PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (19 maja 2000)


WITOLD SKRZYPCZAK

Opactwo cysterskie w Lubiazu

Gigantyczna bryla palacu na nadodrzanskim wzgorzu w Lubiazu zdumiewa podroznego trafiajacego do wioski polozonej na Nizinie Slaskiej, okolo 50 km na zachod od Wroclawia. Spacerujac po zapuszczonym parku wokol budynkow opactwa staram sie wyobrazic sobie w tej scenerii... Michaela Jacksona, otoczonego tlumem rozwrzeszczanych nastolatek z okolicznych wsi.

Michael przylecial tutaj na chwile helikopterem w roku 1997, przy okazji swojego koncertu w Polsce, powiedzial: Wonderful! i - niestety - odlecial, nie kupujac palacu... Podobno dlatego, ze polozony byl zbyt blisko glownej drogi - piosenkarz lubi byc z dala od ludzi.

Pobliskie miejscowosci nie robia zbyt korzystnego wrazenia. Wiekszosci mieszkancow, ktorzy przybyli tu po wojnie zza Buga, wyraznie nie udalo sie przekonac, ze poprzedni wlasciciele nie wroca i nie odbiora im ich domow. Rzadkie sa tu przejawy troski i dbalosci o ciagle uznawane za "nie swoje" gospodarstwa. Na tle chylacych sie ku upadkowi zabudowan wiosek widoczny z daleka palac robi imponujace wrazenie. Wysoki dach pokryty jest nowymi, jaskrawoczerwonymi dachowkami. Dopiero z bliska okazuje sie, ze i tutaj konieczna jest ogromna praca. W odroznieniu jednak od okolicznych miejscowosci proces dewastacji rozpoczal sie tu znacznie wczesniej, bo juz w 1810 roku.

Wtedy wlasnie krol pruski Fryderyk Wilhelm III zarzadzil zniesienie zakonu cystersow i, jak bysmy to dzisiaj okreslili, upanstwowienie jego ogromnych wlasnosci. Skutki tego procesu nie roznily sie specjalnie od tego, czego doswiadczyly upanstwawiane w XX wieku gospodarki wielu krajow. Tu brak jednak bylo gospodarza przez prawie 180 lat.

Proces niszczenia jednego z najwiekszych w Europie zespolow palacowych zostal zatrzymany dopiero w roku 1989, po powstaniu Fundacji Lubiaz. Celem jej dzialalnosci jest remont obiektu, ustalenie sposobow jego przyszlego wykorzystania oraz znalezienie nowych uzytkownikow. Fundacja jest obecnie wlascicielem calego kompleksu.

Centrum zespolu klasztornego tworza trzy polaczone ze soba budynki, zbudowane na planie przypominajacym cyfre 9. Sa to: klasztor, palac opatow i umieszczony pomiedzy nimi centralny punkt kompleksu - kosciol Najswietszej Marii Panny. Wspolna, zachodnia fasada wszystkich trzech budynkow ma lacznie 225 metrow dlugosci, polnocne skrzydlo palacu opatow ma 118 metrow. Laczna powierzchnia tych i kilkunastu innych mniejszych budynkow opactwa wynosi ponad 23 tys. m kw.

Moim przewodnikiem po opactwie jest Zdzislaw Ozimek, administrator obiektu z ramienia fundacji. Prowadzi mnie natychmiast do Sali Ksiazecej. To wielkie pomieszczenie (380 m kw.) zajmuje znaczna czesc polnocnego skrzydla palacu.

Sala Ksiazeca byla stosunkowo najmniej zniszczona czescia zespolu - po ukonczeniu prac konserwatorskich w roku 1995 udostepniona zostala zwiedzajacym. Dla tej jednej tylko sali warto przyjechac do Lubiaza.

Dojscie dlugim - blisko dwustumetrowym - nadal remontowanym korytarzem prowadzi do niewielkiego wejscia ozdobionego egzotycznymi polichromowanymi figurami Murzyna i Indianina podtrzymujacych kartuz z herbem lubiaskich opatow. To w miare skromne wejscie w zadnej mierze nie zapowiada tego, co czeka nas za drzwiami.

Ogromna, zajmujaca dwie kondygnacje sala pelna jest okien. Na trzech scianach umieszczone sa dwa ich rzedy - na dwoch poziomach. Z okien roztacza sie rozlegly widok na parkowe otoczenie palacu. Pomiedzy poziomami okien wisza obrazy w szerokich, rozbudowanych obramowaniach. Wydaje sie, ze zaslaniaja one w polowie wysokosci dlugie pionowe okna. Miedzy oknami ustawione sa na wysokich cokolach pilastry zwienczone wspanialym gzymsem i ozdobione pelnym przepychu fryzem. Na bogatych postumentach miedzy oknami stoja rzezby. Na stropie zauwazam wielkie malowidlo.

Po wyczerpaniu zapasu przymiotnikow koniecznych dla okreslania bogactwa tego wnetrza staje sie jasne, ze stosunkowo malo znany obiekt jest nie tylko najwspanialszym barokowym wnetrzem na Slasku, ale rowniez jednym z najbardziej wartosciowych obiektow tego typu w calej Europie. Sala Ksiazeca swiadczy tez o nieslychanej niegdys zamoznosci zakonu cystersow.

Patrzac jej przepych trudno uwierzyc, ze zakon, do ktorego nalezal ten palac, powstal w wyniku buntu grupy benedyktynskich mnichow potepiajacych odejscie swojego konwentu od zasad... ascezy. Powstaly w ten sposob w roku 1098 we Francji zakon cysterski rygorystycznie trzymal sie bardzo surowych regul benedyktynskich.

Dynamicznie rozwijajacy sie zakon dotarl wkrotce na ziemie polskie. W obrebie dzisiejszych granic do konca XIII wieku zalozyl 26 klasztorow. Do Lubiaza sprowadzil cystersow z Turyngii ksiaze Boleslaw I Wysoki w roku 1163.

Ekspansja zakonu zatrzymana zostala w XIV wieku, pozniej rozpoczela sie stopniowa sekularyzacja. W 1577 roku, z chwila przylaczenia Lubiaza przez opata generalnego do prowincji czeskiej, zakonczyla sie zaleznosc klasztoru od ksiazat piastowskich. W 1740 roku opactwo lubiaskie razem z calym Slaskiem przeszlo spod korony Habsburgow pod panowanie Prus.

Dzis obejrzec mozna na terenie Polski wiele dawnych oraz kilka ciagle istniejacych klasztorow cystersow - np. opactwo w podkrakowskiej wsi Mogila powstalo w XIII wieku jako filia klasztoru w Lubiazu. Zakon, odrodzony w Polsce w okresie miedzywojennym, obecny jest rowniez w Krzeszowie, Jedrzejowie i Wachocku.

Cystersi okazali sie umiejetnymi gospodarzami nadawanych im przez moznych fundatorow wlasnosci ziemskich. "Stopniowo dorobili sie olbrzymiego majatku - tlumaczy Zdzislaw Ozimek. - Do zakonu nalezaly wielkie folwarki, cegielnie i roznego rodzaju manufaktury". Cystersi zaczeli coraz bardziej odchodzic od surowych zasad. Rosnace bogactwo wykorzystywali dla wspierania sztuki. Te zmiany znalazly najbardziej widoczne odzwierciedlenie wlasnie w Lubiazu.

Obecna zabudowa opactwa jest rezultatem przeprowadzonej na wielka skale w okresie XVII i XVIII wieku rozbudowy zespolu zacierajacej jego wczesniejszy wyglad i uklad. Dzis dominuja tu elementy architektury barokowej.

"Przepych palacu mial byc konieczny ze wzgledu na przyjmowanie wielmozow - mowi Ozimek. - Lubiaz stal sie waznym osrodkiem kultury, skupiajacym znaczacych artystow. Istniala tu szkola filologiczna i biblioteka".

Moj przewodnik zwraca uwage na glowne motywy wystroju Sali Ksiazecej - sa nimi gloryfikacja dynastii habsburskiej i zwyciestwo wiary katolickiej nad herezja. Podporzadkowane sa im tematy poszczegolnych rzezb i obrazow, przedstawiajacych habsburskich monarchow oraz alegoryczne sceny i postacie. Cystersi wykorzystali talenty najbardziej uzdolnionych slaskich artystow: autorem rzezb jest Franz Joseph Mangoldt (tworca znany rowniez z wroclawskiej Auli Leopoldina), obrazow - Christian Philip Bentum, a prace sztukatorskie wykonal wroclawski artysta Albert Ignatius Provisore. Co ciekawe, przy wybieraniu materialow zakonnicy dzialali jednak dosyc oszczednie: rzezby sprawiajace wrazenie marmurowych wykonane sa naprawde ze stiuku pokrywajacego ceglano-metalowa konstrukcje. Ze stiuku zrobione sa tez efektownie zylkowane roznokolorowe pilastry i posadzka. Zauwazam to jednak dopiero po wyjasnieniu mojego przewodnika.

Ogromny plafon na stropie sklada sie z czternastu plociennych brytow zawieszonych osobno na przymocowanym do stropu rusztowaniu. "Jest to najwiekszy podwieszony plafon w Europie" - mowi Ozimek. Poza elementami slawiacymi Habsburgow i katolicyzm jego tematem jest rowniez gloryfikacja Boleslawa Wysokiego. "W plafonie byla wielka dziura - dodaje moj przewodnik - slad po upadku sowieckiego zolnierza, ktory wszedl na rusztowanie i stracil rownowage"...

Armia Czerwona "goscila" w klasztorze w latach 1945-1948. Jak latwo sie domyslic, okres ten przyniosl palacowi najwieksze straty i zniszczenia. Dewastacja rozpoczela sie jednak znacznie wczesniej, wkrotce po przylaczeniu obszaru Slaska do Prus, ktorych wladcy, wrogo nastawieni do katolickiego kleru, rozpoczeli represje prowadzace ostatecznie do sekularyzacji opactwa. Po konfiskacie klasztornych majatkow z opactwa usunieto setki obrazow, wiele cennych rzezb, a w budynkach urzadzono m.in. szpital, szkole oraz stadnine koni. Kolekcje sztuki przekazano do zbiorow panstwowych we Wroclawiu lub sprzedano za bezcen. Po II wojnie swiatowej - i po odejsciu Armii Czerwonej - wiele pozostajacych jeszcze w opactwie dziel sztuki (w tym ogromne malowidla Michaela Willmana w kosciele) trafilo z inicjatywy prof. Stanislawa Lorentza do Warszawy i Wroclawia. Niektore z nich mozna tam obecnie zobaczyc w odbudowanych po wojnie zabytkach.

Wspaniale stalle i malowidla ogladam na starych fotografiach wnetrza kosciola NMP. Dzis nie ma tu prawie nic. Po obrazach Willmana pozostaly tylko haki. Z mauzoleum piastowskich ksiazat pozostaly tylko trzy plyty nagrobne. W czasie prac konserwatorskich odslonieto oryginalne gotyckie elementy scian. W kaplicy ksiazecej zachowaly sie malowidla scienne z piastowskim orlem. Surowe wnetrza kosciola staly sie niedawno sceneria do filmu Prymas, z Andrzejem Sewerynem w roli tytulowej.

Wracamy do palacu opatow, gdzie zagladam do refektarza letniego - drugiego obok Sali Ksiazecej pomieszczenia udostepnionego zwiedzajacym. Plafon pomieszczenia to znakomicie zachowany fresk Willmana Tryumf bohatera cnot.

Budynek klasztoru (z jego biblioteka, dzis straszliwie zniszczona, a niegdys porownywalna z Sala Ksiazeca) dlugo jeszcze nie bedzie otwarty dla zwiedzajacych - tak wiele pozostaje tam do zrobienia. Do obejrzenia - rowniez tylko z zewnatrz - pozostaje kilkanascie budynkow rozrzuconych w parku otaczajacym glowny gmach opactwa. Sa wsrod nich: dawny browar, wozownia, szpital, maly, przeznaczony dla miejscowych parafian kosciol sw. Jakuba i szereg budynkow mieszkalnych. W dawnej stajni przy glownej bramie otwarto niedawno Karczme Cysterska.

We Wroclawiu rozmawiam z prezesem Fundacji Lubiaz Dariuszem Stocesem. "Pierwsze lata zajela nam organizacja i porzadkowanie spraw formalnoprawnych. Na terenie opactwa mieszkalo okolo 30 rodzin, w budynkach znajdowaly sie skladnice ksiegarska i muzealna oraz magazyny archeologiczne, wszystko bez jakichkolwiek podstaw prawnych".

Aby nie dopuscic do dalszych zniszczen, najpierw przeprowadzono wymiane calego dachu przykrywajacego klasztor, kosciol i palac. W latach 1994-1995 przeprowadzono pelen remont zabezpieczajacy budynek klasztorny. Dwa lata temu rozpoczeto remont kosciola.

"Popekane mury klasztoru zostaly skotwiczone 370 sciagami - mowi Dariusz Stoces. - Kotwy sa wklejone w mury i nie widac ich na zewnatrz. Jest to nowa metoda, nigdzie dotad nie zastosowana na tak wielka skale".

W kosciele odtworzono wiezbe dachu; brakowalo 40%. Niedawno zakonczono odbudowe posadzek. "Musimy odbudowac schody na wieze - dodaje Stoces. - Zniszczyli je Rosjanie zrzucajac koscielne dzwony".

W Europie jest tylko kilka obiektow porownywalnych z Lubiazem. Wszystkie jednak, na przyklad zamek Escorial w Hiszpanii czy opactwo Melk w Austrii, zawsze normalnie funkcjonowaly i stopniowo byly unowoczesniane. Natomiast klasztor w Lubiazu nie mial nigdy ani wodociagow, ani kanalizacji, ani instalacji elektrycznej.

Srodki na prowadzenie prac remontowych trafiaja do fundacji z wielu roznych zrodel. Stoces wymienia Fundacje Wspolpracy Polsko-Niemieckiej, Ambasade Niemiec, Francuska Fundacje dla Polski, Ministerstwo Kultury i Sztuki, Urzad Wojewodzki, Biura Konserwatorow Zabytkow. Sa to z reguly tzw. dotacje celowe, czyli przeznaczone na jakis konkretny cel (np. remont Sali Ksiazecej), z wykonania ktorego fundacja musi sie wywiazac.

Ustalenie przeznaczenia zespolu i znalezienie uzytkownikow-partnerow okazalo sie byc duzym problemem. Fundacja otwarta jest na wiele roznych wariantow dotyczacych zarowno kwestii wlasnosci obiektu, jak i jego uzytkowania. Z reguly wymieniane sa funkcje hotelowe, konferencyjne i wystawiennicze. Trzy lata temu Lubiaz - przy okazji wizyty Michaela Jacksona - znalazl sie na chwile w centrum zainteresowania mediow. Pojawilo sie wielu amatorow, odstrasza ich jednak wielkosc obiektu oraz skala pozostajacej do wykonania pracy. Firmy hotelarskie powiedzialy wprost: gdyby to bylo mniejsze...

"Pelna adaptacja obiektu - juz do konkretnych celow - moze pochlonac do kilkuset milionow dolarow. - Najpierw konieczne jest jednak przygotowanie szczegolowego planu z perspektywy przyszlego uzytkownika - mowi Dariusz Stoces. - Fundacja nie ma jednak srodkow na zlecenie specjalnej firmie przygotowania takiego planu. W pewnym sensie kolo sie zamyka".