JERZY R. KRZYZANOWSKI
Archiwum Emigracji
Ukazal sie ostatnio nowy, trzeci tom Archiwum Emigracji,
publikowanego nakladem Uniwersytetu Mikolaja Kopernika w
Toruniu. Jest to jedyny w Polsce periodyk w calosci poswiecony
zagadnieniom kultury polskiej na obczyznie i z tego chociazby
wzgledu zasluguje na uwage. Tom pierwszy wydano w 1998 r.,
nastepny - w rok pozniej, mozna wiec juz teraz Archiwum
Emigracji okreslic jako rocznik, miejmy nadzieje, pojawiajacy
sie regularnie. Okreslony jako "zeszyt", jest to w istocie
pokazny, przeszlo trzysta stronic druku liczacy tom, zawierajacy
opracowania krajowych i emigracyjnych badaczy literatury,
przy czym prace ich zgrupowano w szesciu zasadniczych dzialach:
"Studia", "Szkice i przyczynki", "Korespondencje-dokumenty-rozmowy",
"Wspomnienia-biografie", "Noty", "Recenzje-omowienia-polemiki".
Tom zadedykowano pamieci redaktora Jerzego Giedroycia,
totez spodziewac sie bylo mozna, ze znajdzie sie tu wiele
o nim materialow. Niestety, zapewne ze wzgledu na stosunkowo
krotki okres, jaki wydanie pisma dzielil od smierci Redaktora Kultury, znalazl sie tu tylko fragment nigdy dotychczas
nie drukowanego, obszernego wywiadu, jaki przeprowadzil
z nim Miroslaw A. Supruniuk w 1993 r. oraz napisany przez
Stefanie Kossowska nekrolog. Wywiad z Giedroyciem, zatytulowany
"Bardzo luzne wspomnienia z wczesnego dziecinstwa", wprowadza
nowe elementy do biografistyki Redaktora, tak znakomicie
sie rozwijajacej od przeszlo dziesieciu lat. Obszerniej
natomiast reprezentowana jest tematyka tzw. kregu Kultury,
a przede wszystkim zycie i tworczosc Jerzego Stempowskiego.
Poza wspomnieniami Janiny Koscialkowskiej i Waclawa Zyndrama-Koscialkowskiego
(przedruk z Wiadomosci z 1970 r.) znajdujemy
tu listy do nich pisane przez Stempowskiego w latach 1941-1966
oraz dwa niepublikowane dotychczas jego teksty mowiace pozornie
"o szpitalu starozakonnych na Czystem" i o "sytuacji moralnej
kontynentu". Pozornie, gdyz jak to zwykle bywa u Stempowskiego,
oba watki sluza jako pretekst do rozwazan szerszych na temat
losu zarowno jednostek, jak i calych polaci globu zmienionych
nie do poznania przez wydarzenia XX wieku. Wazna, potrzebna
lektura.
Trzy duze prace poswiecono emigracyjnym poetom: przypomniano
rozmowe, jaka Anna Frajlich przeprowadzila z Czeslawem Miloszem
w 1980 r. dla Radia Wolna Europa; Wojciech Ligeza starannie
omowil dorobek poetycki Tadeusza Sulkowskiego; dwa zas artykuly
traktuja o poezji i teatrze Bronislawa Przyluskiego. Podczas
gdy Maria Mroczkowska przypomina biografie poety, obficie
cytujac z jego nieopublikowanych wspomnien, Dobrochna Ratajczakowa
analizuje teksty jego pieciu sztuk teatralnych, ze znanymi Pastoralkami na czele. Artykuly uzupelnione sa dwoma
zdjeciami pisarza. Dobrze sie stalo, ze w ten sposob badacze
krajowi poszerzyli obszar swoich zainteresowan, dotychczas
prawie calkowicie zamkniety w zakletym kregu Gombrowicz-Milosz,
tak jakby poza tymi dwoma pisarzami literatura emigracyjna
nie miala innych reprezentantow.
Nie brak tez w omawianym tomie proby syntezy literackiej
w postaci artykulu Krzysztofa Cwiklinskiego "Emigracyjne
dzienniki podrozy - proba rekonesansu". Poswiecajac najwiecej
uwagi tego typu tworczosci Jerzego Stempowskiego i Andrzeja
Bobkowskiego, autor wspomina takze "podroznikow-diarystow",
Gustawa Herlinga-Grudzinskiego i Witolda Gombrowicza. Dodajac
do nich Tymona Terleckiego zauwaza, ze "jest to jednak dosc
scisla czolowka pisarzy emigracyjnych". Mozna z tym pogladem
polemizowac, jesli uwzgledni sie fakt, ze Cwiklinski powierzchownie
wspomnial tylko kilku innych pisarzy, wydaje sie jednak,
ze z tej drugiej grupy na wieksza niz powierzchowna uwage
zasluzyli przynajmniej Aleksander Janta i Tadeusz Nowakowski,
"reporter Jego Swiatobliwosci". Czy nalezy zaliczyc ich
do "czolowki pisarzy emigracyjnych" czy do "czolowki podroznikow-diarystow",
to takze kwestia dyskusyjna, ale warta zastanowienia.
W dziale zatytulowanym "Szkice i przyczynki" znalazly sie
dwie prace poswiecone stosunkowo malo znanej tematyce oddzialywania
literatury polskiej na srodowisko kulturalne wspolczesnego
Izraela. Ryszard Löw pisze mianowicie o przekladach
na jezyk hebrajski ("Tradycja to dluga i bogata - pisze
Löw - od stu szescdziesieciu lat trwa przyswajanie
jezykowi hebrajskiemu utworow literatury polskiej"), a Natan
Gross wspomina dzieje "polskich korzeni hebrajskiego kabaretu".
Poczynajac od tlumaczen utworow Mickiewicza, Slowackiego
i Krasinskiego, poprzez dziela Sienkiewicza, Prusa i Zeromskiego,
az po pisarzy tak wspolczesnych, jak Milosz, Rozewicz i
Szymborska - by wymienic tylko najbardziej znanych - czytelnik
w Izraelu ma do dyspozycji "roznorodnosc i bogactwo" literatury
polskiej, jak to lapidarnie ujal Löw. Nie ograniczaja
sie one do slowa drukowanego, o czym z sentymentem i humorem
pisze Natan Gross, wspominajac dzieje kabaretu "Li-la-lo"
powstalego w Tel Awiwie w 1945 r. Stworzyli go muzycy i
aktorzy przybyli do Izraela z Polski zarowno w latach 30.,
jak i z armia generala Wladyslawa Andersa. Wsrod znanych
nazwisk znajdujemy przede wszystkim tworcow popularnych
przedwojennych przebojow muzycznych, Henryka Golda i Stanislawa
Petersburskiego, a obok nich niezmiernie w kabarecie cenionych
kompozytorow - Szmula Ferszko ze Stanislawowa i Mosze Wilenskiego
z Warszawy. Ogolem w kabarecie wystepowalo okolo 40 muzykow,
aktorow, konferansjerow itp., przy czym "wiekszosc aktorow
i spiewakow, ktorzy przybyli z Polski, uczyla sie u mnie
pilnie i chetnie hebrajskiego", pisze cytowany we wspomnieniu
Mosze Walin, dyrektor kabaretu "Li-la-lo" i wymienia szereg
nazwisk, m.in. znanego z warszawskiego kabaretu "Qui Pro
Quo" Fryderyka Jarosy'ego. Kabaret prosperowal przez dwa
lata, przy czym, jak pisze Gross, "udzial polskich Zydow
w kulturze, sztuce i wszelkich dziedzinach zycia spolecznego
Izraela jest wielki - a maly teatrzyk rozrywkowy 'Li-la-lo'
jest jego nieprzypadkowym przykladem, ukazujacym ten udzial
we wlasciwych proporcjach". Nalezy dodac, ze w dziale recenzji
omowiono izraelskie pismo literackie, almanach Kontury,
ukazujacy sie od 1988 r. a poswiecony przede wszystkim tworczosci
autorow piszacych po polsku zarowno z Izraela, jak i z innych
krajow.
W dziale "Korespondencje-dokumenty-rozmowy" trzy publikacje
zasluguja na wymienienie. Jedna to podany przez Jana Kotta
zbior 23 listow pisanych w latach 1946-1949 do jego matki
Kazimiery przez mieszkajaca w Stanach Zjednoczonych jej
siostre Marie Wertenstein. Maria Wertenstein byla znana
malarka i mimo ze borykala sie z trudnosciami materialnymi,
starala sie pomoc siostrze w okresie powojennym, przy czym
nie zapominala nawet o "zaczadzonym komunizmem" siostrzencu,
ktory - jak pisze - byl "gluchy na te jej rozpacz w listach".
Listy te to jeden jeszcze dokument plynacej od emigrantow
zwyklej, codziennej pomocy, jaka pozwalala mieszkajacym
w Polsce przezyc najtrudniejsze lata, a zalaczona kolorowa
reprodukcja jedynego zachowanego obrazu malarki stanowi
cenny do nich dodatek.
Dwie pozostale publikacje dotycza terenu Wielkiej Brytanii:
uwagi o dodatkach do archiwum Stefanii Zahorskiej i wywiad
z Boleslawem Taborskim. Maja Elzbieta Cybulska, zajmujaca
sie biografia Zahorskiej, odnalazla i oglosila tu pochodzace
z lat 1951 i 1956 dwa listy pisarki adresowane do Jozefa
Wittlina, a takze nieznana fotografie jej rodzicow. Natomiast
o okresie wspolczesnym rozmawial w 1999 r. z Beata Tarnowska
Boleslaw Taborski, koncentrujac sie przede wszystkim na
omawianiu swej tworczosci poetyckiej, ale takze wybiegajac
szerzej, poza jej ramy. "Patrzac wstecz - mowi Taborski
- wydaje mi sie, ze bylem - nazwijmy to tak - 'emigrantem
ideowym'. Nie godzilem sie nigdy na emigracje sprowadzana
jedynie do kanapowych i symbolicznych dzialan. Dzialajac
w sferze kultury, piszac, promujac polska literature i sztuke
na Zachodzie i dostarczajac zarazem przekladow z literatury
anglojezycznej polskiemu czytelnikowi - zrobilem dla Polski
moze wiecej. W koncu lat 80. nadszedl moment, kiedy uznalem,
ze wlasciwie nie jestem emigrantem, tylko Polakiem mieszkajacym
za granica. Dzisiaj jest to chyba ponad wszelka watpliwosc,
ze nie ma kogos takiego jak poeta emigracyjny - sa tylko
poeci polscy, i za takiego siebie uwazam". Chwila zastanowienia
nad ta wypowiedzia prowadzi do logicznego pytania: czy poeta
emigracyjny nie byl poeta polskim? A moze byl nim bardziej
niz niektorzy krajowi chwalcy Stalina? Sadzic nalezy, ze
postawa Taborskiego wymaga pewnego rozwaznego dystansu.
Nie wszystko bowiem w omawianym tomie nalezy przyjac bezkrytycznie.
Przykladem moze sluzyc kontynuowany z tomu poprzedniego
zapis dyskusji "Pisarz na wygnaniu a styl", prowadzonej
w 1962 r. w Brukseli podczas Kongresu Wolnosci Kultury.
Poczynajac od rzeczy tak zwyczajnej, jak mechaniczne tlumaczenie
francuskiego Mesdames et Messieurs jako "panie i
panowie", zamiast poprawnego "prosze panstwa", czy tytulowania
przewodniczacego "panem prezydentem", a konczac na dosc
ryzykownej tezie Konstantego Jelenskiego, ktory mowiac o Ferdydurke twierdzil, ze "ksiazka ta nie ma w sobie
absolutnie nic politycznego, a jednak wplyw tej ksiazki
w epoce komunizmu w Polsce byl tak olbrzymi, poniewaz wszyscy
uznali te fikcyjna szkole za szkolke niedzielna komunizmu,
sposob infantylizacji pisarza stawiajacy go wobec problemow
absolutnie elementarnych, ktore sa mu sila narzucone z gory".
Trudno polemizowac z niezyjacymi, wydaje sie jednak, ze
jest to zalosny przyklad upraszczania interpretacji literackiej,
lustrzane odbicie metod krytyki marksistowskiej, totez mozna
miec watpliwosci co do sensu tego rodzaju tekstow, chyba
ze traktuje sie je jako dokumenty pewnego typu myslenia
sprzed lat czterdziestu.
W bogatym dziale wspomnien i biografii znalezc mozna dziesiec
nekrologow tworcow i dzialaczy emigracyjnych - poza Giedroyciem
sa tam notatki o zmarlych w ub. roku: Kazimierzu Brandysie,
Gustawie Herlingu-Grudzinskim, W.S. Kuniczaku i innych,
a takze kilka drobniejszych prac o charakterze przede wszystkim
wspomnieniowym. Tom zamyka osiem omowien ksiazek o tematyce
emigracyjnej, sposrod ktorych piec wydano w kraju i tym
poswiecono najwiecej uwagi w calym tego slowa znaczeniu
krytycznej. Na pierwszym miejscu wymienic tu trzeba opinie
Waclawa Lewandowskiego, zatytulowane "Ow sposob zbyt uproszczony
a na dodatek tendencyjny...", poswiecone (jesli w tym przypadku
mozna uzyc takiego okreslenia) ksiazce Rafala Habielskiego Zycie spoleczne i kulturalne emigracji (Warszawa,
1999), stanowiacej III tom wydawnictwa Druga Wielka Emigracja
1945-1990, opracowanego przez Instytut Studiow Politycznych
Polskiej Akademii Nauk. O tomie tym pisal w Przegladzie
Polskim (3 grudnia 1999 r.) Janusz Wrobel twierdzac,
ze "tom syntezy ma nie tylko walor historycznej monografii,
ale rowniez zalety informatora przydatnego i dzisiaj". Trudno
o bardziej sprzeczna opinie niz wyrazona przez krajowego
recenzenta. Poczynajac od miazdzacej ironii w tropieniu
istotnie skandalicznych bledow gramatycznych i skladniowych
autora, az po wykazanie ogromnej liczby omylek merytorycznych,
interpretacyjnych czy zwyklych opuszczen, Lewandowski konkluduje:
"Czy wolno historykowi w ten sposob omijac tzw. zagadnienia
drazliwe? - Wolno, o ile inaczej pisac nie potrafi. Rzecz
w tym jedynie, by nie udawac badawczego obiektywizmu, tam,
gdzie go programowo unika. Nie oszukiwac czytelnika i nie
podawac mu zaangazowanej publicystyki w mylacym opakowaniu
naukowej syntezy".
Podobna, choc nie tak silnie sformulowana, jest opinia
o ksiazce Jozefa Olejniczaka Emigracje (Katowice
1999), natomiast Geografia poetycka w powojennej tworczosci
Czeslawa Milosza (Olsztyn 1996) piora Beaty Tarnowskiej
i praca zbiorowa W kregu tworczosci pisarzy emigracyjnych (Rzeszow 1999), a wiec, jak widac, wydawnictwa osrodkow
prowincjonalnych, otrzymaly wyzsze notowania. Najlepsza
zas ocene zyskala wydana w Sztokholmie (1998) ksiazka Janusza
Korka Paradoksy paryskiej "Kultury". Opis ewolucji
mysli politycznej w latach 1947-1980 okreslony zostal przez
recenzenta "dzielem pionierskim i fundamentalnym", wydawnictwem,
ktore "moze sluzyc za prace zrodlowa zarowno historykom
emigracji jak tez historykom literatury polskiej". Wsrod
publikacji obcojezycznych szczegolowo omowiono zeszyt specjalny
kwartalnika World Literature Today (t. 73, nr 4,
jesien 1999) poswiecony tworczosci Milosza.
Dodac na zakonczenie nalezy, ze nakladem torunskiego osrodka
Archiwum Emigracji, poza trzema tomami rocznika, ukazaly
sie dwa duze tomy wspomnien o Wiadomosciach i tom
poswiecony Libelli - Galerie Lambert, wszystkie w opracowaniu
Miroslawa A. Supruniuka, monografia Zygmunta Haupta piora
Aleksandra Madydy, napisane przez Waclawa Iwaniuka wspomnienie
o Jozefie Lobodowskim, eseje Stanislawa Frenkla oraz zbior
prac o Jozefie Wittlinie (w jezyku angielskim) pod redakcja
Anny Frajlich.
------------------------
Archiwum Emigracji. Studia. Szkice. Dokumenty.
Zeszyt 3. Uniwersytet Mikolaja Kopernika, Torun, 2000,
s. 334.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |