[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (2 lutego 2001)


GRAZYNA DRABIK

Gardzienice, "Metamorfozy"

Wizyta na Atlantydzie

Przyjechali, zagrali, podbili. Jest to trzecia fala polskiego teatru, ktora wyznaczyla dla siebie wazne miejsce na teatralnej mapie Nowego Jorku. Po Grotowskim i Kantorze przyszla kolej na Gardzienice. Cieszy nie tylko entuzjazm przyjecia. W La MaMa na przedstawieniach bylo pelno; glownie publicznosc amerykanska, z sympatycznym dodatkiem polskiej. Mnostwo mlodych, sporo ludzi ze srodowiska teatralnego. W niedziele teatr oblegal tlum starajacych sie o bilety - bezskutecznie, bo ostatnie spektakle byly od dawna wyprzedane.

Cieszy przede wszystkim fakt, ze Gardzienice zdobyly uznanie sztuka nielatwa do przyjecia, wymagajaca wielkiej uwagi i otwarcia. Wlodzimierz Staniewski, zalozyciel Osrodka Praktyk Teatralnych Gardzienice, tworca i rezyser wszystkich spektakli, byl juz kilkakrotnie w USA. Byly to jednak wizyty o bardzo ograniczonym kontakcie z publicznoscia. Razem z Tomaszem Rodowiczem, Staniewski jezdzi od lat do plemion indianskich Zuni, Hopi i Havasupai. W 1986 r. Gardzienice wziely udzial w Festiwalu Teatru Narodow w Baltimore. Dwa lata temu zespol pokazal Metamorfozy albo Zloty osiol i poprowadzil warsztaty ze studentami na kilku uniwersytetach na Wschodnim Wybrzezu..

Takze w Nowym Jorku grupa nie byla calkiem nieznana, ale istniala tylko dla waskiego kregu wtajemniczonych. W czerwcu 1988 r. w ramach The First New York International Festival of the Arts, Gardzienice pokazaly Zywot prototopa Awwakuma oraz fragmenty z Carmina Burana. Spektakle odbywaly sie w kaplicy w katedrze sw. Jana, dla scisle okreslonej liczby widzow. Byla nas garstka, niewiele ponad 20 osob, troche tylko mniej niz aktorow. Calosc - w polciemnych czelusciach katedry, z akcja przemieszczajaca sie z miejsca na miejsce - miala cos z przejmujacej atmosfery misterium, z obrzadku religijnego.

Wystepy w La MaMa byly wydarzeniem bardziej otwartym, jakby pierwszym sprawdzianem ze spotkania z szersza publicznoscia amerykanska. Sprawdzian udal sie znakomicie. Mimo wiekszej liczby widzow i wyrazniej zaznaczonej granicy miedzy aktorem a obserwatorem spektakl Gardzienic zachowal swoj szczegolny charakter intymnego przezycia. Intensywnosc pracy aktorow, wysmienitych i gleboko zaangazowanych, okresla nasze bezposrednie reakcje. Jestesmy nie tylko swiadkami, ale w jakis sposob - wyjatkowo natezona uwaga, przejeciem, jakim odpowiadamy na pasje aktorow, fizycznym zblizeniem - takze aktywnymi wspoluczestnikami zdarzen.

Od pierwszej chwili Metamorfoz, kiedy korowod przasnych postaci w nieporzadnych fartuchach, w roboczych spodniach, z rozczochranym wlosem wpada na scene przez szerokie, drewniane wrota - nieustanny ruch stwarza luk wysokiego napiecia: ruch tanca, biegu, recytowanego spiesznie slowa, bicia w bebny czy szarpania strun, piesni. Rezyseria Staniewskiego blizsza jest choreografii niz tradycyjnego prowadzenia aktorow na scenie. Sukces takiego podejscia zalezy od przygotowania technicznego aktorow. Aktorzy Gardzienic sa imponujaco sprawni, wielostronni i precyzyjnie zgrani.

Postacie tworza duety, rozbiegaja sie, lacza sie w tria, kwartety, w kregi taneczne szybko krazace wokol innego, mniejszego kola. Krag zmienia sie w spirale, tancerze przemieniaja w orkiestre. Brzeczy lira. Spiewa aolos. Dudnia bebny - darabuki i daire. Muzycy wstrzymuja sie w polgescie, przez moment tworza malownicza grupe, na ktorej tle dwoch filozofow rozpoczyna dyskusje. Lecz slowo jest tak plynne, jak gest. Zaczyna sie pytaniem: kto jest teraz moim bogiem? Zmienia sie w dyskurs o sile przyjazni. Alez nie, dyskurs jest juz o milosci. Konczy sie inwokacja do Erosa. Nie konczy sie wcale, tylko przemienia w hymn, w nowa piesn i w nowy taniec: Jakze zaluje, jakze zaluje... Bo wielkie szczescie posrod ludzi nie trwa./ Jak gdyby zagiel lekkiej lodzi wzdymajac/ Bog wpedza ja w straszliwe trudy/ Na zgubnych falach gwaltownego morza...

Metamorfozy sa teatralizacja dziela Apulejusza, pisarza lacinskiego z II w. po Chrystusie. Pochodzil z Madaura w polnocnej Afryce, zdobyl wyksztalcenie w Kartaginie i Atenach. Fascynowala go filozofia Platona i rozwazania Pitagorasa, lubil podrozowac po Grecji i Wschodzie. Jego powiesc obyczajowa opowiada o przygodach Lukana, ktory znalazl sie niespodziewanie w czasie podrozy po Tesali w skorze osla. Spotykaja go rozliczne perypetie, wysluchuje roznych historii, takze slynnej przypowiesci o Amorze i Psyche. W koncu Lukan odzyskuje ludzka forme, a calosc sluzy Apulejuszowi, by w jezyku alegorii rozwazac o naturze duszy i milosci, na temat przemian ludzi i misterium tych przeobrazen.

Tak jak dla Apulejusza historia o Lukanie byla pretekstem, tak dla Staniewskiego tekst stanowi osnowe, na ktorej zbudowany jest spektakl. Wszystkie przedstawienia Gardzienic uzywaja slowa w podobny sposob: Spektakl wieczorny (1977) oparty zostal na fragmentach z Gargantui i Pantagruela Rabelais'go; Gusla (1981) na urywkach z drugiej czesci Dziadow Mickiewicza; Zywot protopopa Awwakuma (1983) na biografii Awwakuma Pietrowicza, prawoslawnego zakonnika i mistyka z XVII w.; Carmina Burana (1990) na watkach z Dziejow Tristana i Izoldy. Sa luznym zbiorem etiud, dopoki rozne watki i fragmenty nie polaczy w calosc klamra muzyki i piesni. Piesn dla Staniewskiego stanowi dusze przedstawienia.

Kazdy ze spektakli jest przygotowywany przez dlugi okres, bowiem praca tworcza oznacza odkrywanie i asymilacje nowego obszaru kulturowego. Przy Guslach Staniewski i aktorzy zanurzyli sie w folklor polskiej wsi, pojmujac te polskosc jako przemieszanie tradycji ludowych. Poznawali Zamojszczyzne, Chelmskie i Nowosadeckie, uczyli sie piesni cyganskich, zywili muzyka zydowska. Przy Awwakumie weszli w krag muzyki i teologii prawoslawnej, zbierali materialy na wyprawach w Bialostockie i Jeleniogorskie, poznawali kulture Lemkow, brali udzial w nabozenstwach w cerkwi w Grabarce. Przy Carmina Burana uczyli sie technik spiewu muzyki sredniowiecznej i formy ekspresji archaicznej poezji, by moc wyspiewac piesni zebrane w kodeksie z XIII w.

Praca nad Metamorfozami, rozpoczeta w 1994 r., poprowadzila ich w jeszcze odleglejsze czasy. Staniewski stara sie odtworzyc ducha muzyki Grecji w kluczowym okresie przeobrazen kultur, na pograniczu miedzy antykiem i chrzescijanstwem. Komponuje spektakl z kilku zaledwie zachowanych fragmentow muzycznych: piesni wyrytej na grobowcu w Seikilos, dwoch hymnow odnalezionych na scianie w Delfach, napisu z Epidauros, zaklecia ku chwale Dionizosa... Okres od V w. przed Chr. do II w. po Chrystusie Staniewski widzi jako czas przemian, "kiedy Stary Bog Dionizos i Apollo odchodza, a zjawia sie Nowy Bog Chrystus". Prawie nie wiemy, jak brzmial ten spiew, jaka byla melodia, spiewana w jakim rytmie, ku jakim efektom. Mamy troche wiedzy z teorii muzyki, kilka skal, i te fragmenty zapisane na urywkach papirusa, na kawalku kamienia. No i nasza ciekawosc i domysly.

Staniewski proponuje odczytac te muzyke w sposob "ludyczny", odnajdujac jej echa w sile muzyki ludowej, w poteznym zewie rytmow bliskowschodnich. Szuka dzwieku w gescie zakletym w rysunkach na amforach, w rzezbach, w cwiczeniach oddechu, w rytmicznym odczytywaniu slowa. Przyjelam z checia zaproszenie do magicznego kregu. Dotknela mnie fala sily zespolu, ich porywajacy taniec. Lecz zachowalam w pamieci wyraziste fragmenty raczej niz calosc: niepokojacy taniec kobiet-bachantek. Fuzja glosow perfekcyjnie zharmonizowanych w podwojne, potrojne melodie. Dialog sopranu z fletem.

W Metamorfozach zabraklo mi jednak glebszej mysli przewodniej. Staniewski widzi muzyke starozytnej Grecji jako zastygla w formie, wypaczona przez tresc nowej religii, przez sredniowieczny rygor i powage. Kluczowy obraz, ktory przedstawienie powtarza, jest swojskim uproszczeniem. Szkoda, ze w nowotworczych poszukiwaniach w tym przypadku Gardzienice nie uchronily sie od stereotypu: tu Grecy ze swa radoscia zycia, z korowodem roztanczonych bogow. Po przeciwnej stronie chrzescijanstwo przejete bardziej tym, co "po smierci" niz krasa zycia "tu i teraz". Z jednej strony Dionizos w wianku z zielonych winorosli, bog wina i odradzajacej sie natury. Z drugiej strony Chrystus w koronie cierniowej na krzyzu. Kiedy nikt nie patrzy, Chrystus rwie sie do tanca, lecz gwozdziami przybite ma rece, stopy, tanczyc juz nie moze. Chrzescijanstwo sprzeniewierzylo sie greckiemu duchowi, "zmrozilo" go.

Mialam chec przedstawienie obejrzec raz jeszcze. Chcialabym sprawdzic moje pierwsze wrazenia. Posluchac raz jeszcze ponetnych rytmow, poczuc niebywala energie aktorow i ich spiewu. Chcialabym przyswiadczyc raz jeszcze scenie z drugiej czesci spotkania, kiedy po przerwie Staniewski i zespol rozmawiali z nami o swej pracy.

Na scianie przezrocze, obraz jednego z fragmentow hymnu z II w. przed Chr. wyrytego na scianie w Delfach. Mariana Sadowska wskazuje paleczka poszczegolne sylaby, slowa, odczytuje fragment - delikatnie, smakujac poszczegolne dzwieki. Rytm slowa przywraca zycie piesni, ktorej jeszcze przed chwila nie bylo. Rozbrzmiewa melodia, jedna z mozliwych, w rytmie, jednym z mozliwych. Zaistnialo przed nami piekno, jedno z mozliwych. Odzyskane, a raczej - wyobrazone.

Tak wlasnie rysujemy nasze mapy: bardziej z wyobrazni niz wiedzy. Rekonstruujemy cale kontynenty, po ktorych pozostaly tylko biale plamy. Aktor po grecku zwany byl hypokrités, od hipokrínomaii - "wyjasniac, interpretowac sen albo omen". Slowo teatr, posiadajace wspolny korzen w tylu jezykach, wywodzi sie od theÇ - znaczy "ogladac, widziec". Gardzienice to teatr, ktory jest "miejscem widzenia". Gdzie niewidoczne staje sie widocznym. Gdzie aktor, tlumacz snow, uchyla nam rabka tajemnicy.

--------------------

Metamorfozy albo Zloty osiol wedlug Apulejusza. Rezyseria, adaptacja tekstu: Wlodzimierz Staniewski. Muzyka: Maciej Rychly. Oswietlenie: Garin Marschall i Monika Kubat. Wykonawcy: Mariusz Golaj, Joanna Holcgreber, Anna-Helena McLean, Marcin Mrowca, Grzegorz Podbieglowski, Dorota Porowska, Tomasz Rodowicz, Marjana Sadowska, Joanna Wichowska oraz Aleksandra Wroblewska. Teatr Gardzienice. Przedstawienia w Nowym Jorku 24-29 stycznia; po polsku, po angielsku i po lacinie. La MaMa (Annex), 74A E. 4 St., Manhattan.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail