W 75-lecie urodzin Wojciecha Hasa
Artysta w labiryncie swiata
Pamietam, ze zorganizowany przez Film Society of Lincoln
Center w ramach 35. Nowojorskiego Festiwalu Filmowego przeglad
tworczosci Wojciecha Hasa cieszyl sie wsrod nowojorczykow
sporym zainteresowaniem. Annette Insdorf, wybitny krytyk,
profesor i dziekan wydzialu filmowego Columbia University
nie chciala wrecz uwierzyc, ze Petla (1958 r.) byla debiutem
polskiego rezysera. Wnikliwej przeciez znawczyni wydawalo
sie nieprawdopodobne, by film tak dojrzaly myslowo i artystycznie,
tak swiadomy celow i srodkow, tak stylistycznie spojny mogl
byc dzielem debiutanta. W swej ksiazce Double Lives, Second
Chances, poswieconej tworczosci Krzysztofa Kieslowskiego,
doszukiwala sie wplywow Hasa, a zwlaszcza wspomnianej Petli
i Nieciekawej historii (1983 r.). W poznych filmach bohatera
ksiazki, od Dekalogu poczynajac, odnajdywala te sama egzystencjalna
rozpacz, to samo poczucie daremnosci zycia, ten sam skrywany
irracjonalizm, a momentami i podobna do Hasowej poetyke.
Dzielo tworcy Sanatorium Pod Klepsydra (1973 r.) stanowi
swoisty, integralny swiat z pogranicza prozy i poezji, jawy
i snu. Has jest realista, ktory nieustannie podaje w watpliwosc
realnosc rzeczywistosci. W Rekopisie znalezionym w Saragossie
(1965 r.), w Sanatorium, w Niezwyklej podrozy Baltazara
Kobera (1988 r.). Cos, co wydaje sie rzeczywistoscia okazuje
sie tylko dekoracja. Wedrowki bohaterow sa iluzja. W koncu
nieodmiennie wszyscy trafiaja w to samo miejsce albo, byc
moze, poruszaja sie jedynie po sciezkach swej wyobrazni.
Has moglby powtorzyc za Greenawayem 'Moje kino nie jest
kawalkiem zycia, ni oknem na swiat. (...) Moje osobiste
obsesje sa dla mnie wazniejsze niz inni ludzie'. Wizualna
intensywnosc Hasowskiej wizji porusza imaginacje widzow,
wciaga, fascynuje.
W polowie kwietnia odbywala sie w Hadze retrospektywa Luisa
Bunuela. Towarzyszylo jej seminarium poswiecone tworczosci
wielkiego Hiszpana. W programie retrospektywy znalazl sie
rowniez jeden z jego ulubionych filmow - Rekopis znaleziony
w Saragossie. Dzielo, bedace zdaniem uczestniczacego w seminarium
holenderskiego krytyka nie tylko przedmiotem podziwu Bunuela,
ale i waznym zrodlem inspiracji. Holenderski krytyk dopatrzyl
sie u Bunuela wyraznych sladow Hasa. Jego tezy i argumenty
wzbudzily sensacje w cichej Hadze.
Rekopis nalezy zreszta do scislej czolowki filmow kultowych.
Ma swoich zarliwych, fanatycznych wrecz milosnikow. Sklonnych
do ofiar i poswiecen. To przeciez dzieki wysilkom i staraniom
Marty Scorsese i Francisa Forda Coppoli Rekopis odzyskal
pierwotny ksztalt i mozemy ogladac go dzis na dobrej jakosci
kopii. Srodki na ten cel zawdzieczamy Jerry1emu Garcii.
Niezyjacy juz lider zespolu Grateful Dead nalezal do wiernych
czlonkow sekty wielbicieli filmu Hasa. A ze z roznych wzgledow
cieszyl sie duzym autorytetem w kregach artystyczno-intelektualnych
- zaszczepil swoj entuzjazm w sercach innych. Uwielbienie
dla Hasowskiego dziela wyrazala tez niejednokrotnie Susan
Sontag, guru nowojorskich intelektualistow.
Rekopis otacza cos na ksztalt magicznej aury. 'Czy slyszales
o Rekopisie znalezionym w Saragossie? - pyta Charles Dogard
Shaw, bohater postmodernistycznej powiesci Tripmaster Monkey
piora Maxine Hong Kingston, amerykanskiej pisarki chinskiego
pochodzenia. - Za kazdym razem, gdy go ogladalem, spadala
mi z oczu kolejna luska. Zmienialem sie. Minely dwa lata
i nadal sie zmieniam. (...) Po tym filmie, Shattuck Avenue,
ulica na ktorej mieszkam, stala sie dla mnie ulica nieznanego
miasta. Zamierzam reszte moich dni spedzic na odkrywaniu
ulic nieznanych miast. (...) Chcialem znow zobaczyc Rekopis,
ale zszedl z ekranow. Szukam go wciaz od tamtej chwili.
(...) Jesli ktokolwiek z was trafi na slad filmu, niech
natychmiast do mnie zadzwoni, na moj koszt, o kazdej porze
dnia i nocy. Chcialbym, by moja pamiec zmierzyla sie z bogactwem
i zwodniczoscia tego filmu'.
W Nowym Jorku mozna bylo ostatnio obejrzec Rekopis w marcu,
w BAM Rose Cinemas, w ramach cyklu filmow ulubionych. Wczesniej,
chyba przez 10 dni, pokazywano go we wrzesniu 1999 roku
w Walter Reade Theatre w Lincoln Center. Na stylowym, secesyjnym
plakacie, utrzymanym w ladnej tonacji kolorystycznej, widnial
napis: M. Scorsese i F. F. Coppola przedstawiaja Rekopis
znaleziony w Saragossie Wojciecha Hasa. W Paryzu, w malych
kinach Quartier Latin, film ten nalezy niemal do stalego
repertuaru. Analizuja go na seminariach studenci Sorbony.
Pisza o nim prace magisterskie.
Przyczyny tego nieslabnacego zainteresowania mozna zapewne
tlumaczyc niezwyklym charakterem wizualnej struktury filmu,
jego wyrastajacym z ducha naszej epoki klimatem. Na poly
okultystycznym, na poly psychodelicznym. Jerry Garcia, lider
zespolu uprawiajacego rock psychodeliczny, mogl widziec
w filmie Hasa zwodnicze obrazy narkotycznej 'podrozy'. Podrozy
prowadzacej w ekstaze, w nicosc, w smierc. Rownie psychodeliczne
moze sie wydawac Sanatorium Pod Klepsydra - zmyslowe, manierystyczne,
ludzace iluzja rzeczy, postaci, miejsc, ktore rozplywaja
sie, rozwiewaja przed naszymi oczami. Bliskie, prawie dotykalne,
a przeciez odlegle, nieuchwytne, wymykajace sie. Podobnie,
choc nie tak intensywnie, dzieje sie w przypadku filmow
ostatnich: Osobistego pamietnika grzesznika (1986 r.) i
Niezwyklej podrozy Baltazara Kobera.
Richard Pena, dyrektor programowy Film Society of Lincoln
Center, we wstepie do programu retrospektywy - noszacej
zreszta znamienny tytul: 'Logika snow, logika labiryntow;
fantastyczne podroze Wojciecha Hasa' - pisal, ze 'w sercu
niemal kazdego filmu Hasa tkwi idea podrozy, raz pojmowanej
fizycznie jak w Rekopisie lub Szyfrach (1966 r.), a kiedy
indziej duchowo, jak w Sanatorium. W trakcie tych podrozy
postacie wkraczaja w dziwne, chwilami grozne swiaty na poly
rzeczywiste, na poly bedace projekcja ich wewnetrznych lekow
i pragnien. (...) Styl narracji Hasa przywodzi na mysl sredniowieczne
romanse, ktore czesto rozwijaly sie na kanwie podrozy. Tym
bardziej, ze upodobanie do kostiumowej stylizacji nadaje
jego filmom pewna staroswiecka patyne'.
Mozna by mowic w przypadku Hasa o realizmie onirycznym.
Jak we snie przeszlosc przenika sie u niego z przyszloscia,
to co bylo z tym, co moze sie zdarzyc. Projekcje podswiadomosci
nakladaja sie na przeblyski realnosci. Snom wlasciwa jest
logika labiryntu. Odnajdujemy ja w wiekszosci filmow Hasa.
W jego wizji miasta (Petla, Nieciekawa historia) i w wizji
zycia (Rekopis, Pismak z 1985 r., Niezwykla podroz Baltazara
Kobera).
Ekranowymi snami Wojciecha Hasa rzadzi prawo szczegolnej
metamorfozy. W Sanatorium wystarczy wejsc pod lozko, by
znalezc sie w calkiem innej przestrzeni, innej odnodze czasu.
Aktorzy, postacie przechodza z filmu do filmu, ze sceny
do sceny, z pokoju do pokoju przybierajac po drodze rozne
maski i stroje. Trzy powabne, kuszace dziewczyny z Ogrodu
Saskiego w Pozegnaniach (1958 r.) przemieniaja sie w trzy
dziewczyny na szosie ze Zlota (1962 r.) i trzy perwersyjne
gracje z Sanatorium. Ich wylaniajace sie z ekranu twarze
przypominaja nam, ze wszystko sie zmienia, by pozostac tym
samym. Zmiennosc i przeciwienstwa sa zludzeniem zmyslow.
Roznorodnosc - maska jednosci. W Niezwyklej podrozy, podobnie
jak to juz bylo w Osobistym pamietniku grzesznika, ogrod
wrasta w dom, czy tez pokoj plynnie przechodzi w ogrod,
burdel otwiera sie na klasztor albo odwrotnie. Filmy Hasa
sa antydoslowne. Nigdy sie wlasciwie sie nie koncza, raczej
urywaja, jakby autor na czas jakis umilkl, by w innym miejscu
i o innej dobie, podjac swa opowiesc. Ich przeslania sa
zatem nieoczywiste. Latwiej je uchwycic traktujac poszczegolne
filmy jako czesci wiekszej calosci.
U Hasa nie ma wlasciwie natury. Jedynie podszyte symbolicznymi
znaczeniami bezlistne konary drzew lub podmiejskie pikniki
w kabaretowo-biesiadnym stylu. Maskarada w plenerze. Jarmarczny
teatrzyk. Ulubiona sceneria jest miasto. Bywa 'szare i dziwnie
nieladne', jak w Petli lub Nieciekawej historii. Twor calkowicie
sztuczny. Nieprzyjazny czlowiekowi, niekiedy wrecz budzacy
lek. Labirynt, w ktorym czai sie nieznany potwor. Ciasne
ulice gina w mrocznych perspektywach. Niepokojace twarze
z reklam na murach zagladaja groznie w okna.
W Lalce (1969 r.) miasto rozpada sie i cuchnie. W Sanatorium
kruszy je czas i zdmuchuje z powierzchni wiatr historii.
Miasto Hasa jest miastem realnym i poetyckim. Krakowem z
Szyfrow i metafora swiata.
Ewolucja tworczosci rezysera jest nader charakterystyczna.
Zaczynal - jak tylu innych wielkich mistrzow europejskiego
kina, jak Visconti czy Antonioni chocby - w cieniu francuskiego
poetyckiego realizmu, w cieniu Marcela Carné1ego. Echa fascynacji
Ludzmi za mgla i Komediantami wyczuwa sie w klimacie Petli
i Pozegnan. Z drugiej strony, artystyczna osobowosc tworcy
Sanatorium ksztaltowala sie pod wplywem niemieckiego ekspresjonizmu.
Jako sluchacz slawetnej krakowskiej 'prafilmowki' ogladal
zachowane w osrodku na Jozefitow stare niemieckie filmy.
Do jego dziel ulubionych nalezala Romanze in moll (1943
r.) Helmuta Kautnera. Z owych wplywow mogla sie tez wziac
waga, jaka w swoich filmach przykladal do scenografii i
do wspolpracy ze scenografami. Zamierzona teatralnosc i
sztucznosc jako podstawa filmowosci, kanwa wizualnego spektaklu.
Z dzisiejszej perspektywy mozna by powiedziec, ze Has byl
w jakims sensie postmodernista avant la lettre. Tak sie
osobliwie skladalo, ze ten rezyser - jakby nieco staroswiecki,
zapatrzony w przeszlosc, w mijajacy czas - zawsze wyprzedzal
swoja epoke. Eksperymentowal. Poszukiwal. Na swoj sposob.
Dyskretnie. Bez rozglosu. Z ironicznym dystansem. Artysta,
ktory posrod chaosu dziejow i dyktatury ideologow chcial
mowic wlasnym jezykiem.
Studiowal malarstwo na krakowskiej Akademii Sztuk Pieknych
i dzis przekornie twierdzi, ze wlasciwie powinien zostac
malarzem, ze filmem zajal sie przez czysty przypadek, skreciwszy
w 'zla ulice'. Ilustrowal kiedys, we wczesnej mlodosci,
dwie ksiazeczki z basniami dla dzieci. I calkiem zgrabnie
mu to nawet wyszlo.
Jeden z paradoksow tworczosci Hasa polega m.in. na tym,
ze choc prawie wszystkie jego filmy to adaptacje utworow
literackich, autorow branych zreszta z roznych polek - kryteria
wyboru w tym przypadku sa, jak sadze, bardzo osobiste, bo
przeciez slowo stanowi dlan tylko pierwotny impuls, pretekst
po prostu. Jego wyobraznia pochlania pisarzy, chyba ze ktos,
jak Schulz, idealnie do niej przystawal. Znikali w tyglu
jego uniwersum, ktorego materia i sila napedowa jest obraz.
Bo Has, w przeciwienstwie do wiekszosci polskich rezyserow
mysli nie literatura, ale obrazem wlasnie. Mysli, czuje
i opowiada obrazem nie kopiujac przy tym zadnego z konkretnych
mistrzow pedzla, nie odwolujac sie do znanych plocien. Wizje
rezysera okresla przede wszystkim konsekwentna koncepcja
przestrzeni, dialektyka ruchu-bezruchu, struktura labiryntowa,
czas, ktory trwa a nie plynie. Scenariusz ma dla Hasa drugorzedne
znaczenie. Fabula bywa przyneta rzucona zlaknionej historyjek
publicznosci. Narracja jest funkcja obrazu. Obraz jest medium
i przeslaniem zarazem. Ekspresyjny i manierystyczny zwraca
sie do imaginacji i wrazliwosci widza, wyzwala emocje i
skojarzenia. Sugeruje raczej niz objasnia. Dziala na podswiadomosc.
'Has - zauwazyl wspomniany juz Richard Pena - zaczynal
swoja kariere mniej wiecej w tym samym czasie co Andrzej
Wajda i Andrzej Munk, wielcy artysci, ktorzy ustanowili
miedzynarodowa reputacje polskiego kina jako kina zaangazowanego
politycznie, opozycyjnego. Filmy Hasa w mniejszym natomiast
stopniu przystaja do modelu koncentrujac
sie na kwestiach bardziej metafizycznych, na zagadnieniach
dotyczacych tozsamosci i egzystencji'.
Istotnie, tworczosc Hasa nie nalezy do urzeczonego Historia
i Ideologia glownego nurtu polskiego kina. Dramaty jego
bohaterow, egzystencjalna rozpacz, poczucie alienacji i
niemocy maja wprawdzie czesto swe przyczyny w warunkach
zewnetrznych, w sytuacji politycznej, ale tylko czesciowo
lub zgola pozornie. Pekniecie tkwi w nich samych, niezaleznie
od okolicznosci i kostiumu, zawsze i wszedzie jednakie.
Doswiadczenia zbiorowosci - w ujeciu rezysera - nie wplywaja
zasadniczo na los jednostki. Pozwalaja tylko jasniej odczuc
jego tragizm i absurdalnosc.
Wojciech Has, podobnie jak Roman Polanski, wydaje sie byc
nieodrodnym synem epoki egzystencjalimu. Nieuleczalnym pesymista,
ktorego przed ostatecznym katastrofizmem ratuje odrobina
sentymentalizmu i leciutkiej autoironii. Czlowiek w jego
filmowej wizji skazany jest na tragiczna, odarta ze zludzen
i nadziei samotnosc. Zwiazki miedzy ludzmi rodza frustracje,
tajona wrogosc, poczucie winy, spopielaja sie szybko lub
koncza fatalnie. Uczucie jest sila niszczaca - dowodzi film
Jak byc kochana (1963 r.), przez wielu, zwlaszcza w Polsce,
uwazany za najwieksze dzielo rezysera. Nic nie jest pewne
ni oczywiste. Zycie jest spektaklem iluzji, ludzaca oczy
dekoracja. Kto rezyseruje to widowisko - Bog, fatum, a moze
tylko gra przypadkow i smierci? Has nie udziela odpowiedzi,
ale jedyny posrod polskich filmowcow stawia pytania fundamentalne.
I czyni to glosem artysty. |