PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (9 marca 2001)


FLORIAN SMIEJA

Jozef Bujnowski (1910-2001)

"Trzeba zrozumiec porzadek rzeczy"

Kiedy jesienia 1950 r. przyjechalem do Londynu jako swiezo upieczony absolwent filologii angielskiej i hiszpanskiej Narodowego Uniwersytetu Irlandii w Cork, spolecznosc polska czekala niecierpliwie na rychle otwarcie kursow filologii polskiej w ramach Polskiego Uniwersytetu na Obczyznie (PUNO). Na tych wykladach obok wytrawnych profesorow sprzed wojny, jak Wladyslaw Folkierski, Stanislaw Stronski, Zygmunt Zaleski , gen.Marian Kukiel czy Mieczyslaw Giergielewicz, poznalismy mlodszych pracownikow, ktorzy jak w przypadku Jozefa Bujnowskiego, poety i polonisty, po przebyciu calej kampanii wloskiej z Drugim Korpusem gen. Wladyslawa Andersa, a przedtem po doswiadczeniu wiezien i lagrow sowieckich, palili sie do pracy z polska mlodzieza.

W swej aktywnosci kulturalnej na rzecz mlodych Polakow, ktorzy licznie pojawili sie w Londynie zaraz po zakonczeniu dzialan wojennych, Bujnowski nie tylko zalozyl Kolo Polonistow, ktorym sie opiekowal, ale takze Polskie Towarzystwo Literackie, rodzaj spoldzielni autorskiej majacej umozliwic publikacje - przede wszystkim tomikow poezji - ludziom nie mogacym liczyc na dotacje, a nie posiadajacym odpowiednich srodkow materialnych. W ramach samopomocy na zakupionych przez Bujnowskiego prostych maszynach drukarskich zainteresowani mogli recznie skladac tekst, odbijac go, ciac papier i zszywac swoje ksiazki, glownie debiuty. Po wyjezdzie Bujnowskiego do Holandii na uniwersytet w Amsterdamie, instytucja wydawszy garsc debiutow : Wojciecha Gniatczynskiego, Zygmunta Lawrynowicza i moj oraz tomiki Jerzego Niemojowskiego i Jozefa Bujnowskiego, przestala istniec. Niemniej, raz jeszcze inicjatywa dynamicznej osoby stworzyla fakty dokonane - kilka osob przeszlo przez poetycki chrzest bojowy, a ich debiuty staly sie zapowiedzia dochodzenia do glosu mlodego pokolenia dojrzewajacego poza granicami Polski, a przeciez z jej kultura najintymniej zwiazanego.

50 lat tworczosci poetyckiej Bujnowski zaczal publikacja tomiku Pekniety tor (Braclaw, 1937 r.), a zamknal zbiorem Spod gwiazdozbioru wielkiego psa (Warszawa, 1987 r.). W sumie wydal ich czternascie. Mozna by sadzic, ze to duzo i ze powinny sie byly zsumowac w powazne dokonanie poetyckie. Rzecz wszakze ma sie inaczej. Jego dzielo rozdzielila cezura wojny, a potem na margines odsunela praca pedagogiczna i spoleczna oraz tworczosc naukowa. Dwie przedwojenne publikacje zapowiadaly przyszlego czupurnego poete. Ich tytuly Pekniety tor, a zwlaszcza Piescia w twarz - kwiatami pod nogi oglaszaly przekorny bunt mlodego entuzjasty, ktory szykowal sie do potrzasania "nowosci kwiatem" i zwalczania zastalych form poetyckich. Jako prezes Klubu Blekitnych stanal po stronie Awangardy Krakowskiej w walce z konwencjami i zamknietymi strukturami panujacej poetyki.

Potem byla wojna, front, wiezienia sowieckie i lagry, wojsko polskie na Bliskim Wschodzie. Nastepny tom ukazal sie dopiera w Palestynie w 1943 r. Byly to Rece od brzegu, a w r. 1945 wyszly Brzozy w plomieniach, proza poetycka i cykle wierszy zolnierskich oraz Powroty (Hanower, 1947 r.). Motywowany podniosloscia czasow, Bujnowski w dwu pierwszych zbiorach podjal tematyke wojenna, zolnierska, laczac ja z poetyka awangardowa. Te teksty wychowywaly, uswietnialy okazje, podnosily na duchu. Jezeli przytrafialy sie poetyckie wartosci, to nie one byly najwazniejsze. Byl to obowiazek chwili, jak pozniej poeta powiedzial, "los stanowil o kreowaniu slowa i od tego nie ma ucieczki".

Powstanie juz w Londynie osobliwego tomu Odsylacz w bezsens w 1955 r. autor tlumaczyl w wywiadzie udzielonym po latach Wojciechowi Ligezie (Arka, nr 34): "W pierwszej fazie to nie byl eksperyment zamierzony - to byl przypadek. Znalazlszy sie w Anglii, w polskiej szkole dla juz doroslej mlodziezy, polozonej w powojskowym obozie, gesto zalesionym, gdzie nocami hukaly sowy i przebiegaly droge bazanty, w okresie tuz powojennym, w sytuacji wojny bohatersko przegranej, trudno bylo o sielankowy spokoj i pogode ducha. Na urwanych skrawkach papieru, na marginesach ksiazek i zeszytow, podczas posiedzen pedagogicznych, na lekcjach i w przeroznych okolicznosciach - pisalo sie jakies bazgroly, bez zamiaru uzycia ich na serio jako utworow poetyckich. Ale nazbieralo sie tego sporo i pewnego dnia sprobowalem to odczytac. Byla to pierwszorzedna zabawa: odkrylem w tych bazgrolach moj onegdajszy niepokoj, wlasnie w tym rozlozeniu slow i wersow, w odwrotnych i poprzestawianych literach. Zastanawialem sie, co z tego uratowac, jak to w przyzwoitym ksztalcie przedstawic. I kazda proba byla kleska: (...) niepokoj wymykal sie bezpowrotnie, ginal. Zdecydowalem sie go zatrzymac. Przetlumaczylem szpargaly na maszynopis. Pozniej moj Krzysio Gostynski maszynopis przelozyl na sklad zecerski".

Bujnowski bunczucznie celebrowal swoja wolnosc poety nie krepowanego zwalczanymi konwencjami. Ale czy nie stwarzal innej, wlasnej?

Ja:
Prezydent Metafory
Burmistrz Elipsy
Magnificencja Oxymoronu
Erektor Poetyckiej Licencji
oglaszam:
na co dzien
na swieta
na wieki wiekow:
Konstytucje Rzeczpospolitej Poezji.

Podkreslal niezwykla wage przykladana do swojego dziela. Byl swiadomy wielkosci aktu tworczego pisania poezji:

Klade znak slowo
tak wiele
dzwiek i znaczenie
symbol i struna i tecza
stylizowana:
papierowy kwiat
i sciana
za ktora stoje ja:
jozef bujnowski

Postronny obserwator wyciagnie wniosek, ze wiersze Bujnowskiego powstawaly na marginesie innych zajec zawodowych i prywatnych, ze ukazywaly sie nieraz przypadkowo, ze nie mamy do czynienia z powazna, systematyczna tworczoscia i publikowaniem. Wymowna duza luka powstala miedzy rokiem przedostatniej publikacji poetyckiej w r. 1964 a ostatniej w r. 1987. Autor zapewnial, ze nie byla to przerwa w tworczosci a poniechanie publikowania tomow. Nie godzil sie z zarzutem, jakoby zajecia pedagogiczno-naukowe zdominowaly w nim poete. Powolywal sie na pojedyncze wiersze, ktore wtedy napisal, choc nie ukazala sie zadna nowa ksiazka poetycka.

Sadze, ze ta dluga luka jednak o czyms swiadczyla. Wskazywala na sytuacje zagubienia, znalezienia sie na rozdrozach. Sceptycyzm co do sensu oglaszania nieomal prywatnych drukow na emigracji mogl scierac sie z rosnacymi ambicjami znalezienia sie w normalnym polskim obiegu, ktorego mozliwosci zaczely sie rysowac na horyzoncie. To, co dawniej bylo mocno krytykowane, co bylo nie do pomyslenia, stawalo sie realne. Pierwsze niecenzurowane tomiki emigracyjnych poetow zaczely sie ukazywac w Polsce. Bujnowski, przeczytawszy u Piotra Kuncewicza, a wiec w publikacji, ktora cenil, ze nalezy do poetow nieznanych, mogl takze zapragnac znalezc sie na polskich polkach. Ale z czym? Czyzby jego utwory na wpol eksperymentalne, a na wpol zartobliwe byly wlasciwa wizytowka dla krajowego czytelnika, ktory przedtem o poecie nie slyszal?

Te lata niepublikowania swiadcza, sadze, o rozterce. Poeta powoli przechodzil na inne pozycje. Nie sprzeniewierzajac sie awangardowym predylekcjom, zaczal pisac na inny sposob, latwiej nawiazujac z czytelnikiem kontakt. Znalazl nieobowiazujacy, niekoturnowy ton, beztroski humor i bezposredniosc, ktorych brakowalo jego eksperymentujacym wierszom. Pojawila sie w nich dojrzala nonszalancja, ktora zaowocowala utworami podobajacymi sie, kto wie, czy nie najlepszymi, bo spontanicznymi. Erudycja, lekkosc i zart splotly sie w nich w pamietny sposob. Tomik Spod gwiazdozbioru wielkiego psa, wydestylowany dlugim ugorowaniem, dobrze anonsowal poete Bujnowskiego nowemu czytelnikowi w Polsce. Pierwszy utwor Miasto po latach jest pewnego rodzaju wyznaniem poetyckim. Nie chce autor byc piewca urbanistyki ani zabiegac o poklask plebsu:

Wolalbym juz
kasztel wznosic na zart
zwodzony most
za murami
mojej
ekskluzywnej
estetyki.

Mieszkancow tego Babilonu ukazuje z kolei niby postacie w tancu smierci, przepowiadajac im smiesznosc i przemijanie. A nauka?

Wazny jest kazdy krok
chyba
kazda sekunda
dana ci w podarunku.

Rewelacyjny jest dla mnie cykl wierszy z wyprawy do Grecji. Zachwyca tu szeroka humanistyczna wiedza w polaczeniu z szelmowskim humorem poety. W wierszu Jak to bylo w Olimpii znajdziemy taki passus:

hellanodikowie
to takie literackie "juri"
tylko mniej smieszne
niz np. w Londynie
akademia grydzewskiego

W Dlugiej i wazkiej rozmowie z Pytia na cenzurowanym znalazly sie rozne formy wierszy:

twoj wiersz to wcale nie heksametr
nie rymujesz wedlug Dluskiej
ani nawet Pszczolowskiej.

Kpi sobie rowniez Bujnowski z uswieconych przekazow i pewnikow. W wierszu Nad grobem w Mykenach czytamy:

noga ten grob odkryla koza
wpadlszy jedna
w szczeline

zas w wierszu Przed hekatompedonem na swoj sposob tlumaczy narodziny Ateny:

a moj lacinnik mowil mi
ze Hefajstos
uderzajac poteznym toporem
w glowe Zeusa
powolal ja do zycia
to bylo takie na owe czasy
cesarskie ciecie.

Jeszcze w roku 1945 w Matino we Wloszech Bujnowski napisal krotka powiesc Kola w mglawicach poswiecona towarzyszowi broni, utalentowanemu grafikowi Ryszardowi Kopesciowi, ktory zginal pod Monte Cassino. Przez kilkadziesiat lat autor usilowal zainteresowac tym manuskryptem wydawcow emigracyjnych i krajowych - bez rezultatu. Nagle w liscie z 1992 r. napisal: "Czesc mojej prozy literackiej - Kola w mglawicach opublikowala Arka krakowska wraz z wywiadem, ale o wydaniu calosci marzyc trudno, bo jakos posrednio zahaczam o koltunstwo i glosze hasla 'przeciw wojnie'". A jednak rok pozniej z wielka radoscia komunikowal, ze jego powiesc znalazla w Polsce zainteresowanego wydawce; ukazala sie w Krakowie w 1993 roku.

"Bujnowski wywarl podobno znaczny wplyw na mlodsze pokolenie emigracyjnych poetow", napisal - jak widac nie bardzo pewny swej opinii - Piotr Kuncewicz. Wielu z nas docenia Bujnowskiego. Rowniez pamieta troskliwe zainteresowanie i pomoc. To on nam wskazywal inne, nowe wzorce. Sam byl przykladem awangardzisty poszukujacego z uporem swiezego, trafnego slowa i odkrywczej formy. Promieniowal respektem dla Kridlowskiej szkoly krytycznej, lecz nikomu, o ile dobrze pamietam, tego nie narzucal. Szanowal osobowosc tworcza kazdego. Usuwal razace bledy, potrafil podpowiadac inne wersje. Nie powstanie o nim zlosliwa anegdotka, jak ta kojarzona ze Stanislawem Balinskim, ktory dlugo przetrzymywal zbior wierszy Bronislawa Przyluskiego, a potem je odeslal przepisane na modle Skamandra.

Bujnowski nie ukrywal krytycznego podejscia do skamandrytow i nieraz wypowiadal sie o ich poetyce ostro i dobitnie. Mial swoich mistrzow, przyznawal sie do nich, ale nie nalegal, by ich brali sobie za wzor inni. Mlodzi pisarze byli swiadkami ustawicznego dazenia Bujnowskiego do ubierania nowych przezyc artystycznych w nowy wyraz. Widzieli jego niezgode na powielanie utartych form, unikanie maniery. Proby realizowania ambitnych teorii, prace nad metafora. Bujnowski swoim przykladem , a takze ofiarnoscia i bezinteresownoscia wobec mlodych wplynal na nasze wybory. Nie uszla naszej uwadze jego dbalosc o rytm i rapsodyczny styl recytacji jako wazny element poezji. Cenilismy go na pewno za pogodne patrzenie na sztuke, ktora "jest chora, jesli nie potrafi sie smiac...". Do innych jego ulubionych teorii podchodzilismy roznie, ale bralismy je pod rozwage.

W 1988 roku Bujnowski otrzymal nagrode Zwiazku Pisarzy Polskich na Obczyznie za caloksztalt tworczosci. "I za poswiecenie zycia nauce polskiej na emigracji", dodal dr Zdzislaw Jagodzinski.

Urodzony 18 marca1910 r. w Okolicy-Rudawie na Wilenszczyznie, Jozef Bujnowski po ukonczeniu szkol w Braslawiu i Dzisnie zapisal sie na filologie polska na Uniwersytet Stefana Batorego w Wilnie. Prace doktorska poswiecona kompozycji utworow dramatycznych Stanislawa Wyspianskiego rozpoczal pod kierunkiem profesora Manfreda Kridla. Przerwany przez wybuch wojny przewod wznowil i ukonczyl na rok przed smiercia profesora Kridla i za jego akceptacja. Metody wilenskiego promotora uksztaltowaly jego podejscie do badan naukowych; przy pewnym zindywidualizowaniu pozostal im wierny. Pietno tego warsztatu krytycznego dostrzec mozna we wkladzie Bujnowskiego w monumentalne dzielo powstale pod redakcja Tymona Terleckiego Literatura polska na obczyznie 1940-1960 (rozdzialy "Esej" i "Szkic literacki i krytyka artystyczna"). Znakomita prace Przemiany we wspolczesnej poezji polskiej. Trzy wyklady, wydrukowal miesiecznik Kontynenty w 1964 i 1965 roku. PUNO wydalo ja w osobnym zeszycie w 1968 roku. Godzi sie tez wspomniec jego kontrowersyjny szkic Niektore uwagi o tzw. IV systemie wersyfikacyjnym (1973). Poezja konkretna doczekala sie rowniez fachowego opracowania jego piora.

Prace naukowe sa owocem jego dlugoletniego stazu jako pedagoga. Juz w Polsce zatrudniony byl w szkolnictwie srednim, uczyl potem we Wloszech zolnierzy polskich. Zorganizowal filologie polska na uniwersytecie w Amsterdamie, gdzie wykladal literature polska i teorie literatury przez osiem lat, jeden semestr wykladal w Heidelbergu, przez jakis czas w School of Slavonic and East European Studies w Londynie. Na Polskim Uniwersytecie na Obczyznie byl czynny przez przeszlo trzydziesci siedem lat jako wykladowca akademicki, dziekan i czlonek senatu. Byl swietnym nauczycielem, ktory potrafil sobie zaskarbic wdziecznosc i pamiec uczniow i studentow.

Udzielal sie rowniez spolecznie prezesujac Polskiemu Towarzystwu Naukowemu, piastujac godnosci w Zwiazku Pisarzy Polskich na Obczyznie, organizowal kongresy i zjazdy, redagowal ksiazki. Nic dziwnego, ze przy takim oddaniu sprawom publicznym cierpiala tworczosc literacka. O niej byly w listach nieomal same utyskiwania. Raz po raz trafialy sie wtrety "...trzeba wydac w koncu rozne 'finicjaly', ktore od dziesieciu lat lezaly pogardliwie odrzucane do szuflady wobec 'powazniejszych' zajec... te 'rzeczy malo wazne' beda kiedys najwazniejsze".

W styczniu 1999 roku przyjechala do Londynu Telewizja Polska, aby zrobic z nim wywiad na temat Teodora Bujnickiego. A powinna byla zainteresowac sie nim samym. Jest winna powaznego bardzo uchybienia, nie do naprawienia. Jozef Bujnowski zmarl bowiem 15 lutego br.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail