O kryzysie polskiej kultury

Z Krzysztofem Piesiewiczem, swiatowej slawy scenarzysta i krytykiem filmowym, rozmawia Marcin Harasimowicz

­ Zdaniem wielu krytykow ubiegly rok byl przelomowy dla polskiego kina, gdyz udalo sie skutecznie wypromowac dwa rodzime filmy, ktore nawiazaly na rynku konkurencje z produkcjami spod znaku Hollywood. Czy faktycznie mozna mowic o "wychodzeniu na prosta" w tej dziedzinie kultury?

­ W pana pytaniu zawarta jest falszywa teza, poniewaz z gory zaklada pan, ze w Polsce istnieje jakikolwiek pozytywny efekt, jezeli chodzi o tworczosc filmowa. Uwazam, iz jest wprost przeciwnie. Polskie kino jest w wyjatkowym kryzysie, w jakim nie bylo od przynajmniej pietnastu lat. Ten kryzys trwa od zreszta od poczatku mijajacej dekady. To nie jest problem zrobienia dwoch filmow na podstawie starej literatury. Ja sie bardzo ciesze, ze pan Wajda otrzymal Oscara za caloksztalt, ale to nie ma naprawde nic wspolnego z istnieniem pulsujacego, mowiacego wspolczesnym jezykiem polskiego kina. W naszym kraju nie powstaja filmy, poprzez ktore polska kultura moze nawiazac dialog ze wspolczesnym swiatem tak pod wzgledem tresci, jak i formy. Wiekszosc obrazow to albo ekranizacje historyczne, ktore dotycza polskich fobii, uprzedzen, doswiadczen oraz kompleksow i sa przeniesione w odlegla przeszlosc (filmy te zbieraja w naszym kraju ogromna widownie z wielu przyczyn). Albo jest to lektura szkolna, albo sentymenty, albo wreszcie nawiazanie do jakichs pomnikow literackich. Nie ma natomiast kina polskiego, operujacego zwartym, nowoczesnym jezykiem; mowiacego o uniwersalnych problemach. Czyli o tym, co wyniesione z Polski moze dotyczyc wspolczesnego swiata. Dlatego w momencie, kiedy dziennikarze zadaja mi pytanie dotyczace "sukcesow polskiego kina", wlasnie w tym pytaniu zawiera sie ogromny falsz, nieporozumienie i nieprawda. Nie ma polskiego kina na swiecie! Nie ma polskiego jezyka filmowego, jaki byl w latach 60. i nawet 70. Pracy polskich operatorow i aktorow oraz tresci scenariuszy wychodzacych stad. Bo problem nie w tym, ze istnieje taki operator Kaminski czy tez Sobocinski, ktorzy z powodzeniem dzialaja za granica. Chodzi o polskie kino, polskie problemy i polski jezyk przekazu. A w tej chwili czegos takiego po prostu nie ma.

­ Mozna wiec zaryzykowac stwierdzenie, ze polskie kino po chwilowej utracie tozsamosci wskutek zalewu roznej jakosci produkcji z zagranicy na poczatku lat 90. jeszcze nie zdolalo jej odzyskac?

­ Istnieja wszelkie dane ku temu, by cos zmienic na lepsze. Jest wielu aktorow, rezyserow i operatorow, ktorzy czekaja na swoja szanse. Niestety ­ widocznie sa jakies przyczyny nie pozwalajace zadebiutowac ludziom, ktorzy mogliby opowiedziec nam cos o wspolczesnym swiecie wartkim opowiadaniem, nowoczesnym jezykiem. Trzeba te przyczyny zlokalizowac i usunac.

­ Czy nie jest pewnym paradoksem, ze za najwieksza nadzieje polskiego kina zostal uznany Piotr Weresniak, ktorego debiutancki film "Zakochani" jest w pewnym sensie kalka amerykanskich produkcji tego typu?

­ Oczywiscie. Dlatego mowie o kryzysie polskiego kina, ktore albo nawiazuje do starych pomnikow literackich ­ co robi sie przy uzyciu bardzo konserwatywnego jezyka ­ albo jest "kalka" produkcji z USA. Znani aktorzy robia filmy, ktore maja nawiazywac do pewnych kanonow przecietnego kina zachodniego. Ale takie rzeczy nie "przejda", bo jak cos jest wtorne ­ traci swoja autentycznosc oraz spontanicznosc. Tak samo jest z faktem, ze w kioskach nie ma dobrych polskich pism. Wiekszosc pism stara sie jedynie nasladowac obca rzeczywistosc, w duzym stopniu nastawiajac sie na przedstawienie tego swiata, bez koniecznosci prezentowania naszego kraju. To jest jak najbardziej oczywiste, kazdy to widzi! Jedyne pozytywne rzeczy, ktore dzieja sie w polskiej kulturze, powstaja w zamknietych wspolnotach tworczych. Powolutku cos odbudowuje sie w teatrze, gdzie daja znac o sobie mlodzi tworcy. A to, co sie dzieje z kinem, jest dla mnie nie tylko kryzysem, ale wrecz dramatem! I nie jest zadnym pocieszeniem, ze na "Pana Tadeusza" oraz "Ogniem i mieczem" przyszlo po 6-7 milionow widzow. Oto pytanie ­ gdzie jest kino, ktore daloby publicznosci, zwlaszcza mlodziezy, to czego ta szuka najbardziej ­ opis wspolczesnej rzeczywistosci oraz odpowiedzi na liczne pytania. Kino posiadajace estetyke bedaca odbiciem pewnych zjawisk, ktore nam towarzyszy w zyciu codziennym. Tego nie ma. A jesli juz pojawiaja sie ludzie, ktorzy chca cos zrobic ­ to nie moga. Powiem zreszta jeszcze jedna rzecz, jestem przekonany, ze gdybym zaniosl w tej chwili dziesiec scenariuszy "Dekalogu" w te miejsca, ktore obecnie decyduja o produkcji w Polsce, w stu procentach nie bylyby zatwierdzone...

­ Czy istnieje Pana zdaniem szansa, aby ci mlodzi tworcy wreszcie otrzymali swoje "piec minut" na scenie krajowej kultury?

­ W najblizszym czasie nie widze takiej szansy...

­ Co wiec musi sie zmienic?

­ Musza zaczac decydowac o tym ludzie, ktorym przestanie sie wydawac, ze to jest wazne dla polskiego kina i jego funkcjonowania za granica, co im sie wydaje dobre. Bo oni zwyczajnie nie maja pojecia o wspolczesnym kinie, zapotrzebowaniu na rodzaj filmu oraz opowiadania. Przeciez od ponad dziesieciu lat ­ bo Kieslowskiego nie ma co uwzgledniac ­ polska kinematografia nie istnieje w obiegu swiatowym.

­ Czy nie zgodzilby sie Pan z teza, ze kryzys polskiego kina jest nieodlacznie zwiazany z pewna zmiana systemu wartosci u odbiorcy, ktory teraz oczekuje przede wszystkim rozrywki?

­ To absolutna brednia! Czy mysli pan, ze czlowiek wspolczesny az tak bardzo rozni sie od tego sprzed trzydziestu lat? Czy uwaza pan, ze dobrze opowiedziana historia o milosci, cierpieniu, radosci czy tez smutku nie zrobi na nim zadnego wrazenia? Ze ten czlowiek tak sie zmienil, iz podobne wartosci juz niewiele go obchodza? To nieprawda!

­ Sam Pan jednak wspomnial o naciskach. Byc moze jednak publicznosc poddaje sie lansowanym przez najwieksze koncerny wzorcom i modom...

­ Ale to sa naciski neofitow produkcji. Ludzi, ktorzy mysla, ze inni ludzie tego potrzebuja. Ja nie postuluje wcale, aby nie bylo zadnych filmow rozrywkowych. To nie o to chodzi. Uwazam jedynie, iz kino jest w tej chwili tego rodzaju srodkiem wyrazu i ma takie znaczenie, ze musi rowniez zaczac opowiadac powazne rzeczy, bo ludzie na to czekaja. Prosze spytac licealistow albo studentow, jakie sa najlepsze filmy? Jestem przekonany, ze wymienia panu Lyncha, Almodovara, Zonce... I Polska ma szanse tylko z takim kinem zaistniec! Nie moze scigac sie z wielkimi produkcjami, poniewaz ani nie mamy na to srodkow, ani mozliwosci. Polska naprawde ma potencjal do wejscia ze wspanialym, wspolczesnym jezykiem kina. Nigdy nie zdola tego zrobic z wtornymi produkcjami przyniesionymi z anglosaskich tradycji, a robionymi w Warszawie. Przeciez to jest smieszne.

­ Od czego wiec powinno sie zaczac reformowanie polskiego kina?

­ Reformowanie polskiego kina powinno sie zaczac od wspolnoty tworczej ludzi, ktorzy maja cos do powiedzenia. Przeciez u nas naprawde jest mnostwo talentow! Trzeba tylko dac im szanse, trzeba ich szukac, rozmawiac... Ja moge nawet podac kilka nazwisk ludzi, ktorym dalbym natychmiast stypendia, gdyz wiem, ze oni moga na swiecie zaistniec.

­ A czy uwaza Pan, ze panstwo powinno sie wlaczyc aktywniej do promowania polskiej tozsamosci kulturalnej?

­ Nie wiem. Uwazam jednak, ze wszedzie, gdzie sa pieniadze publiczne, nie moga byc one "pakowane" w sensacyjne wkladanie pior w tylek aktorkom... Musza to byc pieniadze spozytkowane na te projekty, ktore w sposob potencjalny zawieraja w sobie jakas szanse zaistnienia. Niech z tych dziesieciu, chociaz jeden zaistnieje w ciagu roku za granica, a bedzie to wowczas ogromny sukces. Bo w tej chwili Polska, jezeli chodzi o kino, nikogo na swiecie nie obchodzi. Prosze mi podac chocby jeden tytul polskiego kina, ale polskiego, nie Kieslowskiego, ktory pan widzial w ostatnich latach gdziekolwiek na swiecie.

­ "Historie milosne" Stuhra.

­ No tak... Owszem, pojawily sie filmy, ktore moglyby zaistniec, jednak nie znam przyczyn, dla ktorych nie dokonano wysilku promocyjnego. Na przyklad, "Dlug" Krauzego czy tez doskonaly film Kazimierza Kutza "Zawrocony". To oczywiscie, na przestrzeni dziesieciu lat niewiele, ale jednak.

­ A czy w innych galeziach polskiej kultury widzi Pan jakies optymistycznedla kina wskazowki, ze warto pojsc wlasnie taka droga?

­ Nie oszukujmy sie ­ z cala nasza kultura jest zle. Tylko niektore wyspy w polskim teatrze sie ratuja. Taki jest teatr Lupy, takie sa poczatki kariery pana Grzegorza Jarzyny... Mysle rowniez, ze polska muzyka trzyma sie niezle i to bardzo szeroko pojeta. Jest przeciez Kilar, Penderecki, mlody Micetti czy tez Zbyszek Preisner, ktory ciagle funkcjonuje w muzyce powaznej oraz mniej powaznej. To wszystko jakos dziala. Ale to sa wszystko ludzie, ktorzy niejako chodza swoimi drogami. Nie ma ogolnej promocji. Z plastyka jest bardzo kiepsko... Wydaje mi sie, ze polska kultura przypomina troche ruchome piaski jest w stanie niepewnosci, braku wsparcia. Tym ludziom brakuje poparcia. Jeden bardzo znany socjolog francuski powiedzial, ze Polska placi cene za transformacje ogromna zapascia w sferze kultury i oswiaty. A zwlaszcza kultury. I chyba cos w tym jest... Nie zawsze ci, ktorzy sa naprawde wartosciowymi tworcami, sa zarazem najlepsi w tych jeszcze troche nieuksztaltowanych stosunkach wolnorynkowych.

­ Na koniec spytam, aby zakonczyc te rozmowe w chocby tylko troche optymistycznym nastroju ­ jakiego rodzaju pozytywne przeslanki widzi Pan w najblizszej przyszlosci polskiej kultury?

­ Spotykam sie z ogromna liczba mlodych ludzi, ktorzy naprawde wiedza, czego chca, maja talent oraz zapal. Slowem ­ niemal wszystko, co potrzeba, aby z powodzeniem zaistniec w szerokim obiegu polskiej kultury na swiecie. Mam nadzieje, ze liczba tych ludzi oraz procesy, ktore mimo wszystko zachodza, spowoduja, iz ci ludzie wreszcie zaistnieja. Zas ci, ktorzy chca zarabiac na kulturze wreszcie zrozumieja, ze naprawde z Polski moze wyjsc najlepszy towar. Nie skonstruujemy w najblizszym czasie samochodu, ktory bedzie mogl konkurowac z Chryslerem czy tez Toyota. Mozemy natomiast w krotkim czasie ­ jezeli podejdziemy roztropnie do polskiego potencjalu ­ dac bardzo dobry produkt artystyczny, ktory moze zbudowac nam dobra opinie na swiecie i przecierac szlaki dla innych towarow. Cieszmy sie jednak, ze jest Oscar za dorobek dla pana Andrzeja Wajdy, ale zwrocmy jednoczesnie uwage, ze jest to Oscar za dorobek, czyli glownie za to, co bylo. Ten wybitny tworca oczywiscie na to wyroznienie zasluzyl.

ARCHIWUM

John Codling

Jerzy Koss

Andrzej Wajda

Mariusz Czerkawski

Jav Michalski

Polak

Brat Hanki
Izabella Miko
Jolanta Kwasniewska
Jan Kowalik
Aleksander Kwasniewski
Kazik Staszewski
Lech Walesa
Krzysztof Piesiewicz
Przemyslaw Saleta
Michael Kandel
Piotr Sikora
Wojciech Roszkowski