|

Poproszony o wybranie miejsca wywiadu Michael Kandel
powiedzial bez wahania Polanka. Pisarz czesto jada
obiady w malej polskiej restauracji na Warren Street
w Financial District dzielnicy, w ktorej pracuje
jako redaktor dla Stowarzyszania Jezykow Wspolczesnych.
Zjemy przy okazji bigos namawial przez telefon.
Przyszedl lekko spozniony, zdjal kapelusz i od razu
zaczal mowic o Lemie.
Kandel przetlumaczyl na angielski miedzy innymi "Kongres
futurologiczny", "Pamietnik znaleziony w wannie",
"Dzienniki gwiazdowe". Za tlumaczenia Lema byl dwukrotnie
nominowany do prestizowej Krajowej Nagrody Ksiazkowej
(National Book Award). Napisal kilka powiesci, w tym:
"Dziwna inwazje", "Kapitana Jacka Zodiacka", "Panda
Ray".
Kilka razy byl w Polsce i tam poznal nasze narodowe
potrawy. W dniu wywiadu nie zjadl jednak bigosu. Zamowil
rosol i kielbase.
Co bylo pierwsze: jezyk polski czy fascynacja Lemem?
Michael Kandel: Jezyk. W latach 60. studiowalem
jezyki slowianskie na uniwersytecie w Indianie. Glownie
rosyjski. Jako drugi jezyk wybralem polski, bo wlasnie
zaczela interesowac mnie poezja, a w tej dziedzinie
polska literatura jest silniejsza niz rosyjska. W
Indianie nie bylo nauczyciela polskiego. Uczylem sie
sam. Czasami przyjezdzal jakis profesor polskiego
z Columbii lub innego wielkiego uniwersytetu. Na szczescie
dostalem stypendium Fulbrighta i pojechalem na rok
do Warszawy. Skonczylo sie tak, ze doktorat napisalem
po polsku, a nie po rosyjsku. Ale jego temat byl polsko-rosyjski.
Pisalem o Tuwimie jako tlumaczu Puszkina.
Znal Pan ksiazki Lema przed wyjazdem do Warszawy?
Zaczalem czytac go w Polsce, nie majac pojecia,
kim jest. Tylko dlatego, ze fantastyka naukowa interesowala
mnie od dziecka. Ksiazki Lema wciagnely mnie od razu.
Wyslalem do niego list zachwyconego wielbiciela. Pare
dni pozniej przezylem szok. Dostalem od Lema odpowiedz.
Pisal, ze potrzebuje tlumacza swoich ksiazek na angielski,
bo poprzedni sie nie sprawdzil.
Zdecydowal sie Pan od razu?
Odpisalem mu, ze powinien miec tlumacza pisarza,
a ja nim nie jestem. Ale on kazal tlumaczyc. No to
tlumaczylem. Pierwsza ksiazka byl "Pamietnik znaleziony
w wannie", druga "Cyberiada". Po powrocie do Waszyngtonu,
gdzie uczylem jezykow slowianskich, przetlumaczylem
jeszcze kilka ksiazek Lema.
Jakie bledy popelnil poprzedni tlumacz?
Rozne. Ogolny efekt byl taki, ze to co bylo blyskotliwe
i dowcipne po polsku, po angielsku stalo sie plaskie.
Pamieta Pan pierwsze spotkanie z Lemem?
Tak. Bylo to na przedmiesciach Krakowa. Lem byl
duzo cieplejszy, niz sie spodziewalem.
Jak dlugo tlumaczyl Pan "Pamietnik znaleziony w
wannie"?
Bardzo dlugo. Po skonczeniu redagowalem jeszcze
swoje tlumaczenie. Zajelo mi to duzo wiecej czasu,
niz zwykle zajmuje tlumaczom przelozenie ksiazki o
takiej objetosci. Mysle, ze tlumaczylem ja dluzej
niz Lem pisal. Na pewno spedzilem wiecej czasu niz
Lem nad "Fiaskiem", bo kiedys powiedzial mi, jak dlugo
pisal te ksiazke.
Czy znalazl Pan w ksiazkach Lema fragmenty nieprzekladalne
na angielski?
Jest ich mnostwo. Lem czesto bawi sie w gry jezykowe.
W "Cyberiadzie' na przyklad robot-poeta pisze wiersz,
w ktorym uzywa tylko slow zaczynajacych sie na litere
"s". Nie bylem w stanie oddac tego po angielsku. Zmienilem
"s" na "n".
Czy w latach, kiedy zaczynal Pan tlumaczyc Lema,
byl on znany w USA?
Nikt go nie znal. Absolutnie nikt. Teraz jest zupelnie
inaczej. Pisarze science fiction w Ameryce czesto
uzywaja pomyslow Lema. Stal sie bardzo wazna postacia
w ich kregu.
Czy Lem poprawil wizerunek polskiej literatury
w USA?
Na pewno. W tej chwili bardzo czesto czytaja go
mlodzi intelektualisci. I z tego co wiem, interesuja
ich nie tylko powiesci science fiction, ale tez inne
ksiazki Lema. Wiedza, ze jest Polakiem. Ale z drugiej
strony nie ma to dla nich duzego znaczenia. Dla nich
liczy sie literatura, a nie jej pochodzenie.
Wiele znanych ksiazek Lema powstalo w latach 50.
i 60. Technologia w tamtych czasach byla lata swietlne
za dzisiejsza. A jednak czytelnicy wciaz fascynuja
sie technologicznymi przepowiedniami Lema. Jak to
wytlumaczyc?
Niektore pomysly Lema zestarzaly sie, ale inne
nie. Rzeczywistosc wirtualna, cos o czym wszyscy teraz
mowia, to pomysl Lema z lat 60. To, ze ja przewidzial
wtedy, jest niewiarygodnym osiagnieciem. Lem pisal
o tez o makrominiaturyzacji w latach 60. Byl prorokiem
wielu technologicznych trendow.
Widzi Pan nastepcow Lema w Polsce?
Polska fantastyka naukowa jest znakomita. Jacek
Dukaj na przyklad jest fascynujacy. Albo Marek Huberath.
Marka tlumaczylem na angielski. Teraz probuje znalezc
dla niego amerykanskiego wydawce.
Zaczal Pan pisac swoje wlasne powiesci science
fiction kilka lat po tym, jak przestal Pan tlumaczyc
Lema. Czy literatura Lema miala wplyw na Pana ksiazki?
Prawdopodobnie tak. Mysle, ze przejalem niektore
jego pomysly, chociaz nie mam swojego Ijona Tichego.
Niektorzy krytycy twierdza, ze pisze podobnie jak
Lem. Ale nie moglem tego uniknac. Nie da sie przeczytac
"Cyberiady" i nie pozostac pod jej wplywem.
Czy bycie tlumaczem Lema zrobilo Panu nazwisko
i pomoglo w publikacji wlasnych ksiazek?
Nie sadze. Tlumacz jest postacia nieznana. Jest
niewidzialny. Czytal pan na przyklad "Sto lat samotnosci"
Gabriela Marqueza, jednej z najslynniejszych powiesci
ostatnich lat?
Tak.
To niech mi Pan powie, kto jest jej polskim tlumaczem
Nie mam pojecia.
No wlasnie. Jesli tlumacz zrobi dobra robote, nikt
tego nie zauwazy. Dla czytelnika jest to zasluga autora
ksiazki. O tlumaczach mowi sie tylko wtedy, kiedy
cos spaprza.
Znalazl Pan juz polskiego tlumacza swoich ksiazek?
Nie. Ale o to sie nie martwie Spotkalem wielu tlumaczy
polskich na roznych konferencjach. Sa niewiarygodnie
dobrzy. Prezentuja najwyzsza jakosc. Moim zdaniem
sa najlepsi w Europie. Kilka moich opowiadan pojawilo
sie w "Nowej Fantastyce". Ich tlumaczenia sa genialne.
Napisal Pan ostatnio powiesc fantasy pt. "Uczony".
Ale nie zostala jeszcze opublikowana. Dlaczego?
Rynek wydawniczy w USA jest w tej chwili bardzo
trudny dla wszystkich pisarzy, z wyjatkiem tych najbardziej
znanych. Wydawnictwa publikuja tylko pewniakow, na
ktorych moga zarobic ogromne pieniadze. Zamieniaja
sie w wielkie koncerny miedzynarodowe. Interesuje
je tylko zysk. Decyzje o publikacji podejmuja w nich
menedzerowie i spece od biznesu, a nie redaktorzy,
krytycy czy pisarze. Ksiazki traktuje sie jak filmy
w Hollywood. Najwazniejszy jest budzet i ocena zyskow.
Czyta Pan wciaz Lema?
Jego ostanie ksiazki nie sa powiesciami. Najczesciej
sa to eseje i artykuly, w ktorych porusza polityczne
kwestie. A to mnie specjalnie nie interesuje. Ale
podziwiam go jak zawsze. Nie ma watpliwosci, ze jest
jednym z najwiekszych pisarzy tego stulecia.
Rozmawial Marcin Fabjanski
|