PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (2 lutego 2001)


ANDRZEJ POMIAN

Pod znakiem Dmowskiego,
ale samodzielnie

Miara wielkosci dzialacza politycznego jest nie tylko inteligencja, wola, uczciwosc intelektualna, znajomosc ludzi, ale i umiejetnosc przystosowywania sie do zmiennych warunkow zewnetrznych przy zachowaniu zasadniczych przekonan.

Umiejetnosc te posiadl Wojciech Wasiutynski, niegdys w Warszawie moj kolega uniwersytecki. Jego ojciec Bohdan (nie Bogdan) Wasiutynski, profesor prawa administracyjnego na Uniwersytecie Warszawskim, nalezal do umiarkowanych dzialaczy Stronnictwa Narodowego, zwanego potocznie endecja. Mlody Wasiutynski do umiarkowanych sie nie zaliczal. Endekiem byl takze, ale juz w roku 1934 doszedl do przekonania, ze program i dzialalnosc tego stronnictwa nie odpowiada potrzebom i stal sie jednym z zalozycieli Obozu Narodowo-Radykalnego. Wkrotce wybil sie na czolo w grupie oenerowskiej "Falanga", ktorej przewodzil Boleslaw Piasecki, pozniej w PRL przewodniczacy Stowarzyszenia "Pax".

Wasiutynski prowadzil zycie niezwykle czynne. Ukonczywszy w roku 1932 wydzial prawa, rozpoczal praktyke jako aplikant adwokacki, a jednoczesnie zajmowal sie polityka i praca dziennikarska. Publikowal ksiazki, doktoryzowal sie z historii prawa, przezywal kryzysy politycznie. Ciezko pobity, ledwie uszedl z zyciem. Niezdrowe stosunki w "Falandze" zrazily go do dalszej wspolpracy z Piaseckim. Rozstal sie z nim tuz przed wojna.

Juz w listopadzie 1939 roku w drodze do Francji powrocil do Stronnictwa Narodowego, kierowanego juz wtedy przez owczesnych "mlodych". Jesienia 1942 roku przedostal sie do Wielkiej Brytanii, wstapil do wojska, ale w roku nastepnym przeszedl do sluzby zagranicznej. Gdy sie jednak rozpoczely dzialania na froncie zachodnim, znow wybral sluzbe wojskowa i od sierpnia 1944 roku jako oficer prasowy 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka przemierzyl jej szlakiem bojowym polnocna Francje, Belgie, Holandie az do polnocno-zachodnich Niemiec. Redagowal pisma dla zolnierzy - Defilade i Salamandre. Zdjal mundur dopiero na jesieni 1947 roku i objal stanowisko redaktora Mysli Polskiej, organu Stronnictwa Narodowego w Londynie. Sprawowal te funkcje az do wyjazdu do Ameryki w roku 1958.

Znalem go od roku 1928, ale nie podzielalem jego zapatrywan partyjno-politycznych. Zetknalem sie z nim blizej dopiero 30 lat pozniej - w roku 1958 w Nowym Jorku, gdy zostal zastepca dyrektora nowojorskiego biura rozglosni polskiej Radia Wolna Europa. Byl to juz, jak mi sie wydawalo, zupelnie inny czlowiek pod wieloma wzgledami: rozwazny, taktowny, ogledny w sadach o ludziach. Zachowal jednak samodzielnosc myslenia politycznego mimo przynaleznosci do Stronnictwa Narodowego i zajmowania sie Instytutem Romana Dmowskiego. Przestal byc antysemita. Uznal, ze antysemityzm jest sprzeczny z etyka chrzescijanska, ktorej zawsze staral sie byc wierny.

Ostatnio ukazaly sie dwa tomy jego Pism wybranych, ktore postaram sie pokrotce omowic1). Tom pierwszy zawiera prace wieksze, takie jak Powstanie Wielka Polska (1940), Ruiny i fundamenty (1947), Katolicy spolecznie postepowi (1956), Milenium - tysiaclecie Polski chrzescijanskiej 966-1966 (1964), O program wiekszosci (1986), Zagadnienia niemieckie (1991) oraz Zrodla niepodleglosci (1947), Czwarte pokolenie (1982) i Rozstanie z Alma (1993). Tom drugi to wybor artykulow prasowych o polityce polskiej (1944-1986), eseje (1955-1972), pisma polemiczne (1948-1989), wreszcie artykuly na rozne tematy aktualne (1935-1991). Wasiutynski (zmarl w roku 1994) wydal 21 ksiazek. Posmiertnie wyszly jego wspomnienia Prawa strona labiryntu (1996).

Wiele z wymienionych pozycji zainteresuje przede wszystkim dzialaczy o pogladach narodowych i historykow naszego zycia politycznego. Ale niektore maja w dalszym ciagu znaczenie dla wszystkich. Mnie zainteresowal szczegolnie szkic Rozstanie z Alma, zawiera on bowiem sporo obserwacji, ktore i ja w Londynie poczynilem oraz prezentuje wiele pogladow historycznych, co do ktorych mam odmienne zdanie. Szkic ten rozpoczyna sie od opisu zalozenia Ligi Narodowej w Warszawie w roku 1893. Byla ona dalszym ciagiem Ligi Polskiej, powolanej do zycia w roku 1887 w Szwajcarii z inicjatywy Zygmunta Milkowskiego, znanego bardziej pod pseudonimem literackim Teodor Tomasz Jez. Milkowski byl w Lidze Narodowej do roku 1908. Zalezalo na nim ogromnie "papiezowi" narodowcow polskich - Romanowi Dmowskiemu, ktory pierwsze kroki stawial w Lidze Polskiej, zanim ja przeksztalcil w Narodowa. Milkowski nalezal do nielicznych przedstawicieli najstarszego pokolenia bojownikow o Polske w wieku XIX i w ten sposob wiazal swoja osoba niejako ruch narodowy z tradycja zmagan o niepodleglosc. Z Ligi Polskiej wywodzili sie takze inni czolowi dzialacze Ligi Narodowej - Zygmunt Balicki i Jan Ludwik Poplawski, autor pierwszego programu Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego (1897), pozniejszego Stronnictwa Narodowego. Balicki w porozumieniu z Milkowskim zalozyl w roku 1886 Zwiazek Mlodziezy Polskiej ZET, ktory podporzadkowal sie nastepnie Lidze Narodowej, ale sie od niej oderwal w roku 1907, gdy Dmowski zmienil swoja linie polityczna. ZET wywarl wielki wplyw na myslenie polityczne nastepnych pokolen polskich, az do kampanii wrzesniowej 1939 roku, a nawet czesciowo i po niej.

Wasiutynski zajal sie jednak tylko Liga Narodowa i jej wylacznie przyznal zasluge odzyskania przez Polske niepodleglosci w roku 1918. Zacytowal fragment swojego przemowienia z czerwca 1993 roku: "Gdyby kilkunastu mlodych ludzi - najstarszy nie mial jeszcze czterdziestu lat, a przywodca nie mial trzydziestu - nie zebralo sie w Warszawie przed stu laty, zapewne nie bylibysmy tutaj, bo nie byloby panstwa polskiego".

Jest to zapatrywanie jednostronne i dosc dziwne jak na historyka i publicyste tej klasy co Wasiutynski. Dla zachowania polskosci, szczegolnie w owczesnym zaborze pruskim, ruch narodowy zrobil bardzo duzo. Panstwo polskie odrodzilo sie jednak w listopadzie 1918 r. glownie wskutek kleski wojennej wszystkich trzech panstw-zaborcow, a takze wysilkow pokolen polskich, poczynajac od insurekcji kosciuszkowskiej z roku 1794. Wsrod dzialaczy bezkompromisowo niepodleglosciowych, na przelomie wiekow wysunal sie na czolo Jozef Pilsudski, glowny przywodca Polskiej Partii Socjalistycznej w Krolestwie Polskim. Pozostawal w niej do roku 1916. Legiony Pilsudskiego nie mialy wiekszego znaczenia wojskowego, ale byly udzialem zbrojnym Polakow w pierwszej wojnie swiatowej od jej poczatku w sierpniu 1914 roku i wywarly niemaly wplyw na postawe calego narodu.

Tak naprawde, Roman Dmowski nigdy nie wyrzekl sie pragnien niepodleglosciowych, ale rozlozyl swa dzialalnosc na etapy, rozpoczynajac od prob porozumienia z Rosja, do ktorej nalezalo 80 procent ziem przedrozbiorowej Rzeczypospolitej.

Na wsi dzielo uswiadomienia narodowego i politycznego przypadlo ruchowi ludowemu, ktory w glownym swym trzonie dzialal pod przywodztwem Wincentego Witosa.

Po odzyskaniu niepodleglosci Pilsudski poprowadzil robote organizacyjna i stworzyl wojsko, bez ktorego dalsze trwanie panstwa polskiego byloby niemozliwe. Dmowski w toku pierwszej wojny swiatowej zmienil swa orientacje - poczatkowo prorosyjska - na prozachodnia. Zorganizowal tez we Francji Armie Polska, zwana od koloru mundurow Blekitna, ktora odegrala spora role w wojnie z Rosja bolszewicka. Dzieki temu Polska znalazla sie w obozie zwycieskiej koalicji i wskutek jego udzialu w konferencji wersalskiej uzyskala pozadana granice zachodnia. Aby jednak granice te ostatecznie ustalic i utrwalic, trzeba bylo powstania wielkopolskiego (1918-1919) i trzech powstan slaskich (1918-1921). Polska nie utrzymalaby jednak niepodleglosci, gdyby nie zwyciestwo nad Rosja bolszewicka w roku 1920 pod wodza Pilsudskiego. Tak wiec niepodleglosc byla dzielem nie jednego tylko ruchu politycznego i nie jednego czlowieka, lecz wynikiem wielu wysilkow.

Przyznaje racje Wasiutynskiemu, gdy w tymze szkicu podnosi zaslugi ruchu narodowego, gdyz w szerszym sensie narodowcami bylismy wtedy wszyscy, bez wzgledu na przynaleznosc partyjna czy przekonania ideowe. Wszyscy wiedzielismy, ze Polska zawdziecza swoj byt panstwowy Polakom, bez wzgledu zreszta na wyznanie i pochodzenie, i ze tylko Polacy gotowi sa poswiecic bez wahania swoje zycie w jej obronie. Wielu z nas jednak zwalczalo owczesne Stronnictwo Narodowe ze wzgledu na jego nietolerancje narodowosciowa i obsesje antysemicka.

Alma to nazwa ulicy w Londynie, przy ktorej miescila sie redakcja Mysli Polskiej, organu Stronnictwa Narodowego. Wasiutynski, jak wspomnialem, byl jej redaktorem naczelnym. Podzielal linie polityczna SN, poki kierowal nim Tadeusz Bielecki. Cenil go, choc uwazal, ze brakowalo mu wyobrazni. Gdy jednak w roku 1981 Bielecki wskutek zlego stanu zdrowia zrezygnowal z przywodztwa i powierzyl je, jak sie mialo okazac - niebacznie - Antoniemu Dargasowi, Stronnictwo Narodowe poczelo sie staczac na manowce polityczne. Dargas wylaczyl je ze wspolnego emigracyjnego obozu niepodleglosciowego, a nastepnie - w roku 1992 - polaczyl z nowym krajowym Stronnictwem Narodowym. Wasiutynski przeciwstawial sie posunieciom Dargasa i nie poczuwal sie do powinowactwa z krajowymi narodowcami. Za kontynuacje ruchu narodowego uwazal Zjednoczenie Chrzescijansko-Narodowe (ZChN), formalnie jednak do niego nie przystapil. Takie to bylo po wielu latach jego pozegnanie z Alma i ze stronnictwem, ktore po roku 1989 nie odrodzilo sie w Polsce w swojej przedwojennej i wojennej postaci.

W artykule z lutego 1958 roku "Spor o margrabiego" zajal sie Wasiutynski pogladami Ksawerego Pruszynskiego i Jerzego Lojka na osobe i dzialalnosc margrabiego Aleksandra Wielopolskiego, naczelnika rzadu cywilnego w Krolestwie Polskim z ramienia Rosji przed powstaniem styczniowym 1863 roku. Wielopolski, ktory po rzezi galicyjskiej 1846 roku przerzucil sie z orientacji proaustriackiej na prorosyjska, zrobil istotnie bardzo duzo dla autonomii Krolestwa. Nawet Pilsudski, ktory calym swoim zyciem przeczyl taktyce politycznej margrabiego, uwazal go mimo wszystko za czlowieka "stalowego z wielka wola" 2). Pruszynski w roku 1945 w broszurze o Wielopolskim stawial go Polakom za wzor racjonalnego postepowania w owczesnych warunkach. Natomiast Lojek Wielopolskiego potepil. "Za pierworodny grzech wszystkich ugodowcow polskich", do ktorych zaliczyl Wielopolskiego, uznal ich sklonnosc do "rzadzenia Polakami, ale nie przez Polakow". Wasiutynski przyznal slusznosc Lojkowi, gdy zarzucil on Wielopolskiemu, ze rzadzil "z ramienia i na korzysc najezdzcy". Totez zakonczyl swoj artykul zdaniem: "I tu istotnie racje ma Lojek, ze to jest tradycja szukania sily obcej, sily zbrojnej rosyjskiej przeciw wlasnemu narodowi".

Tak tez ocenial Wasiutynski i taktyke komunistow rzadzacych wtedy Polska. Jego zdaniem Gomulka opieral sie nie na sile spoleczenstwa polskiego, lecz na sile komunistycznej, "grupie slabej i agenturalnej". "A sile te dala i dac mogla partia nie polska, lecz sowiecka. I tu istotnie ma racje Lojek, ze jest to tradycja szukania sily obcej, sily zbrojnej rosyjskiej przeciw wlasnemu narodowi".

Wasiutynski wiedzial o naszych wadach. Ale nie zarzucal Polakom braku zdolnosci do rzadzenia soba, jak to czynila niegdys krakowska szkola historyczna z Bobrzynskim na czele, widzac rozwiazanie dla narodu polskiego w przynaleznosci do monarchii habsburskiej. Wasiutynski widzial to rozwiazanie jedynie w niepodleglosci, choc zdawal sobie sprawe z ogromnych trudnosci. Probke swego myslenia politycznego dal m.in. w artykule "Taktyka bez strategii", ogloszonym w londynskim Dzienniku Polskim w pazdzierniku 1986 roku. W owczesnych posunieciach rzadu PRL widzial brak wszelkiej mysli na dalsza mete. Wojskowy zamach stanu gen. Jaruzelskiego przyniosl komunistom polskim czasowe opanowanie sytuacji w kraju. Ale co dalej? "Spoleczenstwo polskie - zdaniem Wasiutynskiego - jest zbyt zywotne, by moglo trwac w bezruchu". Jak wiemy - nie trwalo.

Wasiutynski zauwazal ze smutkiem, ze po roku 1989 Polacy "nie zmadrzeli". Ale czekal na dalszy rozwoj wydarzen. Sam nigdy nie trwal w myslowym bezruchu. Ta jego ruchliwosc intelektualna, najpierw w dazeniu do odzyskania niepodleglosci, a potem jej zachowania, to utrzymywanie sie zawsze w granicach realnych mozliwosci bez tracenia z oczu zasadniczego celu, stanowi o duzej wartosci Dziel wybranych.

Przypisy

1) Wojciech Wasiutynski, Dziela wybrane, 2 tomy, "Exeter", Gdansk 1999-2000, str. 492, 462. Opracowanie i redakcja tomu I Wojciech Turek, wstep Wojciech Turek, Wieslaw Walendziak. Wybor i opracowanie tomu II -Wojciech Turek, cena 36 dol. plus NY tax i 5.50 dol. porto w przypadku zamowienia z wysylka (do nabycia w Ksiegarni Nowego Dziennika).
2) Jozef Pilsudski o powstaniu 1863 roku, Instytut Jozefa Pilsudskiego, Londyn 1963, p. str. 139.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail