



W piątek szefowa Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) Janet Napolitano zapowiedziała, że rząd będzie nalegał na rozpoczęcie debaty o reformie imigracyjnej na początku przyszłego roku, tak by mgła ona być przyjęta przed 2 listopada 2010 r. Luis Gutierrez, jeden z czołowych kongresmanów zajmujący się tą sprawą, przestrzega jednak przed zbytnim optymizmem. Jego zdaniem zapowiada się ciężka batalia, a los reformy jest niepewny.
![]() |
|
Foto: amnistiaya.org
Luis Gutierrez dąży do przeprowadzenia reformy nie ma jednak złudzeń, że projekt łatwo przejdzie przez Kongres
|
Według Janet Napolitano argumentem, który miałby przekonać Kongres do przyjęcia reformy, której najważniejszym elementem byłoby utworzenie ścieżki do obywatelstwa dla około 12 mln nielegalnych imigrantów mieszkających w USA jest fakt, że w ostatnich dwóch latach znacząco zmniejszyła się liczba nielegalnych przekraczających granice.
Zwiększona liczebność Straży Granicznej, lepszy mur na granicy z Meksykiem i kilka innych elementów przyczyniły się do tego,
że – jak mówiła w piątek w Waszyngtonie Napolitano – mamy dziś znacząco lepszy klimat do przyjęcia reformy niż w 2007 roku, gdy dyskutowana wówczas propozycja przepadła w Kongresie.
Przekonania szefowej DHS, że reformę uda się przeprowadzić właśnie w związku z tym, nie podzielają jednak niektórzy ustawodawcy, w tym także ci, przychylni reformie.
Jeden z nich demokratyczny członek Izby Reprezentantów z Illinois Luis Gutierrez mówi, że Kongres łatwo nie przełknie pomysłu legalizacji 12 mln ludzi. Według niego w 2007 roku reforma upadała wcale nie dlatego, że granica była mniej szczelna, a służby imigracyjne działały mniej efektywnie.
"Zawsze mieliśmy dobre służby graniczne" – mówi Gutierrez, który swój projekt reformy ma zamiar zgłosić w Izbie Reprezentantów jeszcze w grudniu br. "Debata będzie ciężka" – dodaje przypominając, że wielu ustawodawców pochodzących z regionów USA sprzeciwiających się legalizacji będzie pod presją wyborców.
Reforma imigracyjna – tak jak ją zarysowała – Napolitano ma zawierać kilka warunków po spełnieniu, których nielegalni imigranci będą mogli liczyć na zalegalizowanie swojego pobytu.
Ujawnienie się i rejestracja w DHS, zapłacenie zaległych podatków i kar, pozytywne przejście procedury sprawdzającej pod względem kryminalnej przeszłości oraz opanowanie angielskiego.
Napolitano nie wspomniała jednak o innym ważnym warunku, którego spełnienia domagała się znaczna cześć ustawodawców podczas debaty w 2007 roku. Otóż uważali oni, że nielegalni imigranci, którzy będą chcieli ubiegać się o legalny status powinni najpierw wyjechać z USA, uzyskać zgodę na legalny wjazd i dopiero potem zgłosić się do legalizacji.
Ten argument może znów wrócić podczas przyszłorocznej debaty, sugeruje w sobotnim artykule dziennik Wall Street Journal. Gazeta przytacza także wypowiedź republikańskiego członka Izby Reprezentantów z Teksasu Lamara Smitha, wskazującą na trudną sytuację na rynku pracy, która także może być poważną przeszkodą na drodze reformy.
Lamar komentując wystąpienie Napolitano pytał: "Jak możemy zalegalizować 12 mln ludzi i pozwolić im zabrać miejsca pracy, które należą się Amerykanom i legalnym imigrantom?".
bat (R)
