Jerzy Koss
[prezentacja
prac w naszej Wirtualnej Galerii]
“Widzisz ten cien-fantastyczny, nieprawda?” Jestem
w pracowni Jerzego Kossa, stoimy przy oknie wychodzacym
dokladnie na wprost budynku zwanego powszechnie Flatironem,
ktory miesci sie na skrzyzowaniu Broadwayu z Piata
Aleja i Dwudziesta Trzecia Ulica. “Za pare dni bedzie
najdluzszy cien w roku, polowalem na niego dokladnie
dwadziescia lat.” Zanim zaczynamy rozmowe Jerzy robi
jeszcze serie zdjec, bo kazda zmiana krajobrazu sie
liczy.
Przez trzydziesci lat nagromadzilo sie w pracowni
Jerzego Kossa ponad szescdziesiat piec tysiecy zdjec
Flatironu i wciaz ich przybywa. Dla tych, ktorzy nie
znaja prac Kossa, warto wspomniec, ze poza fotografia
w dorobku tego artysty sa rysunki, plotna i witraze.
Jego prace znajduja sie miedzy innymi w prywatnych
kolekcjach Papieza Jana Pawla II, oraz prezydenta
Cartera. Pasja Jerzego jest jednak Flatiron i tez
dlatego na tym koncentruje sie ten wywiad..
Co sprowadzilo Ciebie do Nowego Jorku?
Jerzy Koss: Po raz pierwszy przyjechalem
z malzonka do Nowego Jorku w lutym 1969 roku. Mieszkalismy
wtedy w Cleveland, a tu przyjechalem z zamiarem
znalezienia pracy. Mialem ustawione spotkania w
pieciu roznych firmach architektonicznych. W tym
czasie pracowalem jako architekt w Cleveland, a
zeby jeszcze bardziej skomplikowac sprawe, mialem
murowana prace w bardzo dobrej firmie w San Francisco.
Musialem wybrac pomiedzy Nowym Jorkiem, a Kalifornia.
Oczywiscie gdy przyjechalem do Nowego Jorku to zapomnij-
Kalifornia, to juz mnie absolutnie przestalo interesowac.
Masz fenomenalny widok na Flatirona-jak udalo Ci
sie znalezc mieszkanie, ktore jest dokladnie na przeciwko
twojej muzy?
JK: Na samym poczatku mieszkalismy z malzonka
w Embassy Hotel przy 70tej ulicy i Broadwayu. Pewnego
dnia ukazalo sie w Village Voice ogloszenie o tym
wlasnie mieszkaniu. Natychmiast z malzonka pojechalismy
tam. Przestrzen byla zupelnie pusta, a na srodku
stal stol ping pongowy. Zobaczylem widok z okna
i powiedzialem malzonce, ze bierzemy je natychmiast.
Od tamtego czasu niemalze kazdego dnia fotografuje
stad Flatirona, dokladnie od lipca 1969 tego roku.
Moglbys opisac swoje pierwsze spotkanie z Faltironem?
JK: Gdy po raz pierwszy zobaczylem na oczy
Flatirona, pomyslalem sobie, co za niezwykly budynek!
Nie moglem wyjsc z podziwu. Chodzilem dookola, a
potem poszedlem na obserwatorium w Empire State
i z gory robilem zdjecia. Przod budynku wyglada
troche jak dziob statku i tez dlatego jak go zobaczylem
w pewnym sensie przypominal mi on mojego ojca. Jak
bylem malym chlopcem, mialem wtedy chyba siedem
lat, ojciec zabieral mnie na swoj statek. Lubilem
sie wspinac na sama gore przez komin aby patrzec
na dziob. To bylo takie dziwne skojarzenie. W tym
czasie oczywiscie nie mialem pojecia co to jest
Flatiron, nie wiedzialem, ze jest to bardzo slynny
budynek. Dopiero jak zaczalem o nim czytac i rozmawiac
z architektami to zrozumialem, ze jest to cos niezwyklego,
ze jest on otoczony nieslychana fama.
Czym dokladnie jest dla Ciebie Flatiron?
JK: Flatiron jest dla mnie przede wszystkim
wyzwaniem. Problem polega na tym, ze chcesz zrobic
cos czego jeszcze nie zrobiles, a zrobiles to ponad
szescdziesiat piec tysiecy razy. Niesamowite jedak
jest to, ze zawsze pojawia sie cos nowego, jakies
nowe rozwiazanie, ktore jest tak rozne od wszystkiego
co do tej pory zrobiles, ze nie mozesz uwierzyc,
iz przez trzydziesci lat fotografujac ten sam obiekt
na to nie wpadles.
Trzydziesci lat studium nad jednym obiektem-co sie
zmieniilo?
JK: Zdjecia, ktore zrobilem nie tylko przedstawiaja
obiekt, one w pewnym sensie dokumentuja historie
Stanow Zjednoczonych. Na przestrzeni tylu lat zmienily
sie samochody, autobusy, ciezarowki, pojawily sie
nowe rzeczy, ludzie ubieraja sie inaczej, zmienil
sie wystroj ulicy, powstaly nowe budynki itd.Szalone
zmiany nastapily i to widac wyraznie gdy porownujesz
zdjecia z szescdziesiatego dziewiatego roku, ze
zdjeciami z dziewiecdziesiatego dziewiatego.
Wielu fotografow, z ktorymi rozmawialem ma przynajmniej
jedna historie o niesamowitym zdjeciu, ktore im umknelo
z powodu braku aparatu- jest moze takie zdjecie, ktore
widziales, a nie zrobiles wlasnie z tego powodu?
JK: Jest ich wiele. Kiedys na przyklad widzialem
przez okno budynek zanurzony w gestej mgle, a na
pierwszym planie czarna chmure ptakow. To jest niesamowity
widok. Budynek wyglada jakby wylanial sie z zaswiatow-misterny,
tajemniczy, a na pierwszym planie plyna te ptaki.
W burzy snieznej podobnie to wyglada. Mam rowniez
mase ujec, ktore zrobilem i potem patrzac na nie
widze cos zupelnie innego, wiec jest tu jeszcze
cala lista zdjec na ktore czekam cierpliwie..
Czy masz w swoim zbiorze zdjecie, ktore wymagalo
wyjatkowego wysilku lub poswiecenia?
JK: Z dachu jednego budynku udalo mi sie
zrobic zdjecie Flatironu ze Statula Wolnosci w tle.
Fotografowanie z dachu jest bardzo niebezpieczne.
Jak jest bardzo silny wiatr, moze ciebie zdmuchnac.
Robiac takie zdjecie liczysz na szczescie, nie tylko
na dobre ujecia.
Wspomniales kiedys, ze zorganizowales sobie dwu
dniowy maraton robienia zdjec...
JK: Swego czasu Andy Warhol zrobil film
o budynku Empire State. Po prostu zostawil przed
nim wlaczona kamere, ktora rejestrowala ten obiekt
przez cala dobe. Zainspirowal mnie ten pomysl i
postanowilem udokumentowac jak wedruje cien mojego
budynku. Cierpliwie sluchalem radia, czekalem na
prognoze pogody na pare dni w przod. Zalezalo mi
na tym, zeby caly czas bylo slonecznie. Wystartowalem
rano, malzonka przynosila mi do okna jedzenie i
picie, zebym nie musial od niego odchodzic. Eksperyment
trwal troche mniej niz dwie doby. W ciagu dnia robilem
bardzo duzo zdjec. Mialem przy sobie trzy aparaty
z roznymi obiektywami. W nocy naswietlenie jednego
zdjecia trwalo az pietnascie minut, z tego wzgledu
tych zdjec bylo znacznie mniej. Ogolnie rzecz biorac
udalo sie, ale planuje powtorke.
Szescdziesiat piec tysiecy zdjec- czego teraz mozemy
sie spodziewac?
JK: Chcialbym zrobic wystawe: trzydziesci
ujec budynku, jedno z kazdego roku, z cieniem z
tego samego miesiaca. Mysle, ze bylaby to interesujaca
wystawa. Chcialbym rowniez wydac ksiazke, nawet
nie jedna, bo materialu naprawde jest wiele...
Rozmawial LP
|