



Wszędzie było biało. Spiker w radiu ostrzegał przed szybką jazdą, bo wszędzie ślisko i trzeba bardzo uważać na drogach. Ale nic mnie nie mogło powstrzymać przed podróżą... Cały czas myślałam o tym, że już niedługo, tu, na amerykańskiej ziemi, zobaczę na własne oczy kawałek ukochanego kraju. Usłyszę oryginalne, bardzo polskie piosenki i muzykę ludowej kapeli.
Dojechałam nareszcie do Stratford i zobaczyłam napis "Square One Theatre" przy 2422 Main Street. Było wcześnie, więc stało zaparkowanych tylko kilka samochodów. Po pewnym czasie zaczął się spory ruch wokół parkingu.
O godz. 5:30 wieczorem rozpoczął się koncert. Ale najpierw odbyła się prezentacja historii i dokonań zespołu. Czytali: Izabela Pardo-Małecka – w języku polskim i Tomasz Czarnowski – w języku angielskim.
Potem pojawiła się na scenie nasza polonijna młodzież i dzieci w raz z rodzicami. Wszyscy w przepięknych, oryginalnych strojach ludowych. Z wdziękiem i radością prezentowali piękne, niekiedy już zapomniane ludowe pieśni. W pewnym momencie zaśpiewali polskie kolędy: "Pójdźmy wszyscy do stajenki" i "Lulajże Jezuniu". I tu stała się rzecz niesłychana – cała widownia śpiewała razem z zespołem. Było to tak wzruszające, że widziałam wokoło jak ludzie płakali, a były to łzy radości i wzruszenia. Nikt się tego nie wstydził. To było wspaniałe.
Bajecznie kolorowe stroje, skocznie grająca kapela, radośnie śpiewające dzieci, świetnie ułożony program – to robiło niesamowite wrażenie. Widzowie mogli podziwiać tańce góralskie i krakowskie (suitę krakowską), tańce kurpiowskie, kaszubskie, śląskie i podlaskie. Choreografię znakomicie ułożyła Hanna Deja.
Gdyby nie ta dziewczyna, nie byłoby zespołu "Polanie". To ona uczyniła ten zespół takim, jakim jest dzisiaj. Ciągle poszukuje uzdolnionej młodzieży. Dzięki swojej pracy i własnemu zaangażowaniu, a także znajomości regionów etnograficznych, opracowała znakomitą choreografię wykonywanych przez zespół tańców, piosenek ludowych i kolęd. Jej głównym celem jest propagowanie tradycji ludowych wśród młodzieży i przybliżanie jej wszystkim polonusom. Widać było, że w organizację tego koncertu włożyła wiele pracy i serca, gdyż był on na najwyższym poziomie.
Na koncercie spotkałam franciszkanina o. Michała Sochę, który – mimo że w poniedziałek, 23 stycznia, odlatywał na misję do Kenii – znalazł czas na to, aby obejrzeć "Polan". "Serce się raduje – powiedział ojciec Michał "Nowemu Dziennikowi". – Widownia tak żywo i wspaniale reaguje na każdy występ. Dla mnie jest tu wiosna, bo jest tu tak kwieciście, kolorowo. Całe piękno naszej kultury pokazane jest na tym koncercie. Przeplata się to z naszą duchowością, czujemy wciąż święta Bożego Narodzenia, a jest to czas radości, bo cieszymy się, że jesteśmy wyznawcami Chrystusa. Wszyscy Polacy znają tę kulturę, wyrastamy w niej i potrzebujemy jej. Dlatego chciałbym, aby jak najwięcej takich występów się odbywało, bo to nas integruje i przypomina nam, jak bogatym wewnętrznie jesteśmy narodem".
"Chciałbym wyrazić podziw dla ogromu i wspaniałej pracy całego zespołu – powiedział jeden z widzów Sławek Rosa. – Dzieci świetnie tańczyły. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że tutaj przyjechaliśmy".
"Bardzo ładny występ, doskonale zorganizowany, nie mogę znaleźć słów uznania" – nie kryła zachwytu Aleksandra Barino z Norwalk, CT. A Monika Szydłowska dodała: "Rewelacja. Widać ogromny wkład pracy, ale i talent tych młodych ludzi. A radość bijąca ze sceny sprawia, że z przyjemnością się ich ogląda i łezka w oku się kręci".
Paweł Frankowski ze Stamford też był pod ogromnym wrażeniem. "Sam kiedyś tańczyłem w zespole pieśni i tańca 'Kurpie'. Widać, że jest to już profesjonalny, świetny zespół. Zachęcam każdego rodaka, aby zobaczył na własne oczy, jak oni tańczą i śpiewają".
Na koniec koncertu zespół został nagrodzony gromkimi brawami. "Polanie", to przecież znakomita wizytówka Polonii.

Brawo Polonia! Dzieki za tak piekny artykul ND