PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (23 marca 2001)


Marek Kusiba

Zabka przez Atlantyk

Bjutiful Amerika

Nick, bohater Pieknego widoku Slawomira Mrozka, tak mowi o konczacym sie stuleciu: "Koniec wieku ideologii, moja droga, trzecie tysiaclecie. Przeszedlem przez to wszystko. Najpierw byla Bjutiful Amerika, potem Grin Amerika, potem Blak, Jelou i Red Amerika, czyli dupa pawiana. A bardziej poszczegolnie, czyli w moim wypadku, najpierw bylo pis and law, potem law and pis, potem law bez pis, potem juz tylko fak bez niczego, a teraz jest, jak jest".

Przed dwoma laty i czterema miesiacami Wydawnictwo Literackie zaprosilo Slawomira Mrozka, Ewe Lipska, Czeslawa Milosza, Stanislawa Lema i Stefana Chwina do dyskusji nad losem literatury i kultury polskiej na przelomie stuleci. Nowe stulecie juz mamy, warto wiec sprawdzic przepowiednie wieszczow.

Czeslaw Milosz stwierdzil, ze polskie spoleczenstwo zachowuje sie jak "stado baranow prowadzone na rzez", biernie przyjmujac zalew amerykanskich horrorow, przemocy w filmach i telewizji. Z koncem minionego stulecia nie bylo "filtrow instytucjonalnych ani spolecznych, ktore zapobiegalyby demoralizacji maluczkich analfabetow" - biadal poeta. Mija juz pierwszy kwartal nowego stulecia, a filtrow jak nie bylo, tak nie ma. W dziedzinie przemocy spoleczenstwo polskie siegnelo nowych szczytow, czego nie mozna powiedziec o literaturze. Jest tak dlatego, ze przestala sie ona troszczyc o przyszlosc: "Polska literatura zyje dzis jakby za plytko, nie starajac sie zbadac gruntu, na jakim siedzi. I licho wie, czym sie zajmuje" - utyskiwal poeta.

Sprawdzilismy. Literatura polska zajmuje sie sama soba, a gruntu pod soba nie bada, bo zapatrzona jest, jak caly kraj, w Ameryke; lecz zamiast wzorowac sie na jej wspanialej poezji, idzie w komercje.

Zajmujaco prawil tez polski poeta z Berkeley i Krakowa o niesmiertelnosci. Zdaniem laureata nagrody imienia wynalazcy dynamitu, w przyszlosci uczynia czlowieka niesmiertelnym osiagniecia techniki. Czeslaw Milosz dodal tez: "Tylko wybrani beda mogli byc niesmiertelnymi i zaczna gnebic tych innych". Autor Czlowieka wsrod skorpionow nie mylil sie: wybrani w Polsce maja sie coraz lepiej. Nie byl tez daleki od prawdy w trudnej sztuce przepowiadania przyszlosci: naukowcy opracowali juz metode klonowania ludzi. Obawiam sie jednak, ze rozwinieta na masowa skale produkcja tych samych poetow moglaby jeszcze bardziej pogorszyc stan czytelnictwa. Nikt nie kupi ksiazki, gdy na kazdym rogu stanie poeta i za kilka groszy mowil bedzie wlasne wiersze.

Ewa Lipska straszyla obudzeniem sie nacjonalizmow i szowinizmow, a swiat, wzorem Ameryki, mial sie jeszcze bardziej rozwarstwic na biednych i bogatych. Nie zawiodla poetki kobieca intuicja: mamy globalizacje i amerykanizacje za jednym zamachem - bogaci sie bogaca, a biedni biednieja. Autorka Wakacji mizantropa wyznaczyla Polakom przyszlego stulecia dziejowe zadanie do odrobienia - nauke "prawdziwej, europejskiej demokracji". Przyszle stulecie przyszlo, a nauka idzie, jak na razie, w las. Wystarczy posluchac dyskusji w Sejmie czy wzlotow oratorskich zabarykadowanego w swoim-nieswoim biurze zdjetego ze stanowiska kolejnego ministra czy dyrektora.

Pisarz Stefan Chwin dzielil sie niepokojem Niemcow o kolor europejskiej skory, ulegajacej pigmentyzacji typowej dla mieszkancow Trzeciego Swiata. Zdaniem autora powiesci dla mlodziezy Ludzie-skorpiony, tylko kwestia czasu mialo byc zalegalizowanie eutanazji. Z eutanazja na razie spokoj, poza Holandia, ale jasna niemiecka skora bardzo ostatnio pociemniala. Co do literatury minionego stulecia, to "bardzo dobrze potrafila przewidziec totalitaryzmy". Braklo jej jednak wyobrazni, aby powiedziec, co bedzie po nich. A powiedziec: "Bjutiful Amerika" to jakby za malo.

Stanislaw Lem, jak przystalo na pisarza science fiction, wystapil na ekranie telebimu, i to z pretensjami - o przerazliwa liczbe mlodych w kolejce po wieszczy laur. Pchaja sie na Olimp, a tymczasem "w ich poezji nie ma rytmu, rymu, a i sensu moze nie byc" - stwierdzil tworca Wielkosci urojonej. Z ksiazki Olgi Tokarczuk Lem przeczytal trzy strony. Autor Bomby megabitowej powybrzydzal tez na Akademie Szwedzka, gdyz kieruje sie ona "sobie tylko znanymi przeslankami", przyznajac Nagrody Nobla zupelnie mu nieznanym pisarzom. Nazwisko owczesnego laureata José Saramago zapamietal tylko przez proste skojarzenie: "Sara-ma-go-gdzies". Zdaniem tworcy Wysokiego Zamku dobra literatura wypierana jest przez wytwory kultury masowej, czytaj: kultury amerykanskiej, a w przyszlosci ma byc "tak samo, ale bardziej i gorzej". Przyszlosc nadeszla i jest nawet bardziej "bardziej i gorzej".

Lem, przepowiadajacy przyszlosc gwiazdom, rozczarowuje prognozami na temat Polski. Po autorze Solaris mialem prawo oczekiwac przewidywan o randze przepowiedni. Tymczasem wyszlo na to, ze ani Lem, ani zaden z czolowych pisarzy polskich nie jest w stanie wytknac nosa poza swoja tworczosc, czyli zyje w swiecie wlasnej literackiej fikcji i niewiele ma do powiedzenia o swiecie, Polsce i przyszlosci.

Zgodnie z przepowiednia Ewy Lipskiej na poczatku nowego stulecia mielismy sie trzymac starych wartosci, zbieznych z zasadami Dekalogu. No, nie udalo sie. Milosz zartowal: "Moze zgina krakowiacy i Mrozek nie bedzie mial tematu", ale Slawomir Mrozek nie dal sie sprowokowac i caly czas milczal. "Nie bardzo umiem mowic, pozwolcie mi sluchac" - wykrecal sie autor Tanga. Prowadzaca dyskusje Teresa Walas blagala, by porzucil egoizm, ale on odparowal krotko: "To sie nie uda", a na pytanie o wizje XXI wieku wykrzyknal tylko: "O, Jezu !" - i milczal juz do konca.

Milczenie Mrozka okazalo sie prorocze: literatura polska milczy jak zakleta na tematy, jakimi od tuzina lat zyja mieszkancy Polski, lacznie z ich nielicznymi prorokami. Cala nadzieja w Ameryce i cala nadzieja Ameryki, ze literatura polska wezmie i ja zastepczo opisze.

PS. Inspiracji i czesci cytatow do tego felietonu dostarczyla mi relacja Jerzego Sadeckiego, pomieszczona w Rzeczpospolitej z 28 listopada 1998 r.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail