




13 grudnia przypadła 28. rocznica wprowadzenia stanu wojennego. W kościele Matki Bożej Różańcowej odprawiono zamówioną przez Klub Jagielloński mszę w intencji ofiar i ku ich pamięci.
Ks. Stefan Las, proboszcz parafii Matki Bożej Różańcowej w Passaic, podczas homilii wspomniał pokrótce, iż wielu Polaków straciło życie z powodu rodaka (Jaruzelskiego) i ówczesnej władzy hamującej procesy wolnościowe i falę demokratycznych przemian. Nawiązując zaś do czasów obecnych zadał pytanie retoryczne: "Czy z jednej niewoli nie popadliśmy w drugą?" – mając na myśli brak odpowiedzialności wielu obecnych polityków za losy narodu. "Módlmy się o powszechne błogosławieństwo dla naszej ojczyzny" – zakończył kazanie ks. Las.
Po mszy św. Małgorzata Stanco-McGrath i Andrzej Burghardt z Klubu Jagiellońskiego odczytali długą (a i tak niepełną) listę osób zabitych przez milicję, zomowców, esbeków i ormowców podczas stanu wojennego i w latach następnych (stan wojenny formalnie zniesiono 22 lipca 1983, lecz represje trwały niemal do końca władzy komunistów). Odczytano m.in. nazwiska ks. Jerzego Popiełuszki, ks. Stefana Niedzielaka i ks. Stanisława Suchowolca. Dwaj ostatni zamordowani zostali w 1989! Po męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki odbył się (niby)proces zabójców-wykonawców i zapadły (niewielkie w sumie) wyroki (przy czym nie sięgnięto wyżej – do poziomu zleceniodawców i decydentów), ale za ogrom krzywd i mordów, za zbrodnię na narodzie polskim nikt do dzisiaj nie został skazany, a nieliczne procesy (Kiszczaka, Jaruzelskiego, zomowców pacyfikujących kopalnię "Wujek") ciągną się do dziś: to są w apelacji, to są umarzane, uwłaczając pamięci pomordowanych, drwiąc z rodzin ofiar. Bezkarność zbrodniarzy podkreślił również w paru słowach Jerzy Prus, także z Klubu Jagiellońskiego.
Z przykrością obserwowaliśmy "ulatnianie się" Polonii z kościoła w trakcie wygłaszania tego – można powiedzieć – apelu poległych za ojczyznę. Pamięć o stanie wojennym nie powinna być rozmyta, lecz żywa także w sercach tych, którzy byli wtedy dziećmi lub urodzili się później.
Ostatnio odtajnione sowieckie dokumenty zaprzeczają logice podstawowej linii obrony Jaruzelskiego, wskazując na niechęć Moskwy wobec planu interwencji w Polsce.
Gdy wkrótce, po wprowadzeniu stanu wojennego, Jaruzelski relatywizował swoją decyzję, dając przykład wydarzeń majowych z 1926 r., "Nowy Dziennik" to skomentował 3 lutego 1982 r. (w artykule o zebraniu w Instytucie Piłsudskiego) słowami: "Podziwiać można tupet tego czerwonego robaka, który wbiwszy nóż w serce narodu, ośmielił porównywać się z jednym z największych w historii Polski patriotów". A słowa te pamiętam, bo to ja je wówczas pisałem.

