MALGORZATA MARKOFF
Uniwersytet Pana Brzechwy

Nie lekcewazcie
fantazji!
Bez fantazji nie moze powstac nic wielkiego.
Ambrozy
Kleks
Skonczyl sie wlasnie Rok Jana Brzechwy. W roku 2000 obchodzilismy
stulecie jego urodzin. Specjalny Osrodek Szkolno-Wychowawczy
im. J. Brzechwy w Kosewie k. Slupcy zorganizowal w czerwcu
I Zjazd Brzechwologow. Przybyli nan uczniowie i nauczyciele
z placowek, ktore Brzechwe maja za patrona. Przeprowadzono
turniej wiedzy o poecie, degustacje potraw "Kuchni Ambrozego
Kleksa" oraz warsztaty teatralne pt. "Inscenizujemy poezje
Brzechwy". W wielu czasopismach ukazaly sie okolicznosciowe
artykuly o autorze Kaczki-dziwaczki, ktory nadal
czeka na biografa z prawdziwego zdarzenia.
W tym samym czasie w podlodzkim Dmosinie lokalni "patrioci"
protestowali przeciw nazwaniu szkoly imieniem Brzechwy,
a to ze wzgledu na "niepolskie pochodzenie" poety.
I to nie dlatego, ze Jan Brzechwa (wlasciwie Jan Lesman)
urodzil sie w 1900 roku na Podolu. Jego ojciec byl inzynierem,
matka uczyla jezyka francuskiego. Dziecinstwo spedzil w
guberniach Rosji, do gimnazjum uczeszczal w owczesnym Piotrogrodzie.
Siostra Brzechwy Halina Korecka, wspominala, iz juz od najmlodszych
lat jej brat zyl na kredyt, pragnal imponowac bogatym kolegom
i na modne stroje wydawal wszystkie pieniadze, przymierajac
potem glodem. W ksiazce O poetach i pisarzach inaczej Jolanta Borkowska tak opisuje pierwsze proby poetyckie Jana:
"Bohaterka pierwszego wiersza, jaki napisal byla siostra.
Dostal wtedy od niej pierwsze honorarium autorskie - 50
kopiejek - zeby wiersza nikomu nie pokazywal. Kupil za to
10 ciastek i pioro do pisania nowych wierszy".
W 1918 r. wizja wolnej Polski ulatwila Lesmanom decyzje
o powrocie. Zamieszkali w Radomiu. Choc w Rosji Jan rozpoczal
studia medyczne, do Warszawy wyjechal, by studiowac prawo.
Studia przerwal jednak, aby wziac udzial w kampanii lwowskiej,
za ktora otrzymal Medal Niepodleglosci. Jeszcze jako student
- pod pseudonimem Szer-Szen - pisal teksty kabaretowe do
Czarnego Kota, Sfinksa i Qui Pro Quo. Stawiano go w jednym
szeregu z Tuwimem, Hemarem i Slonimskim. Jego piosenki spiewala
sama Ordonka.
Po ukonczeniu studiow i aplikacji w kancelarii Jana Fidlera
rozpoczal specjalizacje w prawie autorskim i po latach stal
sie jednym z najlepszych znawcow tego prawa w Europie. Nie
porzucil jednak pisania wierszy, choc dosc surowo skrytykowal
je Boleslaw Lesmian, jego kuzyn. To wlasnie za namowa Lesmiana
Jan przybral pseudonim Brzechwa. Lesmian uwazal, ze dwoch
poetow o tym samym nazwisku to za wiele.
Do 1939 roku Brzechwa wydal piec tomikow wierszy lirycznych: Oblicza zmyslone, Trzeci krag, Piolun i
oblok, Imie wielkosci i Talizmany. W poemacie Trucizna imion (Talizmany) dal niezwykly popis
wrazliwosci na muzyke jezyka. Zarowno cale slowa, jak i
spolgloski i samogloski tworza w nim swoisty instrument
melodyczny. Takie rytmiczne powtarzanie slow odnalezc mozna
w poezji ludowej i dzieciecych zabawach.
Korynno zmienna, Anno bezbronna,
Meko rozstania, senna i wonna.
Emilia w delii z bialych konwalii,
O dloniach z lilii, oczach z emalii. [...]
Halina Skrobiszewska, autorka biografii Brzechwy, cytuje
jednego ze wspolczesnych mu krytykow, ktory twierdzil, ze
"Jan Brzechwa w swoich wierszach dobiera slowa nie tylko
najbardziej obciazone emocjonalnie, lecz i najspiewniejsze
dzwiekowo".
Z poematow dla dzieci ukazaly sie: Tancowala igla z
nitka (1938) i Kaczka-dziwaczka (1939).
Lata okupacji przezyl Brzechwa pod Warszawa. Powstaly wtedy Akademia pana Kleksa i Pan Drops i jego trupa.
Po wojnie wyjechal do Lodzi, gdzie zostal radca prawnym
w Czytelniku oraz prezesem lodzkiego oddzialu Zwiazku Literatow
Polskich. Choc jako prezes zajmowal sie bardzo prozaicznymi
sprawami, takimi jak przydzial wegla czy mieszkan dla pisarzy,
dzialalnosci literackiej nigdy nie zaprzestal. To z jego
inicjatywy w hotelu Savoy powstal pierwszy powojenny klub
artystyczny, zwany Klubem Pickwicka - dla pisarzy, malarzy,
dziennikarzy i aktorow.
W roku 1949 wrocil do stolicy. Pracowal jako opiniodawca
prawny Czytelnika i Zwiazku Autorow i Kompozytorow Scenicznych,
ale nade wszystko poswiecil sie tworzeniu poezji dla dzieci.
Antoni Marianowicz wspomina Brzechwe jako mezczyzne niezwykle
eleganckiego, ktory zarabial pieniadze i szybko je wydawal.
Nie myslal jednak wylacznie o sobie - pamietal o rodzinach
przyjaciol, ktorzy odsiadywali wyroki w stalinowskich wiezieniach,
wspomagal je finansowo, a przed sadem skladal zeznania na
korzysc oskarzonych. Ubogim, poczatkujacym poetom proponowal
wspolprace - dyktowal im swoje wiersze, oni przepisywali
je na maszynie, a honorarium dzielono na pol. Na pytanie,
dlaczego zostal pisarzem, odpowiadal: "Bo mialem ladny charakter
pisma".
Choc panicznie bal sie niemowlat i malych dzieci, to doskonale
radzil sobie z dziecmi nieco starszymi. O poezji dzieciecej
mawial: "Piszac te wiersze siegam pamiecia do mojego dziecinstwa
i staram sie przypomniec sobie, jak wtedy widzialem swiat.
[...] Pisze te wiersze z pozycji dziecka. Tak jak dziecko
pisaloby je dla doroslych".
W latach 50. ganiono pisarza za patriotyczne wiersze, ktore
niegdys dedykowal Pilsudskiemu. Obecnie niektorzy zarzucaja
mu, ze zbyt gorliwie popieral wladze PRL-u, wydajac patetyczne Strofy o Planie Szescioletnim.
Gornicy i hutnicy kuja nasza potege.
Nie masz granicy szczescia, gdy tworzy sie epoka:
Plucom oddech szeroki, mlodym droga szeroka,
Przyszlosc nalezy do tych, czyja wola niezlomna,
Droge wskazal nam Stalin - chwala mu wiekopomna!
Swiat budujemy od podstaw, od podwalin
Sta-lin!
Sta-lin!
Sta-lin!!!
Jednoczesnie w latach 50. cenzor nie pozwolil na publikacje
wiersza Szostka-Oszustka, uznajac go za krytyke planu
szescioletniego.
Szostka...
Ach, coz to byla za oszustka!
Uciekla nam z kalendarza,
Co innym szostkom nigdy sie nie zdarza.
Stad zabraklo jednej soboty.
I ludzie w niedziele poszli do roboty. [...]
Zreszta z cenzura zmagal sie Brzechwa wielokrotnie. Do
wiersza Tancowala igla z nitka chciano wprowadzic
krawcowa, bo przeciez tylko ona moze uszyc fartuch. Moral
z wiersza Sledz i dorsz:
Ach, bo w zyciu jest najgorsze,
kiedy sledz sie wdaje z dorszem
uznano za cios wymierzony w przyjazn miedzy narodami.
To wlasnie wiersze dla dzieci przyniosly mu zasluzona slawe.
"Lepiej byc pierwszym bajkopisarzem niz utonac w tlumie
poetow" - mawial. Maria Szypowska w Rozmowach z pisarzami z roku 1958 pisala: "O popularnosci poety swiadcza tez przychodzace
co dzien stosy listow, na ktore Jan Brzechwa jak najskrupulatniej
odpowiada. Ale czyz mozna nie odpowiedziec na list zaadresowany:
'Kochany przez wszystkich Pan Brzechwa. Warszawa'".
Jego wiersze pozbawione byly nadetej dydaktyki, wprowadzaly
zartobliwy nastroj, opieraly sie na grze slow,purnonsensie,
zaskakujacych skojarzeniach, dowcipie sytuacyjnym, przyslowiach
czy znanych porzekadlach. Swinia porzucona przez bociana,
ktory planuje odlot do cieplych krajow, nie szczedzi mu
wymowek. Bocian odpowiada:
Wiem, jestem swinia.
Kto z kim przestaje, takim sie staje.
Bohaterowie utworow Brzechwy to zwierzeta domowe (kaczki,
kury), owady (biedronka, zuk, mucha) i zwierzeta lesne (jez,
lis, sroka). W swiecie zwierzat dopatrzyc sie mozna ludzkich,
czesto nagannych cech, tak wiec pajak jest podstepny, sowa
- madra, sroka klamie jak najeta, a lis jest chytry:
Znano rozne w swiecie lisy:
Byl wiec lis Ancymon Lysy,
Pospolity lisek rudy, pelen sprytu i obludy.
Lis niebieski, wielki sknera.
Zezowaty lis-przechera...
I, rzecz jasna, pamietac nalezy o slynnej Pchle Szachrajce:
Chcecie bajki? Oto bajka:
Byla sobie Pchla Szachrajka.
Nieslychana rzecz po prostu,
By ktos tak marnego wzrostu
I nedznego pchlego rodu
Mogl wyczyniac bez powodu
Takie psoty i galganstwa,
Jak pchla owa, prosze panstwa.
Pojawiaja sie tez nierealne, basniowe stwory, takie jak
smoki, kot w butach czy blizej nieokreslony Ciaptak.
Siedzi Ciaptak na dachu
i wszystkim napedza strachu.
Ludzie patrza, brednie plota,
bo zaden z nich nie wie, co to.
- Widzieliscie Ciaptaka?
Czy to jest odmiana ptaka?
Czy moze roslina taka?
Czy moze garnek czy bania?
Czy moze glowa barania? [...]
A Ciaptak na dachu siedzi,
natrzasa sie z gawiedzi.
Nie brakuje tez fantastycznych miejsc, ktore istnieja tylko
w wyobrazni autora:
Na wyspach Bergamutach
Podobno jest kot w butach.
Widziano takze osla, ktorego
Mrowka niosla. [...]
Jest slon z trabami dwiema
I tylko... wysp tych nie ma.
W 1958 roku Brzechwa wydal powiesc na motywach autobiograficznych
pod tytulem Gdy owoc dojrzewa, a w latach 60. Podroze pana Kleksa i Triumf pana Kleksa. Dzis
mozna by powiedziec, ze Ambrozy Kleks, mag, czarodziej z
piegami i w wielkich czarnych okularach to wypisz wymaluj
dorosly Harry Potter. Brzechwa tak mowil o panu Kleksie:
"Napisalem te powiesc, gdyz ogromnie lubie opowiesci fantastyczne
i piszac je, sam bawie sie znakomicie". Pan Kleks, postac
iscie renesansowa, potrafil wiele - siadal na krzesle, ktorego
nie bylo; do kieszeni surduta chowal zapalona swiece, przyrzadzal
znakomite potrawy z kolorowych farb, umial zalatac dziury
w serze, a za pomoca czarodziejskiej pompki od czasu do
czasu napompowywal sie do normalnych rozmiarow.
W bajkach Brzechwy nie ma okrutnych scen przemocy, zawisci
i nienawisci tak charakterystycznych dla basni z wczesniejszych
epok. Sam poeta tak mowil o sztuce pisania dla najmlodszych:
"Ludzie piszacy dla dzieci wznosza lekki malowniczy most,
po ktorym mali czytelnicy chetnie i niepostrzezenie przechodza
od swoich ukochanych ksiazek do wielkiej poezji, do literatury
klasycznej".
Brzechwa po mistrzowsku opanowal niuanse jezyka. Jego wiersze
latwo wpadaja w ucho i nie zapomina sie ich nawet po latach.
W najkrotszym nawet wierszu doskonale konstruowal fabule
i dynamizowal narracje. Swietnie wykorzystywal walory dzwiekowe
slow, tworzac tzw. lamacze jezyka, prawdziwy postrach dla
cudzoziemcow: Nie pieprz, Pietrze, pieprzem wieprza,
wtedy szynka bedzie lepsza; W Szczebrzeszynie chrzaszcz
brzmi w trzcinie i Szczebrzeszyn z tego slynie czy Na
czczo moszcz dzdzownica pije, moszczem, dzdzem dzdzownica
zyje.
W wierszach, takich jak Samochwala, Len, Skarzypyta, Dwie gaduly czy Brudas zartobliwie wytykal ludzkie przywary:
Samochwala w kacie stala
I wciaz tak opowiadala:
- Zdolna jestem nieslychanie,
Najpiekniejsze mam ubranie,
Moja buzia tryska zdrowiem,
Jak cos powiem, to juz powiem.
Krytycy czesto nie doceniali glebszych wartosci wychowawczych
w jego wierszach, uznajac je za "pusta zabawe". Brzechwa
nie byl moralizatorem, zmuszal swego - nawet najmlodszego
czytelnika - do samodzielnego myslenia, poslugujac sie ironia,
paradoksem czy karykatura.
Nazywano go czasem "poeta kulinarnym", bo czesto pisal
o jedzeniu. Jak w Obserwatorium gastronomicznym:
Zrob pulpety, posyp pieprzem,
Majerankiem i pietruszka,
Jak dyktuje ci serduszko.
Dodaj imbir, dosyp soli
I na talerz kladz do woli,
By sie goscie czuli zdrowo,
Podaj czysta wyborowa.
Kiedy nie dostawal na czas obiadu, mawial: "Trudno, poczytam
sobie ksiazke kucharska" - wspominala Janina Brzechwa. Zamilowanie
poety do dobrego jadla i wytrawnych trunkow nie pozostalo
bez wplywu na jego zdrowie. W latach 60. zaczal chorowac
na serce. Choc tego nie okazywal, czul sie coraz gorzej.
Powoli przyzwyczajal sie do tego, co nieuchronne. Napisal
wtedy:
Czas juz zaczac umierac z humorem,
Niepotrzebnie tak na mnie patrzycie.
Swiat, moi mili, nie konczy sie przecie
Na jednym czlowieku.
Dla niego owszem, na pewno,
Lecz kazde dzisiejsze zycie
Urwac sie musi jak moje przed
Koncem jednego wieku.
Zmarl w lipcu 1966 roku. Jeden z jego przyjaciol powiedzial
nad grobem: "Jest rzecza wiadoma, ze nigdy nie wyrzadzil
nikomu bolu i nikt nigdy nie zywil do niego zalu. Dopiero
teraz, opuszczajac nas, sprawil zal i bol gleboki".
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |