



Przysięgę nowych członków zarządu odebrał ksiądz kapelan Konstanty Pruszyński. "Ja (...) obejmujący urząd (...) w Stowarzyszeniu Weteranów Armii Polskiej Placówki 12, przyrzekam na honor Polaka, że uczciwie i wiernie będę przestrzegał konstytucji i regulaminów Stowarzyszenia i stosował się do uchwał i zarządzeń władz Stowarzyszenia".
Zaprzysiężenie odbyło się w obecności władz miejskich Bensalem. Był burmistrz Joseph DiGirolamo z bratankiem Gene DiGirolamo, który zasiada w legislaturze stanowej Pensylwanii oraz Joseph Szafran, który jako recorder of deeds stoi na straży aktów i tytułów własności. Łącznikiem Placówki z władzami miasta jest I wicekomendant Marian Szumal, który stwierdził, że władze Bensalem wykazały zrozumienie i życzliwość dla programu przygotowania Parku Polanka na przyjęcie kolegów weteranów ze Stanów Zjednoczonych i Kanady.
Po zaprzysiężeniu łamano się opłatkiem. Gratulacje dla członków zarządu mieszały się z życzeniami zdrowia i powodzenia. Dalej prowadzenie imprezy przejął DJ Józef Narodowski, który jest u weteranów równie mocno zadomowiony jak w Klubie Sportowym "Polski Orzeł", czy w Domu Polskim. Zna on świetnie środowisko, dlatego bezbłędnie trafiał z życzeniami dla jubilatów i solenizantów, podtrzymując dobry koleżeński nastrój. Przewodniczący komitetu organizacyjnego zjazdu Edward Jodzio przekazał informację o bankiecie, który odbędzie się w hotelu Radisson na zakończenie zjazdu, w NE Philadelphia przy drodze 1, w odległości 18 mil od śródmieścia Filadelfii, gdzie będą trwały trzydniowe obrady. Potem odbyło się krótkie zebranie komitetu w kuluarach.
Weterani ponownie zrezygnowali z organizowania sylwestra. "Znacznie bardziej odpowiada nam połączenie przywitania Nowego Roku z zabawą opłatkową" – powiedzieli mi państwo Dubielowie, którzy siedzieli przy sąsiednim stole.
Na spotkaniu towarzyskim z okazji zaprzysiężenia zarządu, niemal wszystkie miejsca przy 18 bankietowych stołach były zajęte. To całkiem dobra frekwencja. Przy dwóch złączonych stołach zasiedli sympatycy weteranów z Polskiego Towarzystwa Motocyklistów, wyróżniający się specjalnymi kurtkami. Po raz pierwszy uczestniczyli w jednej imprezie z weteranami podczas parady z okazji Dnia Generała Pułaskiego w roku 2010 – na zaproszenie II wicekomendanta Tadeusza Antoniaka.
Pani Sikorska – właścicielka Halina’s Catering, która przygotowuje przyjęcia dla weteranów zarówno na Polance, jak i w Trenton, NJ – wspomagana przez męża i dwie pracownice, zaprosiła wszystkich na obiad. Goście z zadowoleniem wybierali i nakładali na talerze to, co im najbardziej się podobało i wyglądało najsmaczniej. Menu ustalono w konsultacji z komendantem Zbigniewem Wrzosem i wicekomendantem Szumalem.
Jeden z panów, obserwując roztańczony parkiet (z przewagą par w starszym wieku) zauważył, że pewnie będzie tej rozrywki brakowało tym, którzy planują powrót do kraju. Goście tańczyli do melodii puszczanych przez pana Narodowskiego – w pobliżu choinki, pod którą leżał plik gazet świątecznego wydania "Nowego Dziennika".

Z calym szacunkiem, zwracam sie do Pana o ktorym pisze artykul - “Jeden z panów, obserwując roztańczony parkiet (z przewagą par w starszym wieku) zauważył, że pewnie będzie tej rozrywki brakowało tym, którzy planują powrót do kraju.”
To prawda, wielu rzeczy bedzie brakowalo tym co powroca do Polski, nie da sie po prostu ukryc, ze zycie w Ameryce jest nieco latwiejsze niz w Polsce nawet po wielu latach od tzw. “obalenia komunizmu” - jednakze jak pisalem pod innym juz artykulem - “tam jest skarb, gdzie serce twoje”, a serce wielu ludzi jest tam w Polsce nawet jesli minelo od ostatniego spotkania 5, 10, 25, 50 lat.. pewnych rzeczy sie nie zapomina i moze swiadomosc, ze czlowiek lezy obok swoich bliskich, ze moze wnuczek czy prawnuczek przyjdzie na dzien Wszystkich Swietych zapalic swieczke w imie pamieci , zgodnie z tradycja polska, ma wieksze znaczenie w pewnym wieku, niz fakt, ze latwiej jest zalatwic sprawe w amerykanskim niz polskim urzedzie..
Pozdrawiam serdecznie tych, ktorzy planuja powrot do Polski - niech Wam Bog blogoslawi! Pozdrawiam tez tych niezdecydowanych i tych co pozostaja na amerykanskiej ziemi - wszystkiego najlepszego!