|
Rozmowa z doktorem Paulem Appelbaumem, prezydentem-elektem
Amerykanskiego Towarzystwa Psychiatrycznego
Powrocic do rytmu codziennosci
Jaki wplyw bedzie miala ostatnia seria zamachow na psychike
zbiorowa Amerykanow?
Amerykanie mieli do tej pory nieslychanie silne
poczucie bezpieczenstwa w swiecie. Terytorium USA oblewaja
z obu stron potezne oceany i nie mamy na naszym kontynencie
zadnego zewnetrznego wroga. Dlatego tez obserwowalismy wojny
i inne kataklizmy w swiecie bez szczegolnego poczucia zaangazowania.
Wyjatkiem byla II wojna swiatowa, ale i w tym przypadku
gineli tylko zolnierze walczacy poza granicami kraju, a
Hawaje, od ktorych zaczal sie nasz udzial w konflikcie,
nie byly jeszcze wtedy stanem. Teraz wszystko to uleglo
radykalnej zmianie. Szczegolnie nowojorska hekatomba uprzytomnila
nam, ze nie mamy juz zadnych szczegolnych przywilejow, ze
ludzie pracujacy w samym centrum poteznej metropolii moga
stac sie nieoczekiwanie obiektem terrorystycznego ataku
i moze ich spotkac nagla smierc. Mysle, ze zmieni to nasza
mentalnosc i poczucie bezpieczenstwa. Ten nowy brak pewnosci
bedzie do pewnego stopnia zlagodzony nowymi rozwiazaniami
majacymi zapewnic bezpieczenstwo publiczne, ale z drugiej
strony skomplikuja one zycie i beda same w sobie przypomnieniem
naszej kruchosci, podatnosci na zranienie.
Jakie wiec beda konsekwencje tych zmian dla charakteru
narodowego? Amerykanie stana sie bardziej nieufni, zamknieci,
zaczna sie bardziej izolowac?
Przede wszystkim nie wiemy jeszcze, co sie zdarzy
i tego typu rozwazania sa w tej chwili czysta spekulacja.
Glebokosc zmian w psychice zbiorowej bedzie przede wszystkim
zalezec od tego, czy widzielismy juz najgorsze czy tez terrorysci
beda nadal kontynuowac ataki na amerykanskiej ziemi. Jesli
byl to tylko poczatek serii to mozna sie obawiac, ze Amerykanie
stana sie w gruncie rzeczy bardziej nieufni, podejrzliwi
wobec ludzi z innych czesci swiata i zainteresowani przede
wszystkim swoim bezpieczenstwem fizycznym. Paradoksalnie
jednak moze to oznaczac bardziej internacjonalistyczna postawe,
poglebiona wspolprace z rzadami innych krajow. Na poczatku
rzadow Busha jego administracja byla nastawiona izolacjonistycznie
i zainteresowana glownie polityka wewnetrzna. Ostatnie wypadki
zmusily ja jednak do radykalnej zmiany tej postawy i pozyskiwania
aliantow w wojnie z miedzynarodowym terroryzmem. Dla nikogo
w Waszyngtonie nie ulega juz chyba watpliwosci, ze po prostu
nie mozemy sobie pozwolic na izolacjonizm. Bezprecedensowy
atak terrorystow zblizyl nas do innych krajow swiata, poniewaz
zorientowalismy sie, ze tak jak one my takze
nie jestesmy w stanie po prostu szczelnie zamknac naszych
granic i spac spokojnie.
Czy z psychologicznego punktu widzenia potrzebna
jest jakas forma odwetu, by przywrocic spokoj?
Amerykanie czuja obecnie mieszanine strachu,
gniewu i bezsilnosci. Dlatego ukaranie sprawcow atakow i
ich protektorow pomogloby przywrocic poczucie kontroli nad
sytuacja. Przekonaloby opinie publiczna, ze nie jestesmy
tylko bezsilnym celem atakow terrorystow, ale potrafimy
odpowiednio zareagowac i odwiesc kolejnych zamachowcow od
przeprowadzenia ich zamiarow. Sadze wiec, ze skuteczna akcja
odwetowa mialaby pozytywny wplyw na psychike zbiorowa. Natomiast
gdyby taka akcja zostala przeprowadzona nieumiejetnie poglebiloby
to tylko lek i poczucie braku bezpieczenstwa, jakie czuja
obecnie Amerykanie.
Niektorzy twierdza, ze zamiast odbudowywac Twin
Towers nalezaloby tam postawic pomnik. Ludzie w Polsce dziwili
sie tez, ze teatry na Broadwayu zaczely znowu grac zaledwie
trzy dni po katastrofie.
Jakis pomnik tam bez watpienia powstanie, choc
nikt nie przeznaczy zapewne na ten cel calego obszaru na
ktorym stalo World Trade Center. Nade wszystko trzeba jednak
pamietac, ze nowojorczycy sa twardzi, latwo sie nie poddaja
i tym razem takze chca pokazac, ze nie jest latwo ich rzucic
na kolana. Dlatego wlasnie tak szybko powrocili do w miare
normalnego rytmu zycia. W miescie tym dominuje postawa "wszystko
przetrzymamy, nie damy sie zlamac". Stad tez m.in.
decyzja o odbudowaniu Twin Towers, aby pokazac terrorystom,
ze nie zabiora nowojorczykom tak waznego kawalka Manhattanu.
Dlatego tez mieszkancy metropolii oplakali ofiary zamachow,
ale jednoczesnie sa zdeterminowani, aby jak najszybciej
powrocic do normalnego zycia i nie pozwolic, by ta tragedia
sparalizowala ich strachem.
Nowojorczykow uwaza sie zwykle za zblazowanych, a tu
nastapila tez prawdziwa eksplozja patriotyzmu. Nagle pojawily
sie np. masowo flagi na samochodach, ludzie wymachuja tez
gwiazdzistymi sztandarami na poboczu drog, kierowcy odpowiadaja
im trabiac w klaksony.
Podobnie jest w calym kraju. W glebi duszy wiekszosc
Amerykanow to patrioci, nie wylaczajac mieszkancow Nowego
Jorku. W codziennej bieganinie nie ma jednak miejsca na
okazywanie takich uczuc, a poza tym wiele sposrod naszych
wolnosci traktujemy jako cos oczywistego. Ludzie rozumieja
jednak, ze w chwili wielkiego wstrzasu wazne jest, aby dac
wyraz milosci do ojczyzny, tak samo jak trosce wobec drugiego
czlowieka i checi niesienia pomocy. W momentach kryzysu
te cechy narodowego charakteru w pelni sie ujawniaja.
Czy ostatecznie rany sie zagoja, strach przeminie?
Mysle, ze ataki te na bardzo dlugi czas naznacza
nasza zbiorowa swiadomosc. Glebokosc blizn zalezec bedzie
od tego, czy mielismy do czynienia z jednorazowym uderzeniem,
czy tez byl to tylko poczatek wojny terrorystow z Ameryka.
W tym ostatnim przypadku nasz charakter narodowy ulegnie
bez watpienia radykalnej zmianie.
Jedni porownywali "czarny wtorek" do ataku
na Pearl Harbor, inni do zamachu na JFK. Czy te analogie
sa Pana zdaniem usprawiedliwione?
Blizsza wydaje mi sie analogia z zamachem na
Johna F. Kennedy'ego, poniewaz wydarzenie to odmienilo sposob,
w jaki myslelismy o naszym kraju i o nas samych. Zabojstwo
Kennedy'ego bylo szokiem i uswiadomilo tamtemu pokoleniu,
ze nawet prezydent Stanow Zjednoczonych nie jest calkowicie
bezpieczny, ze moze stac sie obiektem aktu niespodziewanej
przemocy. Amerykanie chlubili sie wczesniej, ze ich system
byl modelowa demokracja, w ktorej przekazywanie wladzy odbywalo
sie zawsze w sposob pokojowy i bez zaklocen. Okazalo sie,
ze jednak, ze nawet najwieksza demokracja swiata nie ma
immunitetu od politycznych kataklizmow. Zamach byl wielkim
szokiem i dal poczatek spolecznemu cynizmowi, ktory przyczynil
sie do skrajnie antyrzadowych nastrojow w okresie wojny
w Wietnamie. Atak na Pearl Harbor mial bardziej praktyczny
rezultat, poniewaz w jego wyniku zaangazowalismy sie na
kolejne cztery lata w II wojne swiatowa. Jest jeszcze za
wczesnie przewidziec, czy tym razem bedzie podobnie, zalezec
to tez bedzie w duzej mierze od reakcji naszego rzadu.
Jak dac sobie rade z takim poteznym zbiorowym urazem,
jaki rodzaj terapii zalecilby Pan dla swych rodakow?
Doswiadczenia w terapii urazow u jednostek wykazuja,
ze jednym z najwazniejszych czynnikow jest jak najszybszy
powrot do zyciowej rutyny, normalnego rozkladu dnia. Moze
to brzmi paradoksalnie, ale im dluzej tacy pacjenci nie
pracuja, tym wiecej wystepuje u nich symptomow i tym trudniej
powrocic do normalnego zycia. Dlatego rada, jaka im dajemy,
to oplacz zmarlych, dziel sie swymi uczuciami, pozwol swoim
dzieciom, aby zadawaly trudne pytania, ale jednoczesnie
postaraj sie jak najszybciej powrocic do normalnego rytmu.
Sadze, ze jest to tez calkiem niezla rada dla narodu, ktory
przeszedl wlasnie potezny wstrzas. I tak tez chyba zachowywali
sie Amerykanie sadzac po liczbie zalobnych nabozenstw i
ceremonii podczas weekendu w calym kraju. Kluczem dla zagojenia
sie ran jest teraz powrot do rytmu codziennosci, nawet jesli
zamachy te beda mialy jeszcze dodatkowe konsekwencje dla
naszego zycia.
Rozmawial Zbigniew Basara
|