ZBIGNIEW BASARA
Album rodzinny
"Witness", pierwsza w dziejach USA wystawa fotografii i
pocztowek ze scenami linczowania z lat 1878-1961 stala sie
nieoczekiwanie najglosniejsza tegoroczna wystawa w nowojorskiej
metropolii. Na wernisaz (13 stycznia) w Roth Horowitz, mikroskopijnej
galerii fotografii archiwalnej i unikatowej przy 70 Ulicy
na Upper East Side, przybylo 25 ekip telewizyjnych, w tym
wszystkie ogolnokrajowe kanaly oraz tlum dziennikarzy. Przez
miesiac czynna zaledwie od roku galerie odwiedzilo okolo
3000 osob (z tego ponad 60% to Afroamerykanie), zeby obejrzec
swiadectwo "amerykanskiego holocaustu", jak te 75 zdjec
ze zbioru Johna Littlefielda i Jamesa Allena, bialych kolekcjonerow
z Atlanty, okreslil kongresman John Lewis, autor wstepu
do Without Sanctuary albumu-katalogu wydanego przez Twins
Palms Publishers, oficyne wydawnicza z Santa Fe.
Zdjecia wielkosci pocztowki przedstawiaja sceny kojarzace
sie polskiemu widzowi pod wzgledem bestialstwa nieodparcie
z okrucienstwami II wojny swiatowej. Widnieja na nich powieszone
lub spalone zywcem ofiary "ludowej sprawiedliwosci", glownie
na Poludniu Stanow Zjednoczonych. Sa to niemal wylacznie
Murzyni, ale takze i Zydzi, biali Amerykanie i imigranci,
zwykle Wlosi.
Ich umeczone ciala, czesto zmasakrowane nie do poznania,
kontrastuja z podnieceniem otaczajacego ich tlumu.
Przesuwajacy sie wzdluz scian ludzie maksymalnie zblizaja
sie do fotografii, by rozszyfrowac szczegoly, a moze by
przetrzec oczy ze zdumienia, przekonac sie, ze rzeczywiscie
nie myli ich wzrok. Panuje cisza jak w kosciele, przerywana
tylko cichymi objasnieniami Allena, czasem glosnym szlochem
a nawet placzem.
Wiele zdjec nie ma podpisow, tylko numery. Na 1/20 widac
Murzyna powieszonego na latarni obok torow kolejowych tak,
zeby mogli go ogladac dzien i noc pasazerowie z przejezdzajacych
pociagow.
1/29 tlum Ð wylegl na reprezentacyjna ulice miasteczka.
Gesto, ze ani szpilki wetknac. Trzech czarnych mlodych mezczyzn
odarto z ubrania, wykastrowano i powieszono na jednej galezi.
Jedno cialo sie urwalo i lezy pod drzewem.
2/46 to naiwnie podkolorowana pocztowka, na ktorej widac
czterech Murzynow powieszonych 31 lipca 1908 roku za krytyke
sedziego na "Starym Proktorze", cedrze w Russellville w
powiecie Logan w stanie Kentucky, uzywanym do linczowania.
"Uwazajcie czarnuchy!" czytamy w "dymku" przyczepionym do
jednej z ofiar. "Miejsce na znaczki" Ð na odwrocie. "Krajowa
poczta, Meksyk i Kanada Ð 1 cent. Zagranica 2 centy". "Te
pocztowke kupilem za 15 centow, nie mozna juz ich sprzedawac
legalnie" Ð napisal 92 lata temu byly posiadacz kartki.
Na 2/6 smiejacy sie bialy mezczyzna wskazuje w tryumfalnym
gescie mysliwego na powieszonego czarnego ze zdartymi spodniami
i bielizna, i zawiazana w to miejsce biala szmata. To znak,
ze ofiare wczesniej wykastrowano. Pod drzewem stoi juz nieoheblowana
sosnowa trumna z odrzuconym wiekiem.
1/33 Ð matka i syn powieszeni z mostu, na ktorym zebral
sie juz tlum gapiow. Wygladaja jak dwie lalki. Filigranowa
kobieta zachowala mimo smierci gracje. Jej syna obdarto
z ubrania. W katalogu przeczytac mozna, ze czesto linczowano
cale rodziny, np. Daniel Barber musial patrzec, jak powieszono
jego syna i dwie zamezne corki, zanim spotkal go podobny
los.
Autor kolejnego zdjecia doskonale skomponowal grupe podrostkow
i doroslych z Center w Teksasie, ubranych w koszule i krawaty
jak do kosciola, stojacych na tle szkoly. Cialo Lige Danielsa,
Murzyna wywleczonego 3 sierpnia 1920 roku z wiezienia i
zlinczowanego przez 1000-osobowy tlum, zwisa nad nimi surrealistycznie
i melancholijnie zarazem. Mozna niemal uslyszec leniwa letnia
cisze , bzyczenie much i trzask galezi od naprezonego (obracajacego
sie wciaz) sznura (ciala).
Ogladanie tej wystawy nie pozwala jednak zatrzymac sie
na poziomie kompozycji, nie sprowadza sie do estetycznych
ocen. Nagromadzenie bestialstwa i "banalnosci zla" na tych
fotografiach zmusza do skonfrontowania sie z "jadrem ciemnosci"
drzemiacym w kazdym z nas. Z oczu plyna lzy wspolczucia,
a jednoczesnie wrecz dziecieca nieswiadomosc wyrzadzonego
zla widoczna w oczach tlumu i jego podniecenie sprawiaja,
ze czujemy sie bardzo nieswojo.
Byly wlasciciel przykleil na pamiatke do kolejnej pocztowki
kepke wlosow wyrwanych jednemu z dwoch Murzynow powieszonych
na drzewie 7 sierpnia 1930 roku przez kilka tysiecy mieszkancow
Marion w Indianie. Na pierwszym planie widac dwie rozesmiane
nastolatki trzymajace jak trofea szmatki wydarte z ubran
ofiar. Niski mezczyzna z wasikiem a la Hitler i Indianka
wytatuowana na przedramieniu pokazuje palcem jedna z ofiar.
"Bo pokazuje swojego czarnucha" Ð ktos podpisal.
Na pocztowce kupionej w Omaha (Nebraska) za dwa dolary
przez dziadka ostatniego wlasciciela, tlum rozesmianych
dorodnych mezczyzn w garniturach otacza na wpol spalone
zwloki Williama Browna, Murzyna oskarzonego o napastowanie
bialej dziewczyny. Wywleczonego 28 wrzesnia 1919 roku z
wiezienia przez tlum, odcietego w ostatniej chwili przez
policje z lampy ulicznej, powtornie wywleczonego, troturowanego,
powieszonego a pozniej spalonego na stosie. Ma sie niemal
wrazenie, ze pekaja wciaz zyly i wrze krew. "Patrz tato,
jakie mielismy wczoraj rozno z czarnucha, ja jestem ten
drugi z lewej w bialej panamie, twoj syn Richard" Ð mozna
przeczytac na odwrocie innej pocztowki.
Nagromadzenie bestialstwa znieczula w koncu zmysly i uczucia,
chyba na zasadzie instynktu samozachowaczego.
Leon F. Litwack, laureat Pulitzera i profesor amerykanskiej
historii na Uniwersytecie Stanu Kalifornia, autor eseju
Hellhounds, zamieszczonego w albumie-katalogu, podaje, ze
w latach 1882-1968 zlinczowano co namniej 4742 czarnych.
Tysiace innych zamordowano skrytobojczo lub padli ofiara
"legalnego linczu" Ð pospiesznych procesow bez przedstawienia
dowodow winy i bez adwokatow. Po "wyroku" egzekucje wykonywano
natychmiast. Te "przypadki amerykanskiego ludobojstwa" Ð
jak to okresla Lewis Ð byly najbardziej radykalna forma
anarchii, "ludowej sprawiedliwosci" w stylu Dzikiego Zachodu,
ale nade wszystko proba utrzymania ekonomicznej i politycznej
dominacji bialych nad pierwszymi pokoleniami Murzynow dorastajacych
w wolnosci. "Polowanie na czarnucha", pozniejsze tortury
i egzekucja stanowily praktyczny wyraz wiary w biologiczna
wyzszosc bialej rasy a uniwersytety dostarczaly "naukowej"
podbudowy. Lincz byl tez swositym egzorcyzmem "czarnej bestii",
na czarnych projektowano bowiem zadze, jakich nie mogla
zaakceptowac purytanska swiadomosc.
Na wystawie mozna obejrzec tryptyk, na ktorym potezny nagi
Murzyn o ciele pokrytym ranami od chlosty pokazany jest
przed powieszeniem z przodu i tylu, jak egzotyczne zwierze.
Mezczyzna patrzy bez leku w obiektyw kamery i stara sie
zachowac godnosc, przyslaniajac dlonmi przyrodzenie. Okolo
19% linczow dokonano w imie "ratowania czci bialej kobiety
z Poludnia", czy to w gre wchodzilo podejrzenia o gwalt,
seksualne stosunki za obopolna zgoda czy nawet zwykla histeria
"damy". Lincz byl tez chyba jedyna sytuacja, kiedy w tym
spoleczenstwie mozna bylo zobaczyc publicznie i legalnie
nagiego czlowieka i nieledwie seksualne podniecenie widac
w oczach tlumu.
Analiza stosunkow spoleczno-gospodarczych i psychoanaliza
nie tlumacza "nadwyzki" bestialstwa w tym publicznym "teatrze
smierci i okrucienstwa", po ktorym rozdrapywano paznokcie,
watrobe, serce, uszy, kawalki spalonej skory, kosci a nawet
popiol ofiary jako bluzniercze relikiwie czy mysliwskie
trofea. Kosci palcow Sama Hose·a, Murzyna, na ktorego meczenstwo
dowieziono 24 kwietnia 1899 r. specjalnymi pociagami ponad
2000 osob, pokazywano np. z duma w witrynie delikatesow
w Atlancie.
Gazety zawiadamialy o planowanym linczu i zamieszczaly
pozniej "recenzje", biorac zawsze strone oprawcow, podobnie
jak agencje informacyjne, w tym The Associated Press. Jesli
niekiedy dochodzilo do procesu, konczyl sie on nieodmiennie
konstatacja dwunastu sprawiedliwych, ze "sprawcy sa nieznani
sedziom przysieglym".
Mimo tego nagromadzenia zla i makabry na wystawie dominuje
jednak nie przygnebienie, ale uczuciowe oczyszczenie, godzenie
sie z przeszloscia a takze wdziecznosc wobec organizatorow.
"To niesamowita wystawa, najwyzszy czas na udostepnienie
tych zbiorow publicznosci Ð powiedzial Roy Harrison, czarnoskory
pracownik sluzby zdrowia, ktory przyszedl do galerii ze
swa latynoska przyjaciolka. Ð Do tej pory mowiono o tych
pocztowkach ukradkiem, teraz bedziemy sie mogli lepiej nazwajem
zrozumiec". "To nieslychanie wazny rodzial w amerykanskiej
historii Ð skomentowala Sophie Muentzel, Niemka studiujaca
na nowojorskim Columbia Uniwersity socjologie. Ð Przypominaja
mi sie okrucienstwa popelnione przez hilerowska armie maszerujaca
na wschod". "Najbardziej wzrusza mnie, ze ci odarci z wszelkiej
godnosci ludzie odzyskali dzieki tej wystawie glos, ktory
na zawsze chcieli im odebrac kaci Ð powiedziala placzac
pochodzaca z mieszanego zwiazku Sherry Price, bankier inwestycyjny.
Ð Nie moge uwierzyc, ze nasze nominalnie chrzescijanskie
spoleczenstwo moglo sie zdobyc na takie ludobojstwo, przeraza
mnie ten ogrom nienawisci, okrucienstwa i przemocy". "W
Ameryce de facto panuje wciaz rasowa segregacja Ð powiedzial
James Allen, wspolwlasciciel kolekcji, ktory znalazl przypadkiem
15 lat temu pierwsza z pocztowek w szufladzie kupionego
na aukcji biurka. Ð Podrozujemy pasjami dookola swiata,
ale nie chcemy wciaz poznac sasiada mieszkajacego po drugiej
stronie ulicy".
Eksperci roznia sie w ocenie, dlaczego wystawa stala sie
tak popularna i czy bedzie miala jakies trwale znaczenie
dla stosunkow miedzy Afroamerykanami a biala wiekszoscia.
"Przez lata to byla najwieksza narodowa hanba, w czasie
zimnej wojny Zwiazek Sowiecki wykorzystywal dyskryminacje
czarnych do antyamerykanskiej propagandy i biznesmeni mieli
w wielu czesciach swiata z tego powodu klopoty" Ð mowi Allen.
Jego oferte zorganizowania wystawy odrzucily wczesniej cztery
muzea i galerie w Nowym Jorku i Atlancie, zanim trafil do
Roth Horowitz. "To tak jakby Niemcy kontrolowali, co sie
pisze o holocauscie" Ð komentuje.
"Moja decyzja podyktowana byla wylacznie historycznymi
i artystycznymi wzgledami, nie chcielismy wywolywac sensacji
Ð zastrzega sie Andrew Roth, wspolwlasciciel galerii i kustosz
wystawy. Ð Nie moge sie juz doczekac dnia zamkniecia".
Historycy i socjologowie wskazuja tez na niedawne odkrycie
murzynskiej linii potomkow Thomasa Jeffersona z jego zwiazku
z niewolnica Sally Hemings oraz glosny przypadek linczu
sprzed dwoch lat w Teksasie.
"Byc moze nadszedl czas na koniec zbiorowej ÇamnezjiÈ w
sprawie rasizmu i niewolnictwa" Ð zastanawia sie Eric Foner,
historyk wojny secesyjnej. David Levering Lewis, historyk
z Rutgers University w New Jersey powatpiewa w przelomowe
znaczenie ekspozycji: "Panuje przekonanie, ze przyslowiowa
szklanka jest w polowie pelna i po co budzic upiory przeszlosci".
Jednak postanowiono sprawic, by obejrzalo ja jak najwiecej
ludzi. Od 14 marca do 9 lipca wystawa bedzie czynna w New
York Historical Society (2 West 77th Street, Manhattan),
a specjalna komisja z Emory University w Atlancie opracuje
pozniej jej objazdowa wersje, ktora bedzie prezentowana
w calej Ameryce. Znaczaca jest tez zmiana tytulu: juz nie
"Witness", a "Without Sanctuary: Lynching Photography in
America".
|