Poradnik studenta

Kluby polskie na amerykańskich uczelniach

Utrzymać polskość

Iwona Hoffman

Na uczelniach w Nowym Jorku, New Jersey i Connecticut studiują tysiące Polaków i Amerykanów z polskimi korzeniami. Na wielu istnieją grupy polskie i kluby polskie, które pozwalają na kontakt z językiem i obyczajami kraju ojczystego czy przodków. Są drogą do nawiązywania znajomości i przyjaźni, miejscem wsparcia i porad. Przede wszystkim jednak podtrzymują polskość i przybliżają imigrantom i Amerykanom Polskę.

Niektóre są formalnie zarejestrowane i bardzo aktywne; inne spotykają się tylko nieoficjalnie w celach towarzyskich. Do najbardziej aktywnych należą cztery kluby na znanych uczelniach Wybrzeża Wschodniego - Yale, Princeton, Barnard College i Rutgers.

Orzeł w plecaku

Anię Czaplińską, prezesa klubu polskiego na Barnard College przy Uniwersytecie Columbia, łatwo zauważyć w tłumie. Łatwo ją rozpoznać po plakietce na plecaku. To duży biały polski orzeł z napisem "Polska". "Noszę go od trzech lat" - mówi. Jest bardzo dumna ze swego pochodzenia. Urodziła się na Brooklynie. Wychowała i mieszka na Greenpoincie. "Ta duma z polskości jest na pewno ogromną zasługą moich rodziców - dodaje. - Chodziłam do polskiej szkoły, tańczyłam w polskim zespole ludowym".

Do dziś jest związana z istniejącym od ponad 60 lat Polish-American Folk Dance Company, który ma siedzibę na Greenpoincie. Nie tylko wciąż tańczy, jest też asystentką jego dyrektora, Daniela Dziadury.

Udziela się też w Organizacji Studentów Polskich w Nowym Jorku - Polish Student Organization (PSO), w której od niedawna pełni rolę wiceprezesa. Wiele pracy i wysiłku wkłada też w rozwój klubu polskiego na swojej uczelni. Został on już wyróżniony za działalność Student Leadership Award.

"Wcześniej na Columbii istniał 'podziemny' klub polski - mówi Ania. - Uniwersytet, a właściwie Columbia College, nie chciał wyrazić zgody na jego rejestrację. Kilkakrotnie składano wnioski, które za każdym razem jednak odrzucano". Próbę na Barnard podjęła Ania, która studiuje nauki wschodnioeuropejskie ze szczególnym wskazaniem na Polskę, a dodatkowo psychologię i taniec. Zebrała grupę dziewcząt ze swojej uczelni, gdyż szkoła wymaga, żeby dwie trzecie członków klubu polskiego tam studiowało. Dodały też osoby z "podziemnego" klubu. Lista składa się z ponad 100 osób. Cztery z nich zajmują się przygotowywaniem wszelkiego rodzaju spotkań, odczytów czy pokazów filmowych.

Monika Urbanowicz, od dwóch lat w USA, jest wiceprezesem. "Naukę na Barnard podjęłam za namową mamy, która jest lekarzem i pracuje w szpitalu obok uczelni - mówi. - Tuż po rozpoczęciu studiów szukałam kontaktu z innymi Polakami i tak znalazłam nasz klub". Aktywnie działają w nim też Julia Kite, której pradziadkowie przyjechali z Polski, oraz Justyna Raczkiewicz. Doradcą klubu jest profesor Cristin Kromm (każdy klub uczelniany musi mieć opiekuna, przeważnie są to profesorowie - przyp. red).

Klub zorganizował m.in. wieczór poezji poświęcony Czesławowi Miłoszowi oraz przegląd filmów Krzysztofa Zanussiego i spotkanie z nim. Gościł Michała Preislera, byłego więźnia obozu koncentracyjnego Auschwitz. Zaproponował malowanie pisanek. Przygotował też czuwanie wieczorne po śmierci papieża.

Najpopularniejszym wydarzeniem jest jednak polska Wigilia. Gdy na spotkania w ciągu roku przychodzi regularnie ponad 20 osób, w grudniu zjawia się blisko 100. "Mamy kilka stołów, na których stoją polskie potrawy przygotowane przez moją mamę - mówi Ania. - Zapraszamy polskich profesorów, między innymi prof. Johna Micgiela i prof. Annę Frajlich-Zając. Są zazwyczaj koledzy i koleżanki z PSO".

"Na Barnard mamy najlepszy klub na uczelni, Polski Klub. A Uniwersytet Columbii ma jeden z najlepiej działających programów języka polskiego. Chciałabym widzieć na spotkaniach jak najwięcej osób" - deklaruje Ania Czaplińska. Po chwili dodaje: "Smutno mi jednak, gdy często widzę Polaków, którzy wstydzą się lub nie chcą się przyznać do swego pochodzenia".

Wyjść poza swoje podwórko

Tomek Sergiejuk jest studentem Uniwersytetu Yale w New Haven w Connecticut i członkiem klubu polskiego. Ukończył właśnie drugi rok studiów na dwóch kierunkach - ekonomii i stosunkach międzynarodowych. W najbliższych planach ma krótkie wakacje w Polsce, a później praktykę studencką w Niemczech. Po powrocie - studia i oczywiście praca w klubie polskim.

Przyjechał do Stanów Zjednoczonych tuż po ukończeniu liceum w Białymstoku. Złożył dokumenty na sześć uniwersytetów w USA. Otrzymał odpowiedź z kilku i wybrał Yale. Tuż przed przyjazdem dowiedział się, że na uczelni działa polski klub. Prezesem była wtedy Vanessa Jankowski, która studiuje teraz w Londynie. Dziś kieruje nim Agata Kostecka. "Jednak gdy przygotowujemy jakieś spotkanie, wszyscy w się tym zajmujemy - mówi Tomek, który prowadzi m.in. stronę internetową klubu. - Jesteśmy otwarci dla wszystkich. Działają głównie te osoby, które mają jakieś powiązania z Polską, ale mamy też sporo Amerykanów polskiego pochodzenia". Na liście emailowej znajduje się ponad 130 osób.

Na początku roku akademickiego odbywa się Freshmen Bazaar, czyli spotkanie informacyjne dla nowo przyjętych. "Mają okazję zobaczyć, jakie organizacje działają na uczelni i zapisać do tych, które ich interesują - mówi Tomek.- Nasz klub też wystawia swój stolik i w ten sposób powiększamy naszą listę członkowską".

Potem członkowie klubu przygotowują plan działania na cały rok. "Staramy się być aktywni - stwierdza Tomek. - Nie ograniczamy się tylko do swojego podwórka. Każdy klub uczelniany na Yale ma obowiązek wychodzić poza uniwersytet. Musimy nawiązywać więzi z innymi uczelniami. Kontaktujemy się z ludźmi z NYU, Princeton, z Harvardu, Cornell i Brown University. Współdziałamy z PSO w Nowym Jorku. Bierzemy czynny udział w ich spotkaniach informacyjnych Studia 4U. Byliśmy na konferencji klubów polskich na NYU. W zeszłym roku nawiązaliśmy też współpracę z programem nauczania języków obcych dla uczniów szkół średnich w naszym stanie. Program przygotował Yale. Raz w tygodniu mamy dwie grupy uczniów ze szkół średnich i dajemy lekcje języka polskiego". W ubiegłym semestrze zajęcia prowadził Tomek z Jolą Golanowską. W następnym jednak koleżanka kończy studia, więc będzie sam.

Czym jest klub polski dla studenta z zagranicy? "To przede wszystkim mała odskocznia od całego życia na kampusie i kolejna grupa wsparcia - mówi. - Spotkania odbywają się raz w tygodniu, a ja z niecierpliwością oczekuję na nie. Klub pozwala poznać nowych ludzi, jest sposobem na poszerzanie horyzontów. Już nie mówię o tym, że można poćwiczyć język, dowiedzieć się, co dzieje się w Polsce.

Quo Vadis

Polski klub Quo Vadis (po łacinie: dokąd idziesz) na Princeton powstał w 2003 r. Założycielami i jego aktywnymi członkami są Agata Lenartowicz, Robert Osada, Asia Wizner, Michał Wawrzoniak, Marta Porwit i Agnieszka Gerwel. Doradcą jest Peter Bogucki, dziekan do spraw studentów w szkole Inżynierii i Nauk Stosowanych (School of Engineering and Applied Science).

"Zrzesza nie tylko studentów, ale także Polaków mieszkających w i dookoła Princeton w New Jersey - mówi Agnieszka Gerwel, która ukończyła Rutgers University, a pracuje na Wydziale Filozofii jako administrator. - Naszą wspólną cechą jest zainteresowanie kulturą polską. Jest między nami paru Amerykanów, którzy świetnie mówią po polsku. Są też z nami absolwenci Princeton. Po latach wracają i angażują się w działalność, jak np. Marta Porwit, która kilka lat temu studiowała sinologię (nauka o języku, kulturze i historii Chin). Organizuje nawet spotkania pozauczelniane, np. czytanie poezji polskiej. Spotykamy się mniej więcej raz w miesiącu. Wyświetlamy polskie filmy, zapraszamy polskich profesorów na wykłady. Dziekan Bogucki miał np. odczyt na temat swojej pracy archeologicznej w Polsce". Na uczelniane spotkania przychodzą także osoby, które nie mają polskiego pochodzenia, wtedy odbywają się one w dwóch językach. Quo Vadis organizuje też co tydzień tzw. Polish Table (polski stół). Członkowie spotykają się na obiedzie w jednym z college'ów na Princeton, a jednym obowiązkiem jest rozmowa w języku polskim. W ubiegłym roku imprezy te były wyjątkowo popularne. Poza tym członkowie spotykają się w kawiarniach lub w barach, gdzie konwersacja toczy się wartko... oczywiście po polsku. Quo Vadis organizuje też wycieczki, wspólne wyjazdy, np. zimą na narty.

W klubie nie ma typowego podziału funkcji. Każdy, kto ma jakiś pomysł, może zająć się jego realizacją. Agnieszka, będąc jeszcze na Rutgers, przygotowała wyjazd studentów amerykańskich do Polski, gdzie uczyli języka angielskiego. "Byli zaskoczeni, że mamy piękne miasta, nowoczesne księgarnie czy interesujące muzea - wspomina. - Działalność klubu jest więc bardzo istotna dla zmiany wizji Polski wśród Amerykanów, a także wśród osób polskiego pochodzenia. Nie zawsze, niestety, jest ona pozytywna i prawdziwa".

Na liście emailowej klubu jest około 130 osób. W wykładach czy projekcjach filmów udział bierze przeważnie 40. Na spotkania bardziej kameralne, kawiarniane, przychodzi regularnie kilkanaście osób. Klub jest oficjalnie zarejestrowany i finansowany przez Uniwersytet Princeton. Otrzymał również wsparcie finansowe z Departamentu Języków Słowiańskich (Slavic Languages Department).

Agnieszka podkreśla znaczenie klubu polskiego na uczelni. "Dobrze jest mieć grupę znajomych - mówi - szczególnie w przypadku studentów z Polski, którzy przyjeżdżają i nikogo nie znają. Ważne jest też, by utrzymać język, mieć związek z polską kulturą, historią i teraźniejszością. Pomaga to wielu osobom się odnaleźć. Dobrze jest mieć kontakt z ludźmi, którzy mogliby pomóc zweryfikować często sprzeczne informacje o Polsce, czasami kontrowersyjne, czy też pomóc w rozwiązaniu konfliktów. Każdy z nas ma jakieś problemy, warto więc się spotkać, porozmawiać".

Utrzymać polskość

Agnieszka Waluś jako 3-latka przyjechała do Stanów Zjednoczonych z rodzicami. Od początku uczęszczała do polskiej szkoły, mówiła po polsku, uczyła się pisać w tym języku. Od trzech lat studiuje na Uniwersytecie Rutgers w New Jersey dwa kierunki - historię i psychologię w połączeniu z nauczaniem początkowym w szkole podyplomowej (graduate school). Tyle samo czasu jest związana z klubem polskim na uczelni, który istnieje już dziesięć lat. Od kwietnia jest jego prezesem, przedtem była skarbnikiem.

"Organizujemy także wyjazdy na biwaki, kempingi czy pikniki - mówi Agnieszka. - Na koniec roku akademickiego przygotowujemy wspólny wyjazd. Co roku chodzimy też na Paradę Pułaskiego, z dumą prezentujemy naszą polskość, nosimy klubowe koszulki i transparenty". Na liście kontaktowej klubu znajduje się ponad 200 osób. Na cotygodniowe spotkania w każdy czwartek pojawia się regularnie 20-30 osób.

Do RU Polish Club, jak w przypadku innych polskich klubów, każdy może należeć. Wiele osób przyprowadza znajomych, którzy nie są Polakami. Spotkania, głównie towarzyskie, najczęściej odbywają się jednak w języku polskim. Przybyli oglądają filmy, słuchają polskiej muzyki, często przygotowują dania kuchni polskiej. Studenci z Rutgers utrzymują kontakty z innymi klubami uczelnianymi, zapraszają się wzajemnie, prowadzą wymianę towarzyską i uczelnianą. Klub polski często zaprasza wykładowców. Ostatnio prof. Jan Kubik, który wykłada na wydziale nauk politycznych, wygłosił odczyt na temat papieża.

Dla Agnieszki klub ma wyjątkowe znaczenie. "Chcę utrzymać swoją polskość, mieć możliwość poprawienia języka, zwłaszcza gramatyki - mówi. - W domu rozmawiam po polsku, czytam gazety w tym języku. Chciałabym utrzymać kontakty z rodziną w Polsce, a także w przyszłości nauczyć swoje dzieci języka. Dzięki naszym spotkaniom poznałam większość swoich obecnych znajomych i przyjaciół".

"Klub polski na uczelni jak najbardziej ma sens - podkreśla. - Nie tylko zrzesza Polaków i osoby polskiego pochodzenia, przybliża nam kulturę polską. Spotykają się z nami też absolwenci, radzą, pomagają często zrozumieć, co nas czeka w szkołach podyplomowych czy już w pracy zawodowej. Jesteśmy też widoczni jako Polacy".

Polskie kluby na amerykańskich uczelniach
* The Polish Society of Yale College, Yale University: www.yale.edu/polishclub
* Quo Vadis - Polish Club na Princeton University: www.princeton.edu/~quovadis; e-mail: quovadis@princeton.edu
* RU Polish Club na Rutgers University: www.geocities.com/rupolishclub; e-mail: awalus@eden.rutgers.edu
* Polski Klub na Barnard College: e-mail: Ania Czaplińska - ac2162@columbia.edu; Monika Urbanowicz - mu2113@barnard.edu
* Uniwersytet Notre Dame: www.nd.edu/~kielbasa/index.html
* Polski Klub na Trinity College: www.trincoll.edu/orgs/polish-club/Default.htm
* Polski Klub na uniwersytecie Kansas: www.ku.edu/~polish/club.html
* Polski Klub na uniwersytecie Michigan: www.umich.edu/~polska
* Polsko-Amerykański Związek Studentów przy uniwersytecie Chicago: pasa.uchicago.edu/
* Organizacja Studentów Polskich przy Uniwersytecie Toronto, Kanada: psa.sa.utoronto.ca
* Organizacja Studentów Polskich w Nowym Jorku: www.pso-usa.org