"Nowy Dziennik"
na początku drogi

Czesław Karkowski

Na początku lata 1970 r. grupka paru zaledwie osób rozpoczęła regularne spotkania i narady w sprawie wydawania polskiej gazety w Nowym Jorku. Niektórzy zastanawiali się, jak ratować zamierający "Nowy Świat", ukazujący się w metropolii nowojorskiej od 1919 r., inni zgadzali się, iż ów dziennik jest nie do uratowania, więc trzeba raczej utworzyć nowe pismo, które odpowiadałoby nowszym pokoleniom emigracji.

W tej początkowej grupie sześciu osób, jak się później okazało - ojców założycieli "Nowego Dziennika" - znalazło się dwóch duchownych (ks. prałat Michał Majewski z New Jersey, ojciec Michał Zembrzuski, założyciel Amerykańskiej Częstochowy), ostatni red. naczelny "Nowego Świata" Edward Lipecki i blisko związany z tamtą gazetą Marian Święcicki oraz Bolesław Wierzbiański (na zdjeciu) i Bolesław Łaszewski, w którego mieszkaniu 15 lipca 1970 r. doszło do pierwszego spotkania.

KRYZYS POLSKIEJ PRASY

"Nowy Dziennik" znakomicie radził sobie w pierwszych latach po powstaniu, albowiem założyciele potrafili sobie poradzić z sytuacjami dramatycznymi, balansowaniem na krawędzi przetrwania.

W początkach lat siedemdziesiątych ciężka sytuacja polskiej prasy w USA przerodziła się w głęboki kryzys. Z dziesięciu istniejących w Ameryce dzienników pozostały tylko dwa - "Dziennik Związkowy" w Chicago, organ Związku Narodowego Polskiego, oraz prywatna gazeta "Nowy Świat" w Nowym Jorku. A przecież jeszcze niedawno wychodził "Kuryer Polski" w Milwaukee; założony w 1888 r. był najstarszą polską gazetą w Stanach Zjednoczonych. Ukazywał się "Dziennik Chicagoski" (nie mylić z "Dziennikiem Chicagowskim", który zaczął wychodzić pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku); "Dziennik Polski" z Detroit, gdzie było jedne z największych skupisk Polaków w USA. Były jeszcze "Nowiny Polskie", także z Milwaukee i "Kuryer Codzienny" z Bostonu, założony w 1915 r. Wreszcie "Wiadomości Codzienne" z Cleveland, Ohio - również wielkiego skupiska Polaków w Ameryce, a w innym ośrodku wychodził "Pittsburszczanin". W Buffalo i okolicach królował renomowany "Dziennik dla wszystkich" - wydawnictwo, które cieszyło się opinią niezależnej finansowo instytucji mającej pokaźne oparcie majątkowe w nieruchomościach oraz własnej drukarni. Dziennik ten nie tylko służył Polonii na Wschodnim Wybrzeżu, lecz docierał również do wielu zakątków świata, w których istniała nasza emigracja.

Kryzys nie ominął i Nowego Jorku. W ciężkiej sytuacji znalazł się w 1970 roku niezmiernie zasłużony "Nowy Świat". Od paru już lat przechodził rozmaite koleje losu, a jego ostatnim właścicielem był ks. prałat Franciszek Pałęcki z Filadelfii. Ów potężny niegdyś dziennik znalazł się na skraju bankructwa.

Dlaczego tak się działo? Tzw. stara Polonia - emigracja z początku wieku, zaczęła się pod koniec lat sześćdziesiątych szybko wykruszać. Tymczasem to z jej licznych szeregów wywodzili się czytelnicy polskiej prasy w USA. Gdy przybysze z Polski prosperowali w Ameryce, ich prasa także kwitła, gdy ich zaczęło brakować, wraz z nią umierały dzienniki. Nowa fala emigracyjna po 1945 r. nie interesowała się gazetami kierowanymi do odmiennego odbiorcy, innego kulturowo, pokoleniowo, intelektualnie.

ZEBRANIA I NARADY

Tamten gorączkowy czas jest słabo udokumentowany, różne krążą wersje ówczesnych wydarzeń. Wydaje się jednak, że choć całą szóstką założycieli naszej gazety kierowała ta sama wola ratowania polskiego tytułu, to jednak w tych pierwszych decydujących ruchach kluczową rolę odegrał Marian Święcicki, który był swoistym łącznikiem między starą emigracją "za chlebem" a żołnierską; był głęboko zaangażowany w funkcjonowanie "Nowego Świata", ale zarazem on najlepiej zdawał sobie sprawę z tego, że w obecnych warunkach gazeta jest nie do uratowania. Wiedział też doskonale, że Lipecki, dotychczasowy redaktor naczelny upadającego dziennika, nie może kierować nowym pismem, toteż wysunął na to stanowisko i forsował kandydaturę Bolesława Wierzbiańskiego.

Spotkania grupy założycielskiej odbywały się często w różnych miejscach - a to w mieszkaniach prywatnych, a to w biurze Bolesława Wierzbiańskiego przy Park Ave., a to w Amerykańskiej Częstochowie u ojca Zembrzuskiego. Dyskutowano, radzono. Do podjęcia szybko ostatecznych decyzji skłoniła te osoby niesprawdzona plotka, że konsulat PRL pragnie wykupić "Nowy Świat" i wydawać gazetę jako organ propagandowy. Trzeba było działać.

Zdecydowano więc o założeniu spółki mającej na celu wykupienie majątku i spłacenie długów "Nowego Świata" oraz wypuszczenie nowej gazety. Powołano do życia korporację pod nazwą Bicentennial Publishing Inc. i wybrano jej władze. Funkcję prezesa Rady Dyrektorów powierzono Bolesławowi Wierzbiańskiemu, który w przyszłości został wydawcą i naczelnym redaktorem pisma. Na wiceprezesa mianowano ojca Zembrzuskiego, skarbnikiem został Marian Święcicki, sekretarzem - ks. Majewski.

Postanowiono też podnieść cenę egzemplarza "Nowego Świata" z 10 do 15 centów i zmniejszyć liczbę wydań z sześciu do pięciu w tygodniu. Z punktu widzenia dziennika, który wkrótce miał zastąpić dotychczasową gazetę, były to decyzje rozsądne. Przyszły dziennik mógł przejąć po poprzedniku wyższą cenę, a ponadto zaoszczędzić na mniejszej liczbie wydań. Dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych "Nowy Dziennik" wprowadził szóstą, poniedziałkową edycję gazety.

PIERWSZE WYDANIE

Uzgodniono tytuł, a także szereg kwestii technicznych. Dla założycieli nie ulegało wątpliwości, iż "Nowy Dziennik" nie będzie organem żadnej partii politycznej ani pismem żadnego zrzeszenia polsko-amerykańskiego. Będzie przedsięwzięciem prywatnym, niezależnym, przekazującym rzetelne informacje. Jego nadrzędnym zadaniem ma być wspieranie Polski w walce o niepodległość i demokrację, a także służenie polskiej grupie etnicznej w Ameryce.

Początkowo redakcja i drukarnia znajdowała się w Jersey City, gdzie Marian Święcicki wyszukał odpowiedni lokal. Pierwszy numer "Nowego Dziennika - Polish Daily News" miał się ukazać 17 lutego 1971 roku. Dotrzymanie tego terminu okazało się niemożliwe. Dopiero 27 lutego 1971 r. wyszła przygotowana i wydrukowana w Jersey City nowa codzienna polska gazeta - "Nowy Dziennik".

Tak zaczęła się historia trwająca już 35 lat. Wprowadzenie na rynek i utrzymanie na nim pisma wraz z dodatkiem weekendowym "Tydzień Polski" (poprzednikiem dzisiejszego "Przeglądu Polskiego", choć zupełnie niepodobnego do obecnego dodatku kulturalnego) wymagało ogromu pracy i radzenia sobie z wieloma problemami finansowymi, wydawniczymi: prenumeratą, ogłoszeniami i składem osobowym redakcji. Zadanie to spadło na redaktora naczelnego, Bolesława Wierzbiańskiego. Świetnie się z niego wywiązywał, zarówno radząc sobie z przygotowywaniem codziennie nowego wydania w warunkach bez porównania cięższych niż dziś, jak i w sytuacjach trudnych, kiedy musiał podejmować konieczne, choć często niepopularne decyzje.

Gazecie dobrze przysłużyła się zmiana lokalizacji. Pod koniec 1976 r. redakcja przeprowadziła się do Nowego Jorku, gdzie wynajęła piętro kamienicy przy 38 Ulicy między 5 i 6 Aleją. Po ponad dziesięciu latach ponownie przeniosła się - tym razem do własnego budynku, znajdującego się przy tej samej ulicy, ale między 8 a 9 Aleją. Z dzisiejszego punktu widzenia jedną z najbardziej śmiałych, choć na początku lat osiemdziesiątych bardzo kontrowersyjną decyzją redaktora Wierzbiańskiego było odmłodzenie redakcji, postawienie na nowych emigrantów z Polski. To m.in. dzięki temu "Nowy Dziennik" uniknął losu "Nowego Świata" i po kolejnych transformacjach rozwija się nadal.