



W prawie 20-minutowym przemówieniu telewizyjnym we wtorek wieczorem prezydent Barack Obama ogłosił zakończenie operacji bojowych w Iraku i przejście amerykańskiego zaangażowania militarnego w tym kraju w nową fazę.
![]() |
|
Foto: PAP/EPA/Brendan Smialowski
Prezydent Barack Obama przemawia w Gabinecie Owalnym w Białym Domu
|
"Czas otworzyć nowy rozdział" - powiedział Obama, dziękując wojskom za poświęcenie i poniesione ofiary. Z Iraku wycofały się wszystkie oddziały frontowe i pozostało tam jeszcze 50 tysięcy wojsk amerykańskich. Ich zadaniem ma być głównie szkolenie i doradzanie wojskom irackim.
Prezydent USA potwierdził też, że nadal zamierza wycofać z Iraku wszystkie wojska do końca 2011 roku.
"Amerykańska misja bojowa w Iraku się zakończyła. Operacja Iracka Wolność jest zakończona i teraz naród iracki przejmuje główną odpowiedzialność za bezpieczeństwo swego kraju" - powiedział prezydent do kamer ustawionych w Gabinecie Owalnym Białego Domu.
Nową misję USA w Iraku nazwano "Operation New Dawn" (Operacja Nowa Jutrzenka).
Było to drugie wystąpienie Obamy tego rodzaju, wieczorem w czasie największej telewizyjnej oglądalności.
Obama wezwał główne siły polityczne w Iraku do pojednania i utworzenia nowego rządu, który zastąpiłby gabinet premiera Nura al-Malikiego. Rząd taki dotąd nie powstał, chociaż od wyborów parlamentarnych upłynęło już prawie 6 miesięcy.
Prezydent wyraził jednak przekonanie, że Irakijczycy poradzą sobie z samodzielnym rządzeniem swoim krajem.
Obama powiedział też, że telefonował we wtorek do byłego prezydenta George'a W. Busha, który w 2003 r. rozpoczął wojnę w Iraku.
Przypomniał, że jako senator nie zgadzał się z nim w tej sprawie uważając, że inwazja była błędem. Podkreślił jednak, że uważa Busha za patriotę.
Wielu republikanów w tym były kandydat na prezydenta John McCain przy okazji wystąpienia Obamy przypominało, że tak jak wielu innych polityków Partii Demokratycznej był on przeciwny zwiększeniu obecności wojsk amerykańskich w Iraku w drugiej fazie konfliktu. Zaordynowane przez George'a W. Busha wysłanie dodatkowych sił do tego kraju umożliwiło ustabilizowanie sytuacji i ostateczne wycofanie oddziałów bojowych.
"Łatwo jest mówić o wypełnianiu obietnic z kampanii wyborczej w sytuacji kiedy to poprzednia administracja podpisała z władzami Iraku umowy dotyczące przejęcia kontroli nad bezpieczeństwem i zakończenia naszej obecności w tym kraju – powiedział Mitch McConnell, lider republikańskiej mniejszości w Senacie. Zarzucił także Obamie, że zapomniał o swojej własnej retoryce i o tym jak tłumaczył że zwiększenie obecności wojskowej w Iraku będzie niekorzystne.
John McCain w artykule opublikowanym w "Wall Street Journal" napisał z kolei, że Obama przy braku zrozumienia kluczowego dla zakończenia wojny w Iraku zwiększenia amerykańskiego kontyngentu, nie będzie w stanie doprowadzić do szczęśliwego końca misji w Afganistanie.
Tomasz Zalewski, bat (PAP)
