Wybrane artykuły Nowego Dziennika
W polskiej dzielnicy wiele rzeczy mozna zalatwic w ojczystym jezyku
Greenpoint nie zapomina polskiego
Chociaz na Manhattan Avenue na Brooklynie spotkac mozna Azjatow, Arabow, Latynosow i rodowitych Amerykanow, wchodzac do pierwszego lepszego sklepu bez namyslu powiedziec mozna: "Dzien dobry!".
Probujac zapytac tam kogos o droge, szansa, ze otrzymamy odpowiedz i wskazowki po polsku, wynosi jakies 80 proc. Swobodnie, uzywajac polskiej mowy czuc sie mozemy prawie na calym Greenpoincie, gdzie przewazaja biznesy prowadzone przez osoby polskiego pochodzenia.
Nawet jesli sprzedawca nie jest Polakiem, bez problemu uda nam sie z nim porozumiec. Troche na migi, po polsku z celowo lamanym angielskim udalo mi sie kupic karte telefoniczna w poblizu skrzyzowania Manhattan Ave. i India Street. Tak jest tez na straganach z warzywami i owocami. Po zaplaceniu za jablko sprzedawca o azjatyckich rysach twarzy powiedzial do mnie "Dziekuje!". Ale sklepow nie musimy wybierac na chybil trafil. O tym, ze wewnatrz mowi sie po polsku, swiadcza ich swojskie nazwy, takie jak Danuta Store, Mazur Meat Market, Podlasie, Staropolski, Blask czy Kiszka albo po prostu Kosmetyki, Apteka czy Komis. W miejscach, ktore odznaczaja sie angielskimi szyldami, czesto na drzwiach przyklejona jest naklejka z informacja: "Mowimy po polsku". A nawet jesli jej nie ma, mozemy smialo zaryzykowac rozpoczecie konwersacji w ojczystym jezyku.
Po polsku mozna zalatwic na Greenpoincie wszystko albo prawie wszystko. Piszac "po polsku", mam na mysli oczywiscie jezyk. Chociaz tylko w banku Morgan Chase Bank na Manhattan Ave. dostrzeglem slusznych rozmiarow napis "Mowimy po polsku", nie oznacza to wcale, ze w innych pobliskich bankach, np. Citibank, Apple Bank czy Greenpoint Bank, nas nie zrozumieja. W kazdym z nich pracuja tez ludzie o polskim pochodzeniu. Pewni polskiego mozemy byc w rozmaitych oddzialach unii kredytowych, nie wspominajac juz o typowo rodzimym Pekao. A jesli juz o pieniadzach mowa, po polsku porozumiemy sie w kazdym punkcie oznaczonym logo Western Union. Wszak sami reklamuja sie slowami: "Mowimy po polsku". Oczywiste jest, ze nie bedziemy pytac po angielsku o cene wycieczki, kiedy wchodzimy do polskiej agencji podrozy. Tak samo jak nie bedziemy w obcym jezyku prosic o flaki, pierogi czy barszcz w polskiej jadlodajni.
Po polsku mowic do nas beda takze wtedy, kiedy siadziemy na fotelu dentystycznym. Wsrod nazwisk lekarzy w Greenpoint Community Health Center brak jest polskich nazwisk. Nie znaczy to jednak, ze przychodnia jest niedostepna dla Polakow. Co prawda trudno sie dziwic, ze po polsku nie mowila czarnoskora recepcjonistka, ale juz wnioski rejestracyjne i wiszace na scianach komunikaty sa przetlumaczone na nasz jezyk.
Jesli najdzie nas ochota na wieksze zakupy, o pomoc miedzy regalami sklepowymi mozemy poprosic po polsku m.in. w supermarketach C-Town i Associated. Ojczysta mowe slychac tam na przyklad zza kas sklepowych i w komunikatach z interkomu. A jesli nie zrozumie naszego pytania o pieczywo zytnie pracownik wykladajacy towar na polki, to nie nalezy sie peszyc. Pobiegnie za chwile i poprosi kogos, kto mowi po polsku. Tak zreszta jest w wiekszosci miejsc na Greenpoincie, gdzie Polacy pracuja wspolnie z ludzmi o roznych korzeniach etnicznych.
Wiekszosc salonow fryzjerskich prowadzona jest przez polskie rodziny - stad "meskie strzyzenie na krotko i bez mycia" kosztowac bedzie 10 dolarow. Kto inny pomoze nam w utrzymaniu przy zyciu naszego pamiatkowego zegarka z Polski, jak nie polski zegarmistrz? Nawet w pralni mozemy sprobowac zapytac, co jak wlaczyc i jakich ubran nie mieszac w pralce. Aby poczytac po polsku, idziemy do polskiej ksiegarni lub oddzialu biblioteki, a zeby poradzic sie w sprawach lekow - wybieramy sie do polskiej apteki, gdzie dostac tez mozna produkowane w Polsce kosmetyki.
Angielski nie jest potrzebny, gdy chcemy wyslac paczke do rodziny w starym kraju, kupic dom lub skorzystac z uslug adwokata. Nie mowiac juz o szkole jezykowej, gdzie angielskiego nas naucza.
Z reguly wszedzie tam, gdzie w sprzedazy sa polskie czasopisma, wlasciciel lub pracownik mowi po polsku. Choc na dobra sprawe, zeby kupic krajowa gazete, nie trzeba zamieniac przeciez nawet slowa.
Nie mialem szczescia spotkac mowiacych po polsku pracownikow metra, kierowcow autobusow czy policjantow. Co prawda udalo mi sie lamana angielszczyzna kupic tygodniowy bilet, ale w budce MTA poszlo znacznie trudniej, niz kiedy kupowalem karte telefoniczna. Po polsku nie udalo mi sie zamowic jedzenia w McDonaldzie, ale moze trafilem na niepolska zmiane za pulpitem. Nie bylo za to zadnych problemow z kupieniem kanapki w Subwayu - obie dziewczyny zrozumialy moja prosbe. W fast-foodach i innych restauracjach trudno jednak o pomylke, kiedy ma sie przed soba napisana po angielsku nazwe potrawy.
Przy dluzszym pobycie w Nowym Jorku wypada postarac sie o tutejsze prawo jazdy. Nic prostszego, jak skorzystac z oferty kilku szkol nauki jazdy, ktorych instruktorzy naucza po polsku jezdzic w amerykanskich warunkach. A jesli juz mowa o samochodzie - nawet nie zdazylem o nic poprosic na stacji benzynowej przy McGuinness, kiedy pan z obslugi swojsko zapytal: "Regular czy premium lejemy...?".
Nie byloby polskiej dzielnicy bez polskich zabaw. Mozna wybrac wsrod kilku barow i klubow nocnych na Greenpoincie, ale wszystkie maja jedna ogromna zalete - mozna tam porozmawiac po polsku, posluchac czasem lepszej, czasem gorszej polskiej muzyki, no i oczywiscie napic sie polskiego piwa.
Ostatnia modyfikacja: Fri Sep 25 21:06:19 2003
