PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (16 czerwca 2000)


Prosta historia o Nikiforze

Z rezyserem Krzysztofem Krauze rozmawia Anna Szczucka

Anna Szczucka: - Po sukcesie "Dlugu" powiedzial Pan: "Zrozumialem, ze moge robic filmy tylko w obronie czegos lub kogos. Inne mi po prostu nie wychodza" i wzial sie Pan do filmu o Nikiforze. Co Pana w tej postaci zaintrygowalo?

Krzysztof Krauze: - Szczerze mowiac, to jest pomysl, ktory mi przyniesiono. Scenariusz, jaki pisze razem z Joanna Kameraz-Kos, powstaje z pewnego urzeczenia ksiazka Elli i Andrzeja Banachow o Nikiforze. Joanna mi ja podsunela. A tak naprawde to wybuchlo, gdy przyjechalismy do Krynicy i zetknelismy sie panem Marianem Wlosinskim (malarzem, opiekunem Nikifora w ostatnich latach zycia - przyp. red.). Juz po kilkunastu minutach rozmowy mielismy pomysl na film: dwoch malarzy, ktorych zetknal los i ktorzy chcac nie chcac, juz potem chcac, spedzili ze soba dziesiec lat zycia - film o przyjazni, o poswieceniu i milosci w chrzescijanskim znaczeniu.

- Czy to oznacza, ze bedzie to film o ostatnich dziesieciu latach zycia Nikifora spedzonych pod opieka pana Wlosinskiego?

- Fabularnie ta opowiesc zacznie sie w chwili, kiedy Nikifor traci swoja "pracownie" u pana Ferka (ktorego syn zaczyna chorowac na zapalenie pluc, a ten podejrzewa gruzlice, ktora mialby sie zarazic od Nikifora, wiec wymawia malarzowi miejsce pod swym dachem). Wtedy Nikifor staje na progu pracowni pana Mariana Wlosinskiego i mowi: "Tu bedzie teraz malowala".
Co nas w tym wszystkim zafascynowalo? Rozpoznac w zebraku wybitnego, genialnego malarza - na to nas czasami stac. Sa do tego powolani i ludzie, i instytucje, na tym robi sie prace doktorskie, habilitacje, wydaje sie ksiazki, ostatecznie - obrazy dobrze sie sprzedaje. Natomiast rozpoznac w tym samym zebraku kogos, kto potrzebuje troski, opieki, jakby brata - na to na ogol nie potrafimy sie zdobyc. A tak stalo sie, kiedy do pracowni pana Mariana wkroczyl Nikifor.
Pan Marian opowiada te historie troszke jak wyjeta ze Zlotej legendy. Moze to powoduje czas, moze natura ludzkiej pamieci, ale wydaje mi sie, ze stawal wobec problemow, ktorych juz nawet dzisiaj sobie nie uprzytamnia. Bo oto on: czlowiek tak specjalnie malarstwem naiwnym sie nie interesujacy, zwlaszcza ze byl malarzem po krakowskiej Akademii Sztuk Pieknych, z takiej szkoly postcezannowskiej; przyjechal do Krynicy w poszukiwaniu pracy i tu ostatecznie ja znalazl, w dyrekcji uzdrowisk. Tu zalozyl rodzine, a z malowaniem wlasciwie sie rozstal - namalowal tylko kilkanascie obrazow, ktore rozdal. I w to ulozone zycie pewnego dnia wkracza Nikifor: z akademia nie mial nic wspolnego szkol malarskich nie znal, Cezanne'a nie szanowal, jak zreszta zadnego malarza akademickiego.

- Chyba tylko Jana Matejke?

- Moze Matejke, przynajmniej z nazwiska, ktorym czasami podpisywal obrazy. To spotkanie konczy sie wielka, gleboka, zdawaloby sie niemozliwa, przyjaznia. Ten zwiazek wystawil pana Mariana na trudna probe. Prosze zauwazyc, jak zachowuje sie Krynica. Jedni uwazaja, ze on tez zapewne ma gruzlice, a drudzy, ze zarabia na Nikiforze. Przed panem Marianem, czlowiekiem, ktory nigdy nie powiedzial mocniejszego slowa, zaczynaja sie pietrzyc rozmaite trudnosci. To zaczyna go ksztaltowac. Kiedy umiera Nikifor, on jest juz wlasciwie odmienionym czlowiekiem, odwaznym, wolnym. Przemiana Nikifora tez byla wyrazna. Przez kilka pierwszych lat traktowal pana Mariana jak sluzacego (aczkolwiek ten zadnych pieniedzy nie dostawal). Nikifor byl czlowiekiem wygodnym.

- Trudny zwiazek. Nikifor nie mial zwyczaju dzielic sie, dawac cokolwiek, myslec o kims drugim; on zawsze bral.

- Film nie bedzie opowiadal sielanki. Zycie ma wiele barw. Swiety Piotr trzy razy zaparl sie Chrystusa. W sumie jednak obaj cos sobie nawzajem dali i dlatego ta przyjazn byla mozliwa.
Chcialbym zrobic film oszczedny, powsciagliwy, prosty, w klimacie Il Postino.

- Z Panskiej opowiesci wynika, ze to bedzie raczej film o panu Marianie.

- Na pozor. Pan Marian wydaje sie byc glowna postacia, ale tak bywa z postaciami troszeczke cofnietymi, owianymi tajemnica, tak jak wlasnie Nikifor, ze to one wyrastaja w filmie na postacie pierwszoplanowe.

- Czy pierwszy zamysl filmu o Nikiforze byl inny, a dopiero spotkanie z Marianem Wlosinskim pozwolilo zbudowac taka fabule?

- Fabula rzadzi sie swoimi prawami. Musielismy z Joanna znalezc taki punkt widzenia, by ten film byl zrozumialy wspolczesnie, zeby widzowie mogli sie w nim rozpoznac. Bo w tej historii sa postawy, z ktorymi mozna sie identyfikowac. Z jednej strony - genialny malarz, wolny, wierny sobie, obojetny na opinie, mody. Widze czasami, jak wspolczesni malarze szarpia sie ze swoimi plotnami. Bardzo mi ich zal i mysle wtedy o Nikiforze. On nie chcial sie podobac. Na tym polega jego sila. Z drugiej strony - pan Marian Wlosinski - czlowiek, ktory ofiarowal drugiemu czlowiekowi niemal 10 lat. Ale dzieki temu odnalazl sens zycia.

- A czy pan Marian opowiedzial, jak postrzegal Nikifora, zanim ten wszedl do jego pracowni i go sam "wybral"?

- Mowi, ze go zaciekawil od poczatku. Zachwycila go kolorystyka malarstwa Nikifora. Ale mysle, ze przez "dziwnosc" Nikifora to byly mieszane uczucia. Pamietam Nikifora, a zapamietalem go nie poprzez obrazki, ale poprzez aure tajemniczosci. Bylem w Krynicy jako dziecko. Pamietam swoj lek, gdy stanalem obok niego.

- Sadzi Pan, ze film o Nikiforze znajdzie dzisiaj publicznosc?

- To nie bedzie film biograficzny. Na filmy biograficzne w scislym tego slowa znaczeniu ludzie nie chodza dzis do kina i takiego filmu nie chce producent Juliusz Machulski. Zreszta historie plynace poprzez lata i epoki przekraczaja mozliwosci finansowe dzisiejszej kinematografii. Chyba ze zyciorys Nikifora napisalby Henryk Sienkiewicz.

- Ale musi Pan dotknac akcji "Wisla"...

- To na pewno, ale nie wiem, na ile pozwola mi srodki, bo to jest juz wejscie w kostium, sceny zbiorowe. To wszystko jest szalenie kosztowne.

- Czy film o Nikiforze nie jest proba "ogrzania sie", odreagowania po zimnym i brutalnym "Dlugu"?

- Przede wszystkim chce przywrocic mlodemu pokoleniu Nikifora, poniewaz dla mlodego czlowieka imie Nikifor niczego nie oznacza. Chce obronic jego sztuke w agresywnej wspolczesnej kulturze obrazkowej spychanej w zapomnienie.

- Czy moze Pan juz zdradzic szczegoly filmu: obsade, date ukonczenia realizacji?

- Pana Mariana Wlosinskiego zagra Andrzej Chyra, ten sam, ktory w Dlugu gral bezwzglednego egzekutora, ale to w rzeczywistosci bardzo cieply czlowiek. Nikifora zagra... kobieta, Krystyna Feldman - nie siostra, a wrecz brat blizniak Nikifora. Pierwsze zdjecia, zimowe, chcemy krecic w marcu przyszlego roku.

- Dziekuje Panu za rozmowe.

    Nikifor (ok. 1895-1968) jest jedna z najbardziej fascynujacych postaci na scenie sztuki europejskiej XX wieku. Urodzil sie i spedzil dziecinstwo w skrajnej nedzy, by pod koniec zycia zyskac miedzynarodowa slawe i dostapic zaszczytu wystawiania swoich obrazow w prestizowych galeriach na calym swiecie, w towarzystwie najwiekszych znakomitosci polskiego malarstwa wspolczesnego, takich jak m.in. Jerzy Nowosielski, Tadeusz Brzozowski czy Jan Lebenstein.
    Do dzisiaj Nikifor nadal pozostaje postacia kontrowersyjna i tajemnicza. Na pewno mozna o nim powiedziec to, ze byl Lemkiem i "Malarzem-Artysta", ktorym sam siebie juz we wczesnej mlodosci niejako proroczo mianowal, i co udowodnil pozniej swoja sztuka. Przez cale zycie byl bardzo mocno zwiazany uczuciowo z Krynica, gdzie mieszkal, tworzyl i dokad zawsze wracal ze swoich licznych wedrowek. Nigdzie indziej zyc nie potrafil. W 1995 r. w Krynicy otwarto Muzeum Nikifora.
    Krzysztof Krauze - rezyser, laureat Zlotych Lwow na festiwalu w Gdyni (Dlug, 1999 r.) i paszportu Polityki, tworca takich filmow fabularnych, jak Nowy Jork - czwarta rano (1987 r.), Gry uliczne (o zabojstwie Stanislawa Pyjasa, 1996 r.) oraz licznych dokumentow, z ktorych za najwazniejszy sam uwaza film Jest (1984 r.) - o pielgrzymce ze wsi Zbrosza Duza pod Grojcem na spotkanie z Papiezem (film dostal nagrode podziemnej "Solidarnosci"). Obecnie realizuje dla Telewizji Polskiej trzyodcinkowy miniserial z zycia prowincji Wielkie rzeczy.
    Marian Wlosinski liczy ponad 70 lat. Po studiach na ASP w Krakowie zamieszkal w Krynicy, gdzie pracowal w Dyrekcji Uzdrowisk (jako dekorator i fotograf). Mial wlasna pracownie w budynku Starych Lazienek. Opiekowal sie Nikiforem az do smierci artysty w pazdzierniku 1968 roku. Dokumentowal rowniez zycie malarza. Wszedzie towarzyszyl mu z aparatem fotograficznym. Wykonal setki zdjec Nikifora, ktore obecnie sa eksponowane w Muzeum Nikifora w willi "Romanowka" w Krynicy.