ANDRZEJ POMIAN
Pod znakiem Dmowskiego,
ale samodzielnie
Miara
wielkosci dzialacza politycznego jest nie tylko inteligencja,
wola, uczciwosc intelektualna, znajomosc ludzi, ale i umiejetnosc
przystosowywania sie do zmiennych warunkow zewnetrznych
przy zachowaniu zasadniczych przekonan.
Umiejetnosc te posiadl Wojciech Wasiutynski, niegdys w
Warszawie moj kolega uniwersytecki. Jego ojciec Bohdan (nie
Bogdan) Wasiutynski, profesor prawa administracyjnego na
Uniwersytecie Warszawskim, nalezal do umiarkowanych dzialaczy
Stronnictwa Narodowego, zwanego potocznie endecja. Mlody
Wasiutynski do umiarkowanych sie nie zaliczal. Endekiem
byl takze, ale juz w roku 1934 doszedl do przekonania, ze
program i dzialalnosc tego stronnictwa nie odpowiada potrzebom
i stal sie jednym z zalozycieli Obozu Narodowo-Radykalnego.
Wkrotce wybil sie na czolo w grupie oenerowskiej "Falanga",
ktorej przewodzil Boleslaw Piasecki, pozniej w PRL przewodniczacy
Stowarzyszenia "Pax".
Wasiutynski prowadzil zycie niezwykle czynne. Ukonczywszy
w roku 1932 wydzial prawa, rozpoczal praktyke jako aplikant
adwokacki, a jednoczesnie zajmowal sie polityka i praca
dziennikarska. Publikowal ksiazki, doktoryzowal sie z historii
prawa, przezywal kryzysy politycznie. Ciezko pobity, ledwie
uszedl z zyciem. Niezdrowe stosunki w "Falandze" zrazily
go do dalszej wspolpracy z Piaseckim. Rozstal sie z nim
tuz przed wojna.
Juz w listopadzie 1939 roku w drodze do Francji powrocil
do Stronnictwa Narodowego, kierowanego juz wtedy przez owczesnych
"mlodych". Jesienia 1942 roku przedostal sie do Wielkiej
Brytanii, wstapil do wojska, ale w roku nastepnym przeszedl
do sluzby zagranicznej. Gdy sie jednak rozpoczely dzialania
na froncie zachodnim, znow wybral sluzbe wojskowa i od sierpnia
1944 roku jako oficer prasowy 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka
przemierzyl jej szlakiem bojowym polnocna Francje, Belgie,
Holandie az do polnocno-zachodnich Niemiec. Redagowal pisma
dla zolnierzy - Defilade i Salamandre. Zdjal
mundur dopiero na jesieni 1947 roku i objal stanowisko redaktora Mysli Polskiej, organu Stronnictwa Narodowego w Londynie.
Sprawowal te funkcje az do wyjazdu do Ameryki w roku 1958.
Znalem go od roku 1928, ale nie podzielalem jego zapatrywan
partyjno-politycznych. Zetknalem sie z nim blizej dopiero
30 lat pozniej - w roku 1958 w Nowym Jorku, gdy zostal zastepca
dyrektora nowojorskiego biura rozglosni polskiej Radia Wolna
Europa. Byl to juz, jak mi sie wydawalo, zupelnie inny czlowiek
pod wieloma wzgledami: rozwazny, taktowny, ogledny w sadach
o ludziach. Zachowal jednak samodzielnosc myslenia politycznego
mimo przynaleznosci do Stronnictwa Narodowego i zajmowania
sie Instytutem Romana Dmowskiego. Przestal byc antysemita.
Uznal, ze antysemityzm jest sprzeczny z etyka chrzescijanska,
ktorej zawsze staral sie byc wierny.
Ostatnio ukazaly sie dwa tomy jego Pism wybranych,
ktore postaram sie pokrotce omowic1). Tom pierwszy
zawiera prace wieksze, takie jak Powstanie Wielka Polska (1940), Ruiny i fundamenty (1947), Katolicy
spolecznie postepowi (1956), Milenium - tysiaclecie
Polski chrzescijanskiej 966-1966 (1964), O program
wiekszosci (1986), Zagadnienia niemieckie (1991)
oraz Zrodla niepodleglosci (1947), Czwarte pokolenie (1982) i Rozstanie z Alma (1993). Tom drugi to
wybor artykulow prasowych o polityce polskiej (1944-1986),
eseje (1955-1972), pisma polemiczne (1948-1989), wreszcie
artykuly na rozne tematy aktualne (1935-1991). Wasiutynski
(zmarl w roku 1994) wydal 21 ksiazek. Posmiertnie wyszly
jego wspomnienia Prawa strona labiryntu (1996).
Wiele z wymienionych pozycji zainteresuje przede wszystkim
dzialaczy o pogladach narodowych i historykow naszego zycia
politycznego. Ale niektore maja w dalszym ciagu znaczenie
dla wszystkich. Mnie zainteresowal szczegolnie szkic Rozstanie
z Alma, zawiera on bowiem sporo obserwacji, ktore i
ja w Londynie poczynilem oraz prezentuje wiele pogladow
historycznych, co do ktorych mam odmienne zdanie. Szkic
ten rozpoczyna sie od opisu zalozenia Ligi Narodowej w Warszawie
w roku 1893. Byla ona dalszym ciagiem Ligi Polskiej, powolanej
do zycia w roku 1887 w Szwajcarii z inicjatywy Zygmunta
Milkowskiego, znanego bardziej pod pseudonimem literackim
Teodor Tomasz Jez. Milkowski byl w Lidze Narodowej do roku
1908. Zalezalo na nim ogromnie "papiezowi" narodowcow polskich
- Romanowi Dmowskiemu, ktory pierwsze kroki stawial w Lidze
Polskiej, zanim ja przeksztalcil w Narodowa. Milkowski nalezal
do nielicznych przedstawicieli najstarszego pokolenia bojownikow
o Polske w wieku XIX i w ten sposob wiazal swoja osoba niejako
ruch narodowy z tradycja zmagan o niepodleglosc. Z Ligi
Polskiej wywodzili sie takze inni czolowi dzialacze Ligi
Narodowej - Zygmunt Balicki i Jan Ludwik Poplawski, autor
pierwszego programu Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego
(1897), pozniejszego Stronnictwa Narodowego. Balicki
w porozumieniu z Milkowskim zalozyl w roku 1886 Zwiazek
Mlodziezy Polskiej ZET, ktory podporzadkowal sie nastepnie
Lidze Narodowej, ale sie od niej oderwal w roku 1907, gdy
Dmowski zmienil swoja linie polityczna. ZET wywarl wielki
wplyw na myslenie polityczne nastepnych pokolen polskich,
az do kampanii wrzesniowej 1939 roku, a nawet czesciowo
i po niej.
Wasiutynski zajal sie jednak tylko Liga Narodowa i jej
wylacznie przyznal zasluge odzyskania przez Polske niepodleglosci
w roku 1918. Zacytowal fragment swojego przemowienia z czerwca
1993 roku: "Gdyby kilkunastu mlodych ludzi - najstarszy
nie mial jeszcze czterdziestu lat, a przywodca nie mial
trzydziestu - nie zebralo sie w Warszawie przed stu laty,
zapewne nie bylibysmy tutaj, bo nie byloby panstwa polskiego".
Jest to zapatrywanie jednostronne i dosc dziwne jak na
historyka i publicyste tej klasy co Wasiutynski. Dla zachowania
polskosci, szczegolnie w owczesnym zaborze pruskim, ruch
narodowy zrobil bardzo duzo. Panstwo polskie odrodzilo sie
jednak w listopadzie 1918 r. glownie wskutek kleski wojennej
wszystkich trzech panstw-zaborcow, a takze wysilkow pokolen
polskich, poczynajac od insurekcji kosciuszkowskiej z roku
1794. Wsrod dzialaczy bezkompromisowo niepodleglosciowych,
na przelomie wiekow wysunal sie na czolo Jozef Pilsudski,
glowny przywodca Polskiej Partii Socjalistycznej w Krolestwie
Polskim. Pozostawal w niej do roku 1916. Legiony Pilsudskiego
nie mialy wiekszego znaczenia wojskowego, ale byly udzialem
zbrojnym Polakow w pierwszej wojnie swiatowej od
jej poczatku w sierpniu 1914 roku i wywarly niemaly
wplyw na postawe calego narodu.
Tak naprawde, Roman Dmowski nigdy nie wyrzekl sie pragnien
niepodleglosciowych, ale rozlozyl swa dzialalnosc na etapy,
rozpoczynajac od prob porozumienia z Rosja, do ktorej nalezalo
80 procent ziem przedrozbiorowej Rzeczypospolitej.
Na wsi dzielo uswiadomienia narodowego i politycznego przypadlo
ruchowi ludowemu, ktory w glownym swym trzonie dzialal pod
przywodztwem Wincentego Witosa.
Po odzyskaniu niepodleglosci Pilsudski poprowadzil robote
organizacyjna i stworzyl wojsko, bez ktorego dalsze trwanie
panstwa polskiego byloby niemozliwe. Dmowski w toku pierwszej
wojny swiatowej zmienil swa orientacje - poczatkowo prorosyjska
- na prozachodnia. Zorganizowal tez we Francji Armie Polska,
zwana od koloru mundurow Blekitna, ktora odegrala spora
role w wojnie z Rosja bolszewicka. Dzieki temu Polska znalazla
sie w obozie zwycieskiej koalicji i wskutek jego udzialu
w konferencji wersalskiej uzyskala pozadana granice zachodnia.
Aby jednak granice te ostatecznie ustalic i utrwalic, trzeba
bylo powstania wielkopolskiego (1918-1919) i trzech powstan
slaskich (1918-1921). Polska nie utrzymalaby jednak niepodleglosci,
gdyby nie zwyciestwo nad Rosja bolszewicka w roku 1920 pod
wodza Pilsudskiego. Tak wiec niepodleglosc byla dzielem
nie jednego tylko ruchu politycznego i nie jednego czlowieka,
lecz wynikiem wielu wysilkow.
Przyznaje racje Wasiutynskiemu, gdy w tymze szkicu podnosi
zaslugi ruchu narodowego, gdyz w szerszym sensie narodowcami
bylismy wtedy wszyscy, bez wzgledu na przynaleznosc partyjna
czy przekonania ideowe. Wszyscy wiedzielismy, ze Polska
zawdziecza swoj byt panstwowy Polakom, bez wzgledu zreszta
na wyznanie i pochodzenie, i ze tylko Polacy gotowi sa poswiecic
bez wahania swoje zycie w jej obronie. Wielu z nas jednak
zwalczalo owczesne Stronnictwo Narodowe ze wzgledu na jego
nietolerancje narodowosciowa i obsesje antysemicka.
Alma to nazwa ulicy w Londynie, przy ktorej miescila sie
redakcja Mysli Polskiej, organu Stronnictwa Narodowego.
Wasiutynski, jak wspomnialem, byl jej redaktorem naczelnym.
Podzielal linie polityczna SN, poki kierowal nim Tadeusz
Bielecki. Cenil go, choc uwazal, ze brakowalo mu wyobrazni.
Gdy jednak w roku 1981 Bielecki wskutek zlego stanu zdrowia
zrezygnowal z przywodztwa i powierzyl je, jak sie mialo
okazac - niebacznie - Antoniemu Dargasowi, Stronnictwo Narodowe
poczelo sie staczac na manowce polityczne. Dargas wylaczyl
je ze wspolnego emigracyjnego obozu niepodleglosciowego,
a nastepnie - w roku 1992 - polaczyl z nowym krajowym Stronnictwem
Narodowym. Wasiutynski przeciwstawial sie posunieciom Dargasa
i nie poczuwal sie do powinowactwa z krajowymi narodowcami.
Za kontynuacje ruchu narodowego uwazal Zjednoczenie Chrzescijansko-Narodowe
(ZChN), formalnie jednak do niego nie przystapil. Takie
to bylo po wielu latach jego pozegnanie z Alma i ze stronnictwem,
ktore po roku 1989 nie odrodzilo sie w Polsce w swojej przedwojennej
i wojennej postaci.
W artykule z lutego 1958 roku "Spor o margrabiego" zajal
sie Wasiutynski pogladami Ksawerego Pruszynskiego i Jerzego
Lojka na osobe i dzialalnosc margrabiego Aleksandra Wielopolskiego,
naczelnika rzadu cywilnego w Krolestwie Polskim z ramienia
Rosji przed powstaniem styczniowym 1863 roku. Wielopolski,
ktory po rzezi galicyjskiej 1846 roku przerzucil sie z orientacji
proaustriackiej na prorosyjska, zrobil istotnie bardzo duzo
dla autonomii Krolestwa. Nawet Pilsudski, ktory calym swoim
zyciem przeczyl taktyce politycznej margrabiego, uwazal
go mimo wszystko za czlowieka "stalowego z wielka wola" 2). Pruszynski w roku 1945 w broszurze o Wielopolskim
stawial go Polakom za wzor racjonalnego postepowania w owczesnych
warunkach. Natomiast Lojek Wielopolskiego potepil. "Za pierworodny
grzech wszystkich ugodowcow polskich", do ktorych zaliczyl
Wielopolskiego, uznal ich sklonnosc do "rzadzenia Polakami,
ale nie przez Polakow". Wasiutynski przyznal slusznosc Lojkowi,
gdy zarzucil on Wielopolskiemu, ze rzadzil "z ramienia i
na korzysc najezdzcy". Totez zakonczyl swoj artykul zdaniem:
"I tu istotnie racje ma Lojek, ze to jest tradycja szukania
sily obcej, sily zbrojnej rosyjskiej przeciw wlasnemu narodowi".
Tak tez ocenial Wasiutynski i taktyke komunistow rzadzacych
wtedy Polska. Jego zdaniem Gomulka opieral sie nie na sile
spoleczenstwa polskiego, lecz na sile komunistycznej, "grupie
slabej i agenturalnej". "A sile te dala i dac mogla partia
nie polska, lecz sowiecka. I tu istotnie ma racje Lojek,
ze jest to tradycja szukania sily obcej, sily zbrojnej rosyjskiej
przeciw wlasnemu narodowi".
Wasiutynski wiedzial o naszych wadach. Ale nie zarzucal
Polakom braku zdolnosci do rzadzenia soba, jak to czynila
niegdys krakowska szkola historyczna z Bobrzynskim na czele,
widzac rozwiazanie dla narodu polskiego w przynaleznosci
do monarchii habsburskiej. Wasiutynski widzial to rozwiazanie
jedynie w niepodleglosci, choc zdawal sobie sprawe z ogromnych
trudnosci. Probke swego myslenia politycznego dal m.in.
w artykule "Taktyka bez strategii", ogloszonym w londynskim Dzienniku Polskim w pazdzierniku 1986 roku. W owczesnych
posunieciach rzadu PRL widzial brak wszelkiej mysli na dalsza
mete. Wojskowy zamach stanu gen. Jaruzelskiego przyniosl
komunistom polskim czasowe opanowanie sytuacji w kraju.
Ale co dalej? "Spoleczenstwo polskie - zdaniem Wasiutynskiego
- jest zbyt zywotne, by moglo trwac w bezruchu". Jak wiemy
- nie trwalo.
Wasiutynski zauwazal ze smutkiem, ze po roku 1989 Polacy
"nie zmadrzeli". Ale czekal na dalszy rozwoj wydarzen. Sam
nigdy nie trwal w myslowym bezruchu. Ta jego ruchliwosc
intelektualna, najpierw w dazeniu do odzyskania niepodleglosci,
a potem jej zachowania, to utrzymywanie sie zawsze w granicach
realnych mozliwosci bez tracenia z oczu zasadniczego celu,
stanowi o duzej wartosci Dziel wybranych.
Przypisy
1) Wojciech Wasiutynski, Dziela wybrane, 2 tomy, "Exeter", Gdansk 1999-2000,
str. 492, 462. Opracowanie i redakcja tomu I Wojciech Turek,
wstep Wojciech Turek, Wieslaw Walendziak. Wybor i opracowanie
tomu II -Wojciech Turek, cena 36 dol. plus NY tax i 5.50
dol. porto w przypadku zamowienia
z wysylka (do nabycia w Ksiegarni Nowego Dziennika).
2) Jozef Pilsudski o powstaniu 1863 roku, Instytut
Jozefa Pilsudskiego, Londyn 1963, p. str. 139.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |