Tajemnica
'Klemensa'
Danuta
Piatkowska
Wiara
bez granic
Ponad
siedem tysiecy Polakow i Amerykanow polskiego pochodzenia
zgromadzilo sie w nowojorskiej katedrze sw. Patryka
przy Piatej Alei w niedziele, 29 kwietnia 2000 r.
Przyjechali z bliska i z daleka na wieczorna msze
sw. w intencji osiemdziesiatej rocznicy urodzin papieza
Jana Pawla II. Bylo wiecej ludzi, niz mogla zmiescic
ta najwazniejsza w USA katedra.
Nabozenstwo
koncelebrowane przez przybylego z Rzymu na te okazje
ks. arcybiskupa Szczepana Wesolego, duszpasterza Polonii
calego swiata, w asyscie kilkudziesieciu ksiezy polskich
i amerykanskich, bylo najwyzszym wyrazem wiary, wznioslym
przezyciem, modlitwa za Kosciol katolicki, Papieza,
duchowienstwo i nas samych.
Odebralam
ta celebre jako dowod wiary bez granic z szeroka dowolnoscia
interpretacji tego stwierdzenia.
Nawiazuje
do wyjatkowej i wspanialej uroczystosci zorganizowanej
przez ks. Krzysztofa Wieliczko, proboszcza dobrze
znanego nowojorskim Polakom kosciola sw. Stanislawa
Biskupa i Meczennika przy 7 Ulicy na Manhattanie,
bowiem zbiegla sie ona w czasie z moimi studiami nad
historia nowojorskiej Polonii. Znakomita czesc tych
dziejow ma zwiazek z wiara katolicka, uzewnetrzniana
w kilkunastu polskich kosciolach w tym miescie. W
trakcie naukowych poszukiwan nie opuszcza mnie przekonanie
o glebokiej wierze polskich imigrantow, ktorzy nie
baczac na trudnosci osiagali stawiane sobie cele,
wykazujac przy tym ogromna ofiarnosc w kazdym aspekcie,
nie tylko finansowym.
Wiekszosc
z nich odeszla anonimowo. Po niektorych zachowaly
sie nazwiska, czytelne jedynie dla umiejacych spostrzegac.
O jednych i o drugich zapomniano nawet w ustnej historii,
znanej najstarszym czlonkom nowojorskiej spolecznosci
polonijnej. Jednak pomimo tego sa obecni w kosciolach
i przez koscioly, ktore zbudowali.
Znamy
wiele sposrod nich. Czy wszystkie? Na pewno nie. Czy
wiemy, jakie tajemnice kryja ich wnetrza? Nie sadze.
Czy znamy fascynujaca zawartosc dokumentow archiwalnych
na ich temat? Watpie.
Wkrotce
zakoncze prace nad poswiecona im ksiazka. Bedzie to
efekt dociekan nie tylko historyka, ale w pewnym sensie
'tropiciela' czesto niepozornych sladow, prowadzacych
do wspanialych odkryc.
Jak
odkrylam kosciol sw.
Klemensa?
Jeden
z ksiezy Polskiego Kosciola Narodowego powiedzial
mi, ze po katolickim kosciele sw. Klemensa, ktory
zburzono, pozostal jedynie gzyms przyczepiony do budynku
sasiadujacego niegdys ze swiatynia. Pewnego dnia poszlam
zobaczyc te resztke architektury, dobrze znanej mi
z posiadanych zrodel. Nie byla to specjalna wyprawa,
bowiem adres, ktory mialam, wskazywal na bardzo bliskie
sasiedztwo redakcji Nowego Dziennika, od jesieni 1992
r. mieszczacej sie pod numerem 333 West przy 38 Ulicy.
Wydluzylam jeden z moich spacerow w tamtym kierunku
Manhattanu. Zaledwie dwie przecznice dalej, przy 40
Ulicy i 9 Alei znajduje sie kosciol. Ta sama fasada
utrwalona na starych fotografiach, bedacych w moim
archiwum. Zwodzi mnie duzy napis na dwoch tablicach
zawieszonych po obu stronach budynku: Metro Baptist
Church. Wchodze do srodka. Po raz pierwszy w zyciu
jestem w kosciele baptystow. Niewielka grupa, moze
40 osob w roznym wieku, o roznych kolorach skory,
siedzi w polkolu na zwyklych skladanych krzeslach.
Za pulpitem, w centrum polkola pastor, z ktorym pozniej
rozmawiam, prowadzi modlitwe. Spiewa maly chor. Ludzie
modla sie stojac lub siedzac. Nie klecza. Tylko chwilowo
jestem w stanie koncentrowac sie na nabozenstwie.
Przygladam sie wnetrzu kosciola. Nie mam juz zadnej
watpliwosci. Napisy na witrazach: 'Boze Zbaw Polske,
Wolnosc, Slodkie Serce Jezusa Badz Moja Miloscia',
sa bardzo czytelne. Tych polskich akcentow jest duzo,
bardzo duzo.
Piec sposrod
dziesieciu witrazy okiennych zachowalo pierwotne piekno.
Jeden, jak informuje napis, to 'Ofiara Rodz. E. J.
Zebrowskich'. Tuz nad ta nota czytam dluzsza sentencje:
'Wsparta Na Krzyzu, Na Godle Swej Meki, Majac Za Soba
Zgliszcza i Pozary, Slyszac Dokola Mordowanych Jeki,
Czeka Dni Lepszych Swieta Postac Wiary'. Drugi upamietnil
fundatorke Malgorzate Kowalczyk. Pozostale zawieraja
silne ladunki patriotyczne. Sa na nich daty rozbiorow
Polski 1772, 1793, 1795 oraz niektorych powstan
narodowych 1794, 1848. Posrodku jednego umieszczono
wizerunek Matki Boskiej z Dzieciatkiem. Na srodku
drewnianego sufitu (proszacego sie o renowacje) plafon
z wizerunkiem polskiego orla w koronie. Nie ma oltarza,
nie ma konfesjonalow, nie ma lawek, zniknely organy.
Tych elementow wnetrza nie potrzebuja baptysci, ktorzy
adoptowali kosciol w 1981 r., jak powiadamia mnie
pastor David Waugh. Od niego dostaje kilka broszur
i stare zdjecia. Nie otrzymuje jednak odpowiedzi na
nurtujace mnie pytania: kiedy i dlaczego wlasnie tutaj
zbudowano polski kosciol? Jak liczne bylo skupisko
Polakow w tej okolicy, skoro udzwigneli ciezar organizacyjno-finansowy
ogromnego przedsiewziecia? Dlaczego wybrali tak nietypowego
dla Polakow patrona swiatyni, sw. Klemensa? Skad pochodzili
imigranci? W jaki sposob zarabiali na zycie? I wreszcie
dlaczego opuscili to miejsce? Dlaczego opuscili swoj
kosciol?
Znalazlam
odpowiedz na niemal wszystkie pytania. W tym artykule
przedstawie zaledwie czastke frapujacej historii.
Wiadomosc
z pierwszej strony
Nowojorskie
sobotnie wydanie 'Catholic News' z 25 stycznia 1913
r. (cena egzemplarza 5 centow) otwieral obszerny artykul
pt.: 'Cardinal Dedicates Fine Polish Church'. Duzego
formatu zdjecie dolaczone do tekstu zwracalo uwage
czytelnika.
'Niedziela
19 stycznia 1913 r. byla pamietnym dniem dla polskich
katolikow w tym miescie. Kardynal John Farley poswiecil
nowy, piekny kosciol na zachodniej stronie miasta
przy 40 Ulicy. Jest to drugi polski kosciol katolicki
na Manhattanie. (...) Kardynal przyjechal do kosciola
pare minut przed godzina 11 rano. Przywitaly go delegacje
licznych towarzystw w reprezentacyjnych mundurach
ze sztandarami. Polacy, dumni ze swojego nowego budynku,
okazali kardynalowi gleboka wdziecznosc za poswiecenie
go. Na uroczystosc przybyly tlumy, ktorych kosciol
nie mogl pomiescic. (...) Msze celebrowal ks. Jan
H. Strzelecki, proboszcz sw. Stanislawa B. i M., do
tej pory jedynego polskiego kosciola na Manhattanie.
(...) Przed dokonaniem aktu blogoslawienstwa kardynal
wyglosil krotka mowe, podkreslajac lojalnosc katolikow
polskich wobec Kosciola. Lata zbiorowej niewoli jeszcze
bardziej wzmocnily go. Zaden rodzaj tyranii powiedzial
nie jest w mocy wyrwac z serc Polakow ich wiary.
Udowodnili to raz jeszcze budujac ten kosciol. Rozumiejac
koniecznosc edukacji zbudowali tez szkole. (...) Kardynal
wyrazil zadowolenie z kreatywnosci polskich katolikow
oraz ich praktycznosci (...).'
Z dalszego
ciagu tekstu dowiadujemy sie, ze budynek miescil kosciol
i szkole. Nad kosciolem, ktorego sufit wznosi sie
na wysokosc 30 stop, sa jeszcze dwa pietra, ktore
zajmowala szkola. Miala osiem duzych sal. Prowadzily
ja zmartwychwstanki. Ponadto byla jeszcze jedna obszerna
sala z dwoma stolami bilardowymi, przeznaczona dla
mlodych mezczyzn nalezacych do Towarzystwa sw. Alojzego.
Oprocz tych pomieszczen nad kosciolem znajdowala sie
przestrzenna, dobrze wyposazona kuchnia, gdzie dziewczeta
otrzymywaly lekcje gotowania i 'wiedzy domowej' (domestic
science). Natomiast w piwnicy miescila sie ogromna
sala. 'Kosciol mial trzy piekne oltarze informowal
anonimowy autor cytowanego artykulu oraz niezwykle
witraze o charakterze patriotycznym; jeden przedstawia
Polske w niewoli, drugi Polske obejmujaca Krzyz i
majaca nadzieje na Jego pomoc w zdobyciu niepodleglosci.
Prawie cale wyposazenie jest darem Polakow, ktorzy
bardzo ofiarnie uczestniczyli w budowie'.
Swiatynia
sluzyla trzem pokoleniom Polakow. Ciagi rodzimych
nazwisk w ksiegach parafialnych do lat 60. bardzo
sporadycznie przerywane byly innymi, glownie hiszpanskimi,
ktore dominuja pozniej. Ostatnie zapisy w ksiegach
pochodza z 1979 r.
Dlaczego
podjeto ten wysilek?
Koszt
budowy kosciola i szkoly oraz plebanii wyniosl 125
tys. dolarow. Jesli uswiadomimy sobie, ze niewykwalifikowany
robotnik dziennie zarabial w owym czasie 1 dolara
lub czasem nieco wiecej, to wymieniona kwote postrzegamy
jako bardzo duzy wysilek finansowy tamtych ludzi.
Do tego dodac nalezy wysilek organizacyjny. Zatem
jakie byly powody ich podjecia? Przeciez na Manhattanie
istnial juz jeden polski kosciol.
Przynajmniej
kilka przyczyn zlozylo sie na decyzje erygowania tu
drugiej polskiej parafii.
Po pierwsze,
lata 1909-1913, czyli od zalozenia parafii do wybudowania
kosciola i poswiecenia go, charakteryzowaly sie rekordowa
liczba emigrantow z ziem polskich. Przytocze dwie
wielkosci; w 1907 r. przyjechalo do Stanow Zjednoczonych
138 tys. Polakow, natomiast w 1913 r. az 174 tys.
Nigdy wczesniej ani tez nigdy pozniej w calej historii
naszej emigracji do USA nie zostal przekroczony ten
poziom. Wiekszosc przybijala do nowojorskiego portu.
Tutaj wszyscy szukali dla siebie mozliwosci nowego
startu. Czesc, jak mozna domniemac, probowala dolaczyc
do umocnionego juz i tetniacego pelnia zycia 'Stanislawowa'.
Nie wszystkich moglo ono wchlonac. Szansa dla nich
okazala sie zachodnia strona Manhattanu, mniej wiecej
od 10 do 50 Ulicy na przestrzeni 8, 9 i 10 Alei. Adresy
z tego wlasnie obszaru rejestrowano w ksiegach chrztow
i malzenstw z zaskakujaco duza czestotliwoscia. Czasem
wystepuja w nich wyzsze ulice, jak 71, 78, lub sporadycznie
jeszcze wyzsze, nawet 106. Mamy wiec cale dlugie
kolumny adresow wskazujacych na duze skupisko naszych
imigrantow w tej czesci Nowego Jorku. Jak duze? W
1909 r. parafia liczyla okolo trzystu polskich rodzin,
czyli tysiac lub nieco ponad tysiac osob, zakladajac
srednio tylko trzy lub cztery osoby w rodzinie. Osiedlanie
sie w tej okolicy nowych przybyszow, jak rowniez przyrost
naturalny wplynely na zwiekszenie liczby parafian
w 1913 r. do trzech tysiecy. Kosciol sw. Stanislawa
B. i M. nie mogl ich pomiescic, zdecydowali sie wiec
na budowe swojego kosciola.
Po drugie,
polskie srodowiska w owym czasie cechowala wyjatkowa
aktywnosc. Dotyczylo to takze stosunkowo swiezych
skupisk, jak to, o ktorym mowa. Pobudzaly ja, jak
sadze, dwa znaczace dla katolikow polskich w Ameryce
wydarzenia. 29 lipca 1908 r. Stolica Apostolska nadala
godnosc biskupia ks. Pawlowi Rhode (1870-1945); zostal
on biskupem-koadiutorem archidiecezji chicagowskiej.
Choc nominacja ta nie oznaczala przelomu w zakresie
rownouprawnienia Polonii w amerykanskim Kosciele katolickim,
to jednak trudno nie zauwazyc czy nie docenic jej
znaczenia. Satysfakcjonowala przytlaczajaca wiekszosc
zdezintegrowanej Polonii. Autorytet biskupa, polaczony
z osobistymi cechami ks. Pawla Rhode, swiadomego czlonka
polonijnej spolecznosci, wielkiego patrioty, oddzialywal
mobilizujaco na Polakow. Stwarzal nowa sytuacje w
ich zyciu. Czynil proby ich konsolidacji w strukturze
ksztaltujacego sie narodu amerykanskiego bardziej
skutecznymi. Wkrotce, w 1913 r. Polonia otrzymala
kolejnego biskupa w osobie ks. Edwarda Kozlowskiego
(1860-1915). Urzedowal wprawdzie krotko jako sufragan
archidiecezji w Milwaukee, Wisconsin., ale wniosl
dodatkowy, ogromny entuzjazm i poczucie wartosci w
polskie srodowiska. Dodajmy, ze na trzeciego biskupa
Polonia czekala dziesiec lat: w 1924 r. ks. Jozef
Plagens (1880-1943) powolany zostal na biskupa-koadiutora
w Detroit, Michigan.
Po trzecie
wreszcie, druga polska parafia na Manhattanie powstala
w szczegolnym okresie wzrostu nastrojow patriotyczno-niepodleglosciowych
i konsolidacyjnych wsrod Polonii, powodowanego poprzedzajacymi
pierwsza wojne swiatowa wydarzeniami w Europie. Uwidocznily
sie one w majowych obchodach grunwaldzkich 1910 r.
z udzialem prezydenta Williama H. Tafta, polaczonych
z odslonieciem pomnikow Tadeusza Kosciuszki i Kazimierza
Pulaskiego w Waszyngtonie oraz zjazdem wychodzstwa
polskiego w Ameryce Kongresem Narodowym Polskim.
W przyjetej wowczas rezolucji padlo slynne stwierdzenie:
'My Polacy mamy prawo do bytu samodzielnego narodowego
i uwazamy za swoj swiety obowiazek dazyc do osiagniecia
niepodleglosci politycznej naszej ojczyzny'.
Te nastroje
legly u podstaw prob zjednoczenia Polonii, w ktorych
niekwestionowana role odgrywalo polskie duchowienstwo.
One tez stanowily czynnik aktywizujacy nowe srodowisko
na Manhattanie. Ciekawe, ze zaden inny polski kosciol,
ze wszystkich znanych mi, nie ma tak silnych patriotyczno-niepodleglosciowych
i narodowych akcentow, jak wlasnie ten, sw. Klemensa.
Jest pod tym wzgledem niepowtarzalny.
Zatem
parafia i kosciol sw. Klemensa byl swoistego rodzaju
zadoscuczynieniem dla potrzeb, pragnien i glebokich
uczuc patriotycznych Polakow w tamtym wyjatkowym historycznym
okresie.
'Pod
tytulem sw. Klemensa'
Ks. Stanislaw
Flis ('Polonijne parafie w Stanach Zjednoczonych',
'Dziennik Zwiazkowy', Chicago, 29-31 stycznia 1999,
czesc druga, 'Orchard Lake Good News', s. 8), uwzgledniajac
zestawienia statystyczne polskich parafii w USA, dokonal
interesujacego zestawienia. Okazuje sie, co nas nie
dziwi, ze najwieksza grupe stanowia te, ktore przyjely
patronat swietych polskich. Jest ich 251. Wsrod nich
na pierwszym miejscu znajduje sie sw. Stanislaw biskup
i meczennik, na drugim sw. Kazimierz, trzecim sw.
Stanislaw Kostka, na czwartym sw. Wojciech. Charakterystyczna
cecha religijnosci Polakow jest szczegolny kult Matki
Bozej; jej powierzono patronat nad 145 swiatyniami.
Skad
zatem wzial sie ten 'nietypowy' patron, sw. Klemens?
Jan Hofbauer
(1751-1820), pozniejszy sw. Klemens urodzil sie w
Tasowicach na Morawach. Jego ojciec Pawel Dworzak
pochodzil z morawskich Budziejowic. Ze wzgledu na
zone Marie, ktora czula sie Niemka, zmienil nazwisko
na znaczace mniej wiecej to samo Hofbauer. Jan wykazywal
od dziecinstwa bardzo duza poboznosc, ktora sklonila
go pozniej do wstapienia do redemptorystow w Rzymie.
Sluby zakonne zlozyl w 1785 r., przyjal imie Klemens.
Dziesiec dni pozniej otrzymal swiecenia kaplanskie.
W owym czasie zyl jeszcze zalozyciel Zgromadzenia
Najswietszego Odkupiciela (Congergatio Santissimi
Redemptoris) Alfons Liguori (1696-1787), prawnik z
Neapolu, pozniejszy swiety. Regula tego mlodego zakonu,
zatwierdzona w 1749 r. przez papieza Benedykta XIV,
stawiala za cel posluge religijna wsrod najbiedniejszego
ludu, glownie przez misje i rekolekcje.
Klemens
pracowal w Wiedniu, gdzie nie mogl zalozyc zakonu,
wiec udal sie na polnoc. Zatrzymal sie w Warszawie,
poczatkowo na krotko, ale okazalo sie pozniej, ze
na dluzej. Redemptorysci pracowali w warszawskim kosciele
sw. Benona, skad ich powszechna nazwa benonici. Szkoly
benonitow cieszyly sie poparciem wladz panstwowych.
Klemens,
na znak szczegolnej czci dla Matki Bozej, przyjal
drugie imie Maria. Podpisywal sie jako Klemens Maria
Hofbauer.
Ostatnie
12 lat zycia spedzil w Wiedniu, gdzie zabiegal o wprowadzenie
redemptorystow. Zmarl 15 marca 1820 r., a miesiac
pozniej ukazalo sie cesarskie rozporzadzenie pozwalajace
redemptorystom na zakladanie domow zakonnych.
Klemens
Maria Hofbauer pochowany zostal na podmiejskim wiedenskim
cmentarzu Maria-Enzersdorf. Na plycie z prostym krzyzem
wyryto napis: Fidelis servus et prudens. Miejsce to
stalo sie wkrotce rodzajem sanktuarium.
Klemens
Maria Hofbauer zostal kanonizowany w Rzymie 20 maja
1909 r. przez papieza Piusa X. Piec lat pozniej oglosil
on sw. Klemensa patronem Wiednia. Nazywany jest tez
apostolem Warszawy. Niektore hagiografie stawiaja
go w rzedzie wielkich patronow ludzi umierajacych.
Druga
polska parafia na Manhattanie powstala w roku kanonizacji
Klemensa Marii Hofbauera i taka jest jej pelna nazwa.
W ten sposob oddano mu hold. Jesli wiemy dodatkowo,
ze zalozycielem parafii byl ks. Jozef Dworzak, znany
polski duchowny, ktory przez 57 lat pracowal w nowojorskim
arcybiskupstwie, inicjator powolania do zycia az pieciu
parafii, to wybor patrona staje sie rzecza jasna.
Prawdopodobnie istnial zwiazek krwi miedzy Klemensem
Maria Hofbauerem, wczesniej Dworzakiem, a pochodzacym
ze Slaska ks. Jozefem Dworzakiem, ale tego nie udalo
mi sie z cala pewnoscia ustalic.
Dlaczego
Polacy opuscili
swoj kosciol?
W ksiazce
przedstawie szeroka wersje odpowiedzi na to pytanie.
Tutaj proponuje tylko jedna z nich. Uwazam, ze glowna
przyczyna opuszczenia przez Polakow ich kosciola byly
zmiany urbanistyczne w tej okolicy. Archiwalne zdjecia
wskazuja na pelna, zwarta zabudowe ulicy, w ktora
wkomponowany byl sw. Klemens. Dzisiaj wyglada ona
inaczej. Kosciol jest ostatnim budynkiem w szeregu
zabudowan przy poludniowej stronie 40 Ulicy. Tuz za
nim rozposcieraja sie tylko pozornie zagmatwane linie
podjazdow do jednego z najwiekszych w swiecie dworcow
autobusowych Port Authority Bus Terminal. W 1990
r. przewinelo sie przezen 16 milionow pasazerow. To
imponujace rozwiazanie urbanistyczne, choc niektorzy
postrzegaja je jako niebyt udane architektonicznie,
znajduje sie w miejscu, gdzie do niedawna staly domy
Polakow. Dworzec budowany byl w trzech fazach; rozpoczety
w latach 1947-1950 i rozbudowany kolejno w 1963 oraz
1979. To on zabral Polakom domy i mieszkania. Musieli
sie wyprowadzic, choc stopniowo, etapami. Ostatni
z nich przypada na 1979 r. Wowczas wlasnie sasiednia
parafia sw. Krzyza przejela ksiegi parafialne od sw.
Klemensa. Do niej tez przeszli ci, ktorzy zostali.
Jestem
pewna, ze kazdy z nas, kto choc raz podrozowal jakakolwiek
linia autobusowa z Port Authority Bus Terminal zauwazyl
ogromna tablice z napisem Metro Baptist Church przy
wyjezdzie. A kto wie, ze przez siedemdziesiat lat
trwala w tym miejscu polska parafia?
Trudno
odzyskac rzeczy stracone. Zbudowany przez nas kosciol
jest dzis w innych rekach. Nadal jednak pelni swa
wielka misje.
Szkoda,
ze nie ma na nim nawet niewielkiej tablicy, ktora
przypominalaby jego polska przeszlosc, ciagle zachowana,
znana tylko nielicznym.
|