajemnica zwyciezonych, bralam
olowek i papier do reki i mowilam do Stasia: narysuj mi,
gdzie bylo to wzgorze..., a tamto wzgorze. Ja musze sobie
to uprzytomnic, dobrze widziec, jak to bylo... A jakie drzewa
tam rosly, a o ktorej godzinie to bylo, a jaka byla pogoda,
co odczuwales wtedy... I z tego wszystkiego tworzylam (podkreslenie J.R-C.) obraz tej batalii".
Pierwsza powiesc Dom starej lady Mostwin napisala
stosunkowo krotko po przedstawionych tam przezyciach zdemobilizowanych
w powojennej Anglii polskich zolnierzy i ich rodzin, a wsrod
nich jej ojca i meza. Tytulowy dom byl skromna londynska
willa, ktora mlodzi panstwo Bask-Mostwinowie kupili, aby
utrzymac sie z wynajmowania pokojow. Nalezalo juz wtedy
pochwalic debiutantke za doskonaly wybor takiej wlasnie
strukturalnej ramy, z odnosnikiem do szeregu wybitnych polskich
powiesci, w ktorych kamienica czynszowa, wspolny pokoj czy
mala ulica gromadzily w zamknietej przestrzeni roznorodny
zbior ludzi skadinad sobie obcych. W niegoscinnym Londynie
ten nieswoj dom stanowi realny symbol rozpaczliwej bezdomnosci
jego wlascicieli i rodakow lokatorow. Trudno o smutniejsza,
bardziej ponura sytuacje niz ta, w jakiej znalezli sie ci
polscy bohaterzy ze wszystkich batalii drugiej wojny swiatowej
po odeslaniu ich z doslownym kwitkiem na doslowny bruk.
A jednak ton powiesci bynajmniej nie jest ponury (ani tez
zjadliwie parodystyczny, co bywalo). Jej mlodzi protagonisci,
a z nimi czytelnicy, smieja sie przez lzy, co rzadziej sie
udaje w literaturze niz w zyciu. Smieja sie z tragikomicznych
wiarusow z Krzyzami Virtuti Militari, ktorzy solennie
ucza sie cukiernictwa czy tapicerki, smieja sie i z siebie,
bo z dyplomami medycyny i prawa froteruja posadzki i mimowolnie
staja sie pocieszycielami swoich pierwszych obcojezycznych
znajomych wynajmujacych u nich biedne pokoiki.
Opinie krytykow emigracyjnych o Domu starej lady byly w zasadzie przychylne, mimo zarzutow jednych, ze ksiazka
jest za malo "powiesciowa", a innych - ze zbyt lekko beletryzuje
tragiczny epizod polskich losow. Przypominajac te nader
interesujace, jako historyczny dokument z wczesnych lat
naszej kultury emigracyjnej - recenzje, prof. Stepien pisze,
ze "... to wlasnie ta powiesc dala poczatek wielkiej, siedmioczesciowej
'odysei' emigracyjnej, czego autorka wowczas sama sie nie
spodziewala". Wydawnictwo lubelskie Norbertinum, gdzie ukazal
sie w zeszlym roku Dom starej lady, z krotka nota
wstepna autorki, zapowiada wydanie - nareszcie! - wszystkich
tomow sagi.
Dokonczenie za tydzien.
------------------------------
*) Danuta Mostwin, Dom starej lady, Norbertinum, Lublin 2000, s. 217 cena 12 dol. plus
NY tax i 5,50 dol. porto w przypadku zamowienia z wysylka
(do nabycia w Ksiegarni Nowego Dziennika).
**) Marian Stepien, Trzecia wartosc. O
tworczosci Danuty Mostwin, Wydawnictwo Uniwersytetu
Jagiellonskiego, Krakow 2000, s. 269 plus 30 z fotografiami.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |