




Zwycięstwo Scotta Browna w wyborach uzupełniających do Senatu w stanie Massachusetts może utrudnić reformy imigracyjne na szczeblu federalnym i stanowym – twierdzi agencja Associated Press, która poświęciła problemowi obszerną depeszę. Nie wszyscy jednak podzielają tę opinię.
"Większość gniewnych wyborców, przede wszystkim z prawej strony sceny politycznej jest związanych z siłami, które są niechętne reformie imigracyjnej" – cytuje AP słowa Paula Watanabe, profesora nauk politycznych na University of Massachusetts-Boston – "będą się oni sprzeciwiać wszystkim rozwiązaniom oprócz wzmacniania kontroli granic". Jego zdaniem zarówno Brown w federalnym Senacie, jak i członkowie lokalnej legislatury będą się obawiać roztrwonienia politycznego kapitału angażując się w tak kontrowersyjne problemy jak imigracja.
Chodzi tu nie tylko o plany prezydenta Baracka Obamy i proemigracyjnie nastawionej grupy demokratów na Kapitolu, dążących do uregulowania status 12 milionów nielegalnych imigrantów w USA. Gubernator stanu Massachusetts Deval Patrick także popiera własne reformy imigracyjne – przyznanie nielegalnym prawa do posiadania prawa jazdy oraz do ulg w czesnym na studia. Tym rozwiązaniom przeciwny jest jednak zwycięzca wtorkowych wyborów Scott Brown, który zajął miejsce zagorzałego obrońcy imigrantów senatora Edwarda Kennedy'ego. Jako stanowy senator Brown zgłosił nawet projekt ustawy, aby we wszystkich sprawach spornych dotyczących wynagrodzeń pracowniczych skarżący musieli przedstawiać dowód posiadania obywtelstwa USA bądź prawa do legalnej pracy.
"Jego przeszłość (polityczna) może być powodem do niepokoju" – uważa Eva Millona, szefowa Massachusetts Immigrants & Refugee Advocacy Coalition, zrzeszającej 130 różnych organizacji i instytucji popierających wprowadzenie programu legalizacyjnego dla "nieudokumentowanych". Przyznaje też, że zwycięstwo Browna sprawiło, że doprowadzenie do kompleksowej reformy imigracyjnej będzie dużo trudniejsze.
Przyznaje to także demokratyczny kongresman z Massachusetts James McGovern, który w minioną środę przyznał, że być może nie będzie już szans na przeprowadzenie reformy w 2010 r. "Potrzebujemy reformy imigracyjnej, ale ciągle odkładamy ją na później, ponieważ jest to polityczna bomba, a poza tym niektórzy politycy uprawiają na ten temat demagogię" – dodał.
Radości nie ukrywają natomiast organizacje lobbystyczne zwalczające pomysł "amnestii" – Americans for Legal Immigration PAC i Federation of American Immigration Reform (FAIR). "Jeśli nawet w Massachusetts nie da się przeforsować poparcia dla amnestii, to nie da się tego zrobić nigdzie" – cieszy się prezes FAIR Dan Stein.
Nie wszyscy jednak pogrzebali ideę reformy. "Nie sądzę, aby (zwycięstwo Browna) miało negatywny wpływ na kwestię imigracji" – cytuje na swoim blogu Lurdes C. Da Silva słowa kongresmana z Massachusetts Barneya Franka – "to trudna sprawa, w której być może przydałby się jeszcze jeden głos więcej. Ale wciąż pracujemy nad tym, aby umieścić (reformę) w planach pracy Kongresu".
det, (R)
