Wybrane artykuły Nowego Dziennika
Podwójne obywatelstwo w USA
Dwa paszporty
Sprawa amerykańskiego obywatelstwa (kto jest do niego uprawniony, a kto nie) została rozstrzygnięta w formie 14. Poprawki do Konstytucji USA w 1868 r. Natomiast stosunek prawodawstwa Stanów Zjednoczonych do posiadania dodatkowo innego niż amerykańskie obywatelstwa wyłania się z orzecznictwa Sądu Najwyższego.
"Wszystkie osoby urodzone lub naturalizowane w Stanach Zjednoczonych, znajdujące się w jurysdykcji (rządu USA), są obywatelami Stanów Zjednoczonych i stanów, na terenie których zamieszkują" - mówi pierwsze zdanie 14. Poprawki do Konstytucji USA, która została przyjęta w 1868 r. Poprawka ta służy jako drogowskaz i podstawowa wykładnia prawa względem kwestii obywatelstwa, a także podwójnego obywatelstwa dla sądów niższej instancji w Stanach Zjednoczonych.
W poprawce mówi się, że obywatelstwo USA nie może być odebrane postanowieniem rządu, a jedynie sądu, i to w nadzwyczajnych okolicznościach. Jego odebranie może nastąpić tylko wtedy, gdy sam obywatel Stanów Zjednoczonych wyrazi wolę i intencję pozbycia się go raz na zawsze oraz podejmie działanie jasno wskazujące, że chce się tego obywatelstwa pozbyć. Podobnie jest z osobą, która ma podwójne obywatelstwo, a odebranie jej raz otrzymanego obywatelstwa może nastąpić tylko w nadzwyczajnych okolicznościach.
Sąd Najwyższy USA rozpatrywał kilkakrotnie w swej historii sprawę podwójnego obywatelstwa oraz to, jak się ona ma do obywatelstwa amerykańskiego. Po raz pierwszy doszło do tego pod koniec XIX wieku, dokładnie 30 lat po przyjęciu 14. Poprawki.
US vs. Wong Kim Ark (1898)
Wong Kim Ark urodził się w San Francisco w 1873 r. Jego rodzicami byli imigranci z Chin. W wieku 22 lat Wong wyjechał z krótką wizytą do kraju pochodzenia swych rodziców. W czasie powrotu do USA, przy przekraczaniu granicy, władze amerykańskie odmówiły wpuszczenia go do kraju twierdząc, że nie jest obywatelem Stanów Zjednoczonych, a podwładnym cesarza chińskiego.
Należy dodać, że w Stanach Zjednoczonych obowiązywał wówczas tzw. Chinese Exlusion Act, który zakazywał emigracji z Chin oraz zabraniał Chińczykom starania się o obywatelstwo USA. Władze imigracyjne nie chciały uznać faktu, że Wong urodził się w Stanach Zjednoczonych.
Stosunkiem głosów 6:2 Sąd Najwyższy przychylił się do stanowiska Wonga, który dowodził, że 14. Poprawka do Konstytucji USA - prawo wyższe rangą niż Chinese Exclussion Act - gwarantuje mu obywatelstwo kraju, gdyż urodził się na terytorium Stanów Zjednoczonych. Sąd podkreślił, że wszystkie osoby urodzone w USA - "bez względu na pochodzenie rasowe czy narodowe" - posiadają prawo do obywatelstwa, a osoby pochodzenia chińskiego nie powinny być spod tego prawa wyłączane.
Perkings vs. Elg (1939)
Marie Elizabeth Elg urodziła się w USA, ale wkrótce po porodzie rodzice, którzy byli obywatelami Szwecji, zabrali ją do rodzinnego kraju. Marie, po ukończeniu 21. roku życia, powróciła jednak do Stanów Zjednoczonych i tu zamieszkała na stałe. Kilka lat później władze amerykańskie postanowiły ją deportować, twierdząc, że Marie utraciła prawa do obywatelstwa USA, gdyż przez wiele lat mieszkała w Szwecji i według prawa tego kraju była obywatelem obcego kraju.
Sąd Najwyższy nie pozwolił na deportację Elg. Sędziowie jednogłośnie uznali, że decyzja rodziców o powrocie do Szwecji nie przeczyła prawu ich córki do "trzymania się" obywatelstwa USA. Innymi słowy, Elg po osiągnięciu 18. roku życia miała prawo zadecydować, że "utrzymuje" obywatelstwo USA. Długoletni pobyt w obcym kraju, który "uczynił" z niej także obywatelkę Szwecji, nie miał tu żadnego znaczenia.
Kawakita vs. U.S. (1952)
Tomoya Kawakita posiadał obywatelstwo USA i Japonii (urodził się w USA, rodzicami byli obywatele Japonii). Wojna światowa zastała go w Japonii, a działania wojenne uniemożliwiły powrót do Stanów Zjednoczonych. W czasie wojny był strażnikiem obozu, w którym przetrzymywano amerykańskich jeńców wojennych. Miał reputację kapo, który znęcał się nad jeńcami.
Po wojnie powrócił do USA. Wkrótce potem został aresztowany, oskarżony o zdradę i skazany na śmierć. Kawakita argumentował, że wyrok był niesprawiedliwy, gdyż zaciągając się do armii japońskiej stracił amerykańskie obywatelstwo, a oskarżanie go w tej sytuacji o zdradę kraju, którego obywatelem już nie był, jest pomyłką.
Sąd Najwyższy zaopiniował jednak, że Kawakita już w momencie narodzin posiadał podwójne obywatelstwo, a zaciągnięcie się do armii japońskiej faktu tego nie zmieniło. Kawakita był Amerykaninem i dopuścił się zbrodni na swoich współziomkach. Sąd karę śmierci podtrzymał (potem prezydent Eisenhower ułaskawił więźnia, a władze deportowały go do Japonii).
Schneider vs. Rusk (1964)
Angelika Schneider urodziła się w Niemczech. Do USA przyjechała z rodzicami, którzy po kilku latach przyjęli obywatelstwo amerykańskie. Naturalizacja rodziców oznaczała automatycznie naturalizację dziecka. Studia podjęła jednak w kraju urodzenia, a w ich trakcie spotkała swego przyszłego męża. Oboje zamieszkali w Niemczech.
Po jakimś czasie Angelika przyjechała jednak do USA i tu zamieszkała jako osoba z podwójnym obywatelstwem. Departament Stanu zaskarżył ją jednak do sądu uważając, że Schneider, wyjeżdżając z Ameryki i przybywając w Niemczech przez tak wiele lat, utraciła prawo do obywatelstwa USA.
Stosunkiem głosów 5:3 Sąd Najwyższy postanowił jednak opowiedzieć się po stronie Schneider. W decyzji napisano, że skoro nie można pozbawić obywatelstwa osoby urodzonej w USA, dlatego że mieszka na stałe za granicą, tak samo nie wolno odbierać obywatelstwa Amerykaninowi, który nabył je w drodze naturalizacji. "Wyłączenie z działania tej zasady obywateli naturalizowanych byłoby dyskryminacją" - napisano w decyzji.
Afroyim vs. Rusk (1967)
Beys Afroyim był naturalizowanym Amerykaninem. Urodził się w Polsce, do Izraela wyjechał w 1950 r., w kilka lat potem przeniósł się do Ameryki i został obywatelem USA. W 1960 r. chciał odnowić swój amerykański paszport, ale Departament Stanu udzielił mu odmownej odpowiedzi. W uzasadnieniu napisano, że Afroyim wziął udział w wyborach izraelskich w 1951 r. i dlatego stracił prawo do amerykańskiego obywatelstwa.
Sąd Najwyższy stosunkiem głosów 5:4 wziął stronę polskiego Żyda, który pragnął utrzymać podwójne obywatelstwo. W uzasadnieniu napisano, że 14. Poprawka do Konstytucji USA wyniosła posiadanie amerykańskiego obywatelstwa do rangi praw chronionych konstytucyjnie. W praktyce oznaczało to, że ani Kongres, ani Departament Stanu nie mają prawa bez jasno wyrażonej woli danej osoby pozbawiać ją amerykańskiego obywatelstwa. Nieważny, zdaniem sądu, był jeden z obowiązujących wówczas przepisów Aktu o Naturalizacji nakazujący automatyczne odebranie amerykańskiego obywatelstwa osobie, która wzięła udział w wyborach w innym kraju.
Sędziowie poszli o krok dalej. Zaopiniowali, że nawet służba w obecnej armii czy złożenie przysięgi wierności na sztandar innego kraju nie wystarczy, aby pozbawić osobę amerykańskiego obywatelstwa, chyba że osoba ta wyraźnie oświadczy, że się go zrzeka.
Vance vs. Terrazas (1980)
Laurence Terrazas miał podwójne obywatelstwo (urodzony w USA, ojciec narodowości meksykańskiej). W czasie studiów w Meksyku Terrazas podpisał dokument, w którym zadeklarował się jako obywatel tego kraju. Dokument zawierał paragraf, który wymagał od podpisującego wyrzeczenia się obywatelstwa USA. Terrazas dokument podpisał.
Na tej podstawie Departament Stanu w czasie pobytu Terrazasa w USA postanowił odebrać mu - posiadane z racji urodzenia się w Stanach - obywatelstwo amerykańskie. W czasie rozprawy próbował dowodzić, że pomimo podpisania dokumentu, nie chciał i nie zamierzał się go nigdy zrzekać.
Sąd Najwyższy, stosunkiem głosów 5:4, opowiedział się za stanowiskiem Departamentu Stanu, pisząc, że Terrazas znakomicie rozumiał dokument, który podpisywał, i pozbawił go obywatelstwa. Decyzja sądu w tej sprawie naświetliła dwa aspekty prawa o podwójnym obywatelstwie. Pierwszy, że intencje zrzeczenia się obywatelstwa przez daną osobę można ustalić na podstawie podpisanych przez nią dokumentów. Drugi, że intencje te można udowodnić na podstawie "większości" zgromadzonych w sprawie dowodów i nie trzeba szukać dowodów niezbitych.
Praktyka działania Departamentu Stanu
Tyle orzecznictwo Sądu Najwyższego. W swym działaniu, szczególnie w ostatnich kilkunastu latach, Departament Stanu kieruje się zarówno nim, jak i innymi precedensami. Jednym z nich jest przypadek multimilionera Marca Richa z początku lat 90.
Deltamar vs. Rich (1991)
Na początku lat 90. w jednym z sądów amerykańskich Marc Rich został oskarżony o nadużycia finansowe. Oskarżony twierdził jednak, że sąd nie miał nad nim jurysdykcji, gdyż zrzekł się on obywatelstwa USA w 1982 r. Mało tego, wkrótce potem przyjął obywatelstwo Hiszpanii, a w trakcie składania ślubowania na wierność królestwu Hiszpanii zgodził się na podpisanie klauzuli wyraźnie wymagającej zrzeczenia się obywatelstwa USA.
Jak stało się jednak jasne w czasie rozprawy, Rich nie zaprzestał posługiwać się paszportem USA, a w publicznych wypowiedziach relacjonowanych na łamach prasy przedstawiał się jako "amerykański biznesmen".
Zdaniem sądu Rich udowodnił tym zachowaniem, że wciąż jest i czuje się Amerykaninem, a jego czyny ważniejsze są niż słowa.
*
Jak widać z powyższej analizy wyroków Sądu Najwyższego, ewolucja przepisów o obywatelstwie USA, a także stosunek do podwójnego obywatelstwa ze strony władz amerykańskich ulegają liberalizacji. Obecnie nie wystarczy już, że obywatel - urodzony czy naturalizowany - ogłosi chęć jego zrzeczenia. Musi on także wolę zrzeczenia poprzeć swym postępowaniem.
Z drugiej strony samo posiadanie obywatelstwa innego kraju, jak ilustrują zaprezentowane powyżej orzeczenia Sądu Najwyższego, nie stanowi podstawy do odebrania obywatelstwa Stanów Zjednoczonych.
Jest to wyraźna zmiana w porównaniu z tym, co myśleli na ten temat Ojcowie-Założyciele amerykańskiej republiki ponad 200 lat temu.
Imigracja bez asymilacji
Poglądy twórców amerykańskiej republiki na sprawy obywatelstwa, a szczególnie podwójnego obywatelstwa, były inne od tych, jakie są współcześnie wprowadzane w życie. Założyciele Stanów Zjednoczonych strzegli zasady obywatelstwa, jako jednego z głównych spoiw tworzonego pod koniec XVIII w. państwa.
"Uroczyście ślubuję na wierność Konstytucji Stanów Zjednoczonych i wyrzekam się oraz całkowicie rezygnuję ze wszelkich związków i powiązań z państwem, księciem, potentatem czy innymi suwerenem, którym wcześniej podlegałem" - brzmi tekst przysięgi obywatelskiej ustanowionej przez Kongres USA w 1795 roku.
Przysięga ta zawierała dwa fundamentalne założenia. Pierwszym była zasada wyłączności, która nakazywała, że osoba nie może mieć więcej niż jedno obywatelstwo. Druga traktowała obywatelstwo jako coś, co pod względem praw odróżnia daną osobę od tej, która obywatelstwa tego nie posiadała.
Na początku XXI wieku tekst przysięgi pozostał ten sam, ale - zgodnie z orzeczeniami Sądu Najwyższego - rząd w Waszyngtonie toleruje sytuację, w której niektórzy obywatele mają podwójne obywatelstwo. Liczbę takich osób ocenia się obecnie w USA na 7,5 miliona. Przypuszcza się, że ok. 40 milionów mogłoby się starać o otrzymanie drugiego obywatelstwa.
Przedstawiciele rządu federalnego, szczególnie biurokracji, próbowali zmienić i osłabić tekst przysięgi na Konstytucję USA w 2003 r., ale próba ta się nie udała.
Trzymanie się wpisanej w Konstytucję USA tradycji nieuznawania podwójnego obywatelstwa w teorii, ale tolerowania go w praktyce, stała się niepisanym prawem działania w tej materii wszystkich rządów w Waszyngtonie, bez względu na to, czy władzę sprawują demokraci czy republikanie. W ostatnich dziesięciu latach wiele rządów krajów Ameryki Łacińskiej udzieliło obywatelom swych krajów zgody na posiadanie podwójnego obywatelstwa, chociaż wcześniej wyraźnie im tego zabraniały. Liczba krajów latynoskich, w których nagle rządy dostrzegły korzyści podwójnego obywatelstwa, zwiększyła się z siedmiu w 1996 r. do siedemnastu w 2004 r. Na całym świecie liczba rządów, które uznają podwójne obywatelstwo, doszła do 93.
Jak sugeruje w swojej ostatniej książce "Who are we" ("Kim jesteśmy") Samuel Huntington, tendencja do posiadania podwójnego obywatelstwa jest niebezpieczna dla amerykańskiego poczucia tożsamości i spoistości narodu amerykańskiego.
Mozaika zamiast tygla
"Dawne fale imigracji (z przełomu XIX i XX wieku) były na gwałt amerykanizowane - przez rząd, biznes, organizacje charytatywne" - pisze Huntington. Sto lat później, zamiast zmuszania imigrantów do uczenia się języka angielskiego i zachęcania do asymilacji - jak to miało miejsce w przypadku Polaków, Irlandczyków, Niemców, Włochów i innych narodowości w poprzednim stuleciu - rząd i elity polityczne USA (wbrew woli większości narodu) przyzwalają im na pozostawanie przy kulturze krajów pochodzenia.
Na dłuższą metę kontynuacja tej polityki "imigracji bez asymilacji" może - zdaniem Huntingtona - doprowadzić do wykształcenia odrębnych enklaw etnicznych na terytorium USA. Mieszkańcy tych obszarów - władający dwoma językami oraz posiadający domy w USA i w kraju rodzinnym - będą żyć w kulturalno-lingwistycznym "zawieszeniu" między Ameryką i krajem rodzinnym i z dala do głównego nurtu życia Stanów Zjednoczonych.
Polityka "imigracji bez asymilacji" grozi na dłuższą metę zmianą charakteru amerykańskiej republiki - z tygla, w którym różnice etniczne i kulturalne są roztapiane, na mozaikę narodowościowa, w której różnice są podtrzymywane.
Dzielenie tożsamości
Huntington pisze, że dzielenie tożsamości kulturalnej i politycznej przez rzesze Latynosów wygląda w przypadku obywateli Brazylii czy Kolumbii tak, że mają oni możliwość uczestniczenia w wyborach prezydenckich zarówno w kraju pochodzenia, jak i w Stanach Zjednoczonych.
Kolumbijczycy, którzy posiadają amerykańskie paszporty, biorą udział w wyborach w Kolumbii bez żadnych trudności (w konsulatach kraju w Nowym Jorku, Miami, Los Angeles). Zauważmy, że podobnie dzieje się w przypadku Polaków.
I chociaż liczby ludzi, uczestniczących w życiu politycznym oddalonego o tysiące kilometrów kraju pochodzenia, nie są wysokie, postępowanie tego typu nie jest czymś specjalnie godnym pochwały, pisze Huntington.
Jaki pożytek dla Ameryki?
Huntington pisze, że podwójne obywatelstwo jest niezwykle wygodne dla tych obywateli Ameryki, którzy je posiadają. Mają z tego profity również kraje pochodzenia, które korzystają z milionów dolarów, jakie ludzie ci ślą do ojczyzny z roku na rok. Jaki pożytek ma jednak z tego Ameryka? - pyta autor.
Zjawisko podwójnego obywatelstwa obserwujemy nie tylko w Ameryce. Według tygodnika "Polityka" w liczącej 38 milionów Polsce mieszka 31 tys. ludzi z obywatelstwem polskim i amerykańskim. W dziesiejszych czasach ułatwień w podróżowaniu, globalnej gospodarki i szybkiego przepływu informacji zasięg zjawiska będzie się zapewne rozszerzał. Korzyści dla posiadaczy dwóch paszportów są bezsporne. Zyskują na tym także kraje biedne, z których wielu ludzi emigruje do krajów bogatszych i wyżej rozwiniętych. Emigranci z obywatelstwem innego kraju mają swobodę wyboru miejsca zamieszkania i zatrudnienia. Wspierają kraj macierzysty finansowo, a także często nabyte na emigracji umiejętności i pieniądze spożytkowują po powrocie do ojczyzny. Korzyścią dla krajów przyjmujących imigrantów jest napływ taniej siły roboczej. Zagrożenia pojawiają się w sferze kulturowej i na nie właśnie zwraca uwagę Huntington. Niekiedy napięcia przybierają formę otwartych konfliktów, jak ostatnio w Holandii.
Zwolennicy podwójnego obywatelstwa mówią, że osobę, która je posiada, można symbolicznie porównać do kogoś, kto ma rodziców naturalnych i przybranych. Można przecież, utrzymują, być jednocześnie lojalnym w stosunku do jednych i drugich.
Według Huntingtona bardziej adekwatne byłoby użycie metafory małżeństwa. W tym przykładzie podwójne obywatelstwo jest czymś na wzór bigamii, nieakceptowanej przecież w społeczeństwach zachodnich.
Pytania i odpowiedzi
Poniżej znajduje siępodsumowanie tematyki podwójnego obywatelstwa opisane w formie pytań i odpowiedzi dotyczące podstawowych kwestii odnoszących się do statusu 7,5 mln Amerykanów z podwójnym obywatelstwem.
Jak wygląda współcześnie problem podwójnego obywatelstwa w USA?
Prawo wyrażone w orzecznictwie Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, które obejmuje okres ostatnich 100 lat, mówi, że osoba urodzona w USA, która posiada podwójne obywatelstwo z racji posiadania rodziców urodzonych poza granicami, może je posiadać do końca życia. Wyjątkiem jest formalne zrzeczenie się obywatelstwa USA przez złożenie oświadczenia w tej sprawie albo na ręce władz amerykańskich w USA, albo w znajdującej się poza granicami kraju placówce konsularnej Stanów Zjednoczonych. Aktowi formalnego zrzeczenia się obywatelstwa USA powinno towarzyszyć złożenie ślubowania na wierność innemu krajowi oraz "zachowywanie się" jak obywatel tego kraju, nie Stanów Zjednoczonych.
Trochę inaczej przedstawia się sytuacja osób naturalizowanych. W takim przypadku osoba musi oczywiście złożyć ślubowanie na wierność Stanom Zjednoczonym i - zgodnie z tekstem przysięgi - zrzec się obywatelstwa kraju pochodzenia. Postępowanie "niezgodne" z tekstem przysięgi może teoretycznie prowadzić do odebrania obywatelstwa USA. W praktyce jednak Departament Stanu nie jest zainteresowany w odbieraniu osobom naturalizowanym prawa do posiadania obywatelstwa USA i nie wytacza im, jak to dawniej bywało, procesów sądowych o jego pozbawienie.
Jakie opinie Sądu Najwyższego są najważniejsze i jak pracownicy Departamentu Stanu USA patrzą na zagadnienie podwójnego obywatelstwa?
Większość zakazów, jakie istniały w amerykańskim orzecznictwie sądowym przeciwko podwójnemu obywatelstwu, została obalona decyzją Sądu Najwyższego, która została podjęta w 1967 r. (Afroyim vs Rusk) oraz orzeczeniem sądu z 1980 r. (Vance vs Terrazas). "Nowy Dziennik" zamieścił omówienie obu decyzji w obszernym artykule na ten temat dwa tygodnie temu. Obie decyzje zostały wprowadzone na dobre w życie w 1986 r. Oficjalna polityka Departamentu Stanu jest obecnie taka, że Stany Zjednoczone "nie popierają" zasady podwójnego obywatelstwa, ale "uznają" fakt jej istnienia w indywidualnych przypadkach. Obecnie istniejącą sytuację w tym zakresie można by przedstawić w ten oto sposób: jeśli zapytasz pracownika Departamentu Stanu, czy powinieneś utrzymywać podwójne obywatelstwo, odpowiedź, jaką uzyskasz będzie - nie. Jeśli jednak oświadczysz, że jesteś podwójnym obywatelem, pracownik odpowie - OK.
Czy możesz stracić obywatelstwo USA, jeśli wyjedziesz ze Stanów Zjednoczonych i zamieszkasz na stałe w obcym kraju?
Nie. Dawniej istniała jednak taka możliwość w stosunku do obywateli naturalizowanych, którzy po otrzymaniu obywatelstwa USA wyjechali z powrotem do kraju pochodzenia i przebywali w nim przez długi okres czasu. Zasada ta została jednak odrzucona w decyzji Sądu Najwyższego w 1964 r. (Schneider vs Rusk) i dodatkowo w przyjętej przez Kongres USA ustawie z 1978 r. W latach 70. istniało niebezpieczeństwo utraty amerykańskiego obywatelstwa, gdy osoba opuściła terytorium USA w rok po złożeniu przysięgi obywatelskiej i osiedliła się na stałe poza granicami Stanów Zjednoczonych. Ten przepis już jednak nie obowiązuje, gdyż Kongres USA odrzucił go w ustawie przyjętej w 1994 r.
Czy USA i Izrael podpisały specjalne porozumienie w sprawie podwójnego obywatelstwa?
Nie, takie porozumienie nie istnieje. Można być obywatelem obu krajów jednocześnie, gdyż prawo obowiązujące w Izraelu nie wymaga, aby przy przyjmowaniu obywatelstwa osoba zrzekała się obywatelstwa USA. Pod tym względem Izrael znajduje się w takiej samej sytuacji, jak obywatele Francji, Wielkiej Brytanii, Kanady i wielu innych krajów. Stany Zjednoczone nie posiadają porozumienia dotyczącego podwójnego obywatelstwa ani z Izraelem, ani z żadnym innym krajem na świecie.
Ciekawostką jest fakt, że istniejące w Izraelu tzw. prawo do powrotu (dające każdemu Żydowi prawo do osiedlenia się w Izraelu i stania się jego obywatelem) automatycznie przyznaje obywatelstwo każdemu Żydowi, który osiedla się w granicach państwa, i to bez konieczności wysyłania podania do urzędu, składania ślubowania na wierność państwu czy też uczestnictwo w specjalnej uroczystości ślubowania.
Jak wyglądała sprawa podwójnego obywatelstwa pod koniec XIX i na początku XX wieku, zanim sprawą zajął się Sąd Najwyższy USA?
Stany Zjednoczone ratyfikowały pod koniec XIX wieku kilka międzynarodowych porozumień w tej sprawie, znanych pod nazwą paktów Bancrofta. Mówiły one, że osoba, która przyjęła obywatelstwo USA, automatycznie traciła obywatelstwo innego kraju. W przypadku Amerykanów, którzy przyjmowali obywatelstwo krajów obcych, oznaczało to utratę amerykańskiego obywatelstwa. W wyniku orzecznictwa Sądu Najwyższego pakty Bancrofta zostały jednak odrzucone.
Czy służba w obcej armii może służyć za podstawę do odebrania obywatelstwa USA?
Nie. Ani służba w obcej armii, ani przyjęcie obywatelstwa innego kraju, który wymaga zrzeczenia się obywatelstwa USA, nie jest obecnie uznane przez sądy jako podstawa do pozbawienia osoby amerykańskiego obywatelstwa. Można go stracić jedynie wtedy, gdy swym postępowaniem "udowodni się" niechęć do pozostawania obywatelem USA lub w innych nielicznych ekstremalnych przypadkach (zdrada kraju, ochotnicze podjęcie walki z siłami USA).
Załóżmy, że przyjąłem obywatelstwo USA i w czasie przysięgi wypowiedziałem, zgodnie z jej treścią, lojalność w stosunku do mojej byłej ojczyzny. Czy w przypadku wyjazdu do rodziny w kraju pochodzenia mogę zostać powołany do wojska lub zamknie mi się, z jakichś powodów, możliwość powrotu do USA?
Każdy powinien wiedzieć, że przyjęcie obywatelstwa USA "nie zwalnia" automatycznie z posiadania obywatelstwa innego kraju. Wiele państw nie uznaje aktu wypowiedzenia lojalności, jaki składa każda osoba składająca ślubowanie na flagę amerykańską. W oczach wielu rządów osoba taka, pomimo posiadania obywatelstwa USA, pozostaje obywatelem kraju rodzinnego, a szczególnie w momencie, gdy znajdzie się na jego terytorium. Niektóre państwa wymagają, aby osoba - zanim zostanie oficjalnie i wyłącznie uznana za obywatela USA - przedłożyła takie dokumenty, jak poświadczenie o odbyciu służby wojskowej w rodzinnym kraju czy sprzedaniu wszystkich nieruchomości i całego majątku. Jeszcze inne narzucają tyle warunków w tej materii, że wyrzeczenie się obywatelstwa jest prawie niemożliwe (podobna zresztą jest obecnie polityka władz USA).
Generalnie rzecz biorąc, trzeba pamiętać, że stary kraj uważa osobę, która urodziła się na jego terytorium, za swojego obywatela. Szczególnie ma to miejsce w momencie ponownego pojawienia się w rodzinnym kraju czy przyjazdu do rodziny. Wtedy osoba taka staje się ponownie obywatelem kraju pochodzenia, z prawami i obowiązkami przysługującemu wszystkim innym obywatelom danego kraju. W razie popełnienia przestępstwa osoba taka zostanie potraktowana nie jak Amerykanin, a obywatel kraju rodzinnego.
Uważać muszą także ci, którzy wprawdzie urodzili się w USA, ale których rodzice (w przypadkach niektórych państw także dziadkowie), pochodzą z obcych krajów. Prawodawstwo wielu krajów mówi bowiem, że potomkowie urodzonych na ich terytorium obywateli są także objęci zasadą podwójnego obywatelstwa, nawet jeśli nigdy w kraju tym nie przebywali. Ludzie ci stają się automatycznie obywatelami danego kraju ze względu na rodziców (w niektórych przypadkach nawet dziadków).
Czy prawo USA zabrania posiadania dwóch paszportów?
Prawo amerykańskie nie zabrania posiadania dwóch paszportów. Posiadanie jednak dwóch paszportów na przejściach granicznych może być poczytane przez władze (albo na lotniskach zagranicznych, albo w Ameryce) jako coś podejrzanego. Aby uniknąć nieporozumień, lepiej posiadać jeden paszport i posługiwać się nim zarówno przy wyjeździe, jak i powrocie do Stanów Zjednoczonych. Polacy posiadający paszporty USA mogą wjeżdżać do Polski bez obawy, że zostaną zatrzymani przez polskich pracowników na granicy i odesłani z powrotem. Władze Polski mogą jedynie kwestionować brak polskiego paszportu czy zadawać na ten temat pytania, ale z braku jego posiadania nie mają prawa wyciągać żadnych daleko idących wniosków. Polak posługujący się paszportem USA nie powinien jednak przebywać na terytorium Polski dłużej niż 90 dni bez uzyskania specjalnego pozwolenia.
Ostatnia modyfikacja: Mon Jan 10 18:36:55 2005
