



Tomas Sosa, obywatel Panamy, przyjechał z rodziną – żoną oraz dwoma synami w wieku 17 i 12 lat –na tydzień do Nowego Jorku. Na terminalu 4 lotniska JFK, gdzie wylądowali, podszedł do nich Bhupinder Singh, który jak podają władze od 2004 r. nie ma licencji taksówkarza, i zaoferował im swoje usługi, czyli zawiezienie na Manhattan.
Gdy cała piątka podążała na parking, Mr. Sigha namierzyli Robert Furey i Dante Castro-Recio – funkcjonariusze policji Port Authority. Wiedzieli, że Singh już sześć razy był aresztowany za oferowanie usług taksówkarski bez wymaganej licencji.
Policjanci w nieoznakowanym samochodzie podjechali pod samochód Singha, pokazali swoje odznaki i kazali mu się zatrzymać. Singh jednak wrzucił wsteczny bieg i objechał ich samochód.
Wtedy starszy syn Sosy – Aldo, który siedział na przednim siedzieniu koło kierowcy, złapał za kierownicę i skierował pojazd na pobocze, tak że uderzył w barierkę na rampie prowadzącej na Van Wyck Expressway.
Singh wyskoczył z samochodu i zaczął biec. Jednak funkcjonariuszom policji udało się go złapać i aresztować.
Tomas Sosa, który w wyniku akcji nabawił się siniaków na twarzy, a jego żona skarżyła się na ból głowy, zostali zabrani do szpitala Queens Hospital Center na Jamaice. Nie byli tam jednak długo.
Aldo powiedział później, że ani on, ani jego rodzina nie przestraszyli się. "Jak każde inne miasto, Nowy Jork też ma swoje niebezpieczne momenty, ale nie mogłem się doczekać tej wycieczki i cieszę się, że tu jestem" – powiedział.
Singhowi postawiono zarzuty m.in. napaści i narażania na niebezpieczeństwo innych.
Castro-Recio podkreślił, że Singh jest jednym z setek nielegalnych kierowców, którzy zabierają turystów z lotniska, a potem każą płacić niebotyczne ceny za kurs.
"To jest jeden z największych problemów na JFK. Zdzierają z ludzi pieniądze. A my nie mamy dla nich litości" – mówi Castro-Recio.

a w polsce robią to legalnie(okradają pasażerów), taka różnca…