Marek Kusiba
Zabka przez Atlantyk
Bjutiful Amerika
Nick, bohater Pieknego widoku Slawomira Mrozka,
tak mowi o konczacym sie stuleciu: "Koniec wieku ideologii,
moja droga, trzecie tysiaclecie. Przeszedlem przez to wszystko.
Najpierw byla Bjutiful Amerika, potem Grin Amerika, potem
Blak, Jelou i Red Amerika, czyli dupa pawiana. A bardziej
poszczegolnie, czyli w moim wypadku, najpierw bylo pis and
law, potem law and pis, potem law bez pis, potem juz tylko
fak bez niczego, a teraz jest, jak jest".
Przed dwoma laty i czterema miesiacami Wydawnictwo Literackie
zaprosilo Slawomira Mrozka, Ewe Lipska, Czeslawa Milosza,
Stanislawa Lema i Stefana Chwina do dyskusji nad losem literatury
i kultury polskiej na przelomie stuleci. Nowe stulecie juz
mamy, warto wiec sprawdzic przepowiednie wieszczow.
Czeslaw Milosz stwierdzil, ze polskie spoleczenstwo zachowuje
sie jak "stado baranow prowadzone na rzez", biernie przyjmujac
zalew amerykanskich horrorow, przemocy w filmach i telewizji.
Z koncem minionego stulecia nie bylo "filtrow instytucjonalnych
ani spolecznych, ktore zapobiegalyby demoralizacji maluczkich
analfabetow" - biadal poeta. Mija juz pierwszy kwartal nowego
stulecia, a filtrow jak nie bylo, tak nie ma. W dziedzinie
przemocy spoleczenstwo polskie siegnelo nowych szczytow,
czego nie mozna powiedziec o literaturze. Jest tak dlatego,
ze przestala sie ona troszczyc o przyszlosc: "Polska literatura
zyje dzis jakby za plytko, nie starajac sie zbadac gruntu,
na jakim siedzi. I licho wie, czym sie zajmuje" - utyskiwal
poeta.
Sprawdzilismy. Literatura polska zajmuje sie sama soba,
a gruntu pod soba nie bada, bo zapatrzona jest, jak caly
kraj, w Ameryke; lecz zamiast wzorowac sie na jej wspanialej
poezji, idzie w komercje.
Zajmujaco prawil tez polski poeta z Berkeley i Krakowa
o niesmiertelnosci. Zdaniem laureata nagrody imienia wynalazcy
dynamitu, w przyszlosci uczynia czlowieka niesmiertelnym
osiagniecia techniki. Czeslaw Milosz dodal tez: "Tylko wybrani
beda mogli byc niesmiertelnymi i zaczna gnebic tych innych".
Autor Czlowieka wsrod skorpionow nie mylil sie: wybrani
w Polsce maja sie coraz lepiej. Nie byl tez daleki od prawdy
w trudnej sztuce przepowiadania przyszlosci: naukowcy opracowali
juz metode klonowania ludzi. Obawiam sie jednak, ze rozwinieta
na masowa skale produkcja tych samych poetow moglaby jeszcze
bardziej pogorszyc stan czytelnictwa. Nikt nie kupi ksiazki,
gdy na kazdym rogu stanie poeta i za kilka groszy mowil
bedzie wlasne wiersze.
Ewa Lipska straszyla obudzeniem sie nacjonalizmow i szowinizmow,
a swiat, wzorem Ameryki, mial sie jeszcze bardziej rozwarstwic
na biednych i bogatych. Nie zawiodla poetki kobieca intuicja:
mamy globalizacje i amerykanizacje za jednym zamachem -
bogaci sie bogaca, a biedni biednieja. Autorka Wakacji
mizantropa wyznaczyla Polakom przyszlego stulecia dziejowe
zadanie do odrobienia - nauke "prawdziwej, europejskiej
demokracji". Przyszle stulecie przyszlo, a nauka idzie,
jak na razie, w las. Wystarczy posluchac dyskusji w Sejmie
czy wzlotow oratorskich zabarykadowanego w swoim-nieswoim
biurze zdjetego ze stanowiska kolejnego ministra czy dyrektora.
Pisarz Stefan Chwin dzielil sie niepokojem Niemcow o kolor
europejskiej skory, ulegajacej pigmentyzacji typowej dla
mieszkancow Trzeciego Swiata. Zdaniem autora powiesci dla
mlodziezy Ludzie-skorpiony, tylko kwestia czasu mialo
byc zalegalizowanie eutanazji. Z eutanazja na razie spokoj,
poza Holandia, ale jasna niemiecka skora bardzo ostatnio
pociemniala. Co do literatury minionego stulecia, to "bardzo
dobrze potrafila przewidziec totalitaryzmy". Braklo jej
jednak wyobrazni, aby powiedziec, co bedzie po nich. A powiedziec:
"Bjutiful Amerika" to jakby za malo.
Stanislaw Lem, jak przystalo na pisarza science fiction,
wystapil na ekranie telebimu, i to z pretensjami - o przerazliwa
liczbe mlodych w kolejce po wieszczy laur. Pchaja sie na
Olimp, a tymczasem "w ich poezji nie ma rytmu, rymu, a i
sensu moze nie byc" - stwierdzil tworca Wielkosci urojonej.
Z ksiazki Olgi Tokarczuk Lem przeczytal trzy strony. Autor Bomby megabitowej powybrzydzal tez na Akademie Szwedzka,
gdyz kieruje sie ona "sobie tylko znanymi przeslankami",
przyznajac Nagrody Nobla zupelnie mu nieznanym pisarzom.
Nazwisko owczesnego laureata José Saramago zapamietal
tylko przez proste skojarzenie: "Sara-ma-go-gdzies". Zdaniem
tworcy Wysokiego Zamku dobra literatura wypierana
jest przez wytwory kultury masowej, czytaj: kultury amerykanskiej,
a w przyszlosci ma byc "tak samo, ale bardziej i gorzej".
Przyszlosc nadeszla i jest nawet bardziej "bardziej i gorzej".
Lem, przepowiadajacy przyszlosc gwiazdom, rozczarowuje
prognozami na temat Polski. Po autorze Solaris mialem
prawo oczekiwac przewidywan o randze przepowiedni. Tymczasem
wyszlo na to, ze ani Lem, ani zaden z czolowych pisarzy
polskich nie jest w stanie wytknac nosa poza swoja tworczosc,
czyli zyje w swiecie wlasnej literackiej fikcji i niewiele
ma do powiedzenia o swiecie, Polsce i przyszlosci.
Zgodnie z przepowiednia Ewy Lipskiej na poczatku nowego
stulecia mielismy sie trzymac starych wartosci, zbieznych
z zasadami Dekalogu. No, nie udalo sie. Milosz zartowal:
"Moze zgina krakowiacy i Mrozek nie bedzie mial tematu",
ale Slawomir Mrozek nie dal sie sprowokowac i caly czas
milczal. "Nie bardzo umiem mowic, pozwolcie mi sluchac"
- wykrecal sie autor Tanga. Prowadzaca dyskusje Teresa
Walas blagala, by porzucil egoizm, ale on odparowal krotko:
"To sie nie uda", a na pytanie o wizje XXI wieku wykrzyknal
tylko: "O, Jezu !" - i milczal juz do konca.
Milczenie Mrozka okazalo sie prorocze: literatura polska
milczy jak zakleta na tematy, jakimi od tuzina lat zyja
mieszkancy Polski, lacznie z ich nielicznymi prorokami.
Cala nadzieja w Ameryce i cala nadzieja Ameryki, ze literatura
polska wezmie i ja zastepczo opisze.
PS. Inspiracji i czesci cytatow do tego felietonu dostarczyla
mi relacja Jerzego Sadeckiego, pomieszczona w Rzeczpospolitej z 28 listopada 1998 r.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |