



Ścisła kontrola kart Social Security z odciskami palców oraz kary pieniężne jako warunek legalizacji dla nieudokumentowanych – to niektóre założenia senackiego projektu reformy imigracyjnej.
Jak pisaliśmy już w "Nowym Dzienniku", we wtorek zgłoszony został projekt reformy imigracyjnej w Izbie Reprezentantów. Tymczasem demokratyczny senator z Nowego Jorku Chuck Schumer (na zdjęciu) odsłonił kulisy swojej strategii przeforsowania podobnego projektu w izbie wyższej. Nastąpi to najprawdopodobniej w styczniu przyszłego roku.
W obszernym wywiadzie dla latynoskiego dziennika "El Diario" Schumer powiedział, że negocjuje od wielu tygodni z republikanami taką wersję ustawy, która miałaby szanse uzyskania poparcia przynajmniej niektórych z nich. "Jeśli mamy mieć jakąkolwiek szansę przyjęcia tej reformy – musi ona mieć poparcie wszystkich – republikanów, demokratów, związków zawodowych, organizacji proimigracyjnych i pracodawców" – powiedział Schumer, wymieniając republikańskiego senatora Lindseya Grahama jako jednego ze swych rozmówców.
Dlatego też projekt ustawy ma przewidywać zmniejszenie w przyszłości nielegalnej imigracji nawet o 90%, m.in. poprzez przerzucenie na pracodawców odpowiedzialności sprawdzenia kart Social Security: nowego typu – u osób starających się o pracę – ze zdjęciem oraz odciskami palców. Ci, którzy wciąż zatrudnialiby nielegalnych, płaciliby potężne kary, a nawet groziłoby im wieloletnie więzienie.
Schumer potwierdził też, że nielegalni przebywający już na terenie USA musieliby zapłacić karę za zmianę statusu tak, aby jednoznacznie wysłać sygnał, że pogwałcili prawo, a ustawa nie przewiduje całkowitej amnestii. "Mam nadzieję, że organizacje imigracyjne nie zaczną narzekać, że taki projekt jest niedoskonały, ponieważ w takim przypadku z reformą można się w ogóle pożegnać" – powiedział twardo Schumer. Wspomniał także o zmianie pułapów wiz pracowniczych, w tym H-1B dla specjalistów, oraz o wizach wielokrotnego przekraczania granicy dla robotników sezonowych.
ZB, (R)
