



Najważniejsze informacje dotyczące postępowania w tej sprawie przedstawił podczas sobotniej konferencji prasowej w Katowicach prok. Mariusz Łączny z miejscowej prokuratury okręgowej.
Przesłuchanie Katarzyny Waśniewskiej przeprowadzono w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego, krótko po tym, gdy kobieta wskazała policjantom miejsce ukrycia ciała dziecka. Trwało pięć godzin, do czwartej nad ranem.
Prokuratura nie wyklucza, że postawione matce zarzuty mogą ulec zmianie. Dotychczas nie znalazła jednak przesłanek, by zarzucić kobiecie dokonanie zabójstwa. Matka, która wcześniej utrzymywała, że dziecko zostało porwane, nie odpowie też za składanie fałszywych zeznań – nie jest to karalne w sytuacji, gdy kłamie osoba podejrzana w danej sprawie.
Katarzyna Waśniewska podczas przesłuchania podtrzymała to, co mówiła wcześniej prywatnemu detektywowi. Magda miała umrzeć w mieszkaniu, po tym, gdy przypadkiem wysunęła się z kocyka, spadła na podłogę i uderzyła o próg. Prokuratura nie informuje na razie, czy potwierdzają to np. ślady w mieszkaniu państwa Wśniewskich.
„Złożone przez matkę wyjaśnienia są dowodem w sprawie i weryfikujemy je. Nadal trwają czynności w tej sprawie” - powiedział prokurator, pytany o ocenę wiarygodności informacji przekazanych śledczym przez kobietę.
Przyczynę śmierci dziecka ma wyjaśnić sekcja zwłok, którą zaplanowano na poniedziałek. Wcześniej nie będzie to możliwe z przyczyn medycznych – ciało dziecka zbyt długo było na mrozie. „Mamy nadzieję, że sekcja rozwieje nasze wątpliwości i pozwoli nam na ocenę, w jakich okolicznościach doszło do tego zdarzenia” - powiedział prokurator.
Pytany, dlaczego Katarzyna Waśniewska na początku kłamała, sugerując uprowadzenie dziecka, prok. Łączny ocenił, że sprawy nie da się wyjaśnić jednoznacznie.
„Z jej wyjaśnień wynika, że kobieta wpadła w panikę. Potem, widząc, że nakręca się sytuacja z porwaniem dziecka i poszukiwaniami prowadzonymi przez ludzi z dobrej woli, na szeroką skalę, po prostu nie wiedziała, jak to powiedzieć. Przerosło ją to. To oczywiście jej wersja” - powiedział prokurator.
Śledczy zlecili biegłym psychiatrom badanie Katarzyny Waśniewskiej w szpitalu psychiatrycznym w Rybniku. Wstępnych wyników spodziewają się jeszcze w sobotę. „Biegli wypowiedzą się co do stanu poczytalności, zachowania i możliwości ewentualnego wykonywania dalszych czynności z podejrzaną” - wyjaśnił prok. Łączny.
Badania zlecono w kontekście ustalenia okoliczności zdarzenia oraz stanu emocjonalnego podejrzanej. „Bardzo nam zależy na wyjaśnieniu tych okoliczności jeszcze przed podejmowaniem decyzji o ewentualnym stosowaniu środka zapobiegawczego” - dodał prokurator.
Zgodnie z procedurą, ewentualny wniosek o aresztowanie kobiety musiałby być skierowany do sądu najdalej w sobotę wieczorem czasu polskiego. Dotychczas prokuratura nie podjęła ostatecznej decyzji, czy taki wniosek złoży. Na jego rozpatrzenie sąd miałby 24 godziny.
Prokuratura nie informuje na razie, czy – według ustaleń śledztwa – o prawdziwej przyczynie zaginięcia dziecka wiedziały, oprócz matki, także inne osoby. Poza Katarzyną Waśniewską jak dotąd nikomu nie postawiono zarzutów, choć nie jest to wykluczone w przyszłości. Przesłuchano wielu świadków, m.in. członków rodziny podejrzanej – matkę, męża, brata, teściów oraz inne osoby. Przesłuchano także Krzysztofa Rutkowskiego; nagrana przez niego rozmowa z matką dziecka także jest dowodem w sprawie, podlegającym prokuratorskiej ocenie.
"Nie wykluczamy żadnej wersji. Jesteśmy na etapie sprawdzania kilku wersji śledczych. Czynności, które wykonaliśmy, pozwoliły nam na zawężenie sprawdzanych wersji, natomiast nie możemy wykluczać żadnej opcji" - zastrzegł Łączny, pytany o to, czy wciąż możliwe jest postawienie matce zarzutu zabójstwa.
Półroczna Magda zaginęła 24 stycznia. W miniony czwartek jej matka powiedziała prywatnemu detektywowi, że porwania nie było, a dziecko zginęło w wyniku nieszczęśliwego wypadku. W piątek wieczorem Katarzyna W. wskazała policjantom zrujnowaną budowlę w Sosnowcu, gdzie ukryła ciało, przysypując je liśćmi, kamieniami i śniegiem.
BAT (PAP)
Nareszcie w NDz jakis kompletny artykul na ten temat…. w tym polskim Kretynolandzie, zdjecie z zamazana twarza, podejrzana bez jawnego nazwiska, wszystko okryte wielka tajemnica, tylko jawne jest ile lat moze spedzic za kratami…..
Nie wnikajac w stopien winy oskarzonej (bo nie podano potwierdzonej informacji o szczegolach zdarzenia).... nie dziwi mnie zachowanie tej kobiety…..
Polskie prawo jest represyjne (tak jak bylo sanacyjne)..... calkowicie oderwane od polskiej rzeczywistosci….. i to wlasnie prawo, ktore tylko szasta liczbami lat wiezienia i ta nagonka wiecznie glodnych sensacji medialnych psow, powoduje, ze dziewczyna w takiej sytuacji traci glowe…. jej wlasna tragedie po stracie dziecka przewyzsza strach przed latami wiezienia, ktore jej groza….. wypadki sie zdarzaja, beda zdarzaly i nalezy odroznic chwile nieuwagi matki od ewdentnego zaniedbania (alkohol, awantury domowe, czy totalna bezmyslnosc)..... abstrahujac od tego przypadku jest rzecza powszechna, szczegolnie na wsi, ze dzieci pozostawia sie chwilowe wzajemnej opiece, prosi o drobne przyslugi (idz do sklepu, kiosku).... bo ani czasowo, ani finansowo nikogo nie stac na Aniola Stroza dla kazdego dziecka….. gdy kobieta zachodzi w ciaze, to panstwo ja straszy kara za aborcje, Kosciol straszy za aborcje Potepieniem Wiecznym, wszyscy obiecuja pomoc i wsparcie…. a potem panstwo nawet nie zabezpiczy dziecku miejsca w przedszkolu za rozsadna cene….. to Panstwo / spoleczenstwo jest winne wielu takim tragediom….

?????????????????