



Poprzednio triumfowali jeszcze w 1987, 1991 i 2008 roku, natomiast Patrioci zdobywali tytuły trzykrotnie: w 2002, 2004 i 2005.
Tegoroczne widowisko na Lucas Oil Stadium obejrzało 68 658 widzów, a sam mecz, jak i 12-minutowy koncert Madonny, przyciągnął przed telewizory ponad 100 milionów Amerykanów, choć pokazująca tegoroczny Super Bowl stacja NBC spodziewała się rekordów oglądalności (o ubiegłoroczną finałową rywalizację Green Bay Packers i Pittsburgh Steelers zobaczyło 111 mln telewidzów).
CIESZYŁ SIĘ TYLKO HYNOSKI
W tegorocznym wielkim finale wystąpiło trzech graczy polskiego pochodzenia. Powody do radości miał tylko 24-letni Henry Hynoski (Chojnowski) z Gigantów, debiutujący w Super Bowl wielbiciel pierogów i placków ziemniaczanych, który jeszcze kilka miesięcy temu nawet o tym nie marzył.
W drużynie z Nowej Anglii ze smutnymi minami opuszczali boisko 28-letni placekicker (kopacz) Stephen Gostkowski i 23-letni tight end (pozycja w formacji ofensywnej) Rob Gronkowski, mający za sobą rewelacyjny sezon. 18 przyłożeń, które zaliczył, to rekord ligi na pozycji silnego skrzydłowego.
ZACZĘŁO SIĘ OD SAFETY
Po tradycyjnej ceremonii otwarcia i odśpiewaniu hymnu przez zwyciężczynię amerykańskiej edycji Idola w 2002 roku Kelly Clarkson, na boisko wybiegli futboliści i zgodnie z naszymi przewidywaniami zdyscyplinowane formacje obronne obu drużyn mocno ograniczyły to, co kibice lubią najbardziej, czyli ofensywne fajerwerki. Safety zdarza się w futbolu amerykańskim niezwykle rzadko i jeśli ktoś przed meczem postawił, że pierwszą akcją punktową w tegorocznym Super Bowl będzie tzw. safety za 2 punkty, za 1 dolara otrzymał 100. Mimo że tuż przed przewróceniem Tom Brady rzucił piłkę w głąb boiska, sędziowie uznali to jako celowe pozbycie się piłki (intentional grounding), a ponieważ rozgrywający Patriots w momencie zagrania znajdował się we własnym polu punktowym, przyznali safety, czyli 2 punkty, Giants.
Jeszcze przed końcem pierwszej kwarty quarterback Giants Eli Manning znakomicie znalazł w polu punktowym Victora Cruza i Nowojorczycy objęli prowadzenie 9-0.
BRADY SHOW
W drugiej kwarcie znowu skuteczna gra obrońców obu drużyn hamowała zapędy rozgrywających. Kicker Patriots Stephen Gostkowski zmuszony był kopać z 29 jardów, doprowadzając do wyniku 9-3 dla Giants. Gdy wszyscy oczekiwali przerwy i występu Madonny, w ostatniej akcji przed pauzą Patriots poradzili sobie z obroną Giants. Brady 10 celnymi podaniami pokonał 98 jardów, kończąc akcję 4-ardowym zagraniem na przyłożenie do Danny'ego Woodheada.
Gracze, jak i fani Giants, w przerwie musieli czuć niedosyt, bowiem ekipa z Nowego Jorku wyraźnie dominowała w pierwszych dwóch kwartach, a jednak do przerwy przegrywała 9-10.
CIOS PATRIOTÓW
Po przerwie i spektakularnym, głównie ze względu na oprawę choreograficzną, występie Madonny i partnerów, na boisko wrócili nastrojeni przez trenerów futboliści.
"W Super Bowl przerwa trwa pół godziny i irytuje mnie, że tak długo. Dwa razy musiałem mówić do swoich graczy. Raz na początku przerwy i drugi raz tuż przed powrotem na boisko. To tak na wszelki wypadek, żeby nie zapomnieli" – opowiadał po meczu trener Giants Tom Coughlin. Jego podopieczni jednak po powrocie na boisko przyjęli kolejny cios. Brady znakomicie obsłużył 12-jardowym podaniem Aarona Hernandeza i po przyłożeniu Patrioci prowadzili 17-9.
Eli Manning rozgrywał bardzo dobrą partię, ale Giants, mimo że dochodzili głęboko w strefę Patriots, nie byli w stanie zaliczyć przyłożenia. Od czego jednak jest kopacz. Trafiając z 38 i 33 jardów kicker Gigantów Lawrence Tynes doprowadził do stanu 15-17. Tak więc na początku czwartej kwarty Giants potrzebowali jedynie trzech punktów do wygranej.
WSZYSTKO NA JEDNĄ KARTĘ
"O wyniku tego Super Bowl zadecyduje ostatnia akcja meczu" – zapowiadali komentatorzy. Mieli rację.
Po prawdziwych szachach z obu stron, kiedy każda z drużyn bała się pójść na całość, kamery pokazały na ekranach żonę rozgrywającego Giants Abby. Jakby zdając sobie sprawę z tego, że na żywo oglądają ją miliony, Abby Manning odwróciła się plecami, a na jej koszulce kilkaset milionów telewidzów przeczytało napis ALL IN, który tłumaczyć można jako: "wszystko na jedną kartę, albo na całość".
MANNING DO MANNINGHAMA
Nie wiadomo, czy będący na płycie boiska małżonek dostrzegł ten napis, ale to właśnie wtedy wykonał najważniejsze zagranie meczu. Gdy na zegarze do końca zostało nieco mniej niż 4 minuty Manning kapitalnie, wręcz z aptekarką dokładnością, podał na 38 jardów do pilnowanego i naciskanego przez dwóch obrońców Manninghama. Odbierający Giants nie tylko w sposób wręcz ekwilibrystyczny złapał piłkę, ale przypilnował, żeby obiema stopami dotknąć murawy i mimo nacisków ze strony obrońców utrzymać piłkę po upadku. To było najważniejsze zagranie meczu.
ZWYCIĘSKI SIAD BRADSHAWA
Seria kolejnych krótkich podań Manninga i przebieżki z piłką runningbacka Ahmada Bradshawa okazały się zabójcze dla Patriots. W końcowych minutach Giants mieli obronę Patriotów pod całkowitą kontrolą. Doszli na 6. jard strefy Patriots i wiadomo było, że zdobycie punktów w ostatnich sekundach zapewni im zwycięstwo. Chodziło jednak, żeby nie pozostawić Patriotom zbyt wiele czasu na odrobienie strat, a wiadomo, że Brady potrafi być nie obliczalny. Gdy na zegarze zostało 57 sekund do końca, Bradshaw dobiegł tuż przed pole punktowe i... nagle się zawahał, czy nie wbiegać jeszcze w end zone. Gdy większość widzów pewna była, że Bradshaw przewróci się z piłką przed linią, on po prostu usiadł z nią w polu punktowym, zdobywając przyłożenie.
DRUGI SUPER BOWL COUGHLINA
"Można by wiele mówić o tej sytuacji i rozegrać ją na wiele sposobów, jednak w tym momencie, mając okazję, postanowiliśmy zaliczyć przyłożenie. Mając 4 punkty przewagi na mniej niż minutę przed końcem, czuliśmy się bardzo pewnie z dobrze grającą naszą obroną" – opisywał sytuację szczęśliwy 65-letni trener Giants Tom Coughlin, który został najstarszym szkoleniowcem, który wygrał Super Bowl.
HORROR I DESPERACJA BRADY'EGO
Po nieudanej akcji za 2 punkty, Giants prowadzili 21-17 i mimo rozpaczliwych prób Brady'ego, jego odbierającym w decydujących momentach zabrakło i czasu, i zimnej krwi. Mecz do ostatniego zagrania trzymał w napięciu, jednak obrońcy Giants zachowali czujność.
Po końcowym gwizdku radością eksplodował Nowy Jork, New Jersey i okolice, oraz wszyscy, którzy nie bali się postawić na Gigantów.
OBRONA ZDOBYWA MISTRZOSTWO
Ofensywą wygrywa się mecze, a dobrą defensywą zdobywa się mistrzostwa – to amerykańskie sportowe powiedzenie znowu znalazło zastosowanie. Nie tylko w futbolu amerykańskim, ale w wielu innych dyscyplinach, łącznie z piłką nożną. Potwierdził to tegoroczny finał.
"Super Bowl nie wygrałem ja, wygraliśmy w dużej mierze dzięki naszej obronie. Jednak to nie powinno być zbyt wielkim zaskoczeniem. To nasza defensywa w meczach z Falcons, czy bataliach w Green Bay i San Francisco, czyli po drodze do Super Bowl, była formacją dominującą. Tak było też dzisiaj. Nie zapominajmy, że pokonaliśmy naprawdę bardzo dobrą drużynę. Jestem szczęściarzem, że mogę grać z tak dobrą obroną i z tak znakomitymi graczami w ataku, zagraliśmy dziś wspaniale" – mówił MVP, czyli uznany za najlepszego gracza meczu, pochodzący z Luizjany, 31-letni Eli Manning, który łącznie podawał na 296 jardów.
Tym tytułem uhonorowano go również w 2008 roku, kiedy to jego podanie 35 sekund przed końcem meczu pozwoliło cieszyć się Gigantom z trofeum im. Vincego Lombardiego (od nazwiska trenera Green Bay Packers, pierwszego zespołu, który zdobył mistrzostwo).
CORVETTA DLA MVP
Jako nagrodę dla MVP młodszy z braci Manningów odebrał kluczyki do najnowszego modelu Chevroleta Corvette.
Przeciętny telewidz z tegorocznego Super Bowl zapamięta zdesperowanego w końcówce Brady'ego, trzymającego nad głową trofeum Vince's Lombardiego zwycięskiego Manninga, czy też szalejącą w przerwie na tle miliona świateł 53-letnią Madonnę.
Jednak nawet z trofeum nad głową i kluczykami w ręku, Manning nie przestawał dziękować swoim obrońcom, podkreślając, że bez nich sukces nie byłby możliwy. Patrząc i słuchając pomeczowych komentarzy, łatwo można odnieść wrażenie, że to nie był ostatni Super Bowl, wygrany przez niego i New York Giants.

oczywiscie nawet w Polsce powstala liga footbally amerykanskiego….jest to ciekawy eksperymnt,dlaczegoz by nie sprobowac..(?)
alez nazwy musza byc amerykanskie ..Devils ,Eagles, Tigers, Steelers,,jedynie ,jedna nazwa swojsko brzmiaca - Kozly i im kibicuje…