



Polskiemu społeczeństwu grozi mocne ograniczenie dostępu do publicznych środków masowego przekazu.
Zagrożone są również programy kulturalne telewizji publicznej, takie, jak np. Pegaz, którego emisja zakończyła się 5 grudnia. Głupota rządu, premiera i Sejmu w sprawie publicznych środków masowego przekazu jest dobrze znana od czasu owej słynnej debaty sejmowej, którą koalicjanci z PSL wspominają jako sprzeniewierzenie premiera Tuska i wręcz zdradę obopólnych uzgodnień. Mnie interesuje zupełnie co innego, niż mały litraż rządowych i poselskich mózgów. Otóż kwota miesięcznego abonamentu za odbiornik radiowy wynosi:
a) 5,30 zł za jeden miesiąc
b) 10,40 zł za dwa miesiące
c) 15,40 zł za trzy miesiące
d) 30,40 zł za sześć miesięcy
e) 58,20 zł za rok.
Jeśli tę ostatnią kwotę podzieli się przez 12 miesięcy, to wychodzi 4,85 zł za miesiąc, a więc 45 groszy mniej. Z kolei, jeśli pomnoży się tę właśnie oszczędność przez 12 miesięcy, to otrzymamy kwotę 5,40 zł, co oznacza, że jeden miesiąc jest za darmo.
Opłata za używanie odbiornika telewizyjnego lub telewizyjnego i radiowego wynosi:
a) 17,00 zł za jeden miesiąc
b) 33,20 zł za dwa miesiące
c) 49,30 zł za trzy miesiące
d) 97,50 zł za sześć miesięcy
e) 186,70 zł za rok.
I znowu, jeśli wykonamy podobny rachunek, jak powyżej, to wychodzi, że przy opłacie rocznej jeden miesiąc kosztuje 15,56 zł, a oszczędność również powoduje, że jeden miesiąc jest za darmo. Podobno w 2008 roku abonament płaciło ok. 4 milionów odbiorców, w 2009 natomiast już tylko 2 miliony. Tymczasem z badań OBP-u wynika, że jesteśmy nieprawdopodobnie uczciwym społeczeństwem. Znakomita większość badanych uważa, że kradzieżą są następujące działania:
Niepłacenie abonamentu – 61%
Ściąganie pirackich filmów i muzyki – 79%
Korzystanie z nielegalnego oprogramowania – 83%
Jazda na gapę – 86%
Uchylanie się od płacenia podatków – 88%
Niepłacenie alimentów – 88%.
Pomijam populistyczne hasła premiera, że rząd zwolni Polaków od tej "daniny" (nie pierwsze to i nie ostatnie pustosłowie; mamy jeszcze dwa lata na takie popisy). Zadziwiająca jest natomiast postawa społeczeństwa, którego znakomita większość wychowała się na programach radiowych, którego znakomita większość chce mieć informacje ze świata i kraju, ale zapłacenie 17 złotych sprawia im problem, który może w niedługim czasie położyć kompletnie media publiczne. Stało się tak, że premier swoją nieopatrzną, "ambitną" deklaracją spowodował, iż w społeczeństwie odezwały się żebracze instynkty. I nikt, ani w rządzie, ani wśród społeczeństwa, nie alarmuje, że chodzi o społeczną misję oraz tysiące pracowników radia i telewizji, w tym również znakomitych aktorów. Problemem stało się 17 złotych, których rząd nie jest w stanie przeznaczyć – choć, jak to od początku jest z tym rządem, obiecał, społeczeństwo zaś udaje, że go nie stać. Hipokryzja i żebractwo, które zakończyć się może ogromną tragedią kulturową.
