



W styczniu liczba miejsc pracy w sektorach pozarolniczych wzrosła o 243 tys., podczas gdy w grudniu wzrosła o 203 tys., po korekcie.
Liczba miejsc pracy w amerykańskim sektorze prywatnym wzrosła natomiast w styczniu o 257 tys., podczas gdy w grudniu wzrosła o 220 tys., po korekcie.
Analitycy ankietowani przez agencję Bloomberg spodziewali się stopy bezrobocia w USA na poziomie 8,5 proc. oraz że liczba miejsc pracy w sektorach pozarolniczych wzrośnie o 140 tys., a w sektorze prywatnym wzrośnie o 160 tys.
Raport stanowił pozytywne zaskoczenie dla rynków. Zaledwie dzień wcześniej szef Rezerwy Federalnej Ben Bernanke powiedział, że wzrost gospodarki amerykańskiej jest "frustrująco" powolny. Ostrzegł, że kryzys zadłużeniowy w Europie może pogorszyć sytuacje ekonomiczną w USA i wezwał do akcji na rzecz redukcji deficytu budżetowego "Wciąż istnieje ryzyko, że wydarzenia w Europie mogą się rozwinąć w niekorzystnym kierunku, co pogorszy ekonomiczne perspektywy u nas w kraju" - mówił prezes Fed przed Komisją Budżetową Izby Reprezentantów.
Zapewnił jednocześnie, że bank centralny podejmuje wszelkie niezbędne działania, by zapobiec zahamowaniu wzrostu gospodarki USA. "Zrobimy wszystko co potrzeba, by ochronić amerykańską gospodarkę i jej system finansowy" - oświadczył. Dodał, że jest w stałym kontakcie z rządami krajów europejskich.
Bernanke ostrzegł, że rosnący deficyt budżetowy i dług publiczny jest znacznym zagrożeniem dla gospodarki USA i może spowodować kolejny kryzys, jeśli go się nie ograniczy. Zwrócił uwagę na główne przyczyny deficytu: rosnące koszty ochrony zdrowia, a także wydatki rządowe, m.in. na stymulowanie wzrostu gospodarki w czasie ostatniej recesji. "Posiadanie wielkiego i rosnącego długu rządowego grozi poważnymi ekonomicznymi konsekwencjami" - powiedział.
Podkreślił jednak, że priorytetem powinna być redukcja zadłużenia kraju na dłuższą metę. Przestrzegł Kongres przed zbyt dużymi i gwałtownymi cięciami wydatków obecnie, gdyż może to zahamować wzrost.
Prezes Fed powtórzył uzasadnienie utrzymania stopy procentowej na minimalnym poziomie i zapowiedzi (z ub. tygodnia) kontynuowania tej polityki do końca 2014 r. Jest ona konieczna - argumentował, gdyż wzrost PKB jest wciąż zbyt słaby, by można było podwyższyć stopę i zniechęcić w ten sposób do zaciągania kredytów. "Chociaż sytuacja z pewnością się poprawiła, tempo dochodzenia gospodarki do siebie jest frustrująco powolne, zwłaszcza z perspektywy milionów pracowników, którzy pozostają bezrobotni lub częściowo bezrobotni" - powiedział.
Wielu Republikanów krytycznie odnosi się do polityki łatwego pieniądza prowadzonej przez Bernanke. Szczególne zastrzeżenia budzi tzw. QE, czyli wykup obligacji skarbowych z banków, aby zasilić je gotówką.
Politycy Partii Republikańskiej zarzucają szefowi banku centralnego, że drukowanie pieniędzy doprowadzi do rozkręcenia inflacji. Krytyka ta pojawiła się też w czasie czwartkowego przesłuchania przed Komisją Budżetową - o groźbę inflacji zapytał republikański przewodniczący komisji Paul Ryan.
"Nie dążymy do wyższej inflacji, nie chcemy wyższej inflacji i nie będziemy tolerować wyższej inflacji" - odpowiedział mu Bernanke.
Na temat spadku tego % bezrobocia (statystyki) nie ma co pisac bo chyba kazdy wie o czym w nich nie mowia..
Niech tylko popatrze na kilka zapowiedzi 2012:
AstraZeneca cuts 7,300 jobs (12% of workforce)
AmericanAirlines cuts 13,000 jobs (15% of workforce)
Kraft cuts 1,600 jobs
BankofAmerica - cuts 30,000 job (started in September 2011)
...
to tylko kilka naglowkow z prasy, firm ktore maja obowiazek podac tego typu informacje, bo to sa tzw. grupowe zwolnienia, a ile mamy firm, ktore nie musza tego podawac..
a mowimy tutaj nie o pozycjach sprzedawcy “swiatecznego”, ale pozycjach ktore dawaly ubezpieczenie (zwykle dla calej rodziny), rozne benefity itp.
i jeszcze z prywatnego podworka - w tym roku juz 5 moich znajomych (specjalistow z wieloletnim stazem) otrzymalo wypowiedzienia..
jednym slowem z kazdym dniem poprawia sie na amerykanskim rynku..
A mialo byc tak pieknie.Roboty i komputeryzacja mialy zredukowac czas pracy a sowicie zarabiajacy pracownik wiecej poswiecac wolnego czasu na hobby i przyjemosci.Okazuje sie ze o 32 godzinnym tygodniu pracy mozemy tylko pomazyc.Zwalniaja na potege i obowiazki przenosza na i tak przeladowanych pracownikow i maja sie jeszcze cieszyc ze pracuja.Rodzaj zniewolenia (niewolnictwa?).
Panie Nemo, media podaja tylko zle wiadomosci bo ludzie jakos je lubia tak jak lubia ogladac pozary albo wypadki drogowe. Gdy te 7300 osob w AstraZeneca teraz zwalnianych przyjmowano kiedys do pracy, media o tym nie informowaly. Zreszta kiedys nie bylo ani AstraZeneca i American Arlines. Gospodarka jest w ciaglym ruchu. Problemem jest naplyw co rok 1 miliona legalnych ale w wiekszosc pozbawionych kwalifikacji imigrantow. Ci ludzie nadaja sie do kopaln albo fabryk , ktorych w zwiazku z automatyzacja ubywa (mimo, ze produkcja rosnie), a nie do nowych firm w rodzaju Google czy Facebook. Czy zal Panu, ze znikneli wiejscy kowale, bednarze i garncarze, ubylo krawcow i szewcow?
@Mezon
Ostatnio jak sprawdzalem to produkcja glownie rosnie w fabrykach/kopalniach chinskich ..w Ameryce zas rosna tzw. “milionerzy” jak mamy na przykladzie z ostatnich dni tego “fejsbuka”. Milionerow przybedzie kilkuset, tworzac “wirtualne strony” , ktorych nie mozna zjesc, ani nawet uzyc na podpalke, aby sie ogrzac,
nawet nie oswietla ciemnego pokoju, te rzeczy trzeba bedzie kupic od Chinczykow..w miedzyczasie dziesiatki tysiecy ludzi pojdzie na zielona “trawke” - jak juz powiedzialem, to nie “niewyksztalceni” emigranci w tych zestawienia firmy o ktorych wspomnialem, one zatrudniaja ludzi legalnych/wyksztalconych, czesto z wieloletnim doswiadczeniem, ktorych jedyny problem jest , ze “za duzo kosztuja”..na to jest nawet ekonomiczne okreslenie “human resources” - tak samo jak wegiel, ropa, lopata, mlotek itp. do tego udalo sie sprowadzic ludzi - do po prostu “resources”
Czy zal mi , ze ubyli ci ludzie o ktorych mowisz Pan, jak najbardziej - zal mi bo z ich zniknieciem zniknely tez specificzne wiezi w lokalnej spolecznosci. A dzisiaj moj Panie, sam naprawiam od czasu do czasu obcasy w butach moich “pan domu”, z tym, ze znalesc materialy jest dosc trudno, zwykle przywoze je z Polski, oczywiscie w tym zautomatyzowanym swiecie powinienem wyrzucac buty na smietnik i kupowac nowe (tzw. stary znany konsumpcjonizm), ale widzi Pan oplaca sie jednak naprawic to samemu, czy byloby u szewca, a poza tym nie wiem, czy rozumie Pan przywiazanie do butow, ktore kobieta znalazla szukajac je tygodniami i szczesliwa, ze je ma, teraz je musi wyrzucic, ze choc takie wygodne, tylko dlatego, ze nie ma szewca w okolicy ktory by naprawil obcas?
Taki widzialem dowcip rysunkowy, niestety, nie pamietam gdzie byl drukowany:
Restauracja. Trzech doskonale ubranych dzentelmenow z walizeczkami siedzi przy stole i rozmawia: “No i dzieki naszym wysilkom stworzylismy 100 tysiecy nowych miejsc pracy”. Obok mlody kelner z taca i chmurka nad jego glowa: “I ja mam 3 z nich…”
rozpoznaj się!
szukamy polki ktora wracała we wrześniu 2010 roku z manhattanu subway’em w nocy…
chcemy dorwać tych s…
materiał na http://youtu.be/U8ykjDJzjF0
Deconstructing The “Massive Beat” in Employment Data
http://wallstreetexaminer.com/2012/02/03/deconstructing-the-massive-beat-in-employment-data/
Sezonowa gra numerkami…
.
The Real Economic Picture
(autor: Paul Craig Roberts - byly asystent Sekretarza Skarbu w administracji Reagana)
http://www.infowars.com/the-real-economic-picture/print/
Jesli chcesz zrozumiec klamstwa rzadu, to zapoznaj sie z prawdziwa statystyka Johna Williamsa…

@nemo. Tylko, że takie wiadomości o zwolnieniach w firmach pojawiają się ciągle, nawet w okresie koniunktury. Co jakiś czas każda amerykańska korporacja ma parcie na cięcie kosztów i redukuje zatrudnienie. Żadna nowina – większość ludzi pracujących w dużych firmach przeżyło to na własnej skórze.
@sceptyczny
Dzisiaj mamy drogi Kolego zupelna sytuacje niz kilkanascie, czy kilka lat temu..ktos porownuje dzisiejsze bezrobocie do lat 80’tych czy 90’tych - nic bardziej blednego, wtedy to byl rynek lokalny/wewnetrzny, a wiec po jakis kilku latach sytuacja wracala do normy, dzisiaj mamy rynek globalny/swiatowy, nie ma wiec zadnej pewnosci, ze jak ktos traci prace, to kiedykolwiek ja odzyska czy znajdzie cos podobnego, na zblizonym poziomie do tej co stracil..
Dawniej poszczegolna firma tracila czesc rynku, czy reorganizowala sie, wtedy inna przejmowala role/pracownikow tej pierwszej.. dzisiaj firma traci rynek i najczesciej przenosi produkcje (ze wzgledu na koszty) za ocean..
Taka jest prawda w obecnych USA - korporacje rzadza, kierujacy korporacjami wzbogacaja sie tak szybko, ze nigdy oni, ani ich rodziny czy znajomi nie zuzyja tych pieniedzy, a pracowanicy sa zwalniani w “Resource Action” (bo pracownicy to juz tylko resource (tak jak budynki, biurka, itp)) i prace wysylane do Indii, Chin, Brazylii. Zawsze mowie mojemu fryzjerowi, ze nie musi sie obawiac o “zwolnieni’e’ bo narazie nie pojedziemy do Indii aby robic sobie fryzure…