



Do ataku doszło na jednym z głównych skrzyżowań w stolicy Bośni, dokąd napastnik przyjechał samochodem, wysiadł i przeszedł na drugą stronę ulicy i na przystanek tramwajowy, skąd przez dziewięć minut ostrzeliwał ambasadę – pisze agencja EFE, powołując się na świadków cytowanych przez lokalne media. Burmistrz Sarajewa Alija Behmen twierdzi z kolei, że sprawca przyjechał pod ambasadę tramwajem.
Bezpośrednio po ataku napływały sprzeczne informacje o wydarzeniach przed amerykańską placówką. Sarajewskie media mówiły o dwóch, a nawet trzech czy czterech napastnikach. Dziennik "Dnevni avaz" twierdził, że jeden ze sprawców ataku został zabity, a drugi ranny. Informowano o dwóch rannych policjantach, wysuwano przypuszczenia, że obrażenia odnieśli też ochroniarze.
Rzecznik policji Irfan Nefić wyjaśnił, że napastnik został postrzelony przez policjantów z jednostki specjalnej i aresztowany. Na miejscu udzielono mu pierwszej pomocy medycznej i przewieziono do szpitala. Świadkowie utrzymują, że sprawca ataku jest wahabitą, wyznawcą ortodoksyjnej odmiany islamu. Na zdjęciach widać, że miał brodę i był ubrany w spodnie, jakie noszą Arabowie. Zanim zaczął strzelać, wzywał przechodniów, aby się usunęli.
Według bośniackiej telewizji napastnik to 23-letni Serb Mevlid Jaszarević z Novego Pazaru na południu Serbii, znany też pod pseudonimem Abdurahman. Jaszarević miał często przyjeżdżać do Bośni i Hercegowiny na spotkania radykalnego ruchu wahabickiego, do którego należał w Serbii.
Bakir Izetbegović reprezentujący muzułmanów w trzyosobowym Prezydium Bośni i Hercegowiny, które pełni rolę szefa państwa, zdecydowanie potępił w oświadczeniu "terrorystyczny atak na ambasadę USA", które są "wypróbowanym przyjacielem" kraju. Dodał, że w sprawie ataku musi być szybko podjęte skuteczne dochodzenie.
Przewodniczący Prezydium Żeljko Komszić w wywiadzie dla agencji AP powiedział, że trzeba poczekać na ustalenia służb bezpieczeństwa, czy atak był działaniem jednostki czy też jakiejś organizowanej grupy. Według niego atak na ambasadę "jest również atakiem na Bośnię i Hercegowinę". W oświadczeniu napisał, że BiH "nie jest schronieniem dla terrorystów i ani państwo, ani jego obywatele nie popierają niczego, co mogłoby zagrażać pokojowi, bezpieczeństwu, czy czyjemuś życiu".
Czyli jednak, nie wszyscy “wahabici” strzelaja do kogo popadnie - jak napisane w tym artykule “zanim zaczął strzelać, wzywał przechodniów, aby się usunęli.” . Kulturalny gosc.. wiedzial do kogo celuje i wiedzial, ze w sumie nie ma wielkich szans. Czy jest sie za, czy przeciw, trzeba uszanowac, ze jednak mial jakies zasady.

Nie wiem dlaczego nazywaja go “terrorysta” zgodnie z definicja (ale moge sie mylic, nie jestem prawnikiem) “.. można bardzo ogólnie zdefiniować terroryzm jako sianie strachu i grozy poprzez terror..”
Ten gosc nie sial strachu czy grozy - on po prostu przyszedl zalatwic swoje sprawy w ambasadzie USA, a ze zapewne inaczej by go nie wysluchali, to moze potrzebowal kalasznikowa? Pytanie jakie sprawy probowal zalatwic?
Wize do Ameryki? Pomscic smierc swojego brata? itp. chcialbym cos wiecej na ten temat wiedziec, a nie tylko sucha informacje “przyszedl facet z kalasznikowem do ambasady USA i zaczal strzelac”.