PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (30 marca 2001)


RENATA PASTERNAK-MAZUR

Henryk Mikolaj Gorecki

Miast sensacje wzbudzac
- woli cwiczyc sluch

Zawojowal swiat. Jego III symfonia - "Symfonia piesni zalosnych" wyprzedzala na listach przebojow piosenki Michaela Jacksona. Henryk Mikolaj Gorecki patrzy na ten sukces, jakby dotyczyl on kogos innego. Niechetny, by zaplacic cene swej slawy, zaszyl sie juz dawno w Chocholowie. Nie udziela wywiadow. Niczego nie komentuje. W przeciwienstwie do rownie slawnych kolegow kompozytorow rzadko podrozuje po swiecie, a w zyciu kulturalnym i towarzyskim nieczesto sie udziela. We wspolczesnym swiecie, gloryfikujacym sukces i popularnosc, z taka postawa spotykamy sie niezwykle rzadko.

Gorecki okresla siebie mianem "odludka". Nie wnika przy tym, czy dla niego jako kompozytora jest to czyms dobrym, czy tez zlym. "Ja mam swoj wlasny swiat, ktory mi calkiem wystarcza - powiedzial kiedys. - Duzo miejsca zajmuja w nim gory. I obojetnie, gdzie jestem, to zawsze mam przed oczami i w sobie moj Chocholow, moje Podhale, moje smreczki, moje potoki, moje kamienie". Kiedy indziej wyznal: "Boje sie tych artykulikow o mnie, dlatego nie udzielam wywiadow, dobrze mi jest bez nich".

Piszac o Goreckim nie sposob pominac fenomen III symfonii. Czegos podobnego w historii muzyki jeszcze nie bylo. Rok 1992. III symfonia - "Symfonia piesni zalosnych" miala 16 lat, kiedy nagrala ja London Sinfonietta pod batuta Davida Zinmana z Down Upshaw jako solistka. Rok pozniej ta plyta znalazla sie na listach bestsellerow muzyki pop.

W wielu krajach - np. w Kanadzie - od czasow Elvisa Presleya zadna z plyt nie byla tak rozchwytywana. Sklepy przyjmowaly na nia zapisy. Na odbior slynnego krazka trzeba bylo czekac dwa tygodnie. Tylko w roku 1993 sprzedano 500 tysiecy egzemplarzy tego nagrania, do dzis - ponad milion. Normalnie za sukces uwaza sie plyte z muzyka klasyczna, ktora rozeszla sie w 5 tys. egzemplarzy.

Muzyka Symfonii piesni zalosnych pojawiala sie w niezliczonych programach telewizyjnych i w wielu filmach. W tych ostatnich niekiedy zobaczymy niczym nie usprawiedliwione paralele pomiedzy dzielem Goreckiego a tragedia Oswiecimia. Tylko srodkowa czesc symfonii laczy sie z II wojna swiatowa poprzez cierpienia 18-letniej wiezniarki gestapo w Zakopanem, a nie zbrodnie ludobojstwa. W pierwszej slyszymy Lament swietokrzyski z XV wieku. W trzeciej - piesn ludowa Kajze mi sie podziol moj synecek mily. Oszczednymi srodkami kompozytor przedstawia nature bolesci - niezmienna, zdajaca sie nie miec konca. Pozwala bezposrednio przemawiac zawartym w tekstach emocjom.A te - jak zwykle u Goreckiego - zostaly dobrane bardzo starannie. Jest to poezja osobista a zarazem bardzo uniwersalna, krotka, i bardzo tresciwa, przemawiajaca slowami czlowieka prostego. Do tego typu tekstow tworca siega najchetniej.

W przypadku Henryka Mikolaja Goreckiego uderza niezwykla konsekwencja zarowno w zyciu, jak i w tworczosci. Droga do muzyki wiodla go przez wiele przeciwnosci i wymagala wielkiej determinacji. 6 grudnia 1935 roku, w dniu drugich urodzin Henryka, zmarla jego matka Otylia z domu Slota. Jej fortepian do dzis stoi w katowickiej pracowni kompozytora. Po niej odziedziczyl tez milosc do muzyki.

Ani we wsi Czernica, gdzie Henryk sie urodzil, ani w pobliskim miasteczku Rydultowy (odleglym 12 km. od Rybnika), dokad przeprowadzila sie rodzina Goreckich nie bylo szkol muzycznych. W dodatku ojciec i macocha z niechecia odnosili sie do muzycznych zainteresowan chlopca. Inna wazna przeszkoda w muzycznej karierze bylo kiepskie zdrowie Henryka Mikolaja. Zwichniete w wieku przedszkolnym lewe biodro, niewlasciwie leczone, stalo sie przyczyna bardzo powaznych klopotow, z ktorymi zreszta kompozytor boryka sie do dzis. Dopiero w wieku lat dziesieciu pozwolono mu podjac nauke gry na skrzypcach u miejscowego nauczyciela Pawla Hajdugi. Potem u niego na zbiorowych lekcjach uczyl sie tez gry na fortepianie. Po ukonczeniu gimnazjum w 1951 roku przyszly kompozytor staral sie o przyjecie do kilku srednich szkol muzycznych. Wszedzie spotykal sie z odmowa. A to dlatego, ze jest zbyt zaawansowany wiekowo, a to ze nie ma nalezytego wyksztalcenia. Niezrazony, zapisal sie do ogniska muzycznego w Rybniku, a po roku udalo mu sie wreszcie dostac do tamtejszej sredniej szkoly muzycznej.

W 1955 podjal wymarzone studia kompozytorskie u Boleslawa Szabelskiego w Wyzszej Szkole Muzycznej w Katowicach. Szybko zdobyl uznanie srodowiska. Jeszcze podczas studiow jego utwory byly wykonywane na Warszawskiej Jesieni. Jako pierwszy w historii znakomitej katowickiej uczelni doczekal sie studenckiego koncertu monograficznego. Zbieral liczne laury na krajowych i zagranicznych konkursach kompozytorskich.

Henryk Mikolaj Gorecki niejednokrotnie komponowal w dosc szczegolnych warunkach. Wariacje pisal po czesci w pociagu z Krakowa do Katowic, Quartettino w kawiarni Cyganeria w Katowicach, Sonate na dwoje skrzypiec w swym pokoiku na obstalowanej przez ojca desce polozonej na miednicy. Gdy przy komponowaniu prawa reke mial w gipsie, nakreslil caly utwor lewa reka. W wielu zrodlach mozemy wyczytac, ze Gorecki bral lekcje w Paryzu u Oliviera Messiaena. De facto jednak nigdy nie poznal osobiscie wielkiego kompozytora. Dzieki zdobyciu I nagrody na Konkursie Mlodych Zwiazku Kompozytorow Polskich za Monologhi wyjechal na stypendium do Paryza. Tam chodzil do kosciola Swietej Trojcy i sluchal Messiaena, gdy ten grywal w niedziele na organach. Chociaz mial do niego list polecajacy, byl zbyt niesmialy, by nawiazac kontakt z tym, ktorego uwazal i dalej uwaza za swego mistrza.

Szczegolna estyma darzy Karola Szymanowskiego. Szczegolne powinowactwo odczuwa z Schubertem, zwlaszcza w kwestiach planu tonalnego i traktowania podstawowego materialu dzwiekowego. Bliski jest mu Chopin. Czuje sie tez zwiazany z Bachem, Haydnem, Mozartem, Beethovenem, Schumannem, Brahmsem. Kiedys mowiac o Ad Matrem wyznal: "Jesli np. utkne w jednym miejscu, nie idzie mi komponowanie i mija tydzien, miesiac, a ja nie moge znalezc rozwiazania, przychodzi mi wtedy na ratunek Bach". Wielki wplyw na jego artystyczny rozwoj wywarl Beethoven. IX symfonia byla pierwsza partytura zdobyta przez Goreckiego na wlasnosc. Oddal za nia swa ulubiona rakietke pingpongowa. Bezposrednim odwolaniem do tworczosci Beethovena jest cytat z jego IV koncertu fortepianowego w Lerchenmusik czy zapozyczenie tytulu w drugim kwartecie Quasi una fantasia. Ten kompozytor jest jednak bardziej znaczaco, a nie tak ostentacyjnie obecny w wielu kameralnych dzielach polskiego tworcy. "To wlasnie dzieki Beethovenowi moglem napisac te kwartety" - wyznal Gorecki Adrianowi Thomasowi, autorowi poswieconej mu monografii. Za pokrewne dusze uznaje wspomnianego Oliviera Messiaena czy Charlesa Ivesa. Natomiast zdecydowanie odzegnuje sie od przypisywania go do tzw. muzyki minimalistycznej. Mimo to bardzo czesto mozna sie natknac na porownania jego muzyki z tworczoscia z kregu amerykanskich minimalistow.

Tych powinowactw nielatwo jednak dopatrzyc sie w pierwszej fazie tworczosci Goreckiego. Po katowickim koncercie kompozytorskim i debiucie na Warszawskiej Jesieni w 1958 roku znalazl sie w scislej czolowce muzycznej awangardy. Dzis wypowiada sie o niej lekcewazaco: "Byl to okres pisania nut, a nie muzyki. (...) I zreszta na ogol dzieje sie tak, ze najodwazniejsi rewolucjonisci w koncu wracaja do tego, co odrzucili".

Czolowi przedstawiciele tzw. polskiej szkoly lat 60. zaczeli odwolywac sie do roznych tradycji muzycznych.

Goreckiego zafascynowala dawna muzyka polska. Wielokrotnie siegal do jednego z najpiekniejszych utworow polskiego Odrodzenia, czteroglosowej piesni wieczornej Waclawa z Szamotul Juz sie zmierzcha, znanej rowniez jako Modlitwa gdy dziatki spac ida. Cytaty z niej odnajdziemy w Chorale w formie kanonu na kwartet smyczkowy, w Muzyce staropolskiej czy w pierwszym kwartecie o znamiennym tytule Juz sie zmierzcha. "Tradycja nieslychanie mnie frapuje, czasem jest to jedna fraza, ktora nie daje mi spokoju" - wyznal kompozytor.

Fascynuja go tradycyjne spiewy religijne. Na chor mieszany a cappella opracowal m.in. Piesni Maryjne oraz Piesni koscielne. Zaczerpnal je ze Spiewnika koscielnego Jana Siedleckiego. Ze skarbnicy Oskara Kolberga pochodza natomiast piesni ludowe zawarte w zbiorach Ach, moj wianku lewandowy czy Idzie chmura, pada deszcz.

Trudno sobie wyobrazic, ze kompozytor tej klasy co Gorecki pisze do szuflady. Faktem jest jednak, ze zaden ze wspomnianych wyzej utworow choralnych drukiem sie nie ukazal. Nie zostaly tez wydane inne kompozycje tworcy III symfonii. Oczywiscie nie chodzi o klopoty ze znalezieniem wydawcy. To tworca wzbrania sie przed publikacja swoich utworow, mimo ze jego wczesniejsze kompozycje choralne, poczawszy od Euntes ibant et flebant, ciesza sie wielkim powodzeniem tak u wykonawcow, jak i u sluchaczy.

Goreckiego zawsze fascynowaly liczby. Z koncem lat 50. i poczatkiem 60. spotykamy w jego utworach proste i zlozone manipulacje cyfrowe. Pozniej wielokrotnie wprowadzal do swych utworow symboliczne cyfry, a takze litery. W Ad Matrem dlugosci poszczegolnych taktow wywodza sie z dat zwiazanych z zyciem i smiercia jego matki. Symbolike liczb znajdziemy takze w zamowionej przez kardynala Karola Wojtyle kompozycji Beatus vir na baryton, chor i orkiestre. To dzielo, powstale juz po wyborze Wojtyly na papieza, poswiecone jest sw. Stanislawowi. Jego koda kryje dzien i miesiac smierci swietego oraz dzien i miesiac wyboru Karola Wojtyly na papieza. Na koncu kody Good Night kompozytor wprowadzil szyfr muzyczny pochodzacy z liter nazwiska Michaela Vynera, dyrektora artystycznego London Sinfonietty, ktorego pamieci dedykowal ten utwor.

W Good Night znajdziemy wiele chwytow charakterystycznych dla Goreckiego. Zamykanie utworu dluga, refleksyjna koda, trzy wolne czesci, duet fletu i fortepianu oraz wyeksponowanie partii sopranu w finale, a tam-tamow w kodzie spotkamy w wielu jego utworach. W finale Good Night odnajdziemy tez motyw znany ze srodkowej czesci III symfonii, Beatus vir czy Miserere. W tej ostatniej kompozycji rozbrzmiewa tez inny motyw obecny w wielu dzielach Goreckiego.

Kompozytor od poczatkow swej kariery z upodobaniem posluguje sie ostrymi kontrastami, tak w zakresie faktury, jak i dynamiki. Operuje zazwyczaj najbardziej skrajnymi oznaczeniami dynamiki i ekspresji. Starannie planuje nastepstwo kombinacji instrumentalnych. Partia solisty nigdy nie jest wyraznie wirtuozowska, nawet w Koncercie na klawesyn (lub fortepian).

Muzyke Henryka Mikolaja Goreckiego cechuje wielka emocjonalnosc, bezposredniosc przekazu i doskonalosc proporcji. Nie ma w niej zbednych ozdobnikow. Sluchacz obcuje z czyms szczerym, prawdziwym i skupionym. O dziwo, kompozytor cieszacy sie wielka estyma w swiecie, w Polsce dopiero zyskuje popularnosc. Czy chodzi tu o stara prawde, ze nikt nie jest prorokiem we wlasnym kraju, czy moze prostota i szczerosc nie sa tak atrakcyjne dla rodakow?

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail