



![]() |
|
Foto: immigrationimpact.org
Kongresman Luis Gutierrez: Ludzie są rozczarowani i wściekli
|
Wielu latynoskich wyborców jest coraz bardziej oburzonych brakiem postępów w sprawie wprowadzenia kompleksowej reformy imigracyjnej – relacjonują amerykańskie media. Dostaje się także prezydentowi Barackowi Obamie za zdawkowe potraktowanie tego palącego problemu w orędziu o stanie państwa.
O gniewie Latynosów przypomniał głośno kongresman Luis Gutierrez w wywiadzie dla dziennika "Los Angeles Times". "Ludzie są rozczarowani i wściekli" – mówi demokrata z Illinois, który jest sponsorem jedynego w tej kadencji projektu ustawy, zgłoszonego formalnie w Kongresie. Jego zdaniem wielu przedstawicieli tej grupy etnicznej zbojkotuje listopadowe wybory lub zagłosuje na republikanów.
Według Gutierreza 38 lakonicznych słów poświęconych reformie w liczącym 7300 orędziu Baracka Obamy o stanie państwa było ostatnią kroplą, która przepełniła czarę goryczy.
Około 1000 przywódców latynoskich podczas spotkania w Teksasie ogłosiło tzw. "kampanię odpowiedzialności", informując członków swojej społeczności o nastawieniu kongresmanów i senatorów do reformy.
| Czytaj także: |
Maleją szanse na reformę imigracyjnąReforma imigracyjna: Schumer szuka egzotycznych sojuszników (wideo) |
Latynosi są największą mniejszością etniczno-rasową w USA. Mieszka ich w Ameryce ponad 40 milionów. 61-70 proc. z nich (dane różnią się w zależności od sondaży) poparło w ostatnich wyborach Baracka Obamę. To ich głosy przesądziły w 2008 roku w wielu stanach o zwycięstwie kandydatów z Partii Demokratycznej w wyborach do Kongresu. Mieli także decydujący wpływ na wyborczy sukces Baracka Obamy w takich stanach jak Kolorado, Nowy Meksyk, Newada i Floryda.
Gutierrez powiedział "Los Angeles Times", że obecnie brakuje mu około 18 głosów, aby przeprowadzić reformę imigracyjną przez Izbę Reprezentantów. Zgłoszony przez niego projekt ustawy przewiduje zwiększenie liczby wiz z preferencji rodzinnych oraz program legalizacyjny dla ok. 12 milionów nielegalnych imigrantów. Gutierrez przyznał, że trudno jest przekonać kolegów kongresmanów głosowania za reformą w chwili, gdy w Ameryce jest dwucyfrowe bezrobocie.
Zarówno jednak on, jak i działaczka związkowa (również latynoskiego pochodzenia) Maria Elena Durazo argumentują, że zalegalizowanie "nieudokumentowanych" pomoże ożywić gospodarkę, zamieniając nielegalnych w pełnowartościowych konsumentów.
Kara w postaci bojkotu wyborów może podziałać na wyobraźnię członków Kongresu. O tym, że groźba może być realna świadczy przeprowadzony w grudniu sondaż Latino Decisions. Wielu wyborców wywodzących się z tej grupy etnicznej deklarowało, że ich udział w wyborach w listopadzie 2010 roku jest uzależniony od przyjęcia przez Kongres reformy imigracyjnej. "Demokraci muszą być bardzo ostrożni, jeśli nie chcą, aby frustracja Latynosów zamieniła się w pragnienie ukarania ich za bezczynność" – ostrzega Antonio Gonzalez, prezes William C. Velasquez Institute, ponadpartyjnej instytucji zajmującej się analizą polityczną.
"Czas znów zwrócić na siebie uwagę" – dodaje kongresman Gutierrez. Organizacje latynoskie i obrońcy praw imigrantów ogłosili 21 marca dniem narodowej mobilizacji w sprawie reformy. Wówczas jednak może być za późno, aby wywrzeć skuteczny wpływ na kongresmanów i senatorów, obawiających się o wynik listopadowych wyborów. Kongresman Gutierrez, który pojawił się na wiecu w La Placita Church w centrum Los Angeles (kościół ogłosił się azylem dla nielegalnych imigrantów) uważa, że jeśli Kongres nie rozpatrzy projektu przed przerwą wielkanocną, sprawa reformy będzie definitywnie przegrana.
W reakcji na krytykę Gutierreza, rzecznik Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego Matt Chandler stwierdził w pisemnym oświadczeniu, że administracja wciąż zamierza "zmierzyć się z problemem" i będzie współpracować z Kongresem w celu poszukiwania konkretnych rozwiązań.
det, (R)
