PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (9 czerwca 2000)


JAN ZIELINSKI

Pod innym katem

Glos Pana Lema

Dwa uniwersytety w dwoch sasiadujacych krajach postanowily urzadzic wspolna konferencje naukowa. Na pozor rozni te uczelnie wszystko. Niemiecki uniwersytet w Greifswaldzie jest jednym z najstarszych w Europie, zalozono go w roku 1456, za papieza Kaliksta III (jednym z pieciu wydzialow jest do dzis teologia, tyle ze juz od dawna - protestancka). Polski uniwersytet w Szczecinie jest jednym z mlodszych, powstal przed zaledwie pietnastu laty, w nie najlepszym dla niezaleznej nauki okresie. Wiele tez rozni oba miasta. Greifswald jest uroczym, ale bardzo malym miasteczkiem, ktore mozna obejsc pieszo w pol godziny, Szczecin wielkim miastem, niemal metropolia (gwiazdziste place i szerokie bulwary przypominaja Paryz barona Haussmanna). Ale sa i punkty wspolne. O ba grody leza w obrebie krainy historycznej, ktora nosi nazwe Pomorza (Pommern) i podlegaly w przeszlosci tym samym wladcom. Dzis, kiedy nikt nie narzuca od gory wrogosci (miedzy Polska a Niemcami) ani przyjazni (miedzy PRL a NRD), oba - wraz z poludniowa Szwecja - zechcialy znalezc sie w jednym euroregionie POMERANIA.

o

I oto w ramach wspolpracy regionalnej i miedzyuniwersyteckiej dwoje profesorow zbratanych uczelni - slawistka Ulrike Jekutsch i polonista Andrzej Sulikowski - postanowilo zorganizowac miedzynarodowa konferencje naukowa. Wybor tematu - "Stanislaw Lem - pisarz, mysliciel, czlowiek" - nie dziwi specjalnie, jesli zwazyc, ze wlasnie Lem jest w Niemczech bodaj najbardziej znanym wspolczesnym pisarzem polskim. Gdyby zebrac na jednej polce wszystkie ksiazki poswiecone jego tworczosci, niemiecki odcinek polki liczylby najwiecej pozycji.

o

Nie miejsce tu na omowienie, ani nawet na wyliczenie wszystkich referatow tej konferencji o wyjatkowo bogatym programie. Powiem tylko, ze niejako dyzurnymi dyskutantami byli dwaj profesorowie Uniwersytetu Jagiellonskiego, Jerzy Jarzebski (najlepszy polski znawca tworczosci Lema) i Aleksander Fiut. Inni referenci, Lemem zajmujacy sie rzadziej lub wrecz okazjonalnie, w napieciu czekali na fachowy werdykt. A rozrzut tematow byl nieunikniona konsekwencja roznorodnosci pisarstwa Stanislawa Lema. Slyszelismy zatem o jego dziecinstwie (z ktorym igral w autobiograficznym Wysokim Zamku) i o utraconym miescie dziecinstwa Lwowie, o Lemie wczesnym i poznym, o utopiach i antyutopiach, o przestrzeni i czasie. Byl referat feministyczny (o plci robotow) i postmodernistyczny (o Lemie w Internecie). Bylo tez kilka referatow komparatystycznych, zestawiajacych Lema ze Swiftem, Mayem, Rilkem czy Borgesem. Mowiono o teologii (u tego ateisty!) i o sceptycyzmie. Zabraklo moze jednego tematu: referatu o jezyku Lema.

o

Kiedy w polowie konferencji przejezdzalismy autokarem ze Szczecina do Greifswaldu, mniej wiecej w polowie trasy ujrzelismy na polach olbrzymie metaliczne slupy z zawieszonymi na szczycie trzema waskimi skrzydlami (jak znak firmowy Mercedesa albo herb Isle of Man), ktore poruszaly sie miarowo, jednostajnie. Troche przypominaly wiatraki, ale bardziej jakies konstrukcje z fantastyczno-naukowych powiesci Lema. Mozna by sadzic, ze organizatorzy konferencji chcieli jej uczestnikom stworzyc stosowna oprawe wizualna i zamowili takie tlo na czas naszej podrozy. Ale Andrzej Sulikowski sprowadzil nas na ziemie, objasniajac, ze sa to supernowoczesne, komputerowo sterowane ekologiczne minielektrownie wietrzne. Wykorzystujac stale wiatry nadmorskie dostarczaja one prad okolicznym miejscowosciom. Jeden taki wiatrak kosztuje ponoc milion marek (pol miliona dolarow). Troche za drogo jak na dekoracje.

o

Pod sam koniec obrad, po referacie niemieckiego germanisty na temat uderzajacych analogii miedzy powiescia Lema Pokoj na ziemi (w ktorej Ijon Tichy wedruje na Ksiezyc w misji ocalenia ludzkosci przed skladowana tam bronia, ktora sie wyemancypowala) i malo znana, nietypowa dla tego autora powiescia Karla Maya pod niemal identycznym tytulem Und Friede auf Erden! (jest to dziwna historia pewnego amerykanskiego misjonarza, wyslanego w celach misyjnych do Chin), Jerzy Jarzebski zaproponowal, ze zadzwoni do Lema i zapyta, czy znal te powiesc Maya, piszac Pokoj na ziemi. I wyciagnal "komorke". Odezwala sie zona pisarza, a potem on sam. Mowil dlugo, z rzadka dajac dojsc do slowa swemu glownemu egzegecie. Z kontekstu domyslilismy sie, ze na pytanie o znajomosc ksiazek Maya Lem - jak kazdy, kto byl w Polsce chlopcem - odpowiedzial pozytywnie. Ale ze tej konkretnie ksiazki wcale sobie nie przypomina.
Rzadko sie zdarza, zeby uczestnicy konferencji naukowej poswieconej jakiemus pisarzowi mogli na biezaco weryfikowac swoje tezy u zrodla (nawiasem mowiac wypowiedz Lema w moim przekonaniu wcale nie przesadza sprawy; to, ze dzis Und Friede auf Erde! nie pamieta, nie znaczy jeszcze, ze nigdy sie z ta ksiazka nie zetknal, ze jej nie czytal w mlodosci, na przyklad w jakims pismie w odcinkach albo w wydawnictwie zeszytowym). Ale tez rzadko sie zdarza, by jakis uniwersytet poswiecal sesje naukowa tworczosci zyjacego autora. I nawet jesli Stanislaw Lem nie dostanie, jak by sobie tego organizatorzy konferencji zyczyli, literackiej Nagrody Nobla, to juz teraz moze do dlugiej listy swoich sukcesow dopisac i ten: ze poswiecono mu miedzynarodowa konferencje i ze dzieki nowoczesnej telefonii mogl w niej choc przez chwile wziac udzial. Samego glosu Lema nie slyszelismy - ale dotarl do nas jego przekaz.
Oczywiscie, dla kazdego z uczestnikow zabrzmial on nieco inaczej. Ja uslyszalem: "Bawcie sie panstwo dalej w egzegezy, mnozcie byty nawet i bez koniecznej potrzeby, skoro juz inaczej byc nie moze, ale kiedy w koncu dojdzie do katastrofy, moze zdazycie sobie pomyslec, ze ja ostrzegalem". Moze zdazymy.

o

Kiedy wracalem pociagiem z Greifswaldu do Berlina, znow przejezdzalem kolo metalowych wiatrakow. Ale albo nie bylo wiatru, albo elektrownia nie pracowala w sobotni wieczor: olbrzymie potwory staly martwe, z zastygnietymi w bezruchu smiglami. Sprawialy jeszcze bardziej futurystyczne wrazenie: skomplikowanej, wymyslnej maszynerii, ktora sie zaciela. I znow pomyslalem o Lemie, ktory odszedl od fikcji i zajal sie obserwacja rzeczywistosci. A scislej: podgladaniem swiata, ktory sie zacina.