



Jak bardzo motywuje cię fakt, że finały mistrzostw Europy odbędą się w Polsce? Podobno twoje warszawskie mieszkanie znajduje się tuż za stadionem?
Może nie tuż za obiektem, ale z okien swojego apartamentu widzę Stadion Narodowy w Warszawie. Prawdę mówiąc to staram się nie myśleć o tym, że finały mistrzostw Europy odbędą się w Polsce. Chcę skupić się na samych meczach, jak najlepszej grze dla reprezentacji. Nie dam się ponieść dodatkowym emocjom, ale jednocześnie liczę na duże wsparcie ze strony naszych kibiców. Dla mnie na pewno będzie to wyjątkowe doświadczenie, ponieważ nigdy nie zagrałem choćby w jednym meczu rangi mistrzowskiej.
Niebawem Arsenal zagra w 1/8 finału Ligi Mistrzów przeciwko Milanowi. Biorąc pod uwagę, jak kiepsko rozpoczął się dla was ten sezon, czy wyjście z grupy Champions League uważasz za sukces Kanonierów?
To nie było nic wyjątkowego. W takim klubie jak Arsenal wyjście z grupy trzeba uznać za plan minimum. Nawet nie braliśmy pod uwagę innego rozwiązania. Graliśmy bardzo dobrze w fazie grupowej i awansowaliśmy komfortowo. Jeśli chodzi o losowanie – prawdopodobnie nie było najłatwiejsze, ale dość ekscytujące. Myślę, że mamy szanse na pokonanie Milanu. Tottenham zrobił to w ubiegłym sezonie, więc i nam powinno się udać.
Jak dużo wiesz o napastnikach Milanu? Czy studiowałeś grę Robinho i Zlatana Ibrahimovicia?
Na początku kariery więcej studiowałem grę napastników drużyn przeciwnych. Teraz bardziej bazuję na intuicji i doświadczeniu. Wcześniej zwracałem uwagę na wszelkie szczegóły, analizowałem zapis wideo. Robiłem to w nieskończoność. Teraz jednak wiem, że taka wiedza może być myląca. Wolę "czytać" grę w trakcie meczu. Futbol jest nieprzewidywalny – zdarza się, że w 90 procentach sytuacji zawodnik uderza prawą nogą w długi róg, a akurat w tej jednej trafił lewą w krótki… Tak więc nie można za bardzo polegać na analizie gry przeciwnika. Staram się jednak przygotowywać na bieżąco w kwestii egzekucji stałych fragmentów, rozpoznania pewnych mechanizmów.
Czy fakt, że tylko dwie angielskie drużyny pozostały w wyścigu o triumf w Champions League oznacza większą, czy mniejszą presję dla Arsenalu? Jak bardzo chcecie wygrać dla Arsene’a Wengera, który jeszcze nigdy nie triumfował w tych rozgrywkach?
Tak naprawdę to zupełnie się nad tym nie zastanawialiśmy. Niektórzy lubią naszego menedżera mniej, inni bardziej, ale nie podlega najmniejszej dyskusji, że należy do najlepszych w historii futbolu. Triumf w Lidze Mistrzów na pewno mu się należy. Ale czy będziemy o tym myśleć wchodząc na boisko? Raczej nie. Chcemy, po prostu, zagrać bardzo dobry mecz i zwyciężyć. Fakt, że pozostaliśmy jedną z dwóch angielskich drużyn w rozgrywkach Champions League świadczy jak najlepiej o naszym talencie i umiejętnościach. Pokazuje, że skoro Manchester City i Manchester United, czyli dwa zespoły wyprzedzające nas w tabeli Premier League, już odpadły, to możemy z nimi powalczyć także na lokalnym froncie. Na pewno wzrosła nasza wiara we własne możliwości.
Jakim doświadczeniem była przegrana z Manchester United 2:8 na początku bieżącego sezonu Premier League? Jakie wnioski można wyciągnąć z takich niepowodzeń?
Porażka w tym meczu była dla nas wielkim wstydem. Oczywiście może się okazać, że pojedziesz na Old Trafford i przegrasz, bo grasz przeciwko bardzo mocnej drużyny. Ten wynik nie jest jednak do wytłumaczenia, ani zaakceptowania. Skompromitowaliśmy się w oczach naszych kibiców. Taki mecz na pewno nigdy się w naszym wykonaniu nie powtórzy.
To był najgorszy moment w twojej karierze?
To był czysty wstyd. Za najgorszy moment uważam rewanżowy mecz z Barceloną w zeszłorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Pierwszy mecz wygraliśmy, w drugim remisowaliśmy 0-0, ale ja musiałem zejść z boiska z powodu kontuzji. Czułem się fatalnie. Wiedziałem, że mamy wielką szansę na wyeliminowanie najlepszej, piłkarskiej drużyny świata, a nie mogłem pomóc swoim kolegom. Okropne doświadczenie!
Jak na drużynę Arsenalu wpłynęło odejście latem Cesca Fabregasa i Samra Nasriego? Czy obniżyło oczekiwania względem tego sezonu?
Spowodowało pewnego kaca moralnego, bo dwóch tak znakomitych piłkarzy nie da się od razu zastąpić. To musiało się odbić na grze oraz wynikach drużyny w początkowym okresie. Później jednak działacze kupili takich zawodników, jak Arteta, Mertesacker i Benayoun, co pomogło. Powoli odzyskaliśmy kontrolę nad sytuacją. W tej chwili gramy już znacznie lepiej, ale na pewno potrzebowaliśmy czasu. Odzyskaliśmy jednak wiarę w to, że możemy coś osiągnąć w bieżącym sezonie. Ten zespół nadal stać na zdobycie trofeów.
Wspomniałeś o nowych nabytkach Arsenalu. Bodaj najgłośniejszym, najszerzej komentowanym w mediach transferem okazało się dwumiesięczne wypożyczenie Thierry’ego Henry’ego z New York Red Bulls. Jak opiszesz moment, w którym strzelił zwycięskiego gola przeciwko Leeds?
To było jak w bajce. Miałem deja vu, jakbym oglądał coś, co się już wydarzyło. W momencie, gdy Thierry wszedł na boisko – wszyscy wiedzieli, że na pewno zdobędzie gola. Tak się, po prostu, musiało stać. Cała historia jest wspaniała. Thierry przyszedł tutaj jako legenda, aby pomóc klubowi, który pokochał. Dał nam niesamowitą energię w szatni, wzniósł na wyższy poziom.
Jakie cele stawiasz sobie w 2012 roku?
Z reguły nie staram się myśleć o specyficznych celach, ale koncentruję się na tym, aby wygrać następny mecz. To dla mnie bardzo ważne, aby Arsenal wygrywał. Stałem się prawdziwym fanem tego klubu. Naprawdę kocham Arsenal! Jestem zawodnikiem, ale jednocześnie kibicem. Jeśli chodzi o reprezentację, to pragnę, aby kibice byli z nas dumni. Wierzę, że będziemy w stanie podjąć rywalizację w trakcie Euro 2012. Nie chciałbym rozpoczynać nowego sezonu Premier League z niesmakiem w ustach. Na pewno dam z siebie wszystko.
