JAN NOWAK-JEZIORANSKI
"Nowy dziennik" w Nowym Swiecie
Kim
jest Wieslawa Piatkowska-Stepaniak, autorka niezwykle szczegolowej,
opartej na bogactwie zrodel monografii Nowego Dziennika?
Ksiazka ukazala sie w dalekim Opolu jako 282. pozycja studiow
i monografii Uniwersytetu Opolskiego. Mozna sie wiec domyslac,
ze autorka jest zwiazana z najmlodsza w Polsce, ale niezwykle
prezna Alma Mater Slaska Opolskiego. Juz sam fakt, ze to
studium o pismie emigracyjnym i jego tworcy, wydawcy i redaktorze
nie powstalo w srodowisku czytelnikow skupionych na wschodnim
wybrzezu Ameryki Polnocnej, lecz na antypodach, w Polsce,
musi byc dla redaktora naczelnego i jego zespolu zrodlem
duzej satysfakcji.
Jakas wskazowka, jak do tego doszlo, jest odnosnik drobnym
drukiem na ktorejs tam stronie, mowiacy, ze materialy archiwalne
organizacji Niepodleglosc i Demokracja przekazane zostaly
w 1997 r. z Londynu do Biblioteki Glownej Uniwersytetu Opolskiego.
Ten slad prowadzi do dzialalnosci Boleslawa Wierzbianskiego.
Wlasnie w NiD-zie, w latach bezposrednio po klesce jaltanskiej,
Wierzbianski i ludzie jego pokolenia skupili sie razem,
by w nowej rzeczywistosci, jako bezpanstwowi emigranci znalezc
wspolny cel i wyznaczyc sobie role na obczyznie. W NiD-zie
po raz pierwszy zetknalem sie blizej z Bolkiem Wierzbianskim.
Nasz program zawieral sie w tych dwoch slowach: Niepodleglosc
i Demokracja. Jedyna bronia, jaka mielismy, moglo byc slowo
jako nosiciel mysli i idei. Zycie, ktore obaj mamy juz za
soba, nauczylo, jaka potega moze stac sie slowo, ktore laczy,
integruje, pobudza do czynu, wyzwala emocje i wole, wytycza
kierunki dzialania. W swoich wypowiedziach cytowanych w
ksiazce o Nowym Dzienniku Wierzbianski mowi, ze pismo
sluzy haslom i programowi NiD-u.
Od chwili, gdysmy sie poznali, podziwialem w Bolku trzy
cechy charakteru, ktore z pewnoscia zauwazy czytelnik tej
ksiazki: duch inicjatywy, pracowitosc i latwosc nawiazywania
stosunkow z ludzmi. Wierzbianski zawsze rozwijal jakies
pionierskie pomysly i umial je realizowac. Tym najbardziej
trwalym, ktory stal sie jego najwiekszym osiagnieciem, jest Nowy Dziennik.
Lektura ksiazki o Nowym Dzienniku sprawia czytelnikowi
przyjemnosc, bo niezaleznie od swoich walorow narracyjnych
jest to saga sukcesu.
Zalozenie nowego pisma polonijnego w 1971 roku wymagalo
nie lada odwagi i optymizmu. Chylily sie do upadku ostatnie
dzienniki polonijne, majace za soba pol wieku albo wiecej
istnienia. Przestal wychodzic Dziennik dla Wszystkich w Buffalo, Wiadomosci Codzienne w Cleveland, Nowiny
Polskie w Milwaukee, Kurier Codzienny w Bostonie.
Prosperowal jedynie Dziennik Zwiazkowy w Chicago.
Upadek polskiej prasy codziennej zwiastowalo stopniowe zamieranie
skupisk polonijnych. Bez wspolnego pisma nie bylo wiezi
laczacej ludzi rozproszonych w obcym zywiole. Nie bylo mozliwosci
wzajemnego informowania sie o wszelkich poczynaniach, uroczystosciach
i imprezach. Upadek polskojezycznych miejscowych mediow
przyspieszylby roztapianie sie Polakow w srodowisku amerykanskim.
Jakie szanse moglo miec nowe pismo, gdy stare zamieraly? Nowy Dziennik zajmowal w Nowym Jorku miejsce Nowego
Swiata, ktory pod koniec swojego zywota mial 5 tysiecy
prenumeratorow, z czego oplacalo prenumerate tylko 3 tysiace.
Aby zdobyc ich adresy, Nowy Dziennik musial przejac
30 tysiecy dolarow dlugow nieboszczyka. Proba zdobycia funduszy
przez sprzedaz akcji zawiodla. Zalozyciele zapozyczyli sie
w banku na 50 tysiecy dolarow. Drugie 50 tysiecy pozyczono
prywatnie. I oto w 30 lat pozniej Nowy Dziennik rozchodzi
sie w nakladzie 28-30 tysiecy egzemplarzy. Dzienny numer
wychodzi w objetosci 24-26 stron, pismo zatrudnia kilkadziesiat
osob i miesci sie we wlasnym domu na Manhattanie o wartosci
3,5 mln dolarow. Dlug hipoteczny zostal w calosci splacony.
Ekspansja tej placowki jest wiernym odbiciem dynamizu jej
tworcy. W 1975 roku obok Nowego Dziennika zaczyna
wychodzic po angielsku pismo New Horizon, informujace
czytelnikow amerykanskich, przede wszystkim tych polskiego
pochodzenia, o sprawach polskich. W 1980 r. powstaje dzial
wydawniczy i ksiegarnia, ktora zaczyna od wystawienia na
sprzedaz okolo czterystu tytulow. W tym samym roku zaczyna
ukazywac sie dodatek niedzielny Tydzien Polski, ktory
w rok pozniej zmienia nazwe na Przeglad Polski, uwazany
po zamknieciu londynskich Wiadomosci za najlepszy
tygodnik literacko-spoleczny poza granicami Polski. W roku
1993 po przeprowadzce do wlasnego budynku Wierzbianski znaczenie
rozszerza ksiegarnie i otwiera Galerie Sztuki Polskiej.
Staje sie ona miejscem spotkan, projekcji polskich filmow
i dyskusji naukowych. Wydawnictwo Nowego Dziennika wypuszcza slownik biograficzny - polskie Who is Who.
Wielkim osiagnieciem Wierzbianskiego bylo odmlodzenie zespolu.
Wydawca ma 86 lat, a przecietna wieku personelu wynosi 34,
a wiec tylko o 5 lat mniej niz liczy samo pismo. Jest to
narybek pochodzacy z mlodego pokolenia, urodzonego i wychowanego
w Polsce. Dzieki temu Nowy Dziennik swietnie rozumie
i informuje o sytuacji w kraju.
Pismo unika atakow, nagonek personalnych i wdawania sie
w polonijne swary. Do wyjatkow dochodzi, gdy miara sie przebierze.
Wypowiedzi redakcyjne sa nacechowane spokojnym umiarem i
tolerancja wobec odmiennych pogladow. Nadaje to pismu powage
i wiarygodnosc.
Ekspansja Nowego Dziennika nie zawsze konczyla sie
powodzeniem. W 1983 roku zakupiona zostala wlasna drukarnia
i umieszczona w nabytym w tym celu budynku na Greenpoincie,
polskiej dzielnicy na Brooklynie. Miala obslugiwac nie tylko Nowy Dziennik i jego wydawnictwa ksiazkowe, ale przyjmowac
takze zlecenia z zewnatrz i stac sie zrodlem dochodow. Zabraklo,
niestety, pieniedzy na modernizacje sprzetu i po 11 latach
drukarnia zostala zamknieta.
Niepowodzeniem finansowym skonczyla sie niepotrzebna proba
rywalizacji z drugim najwiekszym pismem polonijnym ukazujacym
sie w Chicago, Dziennikiem Zwiazkowym. Wydawanie
mutacji Nowego Dziennika w tym miescie skonczylo
sie strata stu tysiecy dolarow.
Duch inicjatywy Wierzbianskiego nie mogl jednak pomiescic
sie w scianach redakcji codziennego pisma. Nowy Dziennik stal sie w jego rekach instrumentem dzialan polityczno-spolecznych,
zakrojonych na szeroka skale. Najwazniejszy byl kierunek
na kraj: zbiorki pieniezne prowadzone niezmordowanie na
rzecz Komitetu Obrony Robotnikow, pozniej "Solidarnosci",
a w koncu na walke wyborcza z rzadzaca partia w Polsce.
Temu celowi sluzyly m.in. apele na lamach pisma, licytacje
i doroczne bale Nowego Dziennika, przynoszace spory
dochod. W 1989 roku, kiedy wazyly sie losy ponownego zalegalizowania
"Solidarnosci", Nowy Dziennik uruchomil cala kampanie
wzywajaca czytelnikow do wysylania listow do rezimowego
Sejmu, domagajacych sie zarejestrowania NSZZ "Solidarnosc". Nowy Dziennik zaangazowal sie na rzecz zwyciestwa
"Solidarnosci" w historycznych wyborach do Sejmu w czerwcu
1989 r., tworzac specjalny fundusz i przekazujac pieniadze
pod wlasciwy adres.
Lokalni politycy amerykanscy musieli liczyc sie z pismem
docierajacym szeroko do wyborcow polskiego pochodzenia.
Wierzbianski, jak pisze autorka ksiazki, wykorzystywal redakcje
jako placowke dzialajaca na rzecz realizowania polskich
postulatow. Dzieki swojej umiejetnosci oddzialywania na
ludzi stal sie de facto w jednej osobie polskim ambasadorem
i konsulem. Bral aktywny udzial w zyciu nowojorskiej metropolii.
Utrzymywal stosunki z wladzami miejskimi, burmistrzem miasta,
gubernatorem stanu Nowy Jork, kongresmanami i senatorami.
Rownoczesnie interweniowal na rzecz rodakow i zalatwial
ich ludzkie sprawy, zwlaszcza tych niedawno przybylych z
Polski, ktorzy nie mogli liczyc na pomoc konsulatu PRL.
Czytelnik znajdzie w aneksie do ksiazki bogata dokumentacje
roznego rodzaju akcji podejmowanych przez Nowy Dziennik na rzecz kraju i Polonii, zwlaszcza nowojorskiej.
Pismo nie bylo juz tylko redakcja, ale czyms duzo wiecej:
najbardziej aktywna polska instytucja w Nowym Jorku, skupiajaca
wokol siebie Polakow. Swiadczy o tym zamieszczona na koncu
ksiazki lista kilkuset gosci, ktorzy odwiedzili redakcje
tylko w ciagu czterech lat 1994-1998. Podobnie jak Maisons
Laffitte Jerzego Giedroycia pod Paryzem, redakcja Nowego
Dziennika na Manhattanie stala sie miejscem pielgrzymek
rodakow z Ameryki, z Polski, z calego swiata. Jak nie mozna
byc w Rzymie i nie zobaczyc papieza, tak nie mozna byc w
Nowym Jorku i nie odwiedzic Wierzbianskiego i Nowego
Dziennika. Uderza szeroki wachlarz gosci z kraju, ktory
podkresla wymownie tolerancje i otwartosc na ludzi innych
pogladow. A wiec obok Lecha Walesy, Leszka Balcerowicza,
premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego, sa na tej liscie gosci
premierzy Wlodzimierz Cimoszewicz i Jozef Oleksy, ministrowie
spraw zagranicznych Bronislaw Geremek i Dariusz Rosati,
Marian Krzaklewski i Jacek Kuron, kardynal metropolita moskiewski
ksiadz Tadeusz Kondrusiewicz i arcypiskup Szczepan Wesoly.
Ksiazka o Nowym Dzienniku zawiera wiele informacji
przedstawionych w sposob atrakcyjny dla czytelnika. Autorka
wlozyla w nia ogrom pracy. Zauwazylem tylko dwa bledy. Zofia
Korbonska zostala Stefania, a zdjecie nestora polonijnych
dziennikarzy Ignacego Morawskiego przedstawia b. kongresmana
Romana Pucinskiego.
Monografia Nowego Dziennika jest praca majaca znaczenie
wychowawcze. Pokazuje, ile moze zdzialac czlowiek, ktory
zabiera sie do dziela z golymi rekoma, nie majac zadnych
srodkow, a jedynie zelazna wole dzialania, wyobraznie i
rozmach. Wierzbianski z pomoca takich przyjaciol jak jego
kolega z NiD-u Boleslaw Laszewski stworzyl z niczego placowke,
ktora od 30 lat odgrywa wielka role w zyciu Polonii i kraju.
Niepodlegla i demokratyczna Polska, o ktora Wierzbianski
cale zycie walczyl, okazala mu wdziecznosc, nagradzajac
go najstarszym i najwyzszym odznaczeniem, jakim jest Order
Orla Bialego.
---------------------
Wieslawa Piatkowska-Stepaniak, "Nowy Dziennik" w Nowym
Swiecie. Pismo i jego rola ideowo-polityczna. Uniwersytet
Opolski, Studia i monografie nr 282, s. 238 plus slowniczek
biograficzny dziennikarzy i wspolpracownikow Nowego Dziennika,
wykaz zrodel i literatury, aneksy, indeks nazwisk, spis
ilustracji, cena 20 dol. plus NY tax i 5,50 dol. porto w
przypadku zamowienia z wysylka (do nabycia w Ksiegarni Nowego
Dziennika).
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |