|
Zdaniem
wielu krytykow ubiegly rok byl przelomowy dla polskiego
kina, gdyz udalo sie skutecznie wypromowac dwa rodzime
filmy, ktore nawiazaly na rynku konkurencje z produkcjami
spod znaku Hollywood. Czy faktycznie mozna mowic o
"wychodzeniu na prosta" w tej dziedzinie kultury?
W pana pytaniu zawarta jest falszywa teza, poniewaz
z gory zaklada pan, ze w Polsce istnieje jakikolwiek
pozytywny efekt, jezeli chodzi o tworczosc filmowa.
Uwazam, iz jest wprost przeciwnie. Polskie kino jest
w wyjatkowym kryzysie, w jakim nie bylo od przynajmniej
pietnastu lat. Ten kryzys trwa od zreszta od poczatku
mijajacej dekady. To nie jest problem zrobienia dwoch
filmow na podstawie starej literatury. Ja sie bardzo
ciesze, ze pan Wajda otrzymal Oscara za caloksztalt,
ale to nie ma naprawde nic wspolnego z istnieniem
pulsujacego, mowiacego wspolczesnym jezykiem polskiego
kina. W naszym kraju nie powstaja filmy, poprzez ktore
polska kultura moze nawiazac dialog ze wspolczesnym
swiatem tak pod wzgledem tresci, jak i formy. Wiekszosc
obrazow to albo ekranizacje historyczne, ktore dotycza
polskich fobii, uprzedzen, doswiadczen oraz kompleksow
i sa przeniesione w odlegla przeszlosc (filmy te zbieraja
w naszym kraju ogromna widownie z wielu przyczyn).
Albo jest to lektura szkolna, albo sentymenty, albo
wreszcie nawiazanie do jakichs pomnikow literackich.
Nie ma natomiast kina polskiego, operujacego zwartym,
nowoczesnym jezykiem; mowiacego o uniwersalnych problemach.
Czyli o tym, co wyniesione z Polski moze dotyczyc
wspolczesnego swiata. Dlatego w momencie, kiedy dziennikarze
zadaja mi pytanie dotyczace "sukcesow polskiego kina",
wlasnie w tym pytaniu zawiera sie ogromny falsz, nieporozumienie
i nieprawda. Nie ma polskiego kina na swiecie! Nie
ma polskiego jezyka filmowego, jaki byl w latach 60.
i nawet 70. Pracy polskich operatorow i aktorow oraz
tresci scenariuszy wychodzacych stad. Bo problem nie
w tym, ze istnieje taki operator Kaminski czy tez
Sobocinski, ktorzy z powodzeniem dzialaja za granica.
Chodzi o polskie kino, polskie problemy i polski jezyk
przekazu. A w tej chwili czegos takiego po prostu
nie ma.
Mozna wiec zaryzykowac stwierdzenie, ze polskie
kino po chwilowej utracie tozsamosci wskutek zalewu
roznej jakosci produkcji z zagranicy na poczatku lat
90. jeszcze nie zdolalo jej odzyskac?
Istnieja wszelkie dane ku temu, by cos zmienic
na lepsze. Jest wielu aktorow, rezyserow i operatorow,
ktorzy czekaja na swoja szanse. Niestety widocznie
sa jakies przyczyny nie pozwalajace zadebiutowac ludziom,
ktorzy mogliby opowiedziec nam cos o wspolczesnym
swiecie wartkim opowiadaniem, nowoczesnym jezykiem.
Trzeba te przyczyny zlokalizowac i usunac.
Czy nie jest pewnym paradoksem, ze za najwieksza
nadzieje polskiego kina zostal uznany Piotr Weresniak,
ktorego debiutancki film "Zakochani" jest w pewnym
sensie kalka amerykanskich produkcji tego typu?
Oczywiscie. Dlatego mowie o kryzysie polskiego
kina, ktore albo nawiazuje do starych pomnikow literackich
co robi sie przy uzyciu bardzo konserwatywnego jezyka
albo jest "kalka" produkcji z USA. Znani aktorzy
robia filmy, ktore maja nawiazywac do pewnych kanonow
przecietnego kina zachodniego. Ale takie rzeczy nie
"przejda", bo jak cos jest wtorne traci swoja autentycznosc
oraz spontanicznosc. Tak samo jest z faktem, ze w
kioskach nie ma dobrych polskich pism. Wiekszosc pism
stara sie jedynie nasladowac obca rzeczywistosc, w
duzym stopniu nastawiajac sie na przedstawienie tego
swiata, bez koniecznosci prezentowania naszego kraju.
To jest jak najbardziej oczywiste, kazdy to widzi!
Jedyne pozytywne rzeczy, ktore dzieja sie w polskiej
kulturze, powstaja w zamknietych wspolnotach tworczych.
Powolutku cos odbudowuje sie w teatrze, gdzie daja
znac o sobie mlodzi tworcy. A to, co sie dzieje z
kinem, jest dla mnie nie tylko kryzysem, ale wrecz
dramatem! I nie jest zadnym pocieszeniem, ze na "Pana
Tadeusza" oraz "Ogniem i mieczem" przyszlo po 6-7
milionow widzow. Oto pytanie gdzie jest kino, ktore
daloby publicznosci, zwlaszcza mlodziezy, to czego
ta szuka najbardziej opis wspolczesnej rzeczywistosci
oraz odpowiedzi na liczne pytania. Kino posiadajace
estetyke bedaca odbiciem pewnych zjawisk, ktore nam
towarzyszy w zyciu codziennym. Tego nie ma. A jesli
juz pojawiaja sie ludzie, ktorzy chca cos zrobic
to nie moga. Powiem zreszta jeszcze jedna rzecz, jestem
przekonany, ze gdybym zaniosl w tej chwili dziesiec
scenariuszy "Dekalogu" w te miejsca, ktore obecnie
decyduja o produkcji w Polsce, w stu procentach nie
bylyby zatwierdzone...
Czy istnieje Pana zdaniem szansa, aby ci mlodzi
tworcy wreszcie otrzymali swoje "piec minut" na scenie
krajowej kultury?
W najblizszym czasie nie widze takiej szansy...
Co wiec musi sie zmienic?
Musza zaczac decydowac o tym ludzie, ktorym przestanie
sie wydawac, ze to jest wazne dla polskiego kina i
jego funkcjonowania za granica, co im sie wydaje dobre.
Bo oni zwyczajnie nie maja pojecia o wspolczesnym
kinie, zapotrzebowaniu na rodzaj filmu oraz opowiadania.
Przeciez od ponad dziesieciu lat bo Kieslowskiego
nie ma co uwzgledniac polska kinematografia nie
istnieje w obiegu swiatowym.
Czy nie zgodzilby sie Pan z teza, ze kryzys
polskiego kina jest nieodlacznie zwiazany z pewna
zmiana systemu wartosci u odbiorcy, ktory teraz oczekuje
przede wszystkim rozrywki?
To absolutna brednia! Czy mysli pan, ze czlowiek
wspolczesny az tak bardzo rozni sie od tego sprzed
trzydziestu lat? Czy uwaza pan, ze dobrze opowiedziana
historia o milosci, cierpieniu, radosci czy tez smutku
nie zrobi na nim zadnego wrazenia? Ze ten czlowiek
tak sie zmienil, iz podobne wartosci juz niewiele
go obchodza? To nieprawda!
Sam Pan jednak wspomnial o naciskach. Byc moze
jednak publicznosc poddaje sie lansowanym przez najwieksze
koncerny wzorcom i modom...
Ale to sa naciski neofitow produkcji. Ludzi, ktorzy
mysla, ze inni ludzie tego potrzebuja. Ja nie postuluje
wcale, aby nie bylo zadnych filmow rozrywkowych. To
nie o to chodzi. Uwazam jedynie, iz kino jest w tej
chwili tego rodzaju srodkiem wyrazu i ma takie znaczenie,
ze musi rowniez zaczac opowiadac powazne rzeczy, bo
ludzie na to czekaja. Prosze spytac licealistow albo
studentow, jakie sa najlepsze filmy? Jestem przekonany,
ze wymienia panu Lyncha, Almodovara, Zonce... I Polska
ma szanse tylko z takim kinem zaistniec! Nie moze
scigac sie z wielkimi produkcjami, poniewaz ani nie
mamy na to srodkow, ani mozliwosci. Polska naprawde
ma potencjal do wejscia ze wspanialym, wspolczesnym
jezykiem kina. Nigdy nie zdola tego zrobic z wtornymi
produkcjami przyniesionymi z anglosaskich tradycji,
a robionymi w Warszawie. Przeciez to jest smieszne.
Od czego wiec powinno sie zaczac reformowanie
polskiego kina?
Reformowanie polskiego kina powinno sie zaczac
od wspolnoty tworczej ludzi, ktorzy maja cos do powiedzenia.
Przeciez u nas naprawde jest mnostwo talentow! Trzeba
tylko dac im szanse, trzeba ich szukac, rozmawiac...
Ja moge nawet podac kilka nazwisk ludzi, ktorym dalbym
natychmiast stypendia, gdyz wiem, ze oni moga na swiecie
zaistniec.
A czy uwaza Pan, ze panstwo powinno sie wlaczyc
aktywniej do promowania polskiej tozsamosci kulturalnej?
Nie wiem. Uwazam jednak, ze wszedzie, gdzie sa
pieniadze publiczne, nie moga byc one "pakowane" w
sensacyjne wkladanie pior w tylek aktorkom... Musza
to byc pieniadze spozytkowane na te projekty, ktore
w sposob potencjalny zawieraja w sobie jakas szanse
zaistnienia. Niech z tych dziesieciu, chociaz jeden
zaistnieje w ciagu roku za granica, a bedzie to wowczas
ogromny sukces. Bo w tej chwili Polska, jezeli chodzi
o kino, nikogo na swiecie nie obchodzi. Prosze mi
podac chocby jeden tytul polskiego kina, ale polskiego,
nie Kieslowskiego, ktory pan widzial w ostatnich latach
gdziekolwiek na swiecie.
"Historie milosne" Stuhra.
No tak... Owszem, pojawily sie filmy, ktore moglyby
zaistniec, jednak nie znam przyczyn, dla ktorych nie
dokonano wysilku promocyjnego. Na przyklad, "Dlug"
Krauzego czy tez doskonaly film Kazimierza Kutza "Zawrocony".
To oczywiscie, na przestrzeni dziesieciu lat niewiele,
ale jednak.
A czy w innych galeziach polskiej kultury widzi
Pan jakies optymistycznedla kina wskazowki, ze warto
pojsc wlasnie taka droga?
Nie oszukujmy sie z cala nasza kultura jest zle.
Tylko niektore wyspy w polskim teatrze sie ratuja.
Taki jest teatr Lupy, takie sa poczatki kariery pana
Grzegorza Jarzyny... Mysle rowniez, ze polska muzyka
trzyma sie niezle i to bardzo szeroko pojeta. Jest
przeciez Kilar, Penderecki, mlody Micetti czy tez
Zbyszek Preisner, ktory ciagle funkcjonuje w muzyce
powaznej oraz mniej powaznej. To wszystko jakos dziala.
Ale to sa wszystko ludzie, ktorzy niejako chodza swoimi
drogami. Nie ma ogolnej promocji. Z plastyka jest
bardzo kiepsko... Wydaje mi sie, ze polska kultura
przypomina troche ruchome piaski jest w stanie niepewnosci,
braku wsparcia. Tym ludziom brakuje poparcia. Jeden
bardzo znany socjolog francuski powiedzial, ze Polska
placi cene za transformacje ogromna zapascia w sferze
kultury i oswiaty. A zwlaszcza kultury. I chyba cos
w tym jest... Nie zawsze ci, ktorzy sa naprawde wartosciowymi
tworcami, sa zarazem najlepsi w tych jeszcze troche
nieuksztaltowanych stosunkach wolnorynkowych.
Na koniec spytam, aby zakonczyc te rozmowe w
chocby tylko troche optymistycznym nastroju jakiego
rodzaju pozytywne przeslanki widzi Pan w najblizszej
przyszlosci polskiej kultury?
Spotykam sie z ogromna liczba mlodych ludzi, ktorzy
naprawde wiedza, czego chca, maja talent oraz zapal.
Slowem niemal wszystko, co potrzeba, aby z powodzeniem
zaistniec w szerokim obiegu polskiej kultury na swiecie.
Mam nadzieje, ze liczba tych ludzi oraz procesy, ktore
mimo wszystko zachodza, spowoduja, iz ci ludzie wreszcie
zaistnieja. Zas ci, ktorzy chca zarabiac na kulturze
wreszcie zrozumieja, ze naprawde z Polski moze wyjsc
najlepszy towar. Nie skonstruujemy w najblizszym czasie
samochodu, ktory bedzie mogl konkurowac z Chryslerem
czy tez Toyota. Mozemy natomiast w krotkim czasie
jezeli podejdziemy roztropnie do polskiego potencjalu
dac bardzo dobry produkt artystyczny, ktory moze
zbudowac nam dobra opinie na swiecie i przecierac
szlaki dla innych towarow. Cieszmy sie jednak, ze
jest Oscar za dorobek dla pana Andrzeja Wajdy, ale
zwrocmy jednoczesnie uwage, ze jest to Oscar za dorobek,
czyli glownie za to, co bylo. Ten wybitny tworca oczywiscie
na to wyroznienie zasluzyl.
|