John Codling
[prezentacja
prac w naszej Wirtualnej Galerii]
Brytyjczyk mieszkajacy w Nowym Jorku. Fotograf z
zamilowania, niezalezny Art Director z zawodu. Wsrod
jego zleceniodawcow znajduja sie Mitsubishi International,
Atlantic Records, Marc Jacobs International Fashion,
Louis Vuitton Fashion i Roadrunner Records. Jednak
jego prawdziwym zyciorysem, jak twierdzi, jest lista
panstw, ktore zwiedzil, bowiem podczs podrozy powstaja
jego zdjecia. Nie uogolnia gdy mowi, ze zwiedzil Europe,
Indie, Polnocna i Srodkowa Ameryke, Polnocna Afryke
i wiekszosc Azji-po prostu szkoda czasu na wymienianie.
Moze troche o twoich zdjeciach...
John Codling: Moje zdjecia sa polaczeniem
wielu niezaleznych stylow. Staram sie w nich uchwycic
rzeczywistosc w taki sposob, ze osoby ogladajace
te zdjecia sa w stanie odkryc cos nowego za kazdym
razem jak je ogladaja. Jest to w miare latwe kiedy
pracuje w studio, gdyz wszystko moge zaplanowac
z gory. Natomiast fotografia uliczna, a raczej reportazowa,
ma to do siebie, ze trzeba czekac az sytuacje rozegraja
sie naturalnie.
Co trzeba zrobic, zeby dopiac swojego robiac zdjecia
w plenerze?
JC: Przede wszystkim trzeba zawsze miec
aparat pod reka. Trzeba byc bardzo uwaznym i wyczulonym
na naturalnie budujace sie sytuacje. Osobiscie robie
duzo zdjec z biodra, co niestety czasem konczy sie
zmarnowana klisza.
Opowiedz mi o zdjeciach, ktorych nie zrobiles z powodu
braku aparatu.
JC: Jest ich naprawde duzo. Jednak czesto
bywa tak, ze mam ze soba aparat, robie zdjecie,
a po wywolaniu kliszy jestem zawiedziony. Nie wszystko
co wydaje sie interesujace dla golego oka jest fotogeniczne.
Uprawiasz specyficzny rodzaj fotografii-preferujesz
podroze i plener ponad mozliwosci studio. Dlaczego?
JC: Chyba dlatego, ze z natury jestem poszukiwaczem.
Szukasz czegos konkretnego?
JC: Moze to zabrzmiec stereotypowo, ale
raczej czerpie przyjemnosc z samej drogi, podrozy
i robienia zdjec.
Gdyby byla mozliwosc zrobienia jednego zdjecia, ktore
byloby w stanie zdefiniowac twoj osobisty styl, a
zarazem spelnic Ciebie calkowicie jako artyste. Co
to by bylo za zdjecie?
JC: Gdyby to bylo mozliwe, mysle, ze zrobilbym
swoj autoportret tak brutalnie szczery, ze mialbym
trudnosci z jego ogladaniem.
Ostatnie moje pytanie. Co sadzisz na temat koncepcji
Wirtualnej Galerii?
JC: Osobiscie uwazam, ze wirtualne galerie
nigdy nie beda w stanie zastapic prawdziwych galerii.
Nic nie jest w stanie zastapic wiszacego na scianie
oryginalu, ludzi
bo przeciez galeria jest
przede wszystkim miejescem spotkan, a chodzenie
do galerii pewnym rytualem..
Dziekuje.
|