RENATA PASTERNAK-MAZUR
Henryk Mikolaj Gorecki
Miast sensacje wzbudzac
- woli cwiczyc sluch
Zawojowal swiat. Jego III symfonia - "Symfonia piesni
zalosnych" wyprzedzala na listach przebojow piosenki
Michaela Jacksona. Henryk Mikolaj Gorecki patrzy na ten
sukces, jakby dotyczyl on kogos innego. Niechetny, by zaplacic
cene swej slawy, zaszyl sie juz dawno w Chocholowie. Nie
udziela wywiadow. Niczego nie komentuje. W przeciwienstwie
do rownie slawnych kolegow kompozytorow rzadko podrozuje
po swiecie, a w zyciu kulturalnym i towarzyskim nieczesto
sie udziela. We wspolczesnym swiecie, gloryfikujacym sukces
i popularnosc, z taka postawa spotykamy sie niezwykle rzadko.
Gorecki okresla siebie mianem "odludka". Nie wnika przy
tym, czy dla niego jako kompozytora jest to czyms dobrym,
czy tez zlym. "Ja mam swoj wlasny swiat, ktory mi calkiem
wystarcza - powiedzial kiedys. - Duzo miejsca zajmuja w
nim gory. I obojetnie, gdzie jestem, to zawsze mam przed
oczami i w sobie moj Chocholow, moje Podhale, moje smreczki,
moje potoki, moje kamienie". Kiedy indziej wyznal: "Boje
sie tych artykulikow o mnie, dlatego nie udzielam wywiadow,
dobrze mi jest bez nich".
Piszac o Goreckim nie sposob pominac fenomen III symfonii.
Czegos podobnego w historii muzyki jeszcze nie bylo. Rok
1992. III symfonia - "Symfonia piesni zalosnych" miala 16 lat, kiedy nagrala ja London Sinfonietta pod batuta
Davida Zinmana z Down Upshaw jako solistka. Rok pozniej
ta plyta znalazla sie na listach bestsellerow muzyki pop.
W wielu krajach - np. w Kanadzie - od czasow Elvisa Presleya
zadna z plyt nie byla tak rozchwytywana. Sklepy przyjmowaly
na nia zapisy. Na odbior slynnego krazka trzeba bylo czekac
dwa tygodnie. Tylko w roku 1993 sprzedano 500 tysiecy egzemplarzy
tego nagrania, do dzis - ponad milion. Normalnie za sukces
uwaza sie plyte z muzyka klasyczna, ktora rozeszla sie w
5 tys. egzemplarzy.
Muzyka Symfonii piesni zalosnych pojawiala sie w
niezliczonych programach telewizyjnych i w wielu filmach.
W tych ostatnich niekiedy zobaczymy niczym nie usprawiedliwione
paralele pomiedzy dzielem Goreckiego a tragedia Oswiecimia.
Tylko srodkowa czesc symfonii laczy sie z II wojna swiatowa
poprzez cierpienia 18-letniej wiezniarki gestapo w Zakopanem,
a nie zbrodnie ludobojstwa. W pierwszej slyszymy Lament
swietokrzyski z XV wieku. W trzeciej - piesn ludowa Kajze mi sie podziol moj synecek mily. Oszczednymi
srodkami kompozytor przedstawia nature bolesci - niezmienna,
zdajaca sie nie miec konca. Pozwala bezposrednio przemawiac
zawartym w tekstach emocjom.A te - jak zwykle u Goreckiego
- zostaly dobrane bardzo starannie. Jest to poezja osobista
a zarazem bardzo uniwersalna, krotka, i bardzo tresciwa,
przemawiajaca slowami czlowieka prostego. Do tego typu tekstow
tworca siega najchetniej.
W przypadku Henryka Mikolaja Goreckiego uderza niezwykla
konsekwencja zarowno w zyciu, jak i w tworczosci. Droga
do muzyki wiodla go przez wiele przeciwnosci i wymagala
wielkiej determinacji. 6 grudnia 1935 roku, w dniu drugich
urodzin Henryka, zmarla jego matka Otylia z domu Slota.
Jej fortepian do dzis stoi w katowickiej pracowni kompozytora.
Po niej odziedziczyl tez milosc do muzyki.
Ani we wsi Czernica, gdzie Henryk sie urodzil, ani w pobliskim
miasteczku Rydultowy (odleglym 12 km. od Rybnika), dokad
przeprowadzila sie rodzina Goreckich nie bylo szkol muzycznych.
W dodatku ojciec i macocha z niechecia odnosili sie do muzycznych
zainteresowan chlopca. Inna wazna przeszkoda w muzycznej
karierze bylo kiepskie zdrowie Henryka Mikolaja. Zwichniete
w wieku przedszkolnym lewe biodro, niewlasciwie leczone,
stalo sie przyczyna bardzo powaznych klopotow, z ktorymi
zreszta kompozytor boryka sie do dzis. Dopiero w wieku lat
dziesieciu pozwolono mu podjac nauke gry na skrzypcach u
miejscowego nauczyciela Pawla Hajdugi. Potem u niego na
zbiorowych lekcjach uczyl sie tez gry na fortepianie. Po
ukonczeniu gimnazjum w 1951 roku przyszly kompozytor staral
sie o przyjecie do kilku srednich szkol muzycznych. Wszedzie
spotykal sie z odmowa. A to dlatego, ze jest zbyt zaawansowany
wiekowo, a to ze nie ma nalezytego wyksztalcenia. Niezrazony,
zapisal sie do ogniska muzycznego w Rybniku, a po roku udalo
mu sie wreszcie dostac do tamtejszej sredniej szkoly muzycznej.
W 1955 podjal wymarzone studia kompozytorskie u Boleslawa
Szabelskiego w Wyzszej Szkole Muzycznej w Katowicach. Szybko
zdobyl uznanie srodowiska. Jeszcze podczas studiow jego
utwory byly wykonywane na Warszawskiej Jesieni. Jako pierwszy
w historii znakomitej katowickiej uczelni doczekal sie studenckiego
koncertu monograficznego. Zbieral liczne laury na krajowych
i zagranicznych konkursach kompozytorskich.
Henryk Mikolaj Gorecki niejednokrotnie komponowal w dosc
szczegolnych warunkach. Wariacje pisal po czesci
w pociagu z Krakowa do Katowic, Quartettino w kawiarni
Cyganeria w Katowicach, Sonate na dwoje skrzypiec w swym pokoiku na obstalowanej przez ojca desce polozonej
na miednicy. Gdy przy komponowaniu prawa reke mial w gipsie,
nakreslil caly utwor lewa reka. W wielu zrodlach mozemy
wyczytac, ze Gorecki bral lekcje w Paryzu u Oliviera Messiaena. De facto jednak nigdy nie poznal osobiscie wielkiego
kompozytora. Dzieki zdobyciu I nagrody na Konkursie Mlodych
Zwiazku Kompozytorow Polskich za Monologhi wyjechal
na stypendium do Paryza. Tam chodzil do kosciola Swietej
Trojcy i sluchal Messiaena, gdy ten grywal w niedziele na
organach. Chociaz mial do niego list polecajacy, byl zbyt
niesmialy, by nawiazac kontakt z tym, ktorego uwazal i dalej
uwaza za swego mistrza.
Szczegolna estyma darzy Karola Szymanowskiego. Szczegolne
powinowactwo odczuwa z Schubertem, zwlaszcza w kwestiach
planu tonalnego i traktowania podstawowego materialu dzwiekowego.
Bliski jest mu Chopin. Czuje sie tez zwiazany z Bachem,
Haydnem, Mozartem, Beethovenem, Schumannem, Brahmsem. Kiedys
mowiac o Ad Matrem wyznal: "Jesli np. utkne w jednym
miejscu, nie idzie mi komponowanie i mija tydzien, miesiac,
a ja nie moge znalezc rozwiazania, przychodzi mi wtedy na
ratunek Bach". Wielki wplyw na jego artystyczny rozwoj wywarl
Beethoven. IX symfonia byla pierwsza partytura zdobyta
przez Goreckiego na wlasnosc. Oddal za nia swa ulubiona
rakietke pingpongowa. Bezposrednim odwolaniem do tworczosci
Beethovena jest cytat z jego IV koncertu fortepianowego w Lerchenmusik czy zapozyczenie tytulu w drugim kwartecie Quasi una fantasia. Ten kompozytor jest jednak bardziej
znaczaco, a nie tak ostentacyjnie obecny w wielu kameralnych
dzielach polskiego tworcy. "To wlasnie dzieki Beethovenowi
moglem napisac te kwartety" - wyznal Gorecki Adrianowi Thomasowi,
autorowi poswieconej mu monografii. Za pokrewne dusze uznaje
wspomnianego Oliviera Messiaena czy Charlesa Ivesa. Natomiast
zdecydowanie odzegnuje sie od przypisywania go do tzw. muzyki
minimalistycznej. Mimo to bardzo czesto mozna sie natknac
na porownania jego muzyki z tworczoscia z kregu amerykanskich
minimalistow.
Tych powinowactw nielatwo jednak dopatrzyc sie w pierwszej
fazie tworczosci Goreckiego. Po katowickim koncercie kompozytorskim
i debiucie na Warszawskiej Jesieni w 1958 roku znalazl sie
w scislej czolowce muzycznej awangardy. Dzis wypowiada sie
o niej lekcewazaco: "Byl to okres pisania nut, a nie muzyki.
(...) I zreszta na ogol dzieje sie tak, ze najodwazniejsi
rewolucjonisci w koncu wracaja do tego, co odrzucili".
Czolowi przedstawiciele tzw. polskiej szkoly lat 60. zaczeli
odwolywac sie do roznych tradycji muzycznych.
Goreckiego zafascynowala dawna muzyka polska. Wielokrotnie
siegal do jednego z najpiekniejszych utworow polskiego Odrodzenia,
czteroglosowej piesni wieczornej Waclawa z Szamotul Juz
sie zmierzcha, znanej rowniez jako Modlitwa gdy dziatki
spac ida. Cytaty z niej odnajdziemy w Chorale w formie
kanonu na kwartet smyczkowy, w Muzyce staropolskiej czy w pierwszym kwartecie o znamiennym tytule Juz sie
zmierzcha. "Tradycja nieslychanie mnie frapuje, czasem
jest to jedna fraza, ktora nie daje mi spokoju" - wyznal
kompozytor.
Fascynuja go tradycyjne spiewy religijne. Na chor mieszany a cappella opracowal m.in. Piesni Maryjne oraz Piesni koscielne. Zaczerpnal je ze Spiewnika
koscielnego Jana Siedleckiego. Ze skarbnicy Oskara Kolberga
pochodza natomiast piesni ludowe zawarte w zbiorach Ach,
moj wianku lewandowy czy Idzie chmura, pada deszcz.
Trudno sobie wyobrazic, ze kompozytor tej klasy co Gorecki
pisze do szuflady. Faktem jest jednak, ze zaden ze wspomnianych
wyzej utworow choralnych drukiem sie nie ukazal. Nie zostaly
tez wydane inne kompozycje tworcy III symfonii. Oczywiscie
nie chodzi o klopoty ze znalezieniem wydawcy. To tworca
wzbrania sie przed publikacja swoich utworow, mimo ze jego
wczesniejsze kompozycje choralne, poczawszy od Euntes
ibant et flebant, ciesza sie wielkim powodzeniem tak
u wykonawcow, jak i u sluchaczy.
Goreckiego zawsze fascynowaly liczby. Z koncem lat 50.
i poczatkiem 60. spotykamy w jego utworach proste i zlozone
manipulacje cyfrowe. Pozniej wielokrotnie wprowadzal do
swych utworow symboliczne cyfry, a takze litery. W Ad
Matrem dlugosci poszczegolnych taktow wywodza sie z
dat zwiazanych z zyciem i smiercia jego matki. Symbolike
liczb znajdziemy takze w zamowionej przez kardynala Karola
Wojtyle kompozycji Beatus vir na baryton, chor i
orkiestre. To dzielo, powstale juz po wyborze Wojtyly na
papieza, poswiecone jest sw. Stanislawowi. Jego koda kryje
dzien i miesiac smierci swietego oraz dzien i miesiac wyboru
Karola Wojtyly na papieza. Na koncu kody Good Night kompozytor wprowadzil szyfr muzyczny pochodzacy z liter
nazwiska Michaela Vynera, dyrektora artystycznego London
Sinfonietty, ktorego pamieci dedykowal ten utwor.
W Good Night znajdziemy wiele chwytow charakterystycznych
dla Goreckiego. Zamykanie utworu dluga, refleksyjna koda,
trzy wolne czesci, duet fletu i fortepianu oraz wyeksponowanie
partii sopranu w finale, a tam-tamow w kodzie spotkamy w
wielu jego utworach. W finale Good Night odnajdziemy
tez motyw znany ze srodkowej czesci III symfonii, Beatus vir czy Miserere. W tej ostatniej kompozycji
rozbrzmiewa tez inny motyw obecny w wielu dzielach Goreckiego.
Kompozytor od poczatkow swej kariery z upodobaniem posluguje
sie ostrymi kontrastami, tak w zakresie faktury, jak i dynamiki.
Operuje zazwyczaj najbardziej skrajnymi oznaczeniami dynamiki
i ekspresji. Starannie planuje nastepstwo kombinacji instrumentalnych.
Partia solisty nigdy nie jest wyraznie wirtuozowska, nawet
w Koncercie na klawesyn (lub fortepian).
Muzyke Henryka Mikolaja Goreckiego cechuje wielka emocjonalnosc,
bezposredniosc przekazu i doskonalosc proporcji. Nie ma
w niej zbednych ozdobnikow. Sluchacz obcuje z czyms szczerym,
prawdziwym i skupionym. O dziwo, kompozytor cieszacy sie
wielka estyma w swiecie, w Polsce dopiero zyskuje popularnosc.
Czy chodzi tu o stara prawde, ze nikt nie jest prorokiem
we wlasnym kraju, czy moze prostota i szczerosc nie sa tak
atrakcyjne dla rodakow?
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |