




Egzaminowi maturalnemu w Polskiej szkole Dokształcającej im. Aleksandra Janty-Połczyńskiego w Lakewood towarzyszył dreszczyk emocji, jako że w piętnastoletniej historii szkoły była to pierwsza matura.
I choć zdają ją uczniowie, to w gruncie rzeczy jest ona egzaminem dla całej szkoły. Podczas gdy ci pierwsi mozolą się nad zagadnieniami z literatury czy historii Polski, główne pytanie zostaje postawione szkole i dotyczy jakości kształcenia na wszystkich poziomach nauczania. Należy je stawiać bardzo głośno i uporczywie szukać odpowiedzi. Zanim jednak przejdziemy do tego typu refleksji, przyjrzyjmy się z bliska wydarzeniom, które miały miejsce 15 maja br.
Do matury przystąpili wszyscy uczniowie trzeciej klasy gimnazjalnej. Klasa ta liczyła cztery uczennice, które tym egzaminem pragnęły uwieńczyć wiele lat nauki w polskiej szkole. Egzamin składał się z kilku części. Pierwszą z nich stanowił obszerny test sprawdzający umiejętności językowe uczennic. Test ten został opracowany z uwzględnieniem standardów wymagań egzaminacyjnych Państwowej Komisji Poświadczenia Znajomości Języka Polskiego jako Obcego. Prawidłowe rozwiązanie testu było dość dużym wyzwaniem. Okazało się jednak, że każda z uczennic uporała się z zadaniami uzyskując wynik przekraczający 90%. Następne zadanie polegało na "obronie" przygotowanych wcześniej prac pisemnych. Dla uzmysłowienia Czytelnikom stopnia trudności zagadnienia możemy przytoczyć jeden z tematów – dotyczył on dehumanizacji człowieka na podstawie literatury obozowej okresu II wojny światowej. Komisja zapoznawała się z pracą, by później postawić uczniowi pytania wymagające uzasadnienia tezy przedstawionej w wypracowaniu. Po zakończeniu tej części uczeń losował jedno pytanie z zakresu literatury czy historii Polski i po dziesięciominutowym przygotowaniu odpowiadał na nie w formie ustnej. Ocenie podlegała zarówno strona merytoryczna, jak też językowa wypowiedzi.
Komisja egzaminacyjna powołana przez dyrektor szkoły Katarzynę Pawkę miała za zadanie przeprowadzić egzamin i dokonać oceny wiadomości i umiejętności poszczególnych uczniów. Po naradzie wzywała ona poszczególne uczennice i z satysfakcją ogłaszała wynik egzaminu, bowiem oszczędzone jej było oznajmianie ocen negatywnych. Okazuje się, że nauczyciele też przeżywają maturę swoich podopiecznych. Komisja niby jest straszna, ale serce ma po właściwej stronie. Po egzaminie wręczając kwiaty poszczególnym nauczycielom uczennice wypowiadały słowa wdzięczności. Jest wszak wyrazem dojrzałości jest umiejętność dziękowania nawet za trudne doświadczenia. Czyż jednak matura nie jest nazywana egzaminem dojrzałości?
Na uwagę zasługuje również fakt, że wszystkim uczennicom towarzyszyli rodzice. Mimo że szkoła była miejscem bardzo przyjaznym i zawsze budziła pozytywne skojarzenia, to sytuacja egzaminu sprawiła, iż musiały pojawić się emocje, takie jak stres czy niepokój. Rodzice wspierali swoje latorośle, przygotowali wszystkim kanapki, ciasto, kawę, napoje oraz owoce. Wszyscy byliśmy świadkami tego, jak szkoła po raz pierwszy zorganizowała i przeprowadziła taki egzamin.
Teraz zaś powracają pytania o sposób nauczania, o kształt wychowania w ciągle zmieniających się realiach. Przed końcem roku szkolnego uczniowie oraz rodzice proszeni byli o wypełnianie ankiet dotyczących oceny jakości kształcenia. Analiza odpowiedzi wskaże nowe kierunki działania, nowe wyzwania. Podczas zakończenia roku szkolnego 2009/2010 byliśmy świadkami prezentacji osiągnięć naszych uczniów. Świadectwa, nagrody w konkursach, dyplomy i gratulacje od wielu instytucji – jak choćby od ambasadora RP w Waszyngtonie – uzmysłowiły nam, jak wiele dokonaliśmy. Dojrzała szkoła ciesząc się z osiągnięć nigdy nie przestanie stawiać pytań o jakość, o możliwość pełniejszej odpowiedzi na oczekiwania uczniów oraz rodzin żyjących w Ameryce i mających swoje korzenie w polskiej kulturze. Tak więc można powiedzieć, że Polska Szkoła w Lakewood, mimo iż ma dopiero 15 lat, zdała, i to dobrze, swój egzamin dojrzałości. I ciągle pamięta o tym, że na jego wynik pracowali wszyscy, którzy przez ten czas oddali jej swoje siły, umiejętności i trud. I tak jak dla siewcy nagrodą są plony, które uzyskuje po swoim trudzie, tak dla nas niech będzie nią pierwsza grupa uczniów, która opuściła szkołę zdając maturę 2010.
