



Protest rozpoczął się o 3 ppoł, na 6 Avenue w środkowej części Manhattanu. "Byli przedstawiciele naszej unii, ale też związkowcy z innych miast i różnych unii, które nas wspierają" – powiedziała "Nowemu Dziennikowi" Anna Dziubek, członkini 32BJ, która przemawiała podczas demonstracji, po polsku i po angielsku.
W ramach negocjowania nowego kontraktu (stary wygasa 31 grudnia) przedstawiciele właścicieli budynków domagają się, aby przyszłym pracownikom – przyjmowanym już na nowych zasadach – płacić niższe stawki. Musieliby oni także płacić sami za świadczenia zdrowotne i emerytalne. Przedstawiciele właścicieli budynków chcą im także obciąć niektóre płatne święta, dni chorobowe i zlikwidować godziny nadliczbowe. Niektóre miejsca pracy również zostałyby obcięte. Osoby już pracujące obowiązywałyby stare zasady.
"Dla nas taki podwójny system jest nie do przyjęcia – mówi naszej gazecie Eugenio Villasante z biura prasowego 32BJ. – Komercyjny rynek nieruchomości na Manhattanie to zdrowy, dobrze prosperujący sektor, który jest wart ponad 20 miliardów dolarów. Chcą nadal dobrze prosperować kosztem naszych ludzi".
Villasante dodaje, że sytuacja jest bardzo napięta i pracownicy są przygotowani na strajk, ale zapowiada dalsze spotkania negocjacyjne z przedstawicielami Realty Advisory Board (RAB), reprezentującej właścicieli budynków.
"Często kontrakt jest podpisywany w ostatniej chwili – mówi Monika Żbikowski, która jest członkinią 32BJ od przeszło 20 lat i brała udział w poprzednim strajku, w 1996 roku. – Zawsze w trakcie negocjacji jest strach, ale takiego strachu jak teraz, to jeszcze nie pamiętam, bo sytuacja ekonomiczna jest naprawdę fatalna. Dlatego musimy pokazać naszą siłę. Jeśli przyjdzie dużo ludzi, to oni zrozumieją, że to nie jest nam obojętne. Ja już niedługo odchodzę na emeryturę, ale chodzi o to, żeby ludzie młodzi, rodziny z dziećmi miały w przyszłości godziwe warunki życia".
Anna Dziubek podkreśla z kolei, że kontrakt 32BJ wygasa jako pierwszy. "Inne związki nas bardzo wspierają, bo wiedzą, że niedługo będą przechodzić to samo". W czasie swojego przemówienia Ania zamierzała podkreślić, że "jest gotowa do walki, bo wobec wysokich kosztów życia w mieście, to walka o przetrwanie".
"Branża nieruchomości chce odebrać nam środki do życia. Ciężko walczyliśmy o świadczenia i nie możemy ich teraz stracić" – mówi Polka, dodając, że jeśli związek zgodziłby się na kontrakt w proponowanej przez właścicieli budynków formie, pracodawcy mogliby się potem łatwo pozbyć tych pracujących na starych zasadach i zatrudnić na ich miejsce osoby opłacane na niższych stawkach.
W 32BJ pracuje ok. 22 000 osób, zajmujących się obsługą ok. 1500 biurowców na Manhattanie. Są wśród nich sprzątacze, portierzy, operatorzy wind i pracownicy lobby. Maksymalna płaca osób należących do 32BJ wynosi obecnie 47 000 dol rocznie (22,65 dol. na godzinę).
Jeśli dojdzie do strajku, od 1 stycznia członkowie związku zawodowego przestaną obsługiwać biurowce manhattańskie, wśród których są m.in. Time Warner Center, Rockefeller Center czy Empire State Building.
Przedstawiciele RAB argumentują, że ich celem nie jest likwidacja miejsc pracy. Chcą natomiast obciąć koszty zatrudnienia pracowników, aby utrzymać obecną siłę roboczą.
moze wreszcie ludzie dojda do wniosku ze zwiaki zawodowe to banda i wrogowie amyryki i komunisci ktorym nalezy raz w reszcie ukrecic leb za ich destrakcje ameryki , labor Union ponosi wine za obecna gospodarke zmuszajac swoimi zadaniami do zamukania fabryk i wyjazdy do chin ,PRECZ Z KOMINISTYCZNYMI LABOR UNION
Drodzy Koledzy - czy wy tylko udajecie glupich, czy rzeczywiscie nimi jestescie?
Pracodawca majac taki kontrakt w reku moze zwolnic wszystkich obecnych pracownikow i nastepnego dnia przyjac ich na nowych “zasadach” - jednym slowem placic im mniej, niz placi dzisiaj..czy to na prawde trudno zrozumiec.. czy mam to powtorzyc pare razy?

a ten protest to w meksyku?????????? bo widze latynoskie napisy, to teraz zwiazki zawodowe w usa juz nie mowia po angielsku,????????